fbpx

Ornitologiczny thriller: Archive dla filmu Sęp

Sęp, Archive
fot. materiały prasowe Warner Music Polska

Ścieżki dźwiękowe do filmów dzielą się na dwa rodzaje. Po pierwsze te z muzyką skomponowaną specjalnie na potrzebę obrazu, a po drugie składanki pełne piosenek, które – jak mawiają ludzie odpowiedzialni za promocję – film zainspirowały.

Sęp, Archive
fot. materiały prasowe Warner Music Polska

Muzyka do „Sępa”, polskiego thrillera, który niedawno wszedł na ekrany, nie należy jednak ani do jednych, ani drugich. Eugeniusz Korin, poważany do tej pory za pracę w teatrze, sięgnął po jeszcze inne rozwiązanie. Reżyser wystarał się o współudział brytyjskiej kapeli Archive, znanej zresztą z sympatii do polskiej publiczności. Ponoć jej właśnie słuchał podczas pisania scenariusza i stąd skojarzenie. Plany były ambitne – oto bowiem wyspiarze zadeklarowali, że nagrają dla Korina całkiem nowe utwory. Dobre chęci były po obu stronach, zabrakło jednak czasu – żeby całkiem nie grzebać pomysłu, zdecydowano, że za ilustrację posłużą stare piosenki, które reżyser sam wybierze. Grupa udostępniła ponoć 85 instrumentalnych wersji utworów, dając pełną swobodę Polakowi.

Temu ostatniemu należą się ogromne słowa uznania, bo instynkt go nie zawiódł. Archive świetnie wpasowują się w mroczny klimat, do jakiego film aspiruje. Pal licho, ta muzyka – mroczna, ilustracyjna, bogato zaaranżowana – pasowałaby do każdego trochę bardziej smutnego filmu o ambicjach rozrywkowych. Selekcja, jakiej dokonał Korin, była dość oczywista. Na płycie znalazły się utwory z popularniejszych albumów. Otwierające „Sępa” „Lights” trwa aż 18 minut i jest doskonałym przykładem słuszności zestawienia filmu z muzyką grupy. Inne mocne punkty to „Bullets” i „I Will Fade”, ale tak naprawdę cała płyta jest bardzo udanym eksperymentem.

A film? To już inna historia.

ZAMÓW

E-WYDANIE

Archive „Sęp”, Warner

ZAMÓW

E-WYDANIE
?>