Choć nie doświadczyła w życiu wielu namiętności, Emily Bronte pozostawiła po sobie jedną z najbardziej pasjonujących i pełnych żaru historii miłosnych w dziejach literatury: „Wichrowe wzgórza”. Z okazji rocznicy urodzin pisarki przypominamy najpiękniejsze cytaty z kultowej, XIX-wiecznej powieści o losach Cathy i Heathcliffa.
Gdy „Wichrowe wzgórza” zostały opublikowane po raz pierwszy – a było to w 1847 roku – zaskoczyły krytyków swoją śmiałą wizją kobiecego pożądania. Zawarte w niej sceny przemocy i porywów namiętności wywołały niemałą konsternację wśród wiktoriańskiej publiczności, dlatego nie dziwi fakt, że na okładce pierwszego wydania jako autor widnieje Ellis Bell – męski pseudonim Emily Bronte. W tamtych czasach nie wyobrażano sobie, by za sugestywnymi obrazami miłosnej pasji mogła stać kobieta. W jednej z ówczesnych recenzji krytyk określił „Wichrowe wzgórza” mianem „historii nieokiełznanych, pierwotnych namiętności, pełną okrutnego bestialstwa i jawnego barbarzyństwa” – a te, w optyce XIX-wiecznych angielskich purytanów, nie mogły narodzić się w umyśle statecznej młodej damy.
A jednak. Za tym skandalizującym romansem stała 29-letnia córka pastora, która po latach pisania „do szuflady”, za namową siostry Charlotte, postanowiła opublikować swoją pierwszą (i niestety jedyną) powieść. Gdyby żyła dłużej, być może Emily Bronte zostawiłaby po sobie znacznie więcej dzieł, które trafiłyby do kanonu światowej literatury Dobrze zapowiadającą się karierę pisarki przerwała jednak śmierć w 1948 roku – zaledwie rok po ukazaniu się „Wichrowych wzgórz”. Emily miała wówczas tylko 30 lat.
Co najciekawsze – biografowie nie znaleźli żadnych dowodów na to, by angielska pisarka kiedykolwiek była zakochana. Nie ma też śladów po tym, by miała jakichkolwiek przyjaciół spoza swojej rodziny, z którymi utrzymywała kontakt – choć w jej życiu zdarzały się okazje do nawiązywania znajomości, jak chociażby wyjazd do szkoły językowej w Brukseli. Mimo to Emily najlepiej czuła się w swoim domu i po powrocie do Anglii nie podróżowała dalej niż do pobliskiego kościoła. Charlotte Bronte pisała wprost, że jej siostra nie była osobą towarzyską i miała skłonność do życia w odosobnieniu.
„Choć żywiła życzliwe uczucia wobec ludzi ze swojego otoczenia, nie szukała z nimi kontaktu i – poza nielicznymi wyjątkami – właściwie nigdy go nie nawiązywała. A jednak doskonale ich znała: znała ich zwyczaje, sposób mówienia i historie rodzinne. Z zainteresowaniem słuchała opowieści o nich i potrafiła mówić o nich szczegółowo, barwnie i niezwykle trafnie. Z nimi samymi natomiast bardzo rzadko zamieniała choćby kilka słów” – pisała Charlotte po śmierci siostry.
Skąd więc u Emily Bronte tak wielki dar odmalowywania słowami świata ludzkich namiętności? Być może odpowiedź na to pytanie tkwi w jej gorącym temperamencie. Już XIX-wieczni biografowie zauważali, że choć Emily była niezwykle skryta, to jej charakter bywał wybuchowy i nieprzewidywalny. Jedna z wczesnych biografek pisarki wspominała, że była „osobliwą mieszanką nieśmiałości i spartańskiej odwagi”. Twierdzi się też, że była kobietą bardzo niezależną i silną, która po zranieniu się potrafiła niczym wojownik przyłożyć sobie do skóry rozgrzany kawałek żelaza (choć ta ostatnia anegdota jest poddawana w wątpliwość). Ponadto kochała wszystko, co nieokiełznane, wolne i dzikie – jej najlepszymi przyjaciółmi miały być zwierzęta, a ona sama lubiła udawać się w odosobnienie, na rozległe wrzosowiska, by tam kontemplować i oddawać się marzeniom.
Badacze są raczej zgodni, że historia Cathy i Heathliffa nie jest oparta na osobistych doświadczeniach Emily Bronte. Powieść była prawdopodobnie w całości wytworem wielkiej wrażliwości i emocjonalnej natury samej pisarki, która miała bardzo bogate życie wewnętrzne. Była też wyjątkowo utalentowaną obserwatorką ludzkiej natury oraz miała wyjątkową wyobraźnię. Ten splot czynników wystarczył, by jej wizja miłości przelana na papier poruszyła serca czytelników na całym świecie – i do dziś inspirowała twórców popkultury.
