Co kilka sezonów zmienia się pole magnetyczne spodni, spódnicy i sukienki – raz przyciągają się jak przeciwne bieguny, a raz odpychają jak jednakowe. W ostatnich latach znów ciągnie je ku sobie.
Podobnie jak we wspominanych z rozrzewnieniem latach 2000., modowe „albo–albo” znów ustąpiło miejsca zaskakująco stylowemu duetowi. Ale chociaż większość z nas, myśląc o noszeniu sukienki i spódnicy na spodnie, ma przed oczami Ashley Tisdale, Hilary Duff czy Miley Cyrus, trend ten wcale nie debiutował w czasach świetności Disney Channel.
Ashley Tisdale nosi spódnicę na spodniach w 2005 roku (Fot. Frazer Harrison/Getty Images)
Zanim nastoletnie gwiazdy zaczęły zestawiać cekinowe mini z dżinsami biodrówkami, na podobny pomysł wpadły XIX-wieczne amerykańskie emancypantki. Tak zwany strój bloomerowski (nazwany na cześć działaczki na rzecz praw kobiet Amelii Bloomer) składał się z krótszej spódnicy wkładanej na inspirowane Turcją szerokie spodnie.
Strój bloomerowski, 1851 r.; litografia firmy N. Currier, ze zbiorów Biblioteki Kongresu USA (Fot. domena publiczna)
Już w XX wieku, na przełomie lat 80. i 90., projektanci zaczęli coraz śmielej eksperymentować z warstwami, a co za tym idzie – z dekonstrukcją sylwetki. Od tamtej pory zestawienie tych dwóch elementów garderoby, tradycyjnie konkurujących między sobą o miejsce w stylizacji, co jakiś czas powraca do łask. I choć dotąd nie udało mu się pobić rekordu popularności z czasów rozmiłowanej w nadmiarze estetyki Y2K, dziś znów przebija się na ulicach i wybiegach w kolekcjach na wiosnę i lato 2027. Oczywiście w nieco zmienionej formie.
Czytaj także: Talia schodzi w dół. Ten fason sprzed 100 lat zdominuje jesień 2026
Co prawda spódnice noszone na spodnie nie zdominowały kolekcji największych domów mody. Te wolały eksponować je w wersji solo. U Jonathana Andersona w Diorze pojawiły się falbaniaste, szyfonowe modele, Matthieu Blazy w Chanel postawił na tweedowe projekty z obniżonym stanem, a Miuccia Prada i Raf Simons zaprezentowali podczas pokazu aż 63 warianty spódnicy – od minimalistycznych kopertowych, przez plisowane midi, po te zdobione kryształowymi kwiatami.
Byli jednak i tacy, którzy uznali, że na odsyłanie tego nieco kontrowersyjnego duetu na dno szafy jest jeszcze za wcześnie. Kto w kolekcjach na wiosnę i lato 2027 pokazał, że spódnica (lub sukienka) i spodnie wcale nie muszą ze sobą walczyć?
Anna Sui: Y2K z gotyckim romantyzmem
Anna Sui wiosna-lato 2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Anna Sui łączy czarną, połyskującą sukienkę z ciemnymi dżinsami wysadzanymi kryształkami Swarovskiego. Powtarzające się błyszczące akcenty spajają obie warstwy, a wyrazista, gotycka biżuteria nadaje całości nieco mroczny, baśniowy charakter. To nostalgiczny ukłon w stronę estetyki lat 2000., ale wpisany w romantyczny, pełen ozdobników świat amerykańskiej projektantki.
Diotima: rzeźbiarska forma i morska inspiracja
Diotima wiosna-lato 2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Rachel Scott, stojąca za marką Diotima, proponuje granatową, ażurową sukienkę o szydełkowej górze i spektakularnej, puszystej formie rozbudowanej wokół bioder. Łączy ją z prostymi spodniami, które stanowią dla niej spokojne tło. Kontrast między misternym splotem, niemal rzeźbiarską objętością a oszczędnym dołem dodaje sylwetce charakteru. W kolekcji na wiosnę i lato 2027 projektantka czerpie inspirację z morza – jego ruchu, barw i nieprzewidywalności – co przekłada się na organiczne kształty i miękkie, falujące linie.
Maison Margiela: asymetria i gra warstw
Maison Margiela wiosna-lato 2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
W interpretacji Maison Margiela trend jest bardziej stonowany. Biała sukienka w drobne czarne kropki miękko układa się na jasnych spodniach. Swobodny fason i asymetryczne drapowanie nadają całości lekkości, a kontrast wzoru z gładkim dołem podkreśla warstwowy charakter eleganckiego zestawu.
Maison Margiela wiosna-lato 2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
W kolejnej sylwetce francuskiego domu mody postawiono na jeszcze większą dyscyplinę. Glenn Martens duplikuje ten sam print na obu warstwach. Dopasowana spódnica i spodnie pokryte są drobnym geometrycznym wzorem i tym samym tworzą niemal jednolitą, spójną całość, którą równoważy szary minimalistyczny top.
Prabal Gurung: wzór na pierwszym planie
Prabal Gurung wiosna-lato 2027 (Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Propozycja Prabal Gurung jest bardziej ekspresyjna. Czerwono-rdzawy kwiatowy wzór na krótszej górze i dopasowanej spódnicy współgra z ciemnymi spodniami, które porządkują kompozycję i pozwalają wybrzmieć połyskującym aplikacjom. Krótsza linia góry odsłania talię, a wydłużona spódnica nałożona na spodnie tworzy wielowarstwowy, ale nieprzypadkowy efekt.
Roberto Cavalli: maksymalizm bez hamulców
Roberto Cavalli wiosna–lato 2027(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Z kolei Roberto Cavalli podkręca trend charakterystyczną dla marki mieszanką intensywnych kolorów i zmysłowych fasonów. Zamiast klasycznej spódnicy modelka ma zawiązaną wokół bioder wzorzystą chustę, przywodzącą na myśl plażowe pareo, którą zestawiono z dopasowanymi spodniami w podobnej gamie barw. W połączeniu z pomarańczową bluzką całość tworzy odważną, niemal psychodeliczną kompozycję.
Jeśli ostatni raz paradowałaś w podobnych zestawach w czasach podstawówki, to dobry moment, by odświeżyć sobie pamięć. Pokazy nie są jedynym źródłem inspiracji. Trend łączenia sukienek i spódnic ze spodniami wraca bowiem od kilku sezonów – nie tylko na wybiegach, lecz także na ulicach światowych stolic mody. Bywalczynie fashion weeków udowadniają, że może on wyglądać nowocześnie, ciekawie i naprawdę stylowo:
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)