1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. W urodziny wolisz telefon, życzenia na Facebooku czy święty spokój? Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois rozmawiają o urodzinowych zwyczajach

W urodziny wolisz telefon, życzenia na Facebooku czy święty spokój? Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois rozmawiają o urodzinowych zwyczajach

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Kadr z serialu „Przyjaciele” (Fot. materiały prasowe Warner Bros. Discovery)
Kadr z serialu „Przyjaciele” (Fot. materiały prasowe Warner Bros. Discovery)
Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois rozmawiają o urodzinach – o życzeniach, które czasem zamieniają świętowanie w telefoniczny kołowrót, prezentach, które naprawdę wzruszają, i o tym, dlaczego kolejna świeczka na torcie wcale nie musi dołować.

Felieton pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 08/2026. Lead pochodzi od redakcji.

Monika Sobień-Górska: Wczoraj dowiedziałam się, że kolega obraził się na mnie, bo nie zadzwoniłam do niego w dniu jego urodzin, tylko napisałam wiadomość. Ale ja, oprócz dosłownie kilku najbliższych osób, zawsze piszę życzenia, nie dzwonię. Nie chcę w ten sposób zabierać ludziom tego dnia. Wyobrażam sobie, że ślęczą nad telefonem i odbywają dziesiątki takich samych rozmów. Ale może niszczę jakiś savoir-vivre urodzinowy.

Jacek Dubois: Ja też dzwonię tylko do najbliższych przyjaciół i rodziny. W pozostałych przypadkach piszę. W ogóle social media uczyniły informacje o naszych urodzinach wiedzą publiczną, która dociera do osób, które w innym wypadku by o nich nie pamiętały.

Jeśli ktoś napisze miły komentarz na Facebooku czy wyśle SMS, ma to dla mnie wspaniałą wartość pozytywnego wzmocnienia, że ludzie życzą mi dobrze. Jestem im za to wdzięczna i sama też staram się wysyłać takie impulsy serdeczności. Ale jeśli wszyscy zaczęlibyśmy do siebie dzwonić, to ten piękny dzień zamieniłby się w koszmar.

Rozumiem, że jeśli odebrałabyś te wszystkie telefony, to urodziny, które miały być świętowaniem, korzystaniem z niespodzianek od najbliższych, już nie byłyby dla ciebie, tylko dla tych, którzy dzwonią. I to czasem po kilka razy, bo nie odpuszczają i chcą się dodzwonić, żeby było ci miło.

Tak i wpadamy w urodzinowy kołowrót. Mam poczucie winy, bo ktoś o mnie pamięta, chce mi coś miłego przekazać i czuję się okropnie, że nie mam czasu z nim dłużej porozmawiać. Zwłaszcza że to telefony od osób, które długo ze mną nie rozmawiały, więc chcą się dowiedzieć, co słychać albo powiedzieć sporo o sobie.

Ale zauważ, że my nigdy nie rozmawiamy przez telefon. Wolimy do siebie pisać albo nagadać się kilka godzin twarzą w twarz przy kawie. Do ciebie w urodziny zawsze piszę, a potem składam ci osobiście życzenia.

A w ogóle lubisz świętować swoje urodziny?

Uwielbiam. Kiedyś lubiłem w tym dniu wyjeżdżać i pływać w morzu. Jednak odkąd piszę książki, wychodzą one zwykle w okolicach moich urodzin. Organizuję ich premierę w maju i w ten sposób w tak ważnym dla mnie dniu mam możliwość spotkania się z przyjaciółmi. Poza tym przed 10 laty mój ojciec akurat ten dzień wybrał na swoje odejście. Od tego czasu urodziny rozpoczynam od wizyty u niego na cmentarzu. W tym roku z powodu 10-lecia tej rocznicy zmieniłem trochę zwyczaj i w tym dniu odbyło się spotkanie z jego książką, która została po latach wznowiona „Adwokat, czyli o życiu w ciekawych czasach”.

Podobno miałeś też niespodziankę w kancelarii.

Znasz moją fascynację Ernestem Hemingwayem. W biurze mamy kilka sal konferencyjnych, które nazywamy tematycznie. Jest sala filmowa, ozdobiona plakatami z filmów, czy sala jazzowa. W dniu urodzin koledzy i koleżanki przygotowali dla mnie salę Hemingwaya. W niej portret mistrza i przygotowane przez artystę plakaty poświęcone jego książkom. Potem wszedłem do swojego gabinetu, a tam wisiało moje zdjęcie, na którym z Hemingwayem i Marquezem przy szklaneczce whisky rozmawiamy o książkach. To nie był sztampowy prezent. Ktoś o tym naprawdę pomyślał, przygotował się, a takie gesty wzruszają. A ciebie w tym roku spotkało coś miłego?

Poszłam w środku dnia na dwugodzinny masaż. To był naprawdę głęboko relaksujący czas dla mnie. Później przeczytałam piękne, wzruszające życzenia od znajomych. Odpisałam im, poszłam z mężem na kolację i do kina. I później znów czytałam życzenia i to było wspaniałe. Ale większość moich kolegów rówieśników nie chce obchodzić urodzin, bo uważają, że to dołujący dzień, który im przypomina, że się starzeją.

Wiek jest dla mnie stanem ducha, a nie ciała. Może dlatego, że duchem czuję się nadal młodzieńcem, ten dzień nie jest dla mnie w żaden sposób dołujący. Wymyślam sobie w urodziny kolejne cele i to mnie pozytywnie nakręca. Moją metodą jest nie oglądać się do tyłu, tylko patrzeć przed siebie i korzystać z tego, co jeszcze może nam zaoferować świat.

Monika Sobień-Górska, dziennikarka, scenarzystka filmowa, autorka książek (najnowsza: „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia”). O życiu może rozmawiać godzinami. Na przykład z Jackiem Dubois.

Jacek Dubois, adwokat specjalizujący się w prawie karnym. Po godzinach pisze książki i felietony oraz przyjaźni się z Moniką.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE