Novika: muzyka jest najważniejsza

Novika
Fot. Filip Żołyński, materiały prasowe

Za mało płyt przesłuchałaś?

Być może, choć dodałabym doświadczenie. Można widzieć to tak, że jeżdżę do klubów i coś tam krzyczę do mikrofonu. Jednak, jeżdżąc często z po Polsce, widzę, jak dobrze wpływa na mnie improwizacja. Te występy, plus kombinowanie z muzyką samemu i słuchanie produkcji innych artystów, sprawiły, że poczułam się dojrzalsza. Kolega, z którym gram, Agim Dzeljilji, zaczął mnie namawiać, żebym nagrywała melodie, które improwizuję podczas imprez. Sprawił, że uwierzyłam w swoje pomysły na melodie i dostrzegłam w tym jakąś siłę.

Często zapraszasz innych muzyków do wspólnych nagrań.

Nie ma ich aż tak wielu. Na tej płycie nie ma nawet napisu featuring… Chciałam, żeby wszyscy skupili się na muzyce i przekazie. Często jestem pytana o to, czemu nie nagrałam jeszcze płyty z zagranicznymi producentami. Oczywiście, że można zrobić taką produkcję, ale to banał. Trzeba zebrać podkłady, potem usiąść i napisać słowa. Kompletnie nie czuję, że to byłabym ja.

Goście, których zaprosiłam do projektu, zgodzili się na udział z przyjemnością. Bratek Chmara jest obdarzony niezwykłym głosem. Lepiej słychać go na nowej płycie „Oszibarack”. Był odważny, bo pierwszy raz zaśpiewał po polsku. Jest także projekt Enchanted Hunters. Całkowicie niesamowici ludzie, grający na najwyższym światowym poziomie. Na sesję do Bogdana Kondrackiego przyjechały dwie niepozorne dziewczynki, nagle zaczęły śpiewać i wszystkim szczęki opadły. Nagrałyśmy chórki do dwóch utworów. Dalej Marsija. Nie mogę się od niej uwolnić. Niektórzy mogą się zżymać, że znowu zaprosiłam dziewczynę z duetu Loco Star. Ale oni są genialni. Myślę, że ludzie wciąż nie do końca się na nich poznali. Są zjawiskowi. Na płycie w rolę producentów wcielają się też Agim Dzeljilji i Kasia Piszek, czyli członkowie mojego zespołu. Stwierdziłam, że oni także powinni móc popracować twórczo przy tej płycie, bo widziałam, że nie chcą być tylko muzykami na scenie.

Jesteś szczęśliwa?

Boję się cieszyć na zapas. Jest oczywiście miło, ale nie jest to już moja pierwsza płyta. Nie szaleję z podniecenia, kiedy widzę swoją płytę w Empiku. Ten etap jest za mną, teraz oczekuję czegoś więcej.