Marta Urbaniak - Myślała, że znalazła miłość. Straciła dorobek życia. Dlaczego nawet rozsądne osoby padają ofiarą oszustów?
00:00
15:10
Oszuści materialni zarzucają wiele sieci i zawsze kogoś złowią. Czasem to ktoś na życiowym zakręcie, a innym razem całkiem świadoma osoba w pogoni za marzeniami. O sposoby działania naciągaczy pytamy Klaudię Ziółkowską, autorkę reportażu „Kocham cię, zrób mi przelew”.
- Oszuści wykorzystują nie tylko samotność, ale też marzenia, lęki i potrzebę bycia zauważonym. Ofiarą manipulacji może paść każdy.
- Fałszywy Anthony Hopkins obiecywał spełnienie marzeń o karierze, a oszust podszywający się pod Michała Szpaka wyłudzał pieniądze od emerytki.
- „Każdy oszust wykorzystuje podstawową ludzką potrzebę bycia kochanym i zauważonym” – mówi dziennikarka Klaudia Ziółkowska.
- Jak rozpoznać manipulację, zanim będzie za późno? I jak wspierać osobę, która straciła pieniądze i zaufanie do ludzi?
Wywiad pochodzi z miesięcznika „Sens” 10/2026.
Marta Urbaniak: Co sprawia, że stajemy się ofiarą oszustwa materialnego? Dlaczego się na to łapiemy?
Klaudia Ziółkowska: To jest pytanie, które zadawały mi same bohaterki książki. Nie istnieje jeden uniwersalny profil psychologiczny osoby podatnej na oszustwo.
Jak trafnie zauważyła jedna z bohaterek, omotana przez fałszywego Anthony’ego Hopkinsa, Natalia Sikora – każdego człowieka da się oszukać; pozostaje jedynie znaleźć właściwy moment i odpowiedni haczyk. Ona została schwytana na swoje życiowe marzenie – od dziecka pragnęła występować na scenie w Stanach Zjednoczonych.
Oszust podający się za Anthony’ego Hopkinsa zaoferował jej spełnienie tego snu. Z kolei Alicja zmagająca się z silnym lękiem przed chorobą i śmiercią została oszukana przez mężczyznę, którego media określiły mianem „hrabiego leczącego seksem”. Wmawiał jej, że posiada niezwykłe zdolności uzdrowicielskie, a do tego używał fachowego, medycznego języka (którego, jak się później okazało, nauczył się w więzieniu). Alicja niedawno straciła dziadka, który odchodził na jej oczach w wielkim cierpieniu.
Kiedy usłyszała od oszusta, że sama jest chora na raka trzustki, ale on może ją uratować, całkowicie wyłączyła racjonalne myślenie. Zamiast niego pojawił się pierwotny strach. Inne osoby znajdowały się w momentach granicznych: po rozwodzie, utracie pracy, w poczuciu głębokiej izolacji. Samotność tworzy najbardziej podatny grunt pod manipulację.
Sama w pierwszym odruchu pomyślałam: „Ja bym się na to nie złapała, to absurd, żeby pisał do mnie jakiś Anthony Hopkins”. Ale przypomniałam sobie, że gdy dostałam kiedyś zaproszenie na Facebooku od Ralpha Kaminskiego, przyjęłam je bez zastanowienia i dopiero po dwóch godzinach dotarło do mnie, że to raczej nie on.
Natalia była czujniejsza: kiedy Anthony Hopkins pisał, że przyjeżdża do Polski, zadzwoniła do hotelu i zapytała, czy będzie tam ekipa z Ameryki. Usłyszała, że tak. Wszyscy jej kibicowali: przyjaciółka, rodzice. Dzwoniła do niego na żywo przy nich, żeby usłyszeli jego głos. To była naprawdę doskonale przygotowana mistyfikacja.
Nasuwa się pytanie, jak bardzo w czasach sztucznej inteligencji i deepfake’ów zwiększy się liczba tego typu oszustw.
W mojej książce jest wywiad z Adrianem Kilarem, twórcą największego w Polsce kanału na YouTubie poświęconego sztucznej inteligencji generatywnej. Pokazałam mu dokumentację zgromadzoną przez bohaterki: fałszywy paszport Anthony’ego Hopkinsa czy materiały od rzekomego Michała Szpaka, które dostawała pani Waleria, emerytka. Adrian przyznał, że technologia osiągnęła poziom, w którym odróżnienie autentycznego materiału od wygenerowanego przez SI graniczy z niemożliwością.
A jak działa mechanizm oszustwa? Co sprawia, że tracimy kontakt z rzeczywistością i dajemy się omotać?
Każdy oszust wykorzystuje podstawową ludzką potrzebę bycia kochanym i zauważonym. W sieci pisze do setek osób dziennie, aż w końcu trafi na taką, która w danym momencie jest słabsza.
Narzędzia się zmieniają, kiedyś były to listy, dziś sztuczna inteligencja, ale mechanizm pozostaje ten sam – złapanie kogoś samotnego, z wielką potrzebą miłości.
Kluczowym elementem jest doskonałe słuchanie. W świecie, w którym coraz rzadziej potrafimy skupić się na drugim człowieku, oszust staje się perfekcyjnym lustrem. Jeśli kobieta wyzna z niepokojem: „Mam syna z poprzedniego związku, czy to nie będzie przeszkodą?”, drapieżca natychmiast odpowiada: „Zawsze marzyłem o synu!”. Mało tego, na kolejnym spotkaniu zapisze sobie jego numer w telefonie jako „mój syneczek”. Jeśli ona jest po trudnym rozwodzie, to on też będzie. Idealnie zareaguje na wszystkie pragnienia i deficyty swojej ofiary.
A dlaczego oszuści dążą do odcięcia swojej ofiary od otoczenia?
Bo obawiają się niezaangażowanego spojrzenia z zewnątrz. Bliska osoba, niebędąca pod wpływem uczuć, zada proste pytania, sprawdzi nazwisko w wyszukiwarce czy znajdzie forum, na którym kobiety ostrzegają się przed konkretnymi osobami. Stan zakochania czy fascynacji naturalnie obniża czujność. Oszust wie, że izolacja ofiary jest jedynym sposobem na podtrzymanie mistyfikacji.
Czy można się zorientować, że jesteśmy oszukiwani, zanim będzie za późno?
Przełom następuje wtedy, gdy pojawia się drobna rysa na idealnym obrazie. U Natalii był to moment, gdy dostrzegła amatorski fotomontaż na przesłanym zdjęciu i powiedziała stanowcze „dość”. Często niepokój budzą powtarzające się wymówki: brak możliwości spotkania w miejscu publicznym, ukrywanie rodziny, brak dostępu do realnych danych. Ale gdy pokrzywdzeni zaczynają stawiać pytania i prowadzić własne śledztwo, oszuści najczęściej natychmiast znikają – oczywiście z pieniędzmi. Te są nie do odzyskania.
Tylko 7 proc. oszukanych decyduje się zgłosić sprawę na policję. Dlaczego?
Z powodu ogromnego poczucia wstydu oraz obawy przed wtórną wiktymizacją. Społeczeństwo nadal ma tendencję do obwiniania pokrzywdzonych, przypisując im naiwność czy łatwowierność. Wystarczy spojrzeć na falę hejtu pod artykułami, w których kobiety mają odwagę opowiedzieć o swojej traumie pod własnym nazwiskiem.
Według szacunków około 55 proc. osób oszukanych stanowią mężczyźni, jednak niemal całkowicie odmawiają oni udziału w badaniach i rozmowach ze względu na paraliżujący wstyd.
Kolejną barierą jest postawa samych służb. Kiedy osoba skrzywdzona decyduje się opowiedzieć o swoich przejściach, a spotyka się z lekceważeniem czy pobłażliwym uśmiechem policjantów, wycofuje się. Martyna, oszukana przez fałszywego hrabiego, który chciał ją leczyć penisem, była przesłuchiwana w pokoju przechodnim! Inni policjanci wchodzili i wychodzili, słuchając opowieści o jej intymnych i bardzo bolesnych przeżyciach. Był to dla niej ponowny uraz psychiczny.
