1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Naga żona, partnerka, siostra „na priv”? Mężczyźni wymieniają się zdjęciami bliskich kobiet. „One często nigdy się o tym nie dowiadują”

Naga żona, partnerka, siostra „na priv”? Mężczyźni wymieniają się zdjęciami bliskich kobiet. „One często nigdy się o tym nie dowiadują”

(Fot. MementoJpeg/Getty Images)
(Fot. MementoJpeg/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Anna Sierant - Naga żona, partnerka, siostra „na priv”? Mężczyźni wymieniają się zdjęciami bliskich kobiet. „One często nigdy się o tym nie dowiadują”

00:00 10:56
15s
0,5 x
15s
Żony, partnerki, siostry, a czasem zupełnie obce kobiety fotografowane z ukrycia – ich intymnymi zdjęciami mężczyźni wymieniają się w grupach na Facebooku, Telegramie czy Reddicie. Część fotografii jest prawdziwa, inne powstają przy użyciu sztucznej inteligencji, a same zainteresowane nie wiedzą, że padły ofiarą procederu. – Wydaje nam się, że to dzieje się gdzieś indziej, ale nie u nas – mówi Roksana Krupa ze Stowarzyszenia Bez. Ekspertka mówi o skali zjawiska, reakcjach służb (oraz ich braku), a także o tym, co może zrobić kobieta, która znajdzie w sieci swoje intymne zdjęcia.

Spis treści:

  1. Co zrobić, gdy ktoś udostępnił nasze intymne zdjęcia bez zgody?
  2. Mężczyźni udostępniają zdjęcia żon i sióstr. Dlaczego to robią?
  3. Intymne zdjęcia kobiet i AI. Deepfake to kolejne zagrożenie
  4. Kobiety często nie wiedzą, że ich intymne zdjęcia trafiły do sieci

  • Stowarzyszenie Bez opublikowało w swoich social mediach informację o publicznej grupie na Facebooku, na której mężczyźni oferowali zdjęcia swoich partnerek, a nawet innych kobiet z własnych rodzin.
  • Co zrobić, gdy odkryjemy w sieci swoje intymne zdjęcie? Roksana Krupa opowiada o zgłaszaniu podobnych treści platformom i policji oraz o kobietach, które nie wierzą, że służby będą w stanie im pomóc.
  • Nowe możliwości daje sprawcom także sztuczna inteligencja. Zdjęcia kobiet są wykorzystywane m.in. do tworzenia deepfake’ów pornograficznych.

Anna Sierant: Zacznijmy od samego procederu udostępniania w sieci intymnych zdjęć bliskich kobiet. Kiedy rozmawiam o tym z innymi osobami, właściwie każda reaguje podobnym niedowierzaniem: naprawdę istnieją mężczyźni, którzy wymieniają się takimi fotografiami?

Roksana Krupa: Niestety istnieją. Jedno z takich miejsc w polskiej sieci odkryłam przypadkiem. Na stronie głównej Facebooka wyświetliła mi się w propozycjach grupa publiczna, której nie byłam członkinią. Zajrzałam więc do niej – nazywała się „Nago laski”, co mnie zaalarmowało – i okazało się, że mężczyźni oferują tam innym użytkownikom fotografie swoich partnerek albo pytają, czy ktoś posiada zdjęcia konkretnych kobiet. I nie chodziło wyłącznie o kobiety, z którymi byli w relacjach romantycznych, ale też na przykład o inne członkinie ich rodzin, np. siostry.

Chodziło o udostępnienia odpłatne czy wymienianie się zdjęciami?

Najczęściej o udostępnienia nieodpłatne. Ci mężczyźni traktują to jako pewnego rodzaju fetysz – dzielą się zdjęciami kobiet bez ich wiedzy. Kilka tygodni później znalazłam również podobne grupy na Reddicie i Telegramie, gdzie mężczyźni wymieniają się takimi fotografiami także za opłatą.

Screen z jednej z grup (Fot. Stowarzyszenie Bez) Screen z jednej z grup (Fot. Stowarzyszenie Bez)

I te wszystkie grupy były polskojęzyczne?

Tak. Chciałabym też wspomnieć o skali. W tej chwili grupa na Facebooku ma około 4 tysięcy członków. Za to przy wątku o tej samej tematyce na Reddicie wyświetla się informacja, że w ciągu tygodnia dociera do około 40 tysięcy osób. To już ogromna liczba.

Co zrobić, gdy ktoś udostępnił nasze intymne zdjęcia bez zgody?

Jak reagować, gdy znajdziemy w takiej grupie własne zdjęcie albo fotografię znajomej?

