Od kilku dnia Polska żyje sprawą odnalezienia po 15 latach mordercy 13-letniej Izy Strzałkowskiej. Sprawcę udało się wskazać dzięki metodzie genealogii genetycznej. Dokładnie taki sam sposób działania przedstawiono w serialu „Przełom” na Netflixie. On również jest oparty na faktach.
Izabela Strzałkowska 23 sierpnia 2011 roku wyszła z domu w Gdyni, by odprowadzić koleżankę na przystanek autobusowy. Nigdy jednak do tego domu nie wróciła, a jej ciało znalazła mama, jeszcze tego samego wieczoru. Choć na miejscu zbrodni zabezpieczono materiał DNA sprawcy, nie pasował on do żadnej osoby znajdującej się w policyjnych bazach danych.
Przez lata sprawca pozostawał nieuchwytny, dopiero po niemal 15 latach śledczy sięgnęli po metodę genealogii genetycznej. Dzięki zatrudnionej genealożce udało się zawęzić krąg poszukiwań właśnie na podstawie pokrewieństwa genetycznego. Osoba z bardzo dalekiej rodziny sprawcy oddała kiedyś bowiem próbkę swojego DNA do zbadania historii swojego pochodzenia, szukając informacji o przodkach.
W rozmowie z „Faktem” podkom. Anna Banaszewska, która opowiedziała o szczegółach pracy policji nad tą sprawą, zaznaczyła, że ta nowatorska, po raz pierwszy zastosowana w Polsce metoda, została też przedstawiona w serialu „Przełom” na Netflixie. Metody postępowania polskich śledczych wyglądały tak, jak w tym serialu.
„Przełom” to czteroodcinkowy miniserial dostępny na Netflixie. On również opowiada prawdziwą historię – w 2004 roku w szwedzkim Linköping zamordowano 8-letniego chłopca i 56-letnia kobietę, która usiłowała mu pomóc. Do zabójstwa doszło w biały dzień, ale nikt nie był w stanie zidentyfikować mordercy. Policja zabezpieczyła materiał DNA i przez wiele kolejnych lat sprawy nie udawało się rozwiązać.
Śledztwo ugrzęzło w miejscu aż do momentu, gdy o pomoc poproszono genealoga. Ten, analizując pokrewieństwo na podstawie danych DNA, krok po kroku zawężał krąg podejrzanych i doprowadził do przełomu w śledztwie. Był to pierwszy taki przypadek w Europie.
Co ważne, twórcy podkreślali, że nie chcieli nakręcić kolejnego serialu o seryjnym mordercy. Reżyserka Lisa Siwe mówiła, że zależało jej przede wszystkim na pokazaniu ludzkiego dramatu – rodzin ofiar, śledczych, którzy przez lata nie potrafili zamknąć sprawy, i ludzi, którzy mimo upływu czasu nie przestali szukać odpowiedzi. Sam sprawca pozostaje na drugim planie.
Serial jest dostępny na Netflixie. Każdy z jego 4 odcinków trwa około 40 minut.