Emerytka, która została oszukana przez osobę podającą się za Michała Szpaka, też poszła na policję. Odesłali ją, nie ostrzegli, a ona dalej przelewała pieniądze…
To sprawa niezwykle poruszająca. Ta starsza kobieta była bezustannie nękana i manipulowana przez sprawcę. Widziałam jej stan i głęboką potrzebę ochrony, której od służb nie otrzymała.
Zdesperowana, postanowiła sama poprowadzić prywatne śledztwo, by ustalić tożsamość oszusta. Co zrobiła prokuratura? Umorzyła postępowanie z argumentacją, że skoro pokrzywdzona sama prowadzi śledztwo i wie, że rozmówca nie jest prawdziwym Michałem Szpakiem, to nie dochodzi do przestępstwa wyłudzenia!
To decyzja z ostatnich miesięcy. Gdyby coś takiego przydarzyło się mojej babci, chciałabym wierzyć, że dostałaby od policji pomoc, że ktoś by jej powiedział wprost: to oszustwo, nie przelewaj już żadnych pieniędzy.
A jak zareagował Michał Szpak? On też jest w pewien sposób poszkodowany w tej sprawie.
Zdecydowanie. Udało mi się z nim porozmawiać przy okazji materiału o deepfake’ach. Zachował się świetnie, nie miał pojęcia o skali problemu. Pokazałam mu rozmowy prowadzone w jego imieniu – 2500 zrzutów ekranu. Potem nagrał dla pani Walerii osobiste wideo: to nie ja, nie wysyłaj pieniędzy. Zwrócił moją uwagę na drugą stronę medalu: artyści również stają się ofiarami tych procederów. Wyznał, że żałuje dzielenia się w wywiadach prywatnymi szczegółami, takimi jak imiona członków rodziny czy ukochanego psa. Wszystkie te drobne fakty skrupulatnie wykorzystują oszuści, by zbudować swoją wiarygodność.
Jaki jest, poza finansowym, koszt takiego oszustwa?
Całkowite zniszczenie podstawowego zaufania do świata i ludzi. Bohaterka sprawy z Michałem Szpakiem zablokowała mój numer po przypadkowym sygnale telefonicznym, weryfikowała moją tożsamość w redakcji, żądała legitymacji, a po dwóch dniach skontaktowała się ze mną zatrudniona przez nią prywatna detektyw z pytaniem o moje intencje. To ukazuje ogrom lęku i poczucia zagrożenia, z jakim mierzą się ofiary. Wiele z nich potrzebuje długotrwałej psychoterapii. W aktach pojawiają się też wątki najtragiczniejsze – próby samobójcze.
Oszuści potrafią wprost napisać do swoich pozbawionych już środków finansowych ofiar: „To się zabij, nie interesuje mnie to”.
A jaki jest profil psychologiczny oszustów? Mają jakieś wspólne cechy?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie i nie jestem pewna, czy chciałam na nie odpowiedzieć w książce. Mamy skłonność do fascynacji przestępcą, cwanym lisem, inteligentnym graczem, podczas gdy skrzywdzone kobiety spycha się w cień z etykietą naiwnych. Mnie zależało na odwróceniu tej perspektywy.
Chciałam oddać głos tym, które zostają ze złamanym sercem i pustym portfelem. Zresztą kiedy próbowałam porozmawiać ze sprawcami, pisząc do nich czy wnioskując do Służby Więziennej, spotkałam się z odmową. Przedstawiciele Służby Więziennej wyjaśnili, że obecne wytyczne zabraniają udzielania wywiadów przez takich więźniów, gdyż buduje to w nich poczucie celebryctwa.
Gdy zapytałam o możliwość rozmowy z kimś, kto przeszedł pomyślną resocjalizację, usłyszałam: „Nie mamy takich osób”.
A jak jest ze skrzywdzonymi? Czy powrót do równowagi jest w ogóle możliwy?
Są kobiety, które żyją w szczęśliwych związkach. Przyznają, że zawsze będą bardzo ostrożne i niosą też w sobie ogromne poczucie niesprawiedliwości i bezsilności wobec systemu.
Jedna z bohaterek książki straciła milion złotych i dorobek życia, a po wyroku skazującym otrzymała od sprawcy przelew komorniczy w wysokości... 100 złotych. To gest odczuwany jak ponowny policzek.
Rzeczywistość prawna bywa frustrująca: sprawca skazany na 16 lat więzienia zostaje zwolniony z aresztu do czasu uprawomocnienia wyroku, po czym zmienia nazwisko i znika. Pokrzywdzone często godzą się z utratą pieniędzy, ale brak konsekwencji wobec sprawców głęboko je rani.
Jak my, jako rodzina czy przyjaciele, możemy mądrze wspierać osoby, które padły ofiarą takiego oszustwa?
Przede wszystkim nie powinniśmy potęgować poczucia winy – ono już i tak jest. Bohaterki same bez przerwy powtarzają: jak mogłam być taka głupia, taka naiwna. Nikt nie musi im tego przypominać. Zamiast tego warto pomóc im wyjść z tej sytuacji – zadbać o wsparcie psychologiczne, być przy nich w trakcie procesu, bo niełatwo spojrzeć oszustowi w oczy na sali sądowej.
Pamiętam proces jednego ze sprawców: szedł korytarzem niczym celebryta, z uśmiechem gwiazdy filmowej. Podszedł do stojących pod ścianą, roztrzęsionych kobiet, ukłonił się i rzucił: „Witam panie, kopę lat!”.
Gdzie szukać pomocy i jak reagować w sytuacji zagrożenia?
Wszelkie podejrzane kontakty warto zgłaszać do instytucji takich jak CERT Polska, który został powołany do reagowania na incydenty bezpieczeństwa komputerowego. Warto to zrobić, nawet jeśli tylko podejrzewamy przestępstwo, bo oszust prawdopodobnie równolegle urabia inne osoby. Należy skrupulatnie zabezpieczać dowody: robić zrzuty ekranu, zapisywać dane transakcji. A jeśli dopadnie nas kryzys psychiczny, nie wahajmy się sięgnąć po wsparcie innych osób, choćby w całodobowych telefonach zaufania.
Wszystkie typy działań cyberprzestępców wyróżnia wywarcie na nas presji i skłonienie do natychmiastowego działania. Dlatego w komunikatach, które powinny wzbudzić nasze podejrzenia, pojawiają się określenia „pilnie” czy „niezwłocznie”. Naszej czujności nie powinna też usypiać często stosunkowo niska kwota, o którą prosi rzekomy znajomy. Jak się bronić? Przede wszystkim zachowaj spokój i nie daj się sprowokować. Emocje są w Internecie złym doradcą.
Gdy otrzymasz prośbę o szybki przelew od znajomego:
- Nie działaj pochopnie
Uważnie przeczytaj wiadomość i daj sobie czas na jej ocenę.
- Nie klikaj w linki i nie otwieraj załączników
Z ostrożnością podchodź do linków i załączników, nawet tych otrzymanych od „znajomych”. Jeśli masz wątpliwości – skontaktuj się z CERT Polska (incydent.cert.pl, cert@cert.pl).
- Zadzwoń do znajomego i potwierdź potrzebę przelewu
Najłatwiej prośbę o przelew zweryfikujesz, kontaktując się ze znajomym inną metodą. Tak sprawdzisz, czy za wysłaną wiadomością nie stoi oszust.
Źródło: CERT Polska
Klaudia Ziółkowska, absolwentka filologii polskiej. Dziennikarka prasowa i telewizyjna z kilkunastoletnim doświadczeniem, autorka reportaży. Zajmuje się tematyką kryminalną i społeczną