To bardzo problematyczne. Zgłosiłam ten proceder na policję, ale niestety nie otrzymałam odpowiedzi. Służby preferują, żeby nadużycie zgłosiła sama osoba pokrzywdzona. Tyle że czasami jest to niemożliwe, bo te kobiety bardzo często nawet nie wiedzą, że są ofiarami.

Jeżeli kobieta dowiedziała się jednak, że wykorzystano jej fotografię, moim zdaniem zdecydowanie powinna zgłosić sprawę. To również zwiększa świadomość służb, że mamy do czynienia z poważnym problemem.

Zgłaszały się do nas kobiety, które opowiadały, że same doświadczyły czegoś podobnego już kilka lat wcześniej. Zdjęcie jednej z nich zostało wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Kiedy zgłosiła sprawę na policję i wyjaśniła, że fotografia nie jest prawdziwa, policjant zobaczył na niej jej twarz i stwierdził, że to przecież ona, więc o co chodzi. Służby niestety nie zawsze są na bieżąco z „osiągnięciami” techniki.

Screen z jednej z grup (Fot. Stowarzyszenie Bez) Screen z jednej z grup (Fot. Stowarzyszenie Bez)

A czy zgłaszanie samych grup Facebookowi działa?

Tu znów, niestety, różnie bywa. Jeśli chodzi o wspomnianą wcześniej grupę na Facebooku, początkowo zgłaszałyśmy ją w stowarzyszeniu same i ciągle dostawałyśmy odpowiedzi, że nie wykryto naruszenia zasad. Kiedy jednak nagłośniłyśmy sprawę i zgłoszenia stały się masowe, coś się zmieniło – zauważyłam, że od kilku tygodni nie pojawiają się tam nowe posty ani komentarze. Wygląda na to, że obecnie nie można niczego nowego zamieszczać.

Grupa nadal jednak istnieje, podobnie jak część starych komentarzy mężczyzn oferujących fotografie. Wystarczy więc, że ktoś napisze do nich prywatnie. Bardzo chciałabym, żeby jednak została ona całkowicie usunięta.

Wspomnę też, że dotarłyśmy do podobnej sprawy we Włoszech, gdzie grupa o takiej samej tematyce została usunięta po interwencji służb. U nas niestety żadnej interwencji po naszym zgłoszeniu nie było.

Na Facebooku mężczyźni często podpisują się własnym imieniem I nazwiskiem, w przypadku innych miejsc w sieci wszyscy bywają anonimowi?

Tak, niestety. W przypadku bardziej anonimowych forów skuteczność zgłaszania jest właściwie zerowa. Na Facebooku być może ma to większy sens, ponieważ – jak wspomniałaś – mężczyźni występują tam pod imionami i nazwiskami, na ich profilach widać całe rodziny. Nagłośnienie ich działania może więc mieć większe konsekwencje.

Screen z jednej z grup (Fot. Stowarzyszenie Bez) Screen z jednej z grup (Fot. Stowarzyszenie Bez)

Mężczyźni udostępniają zdjęcia żon i sióstr. Dlaczego to robią?

Zastanawiałyście się, co daje mężczyznom wymienianie się takimi zdjęciami? Nie zawsze dotyczą one przecież nieznajomej kobiety sfotografowanej z ukrycia. Mówimy również o zdjęciach własnych żon, partnerek czy sióstr.

Duże znaczenie może mieć wpływ pornografii, w której niemało treści z różnymi motywami, m.in. kazirodztwa... Myślę też, że ci mężczyźni nie traktują tych kobiet poważnie i nie zastanawiają się nad tym, jak bardzo mogą je skrzywdzić. Satysfakcję może dawać im już samo to, że dochodzi do uprzedmiotowienia kobiet w oczach innych mężczyzn. Najbardziej przerażające jest to, że mówimy także o członkiniach ich własnych rodzin, które bardzo często nigdy się o tym nie dowiadują.

To skrajnie przedmiotowe traktowanie kobiecego ciała. Być może jest w tym również jakaś potrzeba sprawowania władzy nad kobietą?

Tak. To bardzo mocny przykład traktowania kobiecego ciała jak rzeczy, którą można się – w cudzysłowie – wymieniać. Ci mężczyźni nie widzą konsekwencji swojego działania.

Czy kobieta ma w ogóle szansę zorientować się, że robi to jej mąż lub partner? To chyba szczególnie trudne, bo będąc w bliskiej relacji, z założenia ufamy drugiej osobie.

Właśnie. Wchodziłam na profile mężczyzn należących do facebookowej grupy i byłam przerażona. Wielu z nich miało na swoich kontach fotografie całych rodzin, statusy informujące o małżeństwie. Wcale nie ukrywali, że są z tymi kobietami i tworzą z nimi rodziny.

