1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. „Lalka” kontra „Lalka”. Jedna powieść Prusa, dwa zupełnie różne pomysły na jej interpretację

„Lalka” kontra „Lalka”. Jedna powieść Prusa, dwa zupełnie różne pomysły na jej interpretację

(Fot. Materiały prasowe Netflix  – zdjęcie po prawej oraz materiały prasowe Kino Świat  – zdjęcie po lewej)
(Fot. Materiały prasowe Netflix – zdjęcie po prawej oraz materiały prasowe Kino Świat – zdjęcie po lewej)
Pamiętacie, jakie reakcje wywołały pierwsze doniesienia o tym, że powstają jednocześnie dwie ekranizacje powieści Prusa? Kinowa wersja miała być tą „grzeczniejszą”. Czas powiedzieć: sprawdzam!

Spis treści:

  1. „Lalka” kinowa. Ten film to nie jest poczciwa ramotka
  2. „Lalka” serialowa. Uczeń, który będzie chciał streścić fabułę powieści na podstawie serialu, jedynkę ma jak w banku

Tekst pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 10/2026.

„Dwie to przesada” czy nawet „to o dwie za dużo” – od takich komentarzy zaczęła się publiczna dyskusja wokół obu produkcji. Co z tego, że chodzi o jedną z najpopularniejszych XIX-wiecznych powieści w tym kraju – nie brakowało osób, które argumentowały, że przecież Polska to nie Hollywood, jeśli powstaną aż dwie wersje, kto to będzie oglądał?

Dosłownie chwilę później, kiedy w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia z planów, można było odnieść wrażenie, że oto nagle rozpoczął się wyścig. Dorociński czy Schuchardt – który Wokulski lepszy? A Łęcka? A Rzecki? Premiery i filmu (od 30 września w kinach), i serialu (od 16 września na platformie Netflix) zbliżają się wielkimi krokami. Nadchodzi chwila prawdy.

„Lalka” kinowa. Ten film to nie jest poczciwa ramotka

Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki (Fot. Materiały prasowe Kino Świat) Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki (Fot. Materiały prasowe Kino Świat)

Czy zatem wersja kinowa zrealizowana została faktycznie, jak spekulowano, „po bożemu”? I tak, i nie, bo choć to zdecydowanie wierniejsza z dwóch najnowszych ekranizacji, jej twórcom – z reżyserem Maciejem Kawalskim („Niebezpieczni dżentelmeni”) na czele – udała się rzecz arcytrudna. Jak nakręcić film łączący różne pokolenia i różne oczekiwania?

Po pierwsze zaprosić do obsady osoby, za którymi wielu z nas mocno się stęskniło, na przykład Marka Kondrata (Rzecki), choć nie tylko jego. Po drugie, rozbudować wątek swatki, pani Meliton i obsadzić genialną w tej roli Agatę Kuleszę. Po trzecie, zderzyć ze sobą skrajnie różne aktorskie temperamenty Kamili Urzędowskiej (Izabela Łęcka) i Marii Dębskiej (Kazimiera Wąsowska). Po czwarte, pewnie nigdy nie zapomnicie spojrzenia zakochanego po uszy Wokulskiego, czyli Marcina Dorocińskiego. A po piąte… Więcej nie ma co zdradzać, jedno jest pewne: ten film to w żadnym razie poczciwa ramotka, ale brawurowo zrealizowane mainstreamowe – w najlepszym tego słowa znaczeniu – kino.

„Lalka” serialowa. Uczeń, który będzie chciał streścić fabułę powieści na podstawie serialu, jedynkę ma jak w banku

Magdalena Cielecka jako Stawska i Sandra Drzymalska jako Łęcka (Fot. Materiały prasowe Netflix) Magdalena Cielecka jako Stawska i Sandra Drzymalska jako Łęcka (Fot. Materiały prasowe Netflix)

Sześcioodcinkowa „Lalka” w reżyserii Pawła Maślony („Kos”, „Atak paniki”) już przed premierą dorobiła się opinii ekranizacji mocno odbiegającej od oryginału. I rzeczywiście, jeśli jakiś uczeń wpadnie na pomysł, żeby streścić lekturę szkolną na podstawie fabuły tego serialu, jedynkę ma jak w banku.

Już pierwszy odcinek może wprawić w osłupienie, potem robi się jeszcze ciekawiej. Zdecydowanie mniej tu romantyzmu, a więcej pragmatyzmu. A gdyby tak na kupca galanteryjnego Stanisława Wokulskiego i na brylującą na salonach Izabelę Łęcką popatrzeć oczami służącej? Albo gdyby sama panna Izabela – co prawda uprzywilejowana, ale przecież kobieta, mająca u schyłku XIX wieku ograniczone możliwości sterowania własnym losem – stała się pełnoprawną bohaterką opowieści, tak jak Wokulski?

Dodajcie do tego odważne i naprawdę udane wybory obsadowe. A także nieoczekiwane zwroty akcji, czarny humor i motywy zaczerpnięte z kina gatunkowego. Ile zatem jest „Lalki” w nowej serialowej „Lalce”? Wystarczy pomyśleć o Bolesławie Prusie, o tym, po co pisał tę powieść, a okaże się, że całkiem sporo. Mówimy w końcu o postępowym autorze, który postanowił naszkicować nie dla wszystkich wygodny obraz Warszawy i jej mieszkańców, wskazać palcem nierówności i niesprawiedliwości, a jednocześnie dodać całej historii posmaku sensacji i przygody.

Jeśli tylko Prus jakimś cudem dożyłby naszych czasów, gdyby był świadkiem zmian obyczajowych, jakie zaszły po drodze, pewnie przyklasnąłby pomysłom scenarzystów, a nie je potępił. No i nie zapominajmy, że „Lalka” od samego początku była serialem. Drukowanym w odcinkach od 1887 roku w porannym dodatku do „Kurjera