Większość z nas uczy się czytać między 5. a 7. rokiem życia. Jednak umiejętność składania pojedynczych liter w słowa i zdania to jedno, a prawdziwe zrozumienie czytanego tekstu – drugie. Ta kluczowa kompetencja rozwija się przez lata i zależy od wielu czynników. Psycholodzy postanowili przekonać się, czy jednym z nich może być coś, co dla wielu dzieci stało się codziennością – własny smartfon.
Regulacje dotyczące korzystania przez nieletnich z mediów społecznościowych, czy smartfonów w ogóle, wreszcie zaczynają mnożyć się jak grzyby po deszczu. Ograniczenia wprowadzono już m.in. w Australii, Francji i Austrii. To efekt lat debat i narastających dowodów na to, że danie młodym ludziom niemal nieograniczonego dostępu do sieci było jednym z największych eksperymentów na żywym organizmie w historii. Wszyscy – dorośli i dzieci – weszliśmy do cyfrowego świata po raz pierwszy, mając niewielką świadomość związanych z tym zagrożeń. Dziś wiemy już, że wielogodzinne wpatrywanie się w ekrany nie pozostaje obojętne dla zdrowia, a szczególnie dotkliwe konsekwencje może mieć dla najmłodszych użytkowników. Dotychczasowe badania wskazywały, że social media mogą wiązać się z pogorszeniem zdrowia psychicznego, problemami z koncentracją i gorszą kondycją fizyczną.
Czytaj także: „Wszyscy mają smartfona. Jeśli mi go nie kupisz, zostanę wykluczony”. Jak mądrze stawić opór presji?
Teraz naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles przyjrzeli się jednej, bardzo konkretnej umiejętności – czytaniu ze zrozumieniem. W badaniu opublikowanym na łamach czasopisma „Behavioral Sciences” oceniono zdolności dzieci posiadających smartfony i tych, które ich nie miały. Uczestnikami byli uczniowie trzeciej i szóstej klasy z dwóch szkół w hrabstwie Los Angeles, reprezentujący zróżnicowane środowiska kulturowe i językowe. W obu placówkach regulaminy co do zasady pozwalały na przynoszenie telefonów do szkoły, jednak nie wszyscy uczniowie byli ich właścicielami.
Jak przebiegało badanie? Najpierw dzieci czytały krótkie fragmenty tekstu. Część z nich miała przy sobie smartfony, część nie. Następnie badacze sprawdzili poziom czytania ze zrozumieniem i poprosili uczestników o wypełnienie ankiety dotyczącej korzystania z telefonów w codziennym życiu. Wyniki wykazały statystycznie istotny związek między posiadaniem własnego smartfona a gorszymi rezultatami w teście.
Co ciekawe, różnica ta nie wynikała z rozpraszających powiadomień. Amerykańscy psycholodzy przyznali, że podczas testów telefony niemal w ogóle nie wydawały dźwięków ani nie wyświetlały żadnych komunikatów. Nie stwierdzono również różnic w zależności od tego, czy smartfon leżał na ławce, czy był przykładowo schowany w plecaku. Z umiejętnością czytania ze zrozumieniem nie korelował także wiek, w którym dziecko otrzymało swój pierwszy telefon. Kluczowy okazał się sam fakt, że uczeń miał własny smartfon – nieważne, czy trzymał go zawsze w zasięgu wzroku, ani ile miał lat, gdy zaczął go używać.
– Dzieci, które przyniosły telefon do szkoły, uzyskały te same wyniki w czytaniu, co dzieci, które nie miały ich przy sobie tego dnia. Oznacza to, że z gorszym rozumieniem tekstu na etapie szkoły podstawowej koreluje już sam fakt posiadania własnego telefonu, a nie jego bezpośrednia obecność w trakcie zajęć – podkreśla prof. Patricia Greenfield, jedna z autorek badania.
Odkrycie rzuca nowe światło na dotychczas podejmowane działania. Wygląda na to, że samo zakazanie wnoszenia smartfonów na teren szkoły może nie wystarczyć, by ułatwić młodym ludziom naukę. Na niewiele zda się też odkładanie w czasie podarowania dziecku telefonu. Autorzy podkreślają jednak, że regulacje wciąż mają sens, nawet jeśli nie do końca przekładają się na osiągnięcia akademickie. Choćby dlatego, że brak telefonów na szkolnych korytarzach zachęca do bezpośrednich interakcji z rówieśnikami i w ten sposób pozwala doskonalić umiejętności społeczne.
Artykuł opracowany na podstawie: Holly Ober, „Kids who own cellphones have poorer reading comprehension scores than those who don’t, researchers find”, newsroom.ucla.edu [dostęp: 30.07.2026]