Napisałam do jednej z kobiet. Była w ogromnym szoku, że jej mąż, który codziennie publikował na Facebooku ich wspólne fotografie z romantycznymi opisami, mógłby zrobić coś takiego. Powiedziała, że poważnie z nim porozmawia. Niestety nie wiem, jak ta historia się skończyła.

Dla kobiety świadomość, że ktoś, z kim mieszka pod jednym dachem, traktuje ją w taki sposób, musi być traumatyczna. A przecież jedynym sposobem, żeby próbować coś wcześniej odkryć, byłoby przeglądanie telefonu partnera. To też nie jest zdrowe – w dobrej relacji trzeba sobie ufać.

Intymne zdjęcia kobiet i AI. Deepfake to kolejne zagrożenie

Do tego dochodzi rozwój sztucznej inteligencji, możliwość przerabiania zdjęć kobiet, fotografowania z ukrycia za pomocą nowych urządzeń. Technologia otwiera kolejne możliwości nadużyć.

Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, sama byłam przerażona, kiedy w mediach społecznościowych (konkretnie na X I Reddicie) trafiałam na posty mężczyzn pytających o programy, które jak najwierniej odwzorują ciało konkretnej kobiety.

Jedna z pań, którą poinformowałam, że jej fotografie znalazły się na Reddicie, opowiedziała nam swoją historię. Już w 2023 roku jej zdjęcie zmodyfikowano przy użyciu sztucznej inteligencji: zupełnie obca osoba użyła jej wizerunku do stworzenia fałszywego filmu pornograficznego, który później rozsyłano na anonimowych forach.

Następnie ktoś włamał się na jej konto na Facebooku i wykradł zdjęcia, które wysyłała swojemu partnerowi. Na ich podstawie utworzono jej fałszywe konto na portalu OnlyFans.

To wydarzyło się w Polsce?

Tak. Cały czas wydaje nam się, że to dzieje się gdzieś indziej, nas nie dotyczy, a te zachowania nie mają narodowości. Do wspomnianej kobiety do dziś mężczyźni piszą z pytaniami, czy nie wysłałaby im swoich zdjęć – także takich, które w rzeczywistości przecież nigdy nie istniały. Nawet nie wiedziałam, co jej na to odpowiedzieć. Nigdy nie sądziłam, że tak szybko dojdziemy do takich sytuacji.

Kobiety często nie wiedzą, że ich intymne zdjęcia trafiły do sieci

Jak reagują osoby, które dowiadują się od was, że ktoś udostępnia ich prawdziwe albo wygenerowane zdjęcia?

Jeśli chodzi o kobiety, które my informujemy o wykorzystaniu ich zdjęć, to często nam nie odpowiadają. I zupełnie nie mam o to do nich pretensji. Zdaję sobie sprawę, jak straszna musi być taka wiadomość. Co niby mają nam odpisać?

A jeśli chodzi o te reakcje, o których wiemy, to pierwszą jest zazwyczaj szok. Zasmuciło mnie jednak to, że większość kobiet uważa, że policja i tak nic z tym nie zrobi. Oferowałyśmy pomoc w napisaniu zawiadomienia, ale wiele z nich rezygnowało, ponieważ nie wierzyły, że zgłoszenie przyniesie efekt. To bardzo przykre, że nie mają zaufania do służb.

Na koniec czysto teoretycznie: spotkałaś się z podobnymi grupami, na których to kobiety bez zgody udostępniały zdjęcia swoich partnerów?

Czytałam komentarze, że „kobiety robią to samo”, ale trafiłam na wiele takich forów i nie znalazłam ani jednej kobiety, która robiłaby coś podobnego. Owszem, pojawiają się pary, które za obopólną zgodą wymieniają się swoimi fotografiami czy je oferują – i tego nie oceniam. Nie natrafiłam natomiast na konta kobiet, które oferowałyby bez zgody zdjęcia swoich mężów.

Być może takie przypadki zdarzają się za granicą, ale w Polsce jeszcze się z nimi nie spotkałam. Na polskiej facebookowej grupie widziałam za to konta podające się za kobiety, które prawdopodobnie były fałszywe. Wykorzystywały ogólnodostępne w internecie zdjęcia kobiet i oferowały fotografie za opłatą. Nie mogę mieć oczywiście stuprocentowej pewności, kto za tymi profilami stał.

Roksana Krupa – członkini Stowarzyszenia Bez, które bezpośrednio pomaga kobietom uwikłanym w przemysł seksualny. Misją stowarzyszenia jest przede wszystkim niesienie pomocy osobom pokrzywdzonym przez prostytucję, a także działalność edukacyjna dotycząca szkodliwości seks-biznesu.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE