1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Relacje
  4. >
  5. Marzysz o związku opartym na miłości, nie pieniądzach? 4 sygnały, które mogą zdradzać „gold diggera”

Marzysz o związku opartym na miłości, nie pieniądzach? 4 sygnały, które mogą zdradzać „gold diggera”

Dodaj w Google
Dodaj w Google
kadr z serialu „Lalka” (Fot. mat. prasowe Netflix)
kadr z serialu „Lalka” (Fot. mat. prasowe Netflix)
Na początku wszystko może wyglądać jak spełnienie romantycznych marzeń. Jest zainteresowanie, komplementy, wspólne plany i poczucie, że wreszcie spotkaliśmy osobę, która naprawdę nas rozumie. Z czasem może jednak pojawić się pytanie: czy tej osobie zależy na mnie, czy na życiu, które mogę jej zapewnić? Amerykańska psycholożka Susan Krauss Whitbourne wskazuje cztery sygnały, które mogą skłonić nas do refleksji.

Spis treści:

  1. Gold digger, czyli kto?
  2. 4 sygnały, które mogą zdradzać gold diggera
  3. Nie każdy, kto lubi pieniądze, jest gold diggerem

Gold digger, czyli kto?

Nie ma nic złego w tym, że chcemy związku z osobą zaradną, stabilną finansowo czy lubiącą komfortowe życie. Pieniądze są przecież częścią życia, a kwestie finansowe prędzej czy później pojawiają się w każdej bliskiej relacji. Co innego, kiedy materialne korzyści zaczynają zajmować w związku miejsce, które powinny zajmować bliskość i zainteresowanie drugą osobą.

Właśnie na tym polega zjawisko określane jako gold digging. W najprostszym ujęciu chodzi o sytuację, w której ktoś traktuje relację romantyczną jako sposób na uzyskanie korzyści materialnych. Jak zauważa Susan Krauss Whitbourne, nie zawsze przybiera to formę tak oczywistą, jak wypytywanie o zarobki już na pierwszym spotkaniu. Nie zawsze łatwo jednak rozpoznać, jakie intencje ma druga osoba. Pewne zachowania i cechy mogą dać nam powód do refleksji nad jej motywacjami

4 sygnały, które mogą zdradzać gold diggera

1. Zaczyna interesować się przede wszystkim tym, co możesz zaoferować

Pierwsze randki często wiążą się z poznawaniem swojego stylu życia. Pytamy o pracę, mieszkanie, podróże, plany na przyszłość. To naturalne. Trudno więc uznać samo zainteresowanie sytuacją finansową partnera za czerwoną flagę. Warto jednak zauważyć moment, w którym poznawanie ciebie zaczyna ustępować miejsca poznawaniu twoich możliwości. Czy druga osoba jest równie ciekawa twoich zainteresowań i wartości? Czy może szczególnie ożywia się wtedy, kiedy rozmowa schodzi na mieszkanie, podróże, samochód, znajomości albo standard życia?

W badaniu Lennart Freyth i Peter Jonasona jednym z elementów mierzących skłonność do gold diggingu było właśnie podejście do sytuacji materialnej potencjalnego partnera. Uczestników pytano m.in. o wybór między partnerem zamożnym a takim, który byłby wierny, ale finansowo mniej stabilny. Nie chodzi więc o to, żeby podczas pierwszej randki urządzać partnerowi przesłuchanie. Znacznie więcej mówi proporcja między zainteresowaniem tobą a zainteresowaniem tym, co posiadasz.

2. W relacji pojawia się silna potrzeba luksusu

Kolacja w dobrej restauracji? Świetnie. Weekendowy wyjazd? Jeszcze lepiej. Bilety na koncert, hotel, spontaniczna podróż – jeśli oboje lubicie taki sposób spędzania czasu, nie ma w tym nic podejrzanego. Problem może pojawić się wtedy, gdy luksus przestaje być przyjemnością, a zaczyna być oczekiwaniem. Gdyby „Lalka” powstawała dziś, Izabelę Łęcką można by pewnie nazwać gold diggerką. Jej historia pokazuje przecież, że związki, pieniądze i status społeczny od dawna potrafią tworzyć skomplikowaną mieszankę. Osoba zainteresowana przede wszystkim korzyściami może stopniowo przyzwyczajać partnera do określonego poziomu wydatków. Początkowo może to wyglądać niewinnie: „Wybierzmy się gdzieś na weekend”. Później pojawia się rozczarowanie, kiedy wybierasz tańszą restaurację albo proponujesz zwyczajny wieczór w domu.

Gold digger nie musi wcale otwarcie domagać się pieniędzy. Chodzi raczej o wymianę intymności i relacji na wszelkie materialne korzyści. Dlatego warto zadać sobie proste pytanie: czy ta osoba nadal chciałaby być ze mną, gdyby nagle zniknęły wszystkie dodatkowe przywileje?

Fot. mat. prasowe Netflix Fot. mat. prasowe Netflix

3. Potrafi szybko zdobyć twoje zaufanie

To może być najbardziej mylące. Osoba, która chce coś od nas uzyskać, nie musi być chłodna ani wyrachowana. Przeciwnie, może być czarująca, empatyczna i bardzo dobrze wyczuwać nasze potrzeby. Właśnie dlatego trudno czasem zorientować się, że coś jest nie tak. Badanie opisane przez Whitbourne wykazało związek między skłonnością do gold diggingu a wyższym poziomem narcyzmu i psychopatii. Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba zainteresowana pieniędzmi partnera przejawia takie cechy. Chodzi o pewien wzorzec, w którym atrakcyjność i urok osobisty mogą być wykorzystywane do zdobywania innych.

Psycholożka zwraca uwagę, że obserwując nowego partnera, warto zwrócić uwagę na silne skoncentrowanie na sobie oraz brak wyrzutów sumienia po skrzywdzeniu lub wykorzystaniu drugiej osoby. Jednocześnie podkreśla, że nie można na tej podstawie samodzielnie stawiać żadnej diagnozy. W praktyce ważniejsze od zastanawiania się, czy partner jest narcyzem?, może być inne pytanie: czy w tej relacji jest równie dużo miejsca na moje potrzeby?

4. Podejrzanie szybko staje się osobą, której szukasz

Lubisz sztukę? On również. Kochasz podróże? Od zawsze o nich marzył. Ważna jest dla ciebie rodzina? Dla niego także. Masz określone poglądy na życie? Okazuje się, że on ma właściwie identyczne. Zgodność zainteresowań potrafi być jednym z najprzyjemniejszych elementów zakochania. Czasami jednak idealne dopasowanie pojawia się zaskakująco szybko. Whitbourne zwraca uwagę na tak zwaną „kalibrację historii życia”. Chodzi o sprawdzenie, czy osoba, z którą zaczynamy się spotykać, rzeczywiście ma podobne zainteresowania i wartości, czy raczej bardzo szybko dopasowuje się do naszego świata. To szczególnie istotne, jeśli za deklarowanym podobieństwem idzie wyraźne zainteresowanie naszym statusem, pieniędzmi czy możliwościami.

Autorzy badania wskazują nawet, że osoby nastawione na tego rodzaju relację mogą udawać empatię i wrażliwość, jeśli uznają, że pomoże im to zdobyć zaufanie potencjalnego partnera. Nie chodzi jednak o to, by doszukiwać się drugiego dna w każdym „ja też!”. Warto raczej dać sobie czas i sprawdzić, czy za tym podobieństwem rzeczywiście kryją się wspólne wartości i zainteresowania.

Nie każdy, kto lubi pieniądze, jest gold diggerem

W tym temacie łatwo jednak wpaść w pułapkę nadinterpretacji. Jeśli ktoś lubi dobre restauracje, zwraca uwagę na status zawodowy partnera albo marzy o luksusowych wakacjach, nie oznacza to automatycznie, że w relacji kierują nim przede wszystkim względy materialne. Sama Whitbourne przestrzega przed zbyt szybkim formułowaniem podejrzeń. Osoba, która jest dobrze sytuowana, może przecież po prostu spotkać kogoś, kto szczerze się nią zainteresował. „Dlaczego ten nowy partner miałby być zainteresowany pieniędzmi, skoro ty sam nie jesteś gold diggerem?” – pyta ekspertka, przypominając, że podejrzliwość nie powinna przesłaniać możliwości zbudowania wartościowej relacji.

Najważniejsze jest więc nie to, czy partner lubi komfortowe życie, ale czy relacja pozostaje wzajemna. Czy interesuje się tobą także wtedy, gdy nie możesz niczego mu zaoferować? Czy jest obecny w trudnych momentach? Czy potrafi dawać tyle samo, ile otrzymuje – niekoniecznie w sensie finansowym? O jakości związku znacznie więcej mówi właśnie wzajemność niż cena kolacji. Dlatego zamiast szukać jednoznacznych „dowodów” na wyrachowanie, warto przyglądać się całej relacji. Tym bardziej że wyniki badania, na które powołuje się Whitbourne, nie wskazują na powszechność tego zjawiska. Średnie wyniki badanych pod względem skłonności do gold diggingu wynosiły zaledwie 4–5 punktów na 15 możliwych. Może to oznaczać, że osoby rzeczywiście nastawione na czerpanie materialnych korzyści z relacji są znacznie rzadsze, niż sugerowałyby popularne stereotypy.

Najlepszą ochroną przed relacją opartą na transakcji nie jest więc podejrzliwość, lecz uważność. Warto dać sobie czas, obserwować zachowanie drugiej osoby i sprawdzać, czy jej zainteresowanie nami pozostaje takie samo również wtedy, gdy nie wiąże się z żadną materialną korzyścią. Miłość nie musi być pozbawiona rozsądku. Ale dobrze, kiedy nie trzeba jej sobie kupować.

Artykuł opracowany na podstawie: Susan Krauss Whitbourne, „4 Warning Signs That Someone Is a Gold Digger”, psychologytoday.com [dostęp: 01.10.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE