1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Za te książki przyznano Nike nie bez powodu. 5 nagrodzonych tytułów, po które warto sięgnąć

Za te książki przyznano Nike nie bez powodu. 5 nagrodzonych tytułów, po które warto sięgnąć

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. South_agency/Getty Images)
(Fot. South_agency/Getty Images)
30. edycja Nagrody Literackiej Nike już za nami. Tegorocznym laureatem został Szczepan Twardoch za powieść „Null”, która zachwyciła nie tylko jury, lecz także czytelników. To idealny pretekst, by przypomnieć inne książki uhonorowane tym prestiżowym wyróżnieniem. Oto pięć z nich.

Nagroda Literacka Nike to jedno z najważniejszych wyróżnień literackich w Polsce. Przyznawana jest corocznie od 1997 roku za najlepszą książkę wydaną w poprzednim roku, a do tej pory nagrodzono już 30 tytułów: od powieści, przez eseje i reportaże, aż po tomy poetyckie. Ostatnim laureatem nagrody został Szczepan Twardoch za powieść „Null”. Jakie jeszcze tytuły dostały Nike? Przypominamy pięć książek, do których warto wrócić – albo odkryć je po raz pierwszy.

Czytaj także: Nie każda nagrodzona książka jest warta lektury – te są. 5 tytułów z Nagrodą Bookera, które nie rozczarowują

„Widnokrąg”, Wiesław Myśliwski (1997)

„Widnokrąg” Wiesława Myśliwskiego to pierwsza książka nagrodzona Nike. Należy do gatunku powieści inicjacyjnej, a jej świat poznajemy z perspektywy Piotrusia, który opowiada o swoim życiu jako mały chłopiec, dojrzewający młodzieniec i dorosły mężczyzna. Wraca on do dzieciństwa spędzonego na prowincji, pierwszej miłości, rodzinnych rytuałów i pozornie błahych wydarzeń, które z perspektywy czasu nabierają zupełnie innego znaczenia. Z tej opowieści o dorastaniu wyrasta jednak coś znacznie większego – refleksja nad przemijaniem, pamięcią, rodziną i próbą zrozumienia własnego życia.

Niemniej Myśliwski nie prowadzi tej historii chronologicznie. Wszystko zaczyna się od opisu fotografii i na tym się kończy, lecz pomiędzy tym narracja jest fragmentaryczna i ma charakter mowy potocznej. Przeszłość powraca tu tak, jak naprawdę działa pamięć – wybiórczo i czasem zupełnie niespodziewanie: za sprawą przedmiotu czy pojedynczego obrazu. „Widnokrąg” pokazuje bowiem, że nasze życie składa się z rozsypanych okruchów wspomnień, które dopiero po latach próbujemy ułożyć w sensowną całość.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Bieguni”, Olga Tokarczuk (2008)

W nagrodzonej nie tylko Nike, lecz także Międzynarodową Nagrodą Bookera powieści „Bieguni” Olga Tokarczuk czyni motywem przewodnim podróż. A właściwie – człowieka, który nieustannie pozostaje w ruchu. Tytuł nawiązuje bowiem do nazwy odłamu rosyjskich staroobrzędowców, którzy wierzyli, że świat jest przesiąknięty złem, a najlepszym sposobem, by się przed nim uchronić, jest ciągłe przemieszczanie się.

Tokarczuk przenosi tę ideę we współczesność i zabiera czytelnika w podróż przez miejsca, epoki i ludzkie historie. Nie będzie to jednak wyprawa po jednej, wytyczonej trasie, lecz wędrówka przez przeplatające się i na pierwszy rzut oka niepowiązane ze sobą wątki. Bo choć „Bieguni” nie mają jednej fabuły ani kluczowego punktu, do którego zmierzają, tworzą literacką mapę ludzkiego niepokoju – pełną historii o ciele, przemijaniu, potrzebie ruchu i pragnieniu, by choć na chwilę zatrzymać czas. To książka, w której podróż staje się sposobem przyglądania się światu i samemu sobie.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: Książki Olgi Tokarczuk uczą uważniej patrzeć na świat. 5 powieści polskiej noblistki, od których warto zacząć

„Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, Marcin Wicha (2018)

