1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Byłam na „Lalce” i zapewniam: kto nie pójdzie, pożałuje. Wokulski i Izabela rozpaczliwie szukają, ale nie siebie

Byłam na „Lalce” i zapewniam: kto nie pójdzie, pożałuje. Wokulski i Izabela rozpaczliwie szukają, ale nie siebie

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. materiały prasowe Kino Świat)
(Fot. materiały prasowe Kino Świat)
Po premierze serialowej „Lalki” Netflixa, wyczekiwaliśmy filmu w reżyserii Macieja Kawalskiego. Chcieliśmy wiedzieć, czy potrzebujemy dwóch nowych ekranizacji. Serial wzbudził wiele emocji uwspółcześnieniem języka i relacji bohaterów, dlatego dla sceptyków, film jawił się jako wybawienie od presji robienia wszystkiego w wersji „na nowe czasy”. Czy widzom spodoba się filmowa „Lalka”?

Spis treści:

  1. Film „Lalka” już w kinach
  2. Pojedynek na „Lalki”
  3. W mroku Warszawy
  4. Czwarta Izabela Łęcka
  5. Wokulski jako amant?
  6. Ucieczka przed samotnością

Film „Lalka” już w kinach

(Fot. materiały prasowe Kino Świat) (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Nie da się uciec od porównań, ale nie tylko dwóch nowych dzieł, czyli serialu Pawła Maślony i filmu Macieja Kawalskiego. W tle mamy bowiem produkcję Wojciecha Jerzego Hasa, która w 1968 roku zrobiła nie mniejsze zamieszanie wśród widzów i krytyków, niż nowy serial Netflixa. Recenzenci podzielili się na dwa obozy i jedni otwarcie krytykowali „romans w rupieciarni”, jak złośliwie pisali o sklepie Wokulskiego, drudzy zaś doceniali dbałość o detal i kreacje aktorskie. Serial Ryszarda Bera, który powstał dekadę później, z głównymi rolami Małgorzaty Braunek i Jerzego Kamasa na lata usatysfakcjonował większość widzów.

Wszystkie cztery produkcje są zupełnie inne i to chyba najlepsza wiadomość dla wielbicieli powieści Bolesława Prusa.

Pojedynek na „Lalki”

(Fot. materiały prasowe Kino Świat) (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Gdy mowa o tegorocznych ekranizacjach, nie sposób nie dostrzec, że obie „Lalki” wyglądają spektakularnie. Dbałość o kostiumy i scenografię zachwyca i dowodzi, że przy produkcjach pracowały sztaby ekspertów. W przypadku obrazu Kawalskiego, samo stwierdzenie, że film wygląda fenomenalnie, to zbyt mało. Brawa należą się scenografom i kostiumografom.

Filmowa „Lalka” to prawdziwa uczta dla oczu. Zachwycająca dbałość o stronę wizualną bije poprzedników na głowę.

Zacznijmy więc od tego, jak wygląda Warszawa roku 1878 i jej mieszkańcy. Spacery po Krakowskim Przedmieściu zmuszają nocnych wędrowców do brodzenia w błocie, a gdy zaświeci słońce, do licznych spotkań z niemile widzianymi znajomymi. Warszawa tuż przed epoką elektryczności, spowija nas nie tylko ulicznym mrokiem, ale i nie daje zbyt wiele światła we wnętrzach. To znak charakterystyczny całej produkcji.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

Wiele rozmów, zwłaszcza Wokulskiego i Rzeckiego, odbywa się po zmroku, przy ogniu z kominka, albo skromnym oświetleniu pochodzącym z lamp naftowych. Daje to wrażenie intymności między bohaterami, którzy chyba jako jedyni w świecie Łęckich, darzą się prawdziwym zaufaniem.

Warszawiacy są wspaniale odziani. Surdut Rzeckiego, czy marynarki subiektów wyglądają oszałamiająco. Ale największe wrażenie robią suknie Izabeli Łęckiej oraz Kazimiery Wąsowskiej. Chociaż trzeba przyznać, że pracownicy wagonów pociągowych, czy kelnerzy, również mają piękne uniformy.

W mroku Warszawy

(Fot. materiały prasowe Kino Świat) (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Odczytanie decyzji majątkowych Wokulskiego, czy spisywanie intercyzy przedmałżeńskiej kupca i Łęckiej również odbywa się w skromnym świetle. To zupełnie inna perspektywa na życie bohaterów niż znana z serialu Netflixa, czy wcześniejszych adaptacji.

Jest w tym mroku coś takiego, co od początku daje nam wrażenie, że ta historia nigdy nie mogłaby skończyć się happy endem.

Paradoksalnie w serialu Netflixa, który w ostatnich tygodniach bywał wręcz nazywany obrazoburczym, więcej jest radości i światła niż w realizacji filmowej. Izabela (w tej roli Kamila Urzędowska) może i nie ma ochoty pracować, czy pisać jak „netflixowa” Łęcka, ale nawet nie dlatego, że ją to brzydzi czy przeraża. W roli Urzędowskiej jest więcej rezygnacji i desperackich prób dostosowania się do zmieniającej rzeczywistości. Gdy kolejni kandydaci na męża ją zniechęcają, rozumie że Wokulski może być „ostatnią szansą”.

Nagle jednak pojawia się Kazio Starski (Mateusz Damięcki jest w tej roli fenomenalnie odrażający) i nadzieja, że jednak zmanierowany kuzyn da jej więcej radości i elan vital. Gdy i ten statek odpływa, godzi się z koniecznością poślubienia kupca.

Czwarta Izabela Łęcka

(Fot. materiały prasowe Kino Świat) (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Bohaterka miota się między nadzieją, a desperacją. Zagubiona i ciągle strofowana przez starsze ciotki, nie wie, co mogłaby zrobić, jak samodzielnie pokierować swoim losem. W tym kontekście, zupełnie nie dziwi ostateczna decyzja, którą podejmuje. Zgodna z wolą Prusa, ale i okolicznościami stworzonymi przez scenarzystów.

Kamila Urzędowska idzie inną drogą niż jej poprzedniczki, ale gdyby porównywać to najbliżej jej do kreacji stworzonej przez Beatę Tyszkiewicz, we wspominanym już filmie Hasa.

Obie są zdystansowane, niezbyt wylewne, zrozpaczone, ale i dumne. Gdzieś w tym wszystkim sporo jest niezgody na świat rządzony przez mężczyzn. Gdyby było inaczej, panna Łęcka uległaby w końcu któremuś z jej absztyfikantów w wieku emerytalnym.

Czytaj także: „Lalka” kontra „Lalka”. Jedna powieść Prusa, dwa zupełnie różne pomysły na jej interpretację

Wokulski jako amant?

(Fot. materiały prasowe Kino Świat) (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Marcin Dorociński bardzo mnie zaskoczył. Obawiałam się, że zupełnie nie przekona mnie jako Wokulski. Gdy szukać podobieństw do opisu stworzonego przez Prusa, najbardziej wiarygodny był dotychczas Mariusz Dmochowski oraz Tomasz Schuchardt. Postawni, nieco rubaszni mężczyźni z odmrożonymi palcami.

Dorociński sprawiał wrażenie zbyt eterycznego oraz kanonicznie pięknego. A jednak znalazł swój sposób na zakochanego kupca galanteryjnego.

Jego bohater nie jest cwany czy przebiegły, ale potrafi zakpić z pazerności Łęckiego, przewrócić oczami gdy ten wygłasza kolejne żądania, albo nawet ironicznie je skomentować. W filmie widzimy go nie jako desperata zakochanego w kobiecie, ale człowieka poszukującego. Sam nie wie, czego dokładnie chce od życia. Czy rzucić się w wir badań naukowych i temu poświęcić wszystkie oszczędności, a może rozwijać sklep. Czy jednak zrobić wszystko, aby w końcu Łęccy przywitali go z otwartymi ramionami.

Miłość do Łęckiej wcale nie jest tematem numer jeden filmu Kawalskiego. Z pewnością chęć pomieszczenia jak największej liczny wątków literackich sprawia, że kosztem tej relacji pojawia się więcej barwnych postaci drugiego planu.

Aktorsko „Lalka” jest prawdziwą perełką. Wystarczy wspomnieć rolę Agaty Kuleszy jako pani Meliton, Marii Dębskiej jako Kazimiery Wąsowskiej oraz wspaniałego Marka Kondrata jako Ignacego Rzeckiego, żeby zachwycić się tymi postaciami, a to dopiero początek długiej listy.

Komorowska, Janda, Seweryn, Ostaszewska, Szyc, Stuhr, Żak dopełniają drugiego planu i pokazują zgniliznę życia arystokratycznej Warszawy.

Ucieczka przed samotnością

(Fot. materiały prasowe Kino Świat) (Fot. materiały prasowe Kino Świat)

Film skupia się na relacjach. Przyjacielskiej, partnerskiej, małżeńskiej, rodzinnej. Widzimy jak Łęcki usiłuje sprzedać córkę w zamian za płynność finansową. Obserwujemy jak Starski próbuje wydrzeć z rąk babki majątek, a gdy to się nie udaje, swoją frustrację wyładowuje na bliskiej mu kobiecie. Wąsowska stara się wydobyć z Wokulskiego iskierkę pożądania, a Rzecki bardzo pragnie pomóc przyjacielowi, który nie do końca to docenia. Jak widać, nikogo nie można uszczęśliwić na siłę.

Prus po raz kolejny udowadnia, że jego proza jest ponadczasowa, a bohaterowie „Lalki” wciąż potrafią opowiadać nowe, nawet jeśli z pozoru dobrze znane, historie. A gęsi spacerujące po ubogich zakątkach stolicy wyglądają w filmie spektakularnie. Warto.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE