1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. Paulina Gałązka: „Autyzm w pracy aktorskiej to idealna cecha”. Aktorka opowiada, dlaczego uważa go za swoją siłę

Paulina Gałązka: „Autyzm w pracy aktorskiej to idealna cecha”. Aktorka opowiada, dlaczego uważa go za swoją siłę

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Aldona Karczmarczyk/VDA)
(Fot. Aldona Karczmarczyk/VDA)
Szeroki uśmiech, energiczne ruchy, bezpretensjonalność. Oto Paulina Gałązka dzisiaj, bo kiedyś wydawało jej się, że musi stać się inna, dostosować się. Rozmawiamy o życiu z autyzmem, drodze do aktorstwa, relacjach, tańcu. Oraz o najnowszym filmie „Szwagier” z jej udziałem.

Spis treści:

  1. Paulina Gałązka o autyzmie i ADHD: „Jak coś robię, to na maksa”
  2. Jak Paulina Gałązka dowiedziała się, że jest w spektrum autyzmu?
  3. „Terapia jest dla mnie jak higiena osobista”
  4. Paulina Gałązka: „Najlepiej wychodzi mi bycie sobą”

Fragment wywiadu z Pauliną Gałązką. Całość znajdziesz w grudniowym numerze „Zwierciadła” – „Zwierciadło” 12/2026.

Alina Gutek: Dzisiaj było sudoku?

Paulina Gałązka: Nie, dzisiaj jeszcze nie było, ale myślę, że wieczorem będzie.

Co ci daje rozwiązywanie sudoku?

Poczucie uporządkowania. Bo liczby mają to do siebie, że są bezpieczne i logiczne, w przeciwieństwie do świata, który jest chaotyczny, nieprzewidywalny. Myślę, że sudoku daje mi też wytchnienie od chaosu międzyludzkiego, który bywa dla mnie trudny.

Jesteś podobno na najwyższym poziomie trudności.

Tak, jestem na ekstremalnym lewelu. Wcześniej rozwiązywałam papierowe wersje, bo myślałam, że w apce nie można robić notatek. Ale Agata Kulesza powiedziała mi, że można, i od tej pory używam tylko apki. Jestem totalnie wkręcona, a do tej pory tylko raz, w samolocie, spotkałam pana, który rozwiązywał sudoku na poziomie ekstremalnym, ale nie zagadałam, bo był niemiły dla stewardes.

(Fot. Aldona Karczmarczyk/VDA) (Fot. Aldona Karczmarczyk/VDA)

Paulina Gałązka o autyzmie i ADHD: „Jak coś robię, to na maksa”

Wyjawiłaś niedawno, że jesteś w spektrum, a specjalizacja w wąskich dziedzinach jest charakterystyczna dla takich osób. Czyli to, że jesteś na najwyższym poziomie sudoku, to poniekąd zasługa autyzmu?

Absolutnie tak, to zasługa autyzmu. Jak coś robię, to na maksa, taką właśnie relację mam z aktorstwem. Wiele osób wmawiało mi, że jestem pracoholiczką, więc na psychoterapii próbowałam rozgryźć, czy to prawda.

Doszłam do wniosku, że nie, że pracuję dużo, bo aktorstwo to moja pasja, a w dodatku jako autystyczka i osoba ze zdiagnozowanym ADHD nie umiem inaczej.

Kocham to, co robię, mogę pracować dniami i nocami, bo to daje mi energię do życia, jest dla mnie fascynujące. Nawet jak mam czas wolny, to nie odpoczywam, nie zajmuję się niczym innym, tylko oglądam filmy, seriale, analizuję je, rozgryzam psychologię relacji, czytam fora widzów. Jestem absolutnie omamiona kinematografią.

Wiele osób żyje w nieświadomości, że jest w spektrum.

Słyszę głosy, że dzisiaj każdy coś ma. Myślę, że każdy coś miał zawsze, tylko że była ogromna niewiedza na ten temat i dopiero, gdy ktoś doświadczał jakichś trudności, stawało się to widoczne.

Kobiety i dziewczynki przez lata bardzo dobrze maskowały swoje deficyty wynikające z neuroróżnorodności, żeby nikt nie widział, że jest jakiś problem. Przecież cechy ADHD u chłopców są wręcz pożądane, uważa się, że powinni być temperamentni, rozbiegani, nawet trochę rozrabiać, natomiast dziewczynka ma być grzeczna.

Pochodzę z domu, gdzie właśnie tak uważano. Byłam czarną owcą, bo zawsze coś zbroiłam, wszystko chciałam wiedzieć, więc byłam utrapieniem dla dorosłych. Ale to wynikało z tego, że wiele rzeczy mnie interesowało. Dorastałam jednak w przekonaniu, że jestem niegrzeczna. I kiedy trafiłam na psychoterapię, bardzo na niej nad sobą pracowałam.

(Fot. Aldona Karczmarczyk/VDA) (Fot. Aldona Karczmarczyk/VDA)

Kiedy tam trafiłaś?

Gdy umarł tata. Gimnazjum skierowało mnie wtedy do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Tam się dowiedziałam, że mam dysleksję, o czym nie wiedziałam, bo miałam piątki z polskiego, choć ortografia sprawiała mi ogromną trudność i była okupiona żmudną pracą.