Po śmierci matki Marcin Wicha staje przed zadaniem z pozoru prostym: musi uporządkować jej mieszkanie i zdecydować, co zachować, a czego się pozbyć. Szybko okazuje się jednak, że porządkowanie rzeczy oznacza także mierzenie się ze stratą. Książki i rzeczy pozostawione przez zmarłą uruchamiają bowiem kolejne wspomnienia, z których powoli wyłania się portret kobiety silnej, niezależnej, wyczulonej na słowa i niechętnej wszelkim próbom narzucania jej gotowych reguł. Wicha opowiada przy tym o żydowskiej tożsamości, życiu w PRL-u, polskiej inteligencji i świecie, który bezpowrotnie odchodzi wraz z pokoleniem jego rodziców.

Nie jest to jednak książka o żałobie napisana podniosłym tonem. Wicha unika sentymentalizmu, a zamiast niego wybiera ironię, oszczędny humor i czułość, która pojawia się raczej między słowami niż wprost. „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” to zbiór esejów, które przypominają, że po bliskich zostają nie tylko fotografie i pamiątki, lecz także sposób, w jaki nauczyli nas patrzeć na świat.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”, Radek Rak (2020)

Radek Rak bierze na warsztat jedną z najbardziej niejednoznacznych postaci polskiej historii – Jakóba Szelę, przywódcę rabacji galicyjskiej z 1846 roku – i opowiada jego historię na nowo. Młody Kóba dorasta w świecie pańszczyzny, przemocy i ogromnych społecznych nierówności, który splata się ze światem legend, ludowych wierzeń i magii. Jest miłość Żydówki Chany do Kóby, jego zauroczenie zmysłową Malwą, pański bat i wreszcie krwawa rabacja. Wszystko to sprawia, że granica między historią, ludową legendą a autorską fantazją zaczyna się zacierać.

„Baśń o wężowym sercu” nie jest wszak klasyczną powieścią historyczną. Rak tworzy własną mitologię Galicji, wykorzystując prawdziwe wydarzenia, ale przepuszczając je przez język baśni, legendy i groteski. Mrok, brutalność i erotyzm sąsiadują tu z ironią i humorem. Dzięki temu losy Szeli stają się jednocześnie opowieścią o krzywdzie, nierównościach i przemocy, która potrafi zmienić ofiarę w oprawcę. W tym świecie dobro i zło nie dają się łatwo rozdzielić, a baśń daleka jest od pocieszającej historii na dobranoc.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Wczoraj byłaś zła na zielono”, Eliza Kącka (2025)

Nagrodzona w ubiegłym roku Nike książka „Wczoraj byłaś zła na zielono” to autobiograficzna opowieść Elizy Kąckiej o macierzyństwie, codzienności i relacji z neuroatypową córką. Autorka opisuje życie, w którym trzeba być gotowym na „scenariusz dziki, dziwny”, a zwyczajne sytuacje potrafią nagle wymknąć się spod kontroli. Jest tu zmęczenie, bezradność i zwątpienie, ale także bliskość, humor i nie zawsze łatwa próba zrozumienia drugiej osoby. Ważną rolę odgrywa przy tym język – słowa nie są tu jedynie sposobem komunikacji, ale także narzędziem poznawania i oswajania rzeczywistości.

Kącka nie tworzy jednak kolejnej historii o macierzyństwie, w której wszystkie trudności prowadzą do prostego i pocieszającego finału. Pokazuje raczej, jak mozolnie buduje się relację, kiedy trzeba porzucić gotowe wyobrażenia o tym, jak powinno wyglądać życie z neuroatypowym dzieckiem. „Wczoraj byłaś zła na zielono” jest dzięki temu opowieścią o odmienności, ale też o miłości, która nie zawsze przychodzi w łatwej do rozpoznania formie. Jest w niej dużo czułości, ale nie ma lukru – zamiast tego jest próba zobaczenia świata oczami drugiej osoby i znalezienia własnej drogi poza tym, co zostało wcześniej nazwane i zdefiniowane.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: „Tam, gdzie może, idzie sama. Musi mieć poczucie, że jej nie zatrzymuję”. O wychowaniu dziecka w spektrum rozmawiamy z pisarką Elizą Kącką

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE