1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Złoty Lew w rękach kobiety, nagroda dla „Possible Love” inspirowanego „Dekalogiem” Kieślowskiego. Znamy wyniki Festiwalu w Wenecji 2026

Złoty Lew w rękach kobiety, nagroda dla „Possible Love” inspirowanego „Dekalogiem” Kieślowskiego. Znamy wyniki Festiwalu w Wenecji 2026

May el-Toukhy odbiera Złotego Lwa za „Woman Unknown” na 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji (Fot. Daniele Venturelli/WireImage)
May el-Toukhy odbiera Złotego Lwa za „Woman Unknown” na 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji (Fot. Daniele Venturelli/WireImage)

Odsłuchaj artykuł

Ida Marszałek - Złoty Lew w rękach kobiety, nagroda dla „Possible Love” inspirowanego „Dekalogiem” Kieślowskiego. Znamy wyniki Festiwalu w Wenecji 2026

00:00 10:23
15s
0,5 x
15s
Chociaż w Wenecji panuje atmosfera beztroskiej „dolce vity", nad filiżanką espresso, gdy słońce grzeje w twarz, łatwo zapomnieć o całym świecie, tegoroczny festiwal filmowy robił wszystko, by przypominać nam o największych horrorach współczesności. Na wyspie Lido dominowały fabuły i dokumenty o mocnym wydźwięku politycznym, cofające się do przyczyn lub badające konsekwencje wojen, niekontrolowanego rozwoju technologicznego, diametralnych różnic międzyklasowych, mocarstwowych ambicji. Wszystkiego, co spędza nam sen z powiek, uzmysławia, że pierwotne strachy są jak najbardziej aktualne, a destrukcja tego co znajome, odbywa się na naszych oczach.

Kiedy ogłoszono program 83. edycji Festiwalu Filmowego Wenecji głównymi pretendentami do jednej z najbardziej prestiżowych nagród branży – Złotego Lwa – zdawali się legendarny Danny Boyle ze swoim najnowszym filmem „INK” oraz Lance Oppenheim i jego „Primetime”. Szumne zapowiedzi twórców zweryfikowali jednak weneccy widzowie oraz jury pod przewodnictwem Maggie Gyllenhaal. Wśród publiczności oficjalnej gali nie dało się zauważyć ekip odpowiedzialnych za powyższe tytuły. Za to na widowni wyraźnie rzucali się w oczy Lee Chang-dong, reżyser „Possible Love” oraz Yuval Abraham i Rachel Szor współtwórcy głośnego dokumentu „NAZA”. I to właśnie oni okazali się zwycięzcami wieczoru. Kolejnym nieoczekiwanym zwrotem akcji było zwycięstwo reżyserki. Chociaż w Konkursie Głównym nominowane były tylko dwie twórczynie, ostatecznie Złoty Lew wylądował w rękach kobiety.

Specjalna Nagroda Jury trafiła do twórców filmu „NAZA”. Zagadkowy tytuł dokumentu skrywa przerażające znaczenie. To hebrajski akronim wojskowy, używany jako eufemizm szacowanej liczby ofiar cywilnych przed zatwierdzeniem ataku lotniczego. Yuval Abraham i Rachel Szor – duet odpowiedzialny także za oscarowy dokument „Nie chcemy innej ziemi” (2024) – stworzyli film kameralny, o masowej sile rażenia, gdzie każda cicha scena jest rozpaczliwym krzykiem o pomoc. Izraelscy dziennikarze śledczy wykorzystali swoje kontakty, by dotrzeć do 24 informatorów, wśród których znaleźli się obecni i byli oficerowie izraelskiego wywiadu wojskowego oraz żołnierze IDF. Wywiady z bohaterami dokumentu przeprowadzono anonimowo, w ciemności, na dachach budynków wieżowców w Tel Awiwie. Spokój i nowoczesność świeżo wybudowanych dzielnic złowrogo kontrastuje z relacjami przepytywanych świadków. Morderstwa, których dokonują także są sterylne, cele zostają namierzone za pomocą technologii AI, a bomby wysłane z beznamiętnych korporacyjnych przestrzeni, po kliknięciu odpowiedniego przycisku. Wojskowi już nie muszą sobie brudzić białych rękawiczek. Najbardziej porażająca jest jednak znieczulica rozmówców, odsuwających od siebie odpowiedzialność lub traktujących ludobójstwo jak satysfakcjonującą grę komputerową. Premierowa projekcja filmu została nagrodzona rekordową, 24,5-minutową owację na stojąco, teraz jej sukces przypieczętowała nagroda jury w Wenecji, szokujący film ma też ogromne szanse na Oscara w kategorii dokumentu.

Drugie najważniejsze odznaczenie wieczoru, Srebrny Lew, czyli Wielka Nagroda Jury, trafiła do ekipy filmu „Possible Love” w reżyserii Lee Chang-donga. Tragikomiczna opowieść o zderzeniu klasy robotniczej z uprzywilejowaną, miłości, która w teorii brzmi pięknie, a w praktyce nie ma szans powodzenia, wyróżniła się na tle konkursowych filmów głębokim, poetyckim spojrzeniem. Południowokoreański reżyser stworzył swoje najnowsze dzieło inspirując się X częścią „Dekalogu” Kieślowskiego, zaczerpując z oryginału groteskowy ton i temat gorączkowego pragnienia wyjścia poza swój stan. „Possible Love” to film operujący na subtelnościach, a jednak dosadny w znaczeniach. Lee Chang-dong mistrzowsko posługuje się przestrzenią kadru, by opowiedzieć o lukach i niesprawiedliwościach kapitalistycznego systemu.

