„Pułapka” to nowy niemiecki thriller psychologiczny Netflixa oparty na bestsellerowej powieści Melanie Raabe. Lisa Konrad to pisarka, która zamiast czekać na działania policji, postanawia sama sprowadzić podejrzanego o śmierć swojej siostry do swojego domu. Pomóc ma jej w tym nowa powieść, a główną rolę w planie otrzymuje dziennikarz Robert Lenzen. Problem w tym, że Lisa nie ma pewności, czy po dekadzie na pewno rozpoznała właściwego człowieka...
Lisa Konrad, odnosząca sukcesy pisarka, od niemal dziesięciu lat praktycznie nie opuszcza własnego domu. Wszystko zmieniło się po nocy, podczas której zamordowano jej młodszą siostrę. Lisa była bowiem jedną z ostatnich osób, które widziały zabójcę, ale nigdy nie udało się jej go znaleźć. Trauma sprawiła więc, że całkowicie odcięła się od świata.
(Fot. materiały prasowe)
Gdy po latach przypadkiem rozpoznaje jednak mordercę w telewizji, postanawia zacząć działać, aby w końcu zmierzyć się z przeszłością. Opracowuje więc ryzykowny plan: chce zastawić na niego pułapkę i sama stać się przynętą. W tym celu kobieta zaczyna tworzyć nową powieść inspirowaną morderstwem, licząc, że zainteresuje nią niejakiego Roberta Lenzena i sprowadzi go do siebie. Spotkanie ma być zwieńczeniem planu, ale szybko okazuje się, że dziennikarz również zaczął dokładnie przyglądać się swojej rozmówczyni...
(Fot. materiały prasowe)
W postać Lisy wciela się Friederike Becht, a Hans Löw gra dziennikarza, którego bohaterka uważa za mordercę swojej siostry. To właśnie relacja tej dwójki stanowi centrum serialu – oboje przygotowują się do konfrontacji i próbują ustalić, ile druga osoba tak naprawdę wie.
(Fot. materiały prasowe)
Serial wyraźnie wyróżnia się na tle innych niemieckich kryminałów, szczególnie jeśli chodzi o intrygującą fabułę, znakomite aktorstwo oraz psychologiczny pojedynek między postaciami. Punkt wyjścia jest prosty, ale daje sporo miejsca na psychologiczną grę. Lisa jest bowiem przekonana, że znalazła zabójcę. Widz zna jednak wydarzenia głównie z jej perspektywy. Po dziesięciu latach traumy, izolacji i ciągłego wracania do jednej nocy trudno jednoznacznie stwierdzić, które wspomnienia można traktować jako całkowicie wiarygodne.
(Fot. materiały prasowe)
Dodatkowym atutem jest ekipa odpowiedzialna za produkcję, która wcześniej pracowała przy serialu „Ukochane dziecko”, jednym z głośniejszych niemieckich thrillerów Netflixa ostatnich lat. Tutaj ponownie dostajemy 6 odcinków, zamkniętą historię i zagadkę opartą bardziej na psychologii oraz wzajemnej manipulacji niż na klasycznym śledztwie.
(Fot. materiały prasowe)
Nie jest to jednak produkcja bez wad. Ciekawy punkt wyjścia z czasem komplikuje się bowiem bardziej, niż powinien, i momentami ciężko stwierdzić, czy to, co widzimy, dzieje się naprawdę czy to umysł niezrównoważonej pisarki. Co więcej, środkowa część nieco traci tempo, jednak pod koniec wszystko nabiera sensu i ostatecznie otrzymujemy naprawdę solidny kryminał z zaskakującym finałem. Dla trzymającej w napięciu historii, interesujących zwrotów akcji oraz gry aktorskiej warto więc ją obejrzeć. Radzimy jednak zachować najwyższy poziom skupienia, bo „Pułapka” to ten rodzaj serialu, który wymaga od widza ciągłej uwagi i nie odrywania się od ekranu choćby na kilka sekund.
„Pułapkę” obejrzeć można na Netflixie.