Jest ważniejsza od diety, suplementów czy wymyślnych ćwiczeń, a tak łatwo o niej zapominamy. Woda to absolutna podstawa naszego dobrostanu. To właśnie w niej funkcjonuje każda komórka naszego organizmu. Ciało dorosłego człowieka składa się w około 60–70 procentach z wody, a mimo to wiele osób przez większą część dnia niemal po nią nie sięga. Okazuje się też, że wcale nie musimy wypijać zalecanych w poradnikach dwóch litrów. Dr Oleszczuk podpowiada, jak można lepiej dopasować ilość wypijanej wody do masy ciała - i dlaczego dobre nawodnienie jest kluczowe dla naszego ciała.
Zasada „pij dwa litry wody dziennie” jest łatwa do zapamiętania, ale pomija jedną ważną kwestię: ludzie różnią się od siebie masą ciała, aktywnością i warunkami, w jakich funkcjonują. Dlatego ich zapotrzebowanie na wodę potrafi się znacząco różnić. Zamiast więc sztywno trzymać się jednej liczby, można posłużyć się prostym przelicznikiem wskazywanym przez dr. Oleszczuka, który zaleca przyjmować w ciągu doby 30 ml/kilogram masy ciała.
Wzór więc wygląda następująco:
30 ml wody × masa ciała w kilogramach = orientacyjne dzienne zapotrzebowanie na wodę.
W praktyce oznacza to, że osoba ważąca 55 kg potrzebuje około 1,65 l wody dziennie, a przy masie ciała 60 kg będzie to około 1,8 l. Z kolei osoba ważąca 80 kg potrzebuje już około 2,4 l. To pokazuje, dlaczego sztywna zasada dwóch litrów może być zarówno zawyżona, jak i zaniżona.
Czytaj także: Nie dieta ani ruch. Dr Oleszczuk wskazuje na czynnik, który jest niezbędny do szczęścia, a większość z nas go bagatelizuje
Dlaczego warto znać te liczby? Bo gdy tego nie obliczymy, działamy intuicyjnie, a nasza intuicja może być zawodna. Warto przy tym pamiętać, że jest to orientacyjny przelicznik, a zapotrzebowanie na płyny zmienia się m.in. pod wpływem temperatury, wysiłku fizycznego czy stanu zdrowia. Nie chodzi więc o to, by każdego dnia z aptekarską dokładnością odmierzać określoną ilość wody, ale żeby mieć punkt odniesienia.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego poleganie wyłącznie na pragnieniu może być zgubne. Sygnały wysyłane przez organizm nie zawsze są przez nas odczytywane jako pragnienie.
Kiedy brakuje nam płynów, możemy przede wszystkim zauważyć zmęczenie, rozdrażnienie, ból głowy czy problemy z koncentracją. Łatwo wtedy pomyśleć, że potrzebujemy kawy, czegoś słodkiego albo po prostu odpoczynku. Tymczasem przyczyną gorszego samopoczucia może być tak podstawowa rzecz jak niewystarczające nawodnienie.
Organizm bez odpowiedniej ilości wody zaczyna działać mniej sprawnie. Przy odwodnieniu zmniejsza się objętość krwi, a układz krążenia musi pracować ciężej, by dostarczać tlen i składniki odżywcze do tkanek. Może to przekładać się na ból głowy, osłabienie, spadek koncentracji i charakterystyczne uczucie „mgły mózgowej” - ostrzega dr Oleszczuk.
Nawet niewielki niedobór płynów może więc sprawić, że czujemy się bardziej zmęczeni i mniej skupieni.
Czytaj także: 7 codziennych nawyków, które według dr. Oleszczuka wydłużają życie. Dzięki nim przybędzie ci energii i poczujesz się lepiej
Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Mówiąc o dziennym zapotrzebowaniu na płyny, nie należy traktować wody wypijanej w ciągu dnia jako jedynego ich źródła. Część płynów dostarczamy również wraz z jedzeniem - przede wszystkim dzięki warzywom i owocom, ale także zupom czy innym produktom zawierającym dużo wody.
Trzeba pamiętać też, że najważniejsza jest nie precyzja, a regularność. Zamiast wypijać ogromną ilość wody wieczorem, lepiej rozłożyć ją na cały dzień i nie dopuszczać do sytuacji, w której przez wiele godzin niczego nie pijemy.
Dwa litry nie są więc magiczną liczbą, która gwarantuje prawidłowe nawodnienie każdemu. Nasze zapotrzebowanie jest bardziej indywidualne. Prosty przelicznik może pomóc je oszacować, a potem warto obserwować własny organizm i zwiększać ilość płynów w sytuacjach, gdy tracimy ich więcej, np. podczas upałów czy wysiłku fizycznego.
Artykuł powstał na podstawie książki „Zdrowie bez wymówek. Workbook”, dr Tadeusz Oleszczuk, Wydawnictwo Zwierciadło