Oto najbardziej poruszające fragmenty „Wichrowych wzgórz”, które budzą tęsknotę za wielką, szaleńczą miłością silniejszą od śmierci.
1.
„Gdy spojrzę na tę posadzkę, widzę jej rysy odbijające się w płytach. Widzę ją w każdym obłoku, w każdym drzewie, napełnia sobą mroki nocy, objawia mi się dniem wszędzie, gdzie spojrzę. Obraz jej otacza mnie bezustannie! W każdej najpospolitszej twarzy, męskiej czy kobiecej, nawet w mojej własnej, widzę rysy jej twarzy. Cały świat jest straszliwie przepełniony wspomnieniami tej, która istniała i którąm stracił”.
2.
„Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Widziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego”.
3.
„Dlaczego mną wzgardziłaś? Dlaczego zdradziłaś własne serce, Katy? Nie mam dla ciebie ani jednego słowa pociechy. Masz, na co zasłużyłaś. Sama zabiłaś siebie. Tak, teraz mnie całuj, teraz płacz! Teraz żądaj ode mnie pocałunków i łez… będę dla ciebie trucizną i wyrokiem potępienia. Kochałaś mnie, więc jakim prawem mnie porzuciłaś? Jakim prawem, pytam? Bo do Lintona pociągnął cię przecież tylko lichy kaprys. Dlatego, że nie mogły nas rozdzielić ani nędza, ani poniżenie, ani śmierć, ani żadna siła boska czy szatańska, tyś to uczyniła z własnej woli. Ja ci nie złamałem życia, sama to uczyniłaś, za jednym zamachem łamiąc i moje. Tym gorzej dla mnie, żem silny. Czy pragnę żyć? Cóż to będzie za życie, gdy ty… o, Boże! Czy ty chciałabyś żyć mając własną duszę w grobie? Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę przebaczyć to, że zabijasz siebie?”.
4.
„Moja miłość do Lintona jest jak liście w lesie. Wiem dobrze, że czas ja zmieni, tak jak zima zmienia wygląd lasu. Moja miłość do Heathcliffa jest jak wiecznotrwała ziemia pod stopami, nie przykuwa oka swoim pięknem, ale jest niezbędna do życia. Nelly, ja i Heathcliff to jedno. Jest zawsze, zawsze obecny w moich myślach – nie jako radość, bo i ja nie zawsze jestem dla siebie radością, ale jako świadomość mojej własnej istoty”.
5.
„Wiem, że duchy chodzą po ziemi. Pozostań przy mnie na zawsze, przybierz, jaką chcesz, postać, doprowadź mnie do obłędu, tylko nie zostawiaj mnie samego w tej otchłani, gdzie nie mogę cię znaleźć! O, Boże! To się nie da wypowiedzieć! Nie mogę żyć bez mego życia. Nie mogę żyć bez mojej duszy!”.
6.
„On się nigdy nie dowie, jak bardzo go kocham. Wcale nie dlatego, że jest przystojny, ale dlatego, ze jest bardziej mną niż ja sama. Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi”.
7.
„– Czy cię diabeł opętał – zawołał dziko – że mówisz tak do mnie? Czy zdajesz sobie sprawę, że twoje słowa wryją się na wieki w moją pamięć i będą mnie palić bezustannie, gdy ciebie już nie będzie? Kłamiesz, że to ja cię zabiłem. Wiesz dobrze, że to kłamstwo! I wiesz także, Katarzyno, że tak samo nie mógłbym zapomnieć o tobie, jak o własnym istnieniu. Czyż nie możesz zaspokoić swego piekielnego samolubstwa świadomością, że podczas gdy ty będziesz spoczywała w spokoju, ja tu będę cierpiał piekielne męki?”.
8.
„Co wieczór modlę się, żebym ja go raczej przeżyła, niż on mnie, żebym ja raczej była nieszczęśliwa niż on. To oznacza, że kocham go więcej niż siebie”.
9.
„Niebo było dla mnie domem i płakałam strasznie, bo mi się serce rozdzierało z tęsknoty za ziemią – i aniołowie tacy byli wściekli, że zrzucili mnie prosto w sam środek wrzosowisk na szczycie Wichrowych Wzgórz, i tam się obudziłam, płacząc z radości”.
10.
„Kocham ziemię, po której stąpa, i powietrze wokół niego, kocham wszystko, czego dotknie i co powie. Lubię to, jak wygląda w różnych sytuacjach, jak postępuje, kocham go całkiem i bez reszty. Chyba starczy!”.