Najpierw myślisz: „Niepotrzebnie się zdenerwował”. Potem: „Może rzeczywiście przesadzam”. Z czasem coraz częściej zastanawiasz się, czy problem nie leży przypadkiem w tobie. Uważniej dobierasz słowa, rezygnujesz z niektórych tematów, przestajesz mówić o tym, co naprawdę czujesz. Nie chcesz kolejnej kłótni, kolejnego komentarza, kolejnego przewracania oczami.
Brak szacunku w małżeństwie rzadko pojawia się znikąd. Najczęściej zaczyna się od drobnych rzeczy, które z czasem stają się codziennością. Złośliwego żartu, lekceważenia twojego zdania, podważania uczuć czy przekraczania granic. Jedna taka sytuacja nie musi jeszcze oznaczać poważnego problemu. Jeśli jednak podobne zachowania powtarzają się regularnie, mogą mocno odbić się na tym, jak myślisz o sobie.
Kiedy przez długi czas ktoś, na kim ci zależy, daje ci do zrozumienia, że twoje zdanie jest nieważne, a emocje przesadzone,, w końcu możesz zacząć sama w to wierzyć. Badania wskazują, że taki sposób funkcjonowania w związku może wiązać się z obniżeniem poczucia własnej wartości, przewlekłym stresem, lękiem, poczuciem osamotnienia czy zwątpieniem w siebie.
Nie trzeba krzyczeć ani wyzywać, żeby sprawić komuś przykrość. Czasem wystarczy regularnie pokazywać drugiej osobie, że jej zdanie nie ma większego znaczenia. Jak to może wyglądać na co dzień? Partner żartuje z ciebie przy innych, a kiedy mówisz, że jest ci przykro, odpowiada: „Przecież to był tylko żart”. Kiedy opowiadasz o czymś, co cię martwi, słyszysz: „Znowu robisz problem”. Gdy podejmujesz decyzję, podważa ją albo sugeruje, że sama nie wiesz, co robisz. Kiedy potrzebujesz chwili dla siebie, traktuje to jak odrzucenie.
Do braku szacunku może też prowadzić ignorowanie granic, na przykład nieliczenie się z twoją potrzebą prywatności, odpoczynku czy własnego czasu. Problemem jest również sytuacja, w której partner stale umniejsza twoim uczuciom albo osiągnięciom i nie daje ci poczucia, że może być po twojej stronie. Szczególnie niszczące może być przekonywanie cię, że nie masz prawa czuć tego, co czujesz. Jeśli za każdym razem, kiedy mówisz o swoim bólu, słyszysz, że jesteś przewrażliwiona, z czasem możesz przestać ufać własnej ocenie sytuacji.
Ciągła krytyka nie kończy się w chwili, gdy partner przestaje mówić. Zostaje w głowie. Możesz zacząć myśleć:
- „Może faktycznie jestem zbyt wymagająca”.
- „Może powinnam być bardziej wyrozumiała”.
- „Może inne kobiety nie robiłyby z tego takiego problemu”.
- „Może to ja wszystko psuję”.
Właśnie tutaj brak szacunku zaczyna uderzać w poczucie własnej wartości. Jeśli ktoś stale krytykuje twoje zachowanie, lekceważy to, co mówisz, albo nie daje ci wsparcia, możesz z czasem zacząć czuć się niewystarczająca. Nie chodzi więc tylko o to, że partner powiedział coś niemiłego. Chodzi o to, co jego sposób traktowania robi z tobą w dłuższej perspektywie.
Nie zawsze da się od razu zdecydować, co dalej ze związkiem. Nie musisz też podejmować wielkich decyzji po jednej kłótni. Możesz zacząć od siebie, od sprawdzenia, czego potrzebujesz i na co nie chcesz się już godzić.
1. Zauważ, co naprawdę się dzieje
Zamiast po raz kolejny zastanawiać się, czy „nie przesadzasz”, spróbuj spojrzeć na sytuację z dystansu. Czy to był jeden komentarz, za który partner później przeprosił? Czy podobne sytuacje powtarzają się od miesięcy? Czy możesz powiedzieć mu, że coś cię zraniło, bez obawy, że zostaniesz wyśmiana? Czy twoje „nie” jest respektowane? Czy masz poczucie, że możesz być przy nim sobą? To ważne pytania, bo w trudnej relacji łatwo skupić się na pojedynczych sytuacjach i nie zauważyć całego wzoru.
Zwróć też uwagę na to, jak sama zaczęłaś o sobie myśleć. Jeśli coraz częściej czujesz się głupia, nieporadna, winna albo trudna, warto potraktować to jako sygnał, że coś w tej relacji mocno wpływa na twoje samopoczucie.
2. Powiedz jasno, na co się nie zgadzasz
Granica nie musi być wielkim ultimatum. Czasem jest jednym spokojnym zdaniem.
- „Nie chcę, żebyś mówił do mnie w ten sposób”.
- „Możemy się nie zgadzać, ale nie chcę być wyśmiewana”.
- „Jeśli zaczynasz mnie obrażać, kończę tę rozmowę”.
Najważniejsze, żebyś sama wiedziała, co jest dla ciebie nie do przyjęcia. Nie chodzi o stworzenie listy zakazów dla partnera, tylko o nazwanie tego, jak chcesz być traktowana. Stawianie granic może być szczególnie trudne, jeśli przez długi czas przyzwyczaiłaś się do ustępowania albo unikania konfliktów. Warto jednak pamiętać, że masz prawo mówić o swoich potrzebach i oczekiwać szacunku.
3. Przypomnij sobie, kim jesteś poza tym związkiem
Kiedy małżeństwo zaczyna pochłaniać większość twojej energii, łatwo stracić z oczu własne życie. Dlatego wróć do rzeczy, które są tylko twoje. Spotkaj się z przyjaciółką. Zadzwoń do siostry. Zapisz się na zajęcia, o których od dawna myślałaś. Wyjdź sama na spacer. Zrób coś, w czym czujesz się dobrze i kompetentnie. Nie po to, żeby uciekać od problemów, ale żeby znów usłyszeć własny głos.
Kontakt z ludźmi, którzy cię wspierają i nie podważają twoich uczuć, może być bardzo ważny, kiedy próbujesz odbudować poczucie własnej wartości. Podobnie jak zwykła troska o siebie i znalezienie czasu, w którym nie musisz reagować na potrzeby wszystkich dookoła.
4. Poszukaj wsparcia, jeśli sama nie potrafisz już ocenić sytuacji
Kiedy przez długi czas słyszysz, że przesadzasz, trudno zachować pewność własnego osądu. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może wtedy pomóc spojrzeć na relację z boku i uporządkować to, co się wydarzyło. Nie po to, żeby ktoś za ciebie zdecydował, czy masz zostać w małżeństwie. Raczej po to, żebyś mogła spokojnie odpowiedzieć sobie na pytania: co się między nami dzieje? Jak się w tym związku czuję? Czego potrzebuję? Czy moje granice są respektowane? I czy widzę po drugiej stronie gotowość do zmiany? Terapia może pomóc również wtedy, gdy chcesz odbudować poczucie własnej wartości po długim okresie krytyki i lekceważenia.