„Żyjemy w czasach, kiedy znaczenie pracy zanika, ludzie coraz bardziej odcinają się od siebie. Zrobiłem ten film, by zapytać, co kino potrafi i powinno robić w czasach takich, jak nasze. Uznaję tę nagrodę za znak, że chcecie, bym dalej zadawał te pytania” – powiedział reżyser ze sceny.

Bez zaskoczenia, nagrodę Volpi Cup dla najlepszego aktora otrzymał John Malkovich za występ w „Wild Horse Nine” w reżyserii
Martina McDonagha. 72-letni Amerykanin utwierdził nas w przekonaniu o niezwykłym warsztacie i rozwiał myśli o możliwym spadku formy za sprawą roli cudownie nieznośnego, podstarzałego agenta CIA, który na ostatnią misję w karierze obiera kurs na Wyspę Wielkanocną. Na ekranie Malkovichowi partneruje Sam Rockwell i wzajemna chemia aktorskiego duetu wyciąga to co najlepsze z już i tak doskonałych dialogów McDonagha. „Wild Horse Nine” jest czarną komedią o umieraniu i dużych konsekwencjach pozornie niewielkich momentów. Rozlicza Stany Zjednoczone z poczucia megalomanii oraz ze szkód, które wyrządziły swoją ingerencyjną polityką zagraniczną. John Malkovich nie mógł osobiście odebrać nagrody, ale przemówił do publiczności z ekranu. Wyraził wdzięczność, że znalazł się w zaszczytnym gronie aktorów nagrodzonych w Wenecji oraz podziękował za entuzjastyczne reakcje publiczności po festiwalowych seansach.

Jeśli nagroda dla Malkovicha nie była żadną niespodzianką, Srebrny Lew za najlepszą reżyserię okazał się dość nieoczekiwanym wyborem. „Dau” w reżyserii Ilyi Khrzanovsky'ego, to nie pojedynczy film, a monumentalny, kontrowersyjny projekt na granicy fikcji i rzeczywistości. Dla celów produkcyjnych rosyjski twórca przeprowadził eksperyment społeczny w rodzaju stalinowskiego „Truman Show”. Pod Charkowem w Ukrainie stworzył gigantyczne sztuczne miasto, gdzie przez trzy lata w całkowitym odcięciu od świata żyło kilkuset ochotników, funkcjonując według zasad radzieckiego totalitaryzmu z lat 1938–1968. 700 godzin nakręconego materiału reżyser wykorzystał do stworzenia kilkunastu niezależnych filmów fabularnych i dokumentalnych. Nagrodzone „Dau” jest historią kluczowego bohatera tego uniwersum, radzieckiego fizyka i noblisty o tytułowym pseudonimie.

„To moja pierwszoplanowa rola, pierwszy festiwal filmowy, i pierwsza nagroda” – powiedziała Mathilde Arcel, nie kryjąc łez. Dunka odebrała puchar Volpi Cup dla najlepszej aktorki za rolę w „Woman Unknown”, jednym z dwóch filmów w Konkursie Głównym wyreżyserowanych przez kobietę (drugim była również nagrodzona „NAZA”). Jak na ironię kobiecy głos, który przebił się przez szklany sufit opowiada o niesłyszanym głosie kobiet. Tych, które nie były na froncie II wojny światowej, a i tak poniosły jej konsekwencje. Postać grana przez Arcel, skrywa sekret dawnego związku z niemieckim żołnierzem. Gdy wojna dobiega końca, a bohaterkę czeka ślub z miejscowym przedsiębiorcą i znaczny awans społeczny, jej tajemnica może niespodziewanie wyjść na jaw. W mieście trwa polowanie na czarownice, narodowcy łapią i publicznie poniżają kobiety, które utrzymywały stosunki z okupantem. Przerażona bohaterka ma do wyboru: wyznać swoje winy lub wrzucić pod pociąg historii swoją znajomą.

Reżyserka May el-Toukhy portretuje bohaterkę jak lalkę: dotykaną, podziwianą i ocenianą przez wszystkich. Osobę o statusie mebla, bez prawa do wypowiedzi. Idealną pod każdym względem, bezlitośnie karaną za każdy błąd. Duńsko-egipska twórczyni opowiada wprawdzie o II wojnie światowej, a jednak jej spostrzeżenia o polowaniu na czarownice wydają się paląco aktualne. Być może dlatego podbiła serce jury pod przewodnictwem Maggie Gyllenhaal. Amerykańska aktorka i reżyserka nie ukrywa swoich feministycznych poglądów i wyraźnie mówi o systemowych niesprawiedliwościach, które zduszają w zarodku filmy tworzone przez kobiety. Swoje stanowisko w tej sprawie sędziowie Konkursu Głównego poparli najważniejszym wyborem wieczoru. Złoty Lew, wbrew wszelkim prognozom, trafił właśnie do May el-Toukhy za „Woman Unknown”.

Pełna lista zwycięzców 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji:

Złoty Lew - „Woman Unknown” reż. May el-Toukhy

Specjalna Nagroda Jury - „NAZA” reż. Rachel Szor i Yuval Abraham

Srebrny Lew Wielka Nagroda Jury - „Possible Love” reż. Lee Chang-dong

Srebrny Lew za reżyserię - Ilya Khrzanovsky za „DAU”

Volpi Cup dla najlepszej aktorki - Mathilde Arcel za „Woman Unknown”

Volpi Cup dla najlepszego aktora - John Malkovich za „Wild Horse Nine”

Złota Osella za najlepszy scenariusz - Coralie Amedeo and Olivier Gorce za „A Good Little Soldier” reż. Stéphane Brizé

Nagroda Marcello Mastroianni dla wschodzącego aktora/aktorki - Malou Khebizi za „A Place To Heal” reż. Cédric Kahn

Nagroda Publiczności - „I Matter” reż. Alina Şerban

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE