Czwórka ludzi, jedna szkoła i sieć sekretów, które z każdym kolejnym odcinkiem coraz mocniej zaciskają pętlę wokół bohaterów. W tym serialu nic nie jest takie, jakim się wydaje, a za fasadą rodzinnych relacji, szkolnych obowiązków i codzienności kryje się narastające napięcie nieuchronnie prowadzące do tragedii.
W centrum tej historii – w której jedno przypadkowe spotkanie uruchamia lawinę zdarzeń, a prawda okazuje się znacznie bardziej niebezpieczna niż kłamstwa – znajduje się czwórka bohaterów, z których każdy skrywa jakąś tajemnicę. Bartek (Bartłomiej Topa) jest szanowanym dyrektorem liceum i wspólnie z Martą (Magdalena Boczarska), nauczycielką polskiego, tworzą pozornie kochające się małżeństwo. Traumatyczne przejścia powodują jednak, że para przeżywa kryzys. Czy uda im się uratować związek przed rozpadem?
(Fot. materiały prasowe)
Maciek (Łukasz Simlat) jest ojcem Oli (Maria Kowalska), która po latach rozłąki wraca pod jego opiekę. Czy będzie w stanie odbudować więź ze zbuntowaną nastolatką, która obwinia go o rozpad rodziny? Pod koniec wakacji ścieżki głównych bohaterów splatają się, łącząc ich życia ze sobą już na zawsze. To błahe spotkanie da również początek wielu burzliwym wydarzeniom. Gdy kolejne głęboko skrywane sekrety i namiętności wyjdą na jaw, nieuchronnie doprowadzą do zbrodni… Czy można było jej zapobiec?
(Fot. materiały prasowe)
„Pod powierzchnią” zaskakuje już od pierwszego odcinka. Z pozoru jest dramatem obyczajowym, ale bardzo sprawnie splata wątki rodzinne z kryminalną intrygą, dzięki czemu utrzymuje wysoki poziom napięcia. W tle pojawia się morderstwo, tajemnice i coraz bardziej skomplikowana sieć zależności między bohaterami, a kolejne odcinki skutecznie podsycają ciekawość i apetyt na ostateczne rozwiązanie wszystkich wątków.
(Fot. materiały prasowe)
I chociaż historia ta nie jest całkowicie wolna od schematów, a niektóre zwroty akcji można przewidzieć, serial jest wyjątkowo wciągający. Twórcy potrafią budować klimat i dramaturgię, a akcja rozwija się z odpowiednim wyczuciem. Można oczywiście mieć zastrzeżenia do pewnych skrótów fabularnych czy zbyt zawiłej intrygi, jednak całość jest spójna i pozbawiona większych scenariuszowych potknięć.
Czytaj także: Boczarska i Lichota gubią się w sieci tajemnic. Ten polski serial Netflixa trzyma w napięciu do ostatniej minuty
Największym atutem serialu jest jednak obsada. Bartłomiej Topa, Magdalena Boczarska i Łukasz Simlat tworzą tu bowiem trio, które wynosi serial ponad przeciętność. Ich kreacje są znakomite – pełne emocji, wiarygodne i niezwykle naturalne. Tam, gdzie pojawiają się wspólnie na ekranie, trudno oderwać wzrok. Kunszt aktorski stoi tutaj na najwyższym poziomie, a postacie i ich zachowania wypadają wyjątkowo realistycznie.
(Fot. materiały prasowe)
„Pod powierzchnią” wyróżnia się zatem na tle większości polskich obyczajówek. Z jednej strony drażni pewnymi rozwiązaniami, ale też mocno angażuje emocjonalnie. To opowieść przejmująca, refleksyjna i zaskakująco bliska rzeczywistości, bo pokazuje świat nie zawsze przyjemny, ale za to prawdziwy. I właśnie dlatego zostaje w pamięci na długo po seansie i zdecydowanie zasługuje na miano jednego z najlepszych polskich seriali ostatnich lat.
„Pod powierzchnią” obejrzeć można na platformie Player.