Jak Paulina Gałązka dowiedziała się, że jest w spektrum autyzmu?

I na tej właśnie terapii odkryłaś swój autyzm?

Nie, to było później. Jako 30-latka miałam problemy w małżeństwie, mój mąż twierdził, że jestem zbyt okrutna w swojej szczerości, że brakuje mi empatii. Byłam tym zszokowana, bo uważałam, co zresztą potwierdziły potem badania diagnostyczne, że jestem właśnie empatyczna. W spektrum jest nawet coś takiego jak nadempatyczność, czyli że za bardzo przejmuje się emocje drugiej osoby.

To ciekawe, bo zwykle uważa się, że autyzm polega między innymi na tym, że mamy problemy w odczytywaniu intencji i emocji innych ludzi. Trudność z szybkim domyślaniem się, co inna osoba czuje, wie lub co ma na myśli. Ale to super, że nie potraktowałaś uwag męża jako zamachu na siebie, tylko zastanowiłaś się nad tym, co on mówi.

Tak, pomyślałam, że może ma rację. Nasza relacja jest długa i dla mnie ważna, więc nie chciałam jej zaprzepaścić z powodu obrazy. Ale też zbiegło się to z tym, że dziewczyna, z którą pracowałam, dała mi książkę o zespole Aspergera. Przeczytałam ją i pomyślałam: to o mnie. Osobiście nie lubię określenia „Asperger”, bo lekarz, od którego wzięło nazwę to zaburzenie, był zbrodniarzem wojennym.

W każdym razie postanowiłam wtedy, że pójdę na diagnozę, udowodnię sobie, że nie jestem w spektrum, co powiedziałam zresztą już na pierwszym spotkaniu. Na co pani diagnostka: „Oj, będzie z panią ciężko, jest pani typową dziewczyną w spektrum”.

Diagnoza trwała dwa miesiące i została zwieńczona 10 stronami opisu. Ciekawie było to przeczytać. Na przykład: „Wysoka podatność na bycie manipulowanym”. Totalnie się w tym odnajduję. „Niska zdolność do manipulowania”. Też brzmi znajomo. Wszystko się zgadzało i wytłumaczyło mi wiele moich reakcji w życiu zawodowym i prywatnym. Bardzo mi ta diagnoza pomogła. Mój mąż też mnie zrozumiał i dużo kłótni poszło w zapomnienie.

„Terapia jest dla mnie jak higiena osobista”

I co z tą wiedzą zrobiłaś?

Autyzmu nie leczy się farmakologicznie, cały czas chodzę na psychoterapię. Uważam, że w tym bardzo obciążonym zawodzie, z niepewnością jutra, z ciągłą presją bycia ocenianą warto czyścić swój twardy dysk, żeby nie przynosić problemów do domu, nie zamęczać nimi przyjaciół. Moi są z zupełnie innych branż, więc nie chciałabym być tą jedyną, która mówi wciąż o swoich problemach.

Terapia jest dla mnie jak higiena osobista, lubię to.

Powszechnie uważa się, że autyzm przeszkadza w życiu, a ty mówisz, że ci pomaga.

Czuję, że bardziej pomaga. Pewien dziennikarz, który też jest w spektrum, powiedział mi, że autystki to urodzone aktorki. Uważam, że jest w tym prawda. Długo sądzono, że autysta to osoba, która nie potrafi nawiązywać kontaktu, że się do nikogo nie odzywa, no taki stereotypowy informatyk. Wynikało to jednak z doboru narzędzi diagnostycznych, które były skonstruowane pod mężczyzn. Dziś wiemy już, że autyzm może objawiać się bardziej ekstrawertycznie.

Przez całe dzieciństwo i okres młodzieńczy uczyłam się tego, jak powinnam się zachowywać, próbowałam naśladować innych, wychwytywać oczekiwania wobec mnie, bo byłam przekonana, że nie mogę do końca być sobą. Teraz już jestem.

Paulina Gałązka: „Najlepiej wychodzi mi bycie sobą”

Właśnie, twoją siłą jest autentyczność, niewymuszona, szczera.

Oczywiście na początku maskowałam swoje trudności, ale nie byłam w stanie wymyślić swojego wizerunku, czego w dużej mierze oczekują dzisiaj social media. To nie jest do zrobienia w autyzmie. Jak możesz mieć pomysł na siebie, na to, jaka masz być, kiedy trudno ci samą siebie opisać? Powiedziałabym raczej, że wiem, że nic nie wiem na swój temat. W spektrum autyzmu bardzo trudno jest spojrzeć na siebie, autokreacja tu nie działa. Dlatego w sposób naturalny najlepiej wychodzi mi bycie sobą.

Paulina Gałązka, absolwentka PWSFiT w Łodzi. Na stałe w zespole Teatru Ateneum w Warszawie. Finalistka 18. edycji programu „Taniec z gwiazdami”. Znana z ról w takich filmach, jak „Dziewczyny z Dubaju”, „Sami swoi. Początek”, „Zamach na papieża” czy „To się nie dzieje”. Obecnie można ją zobaczyć w serialu „Pionek”. Film „Szwagier” będzie można zobaczyć w wybranych kinach studyjnych od 5 listopada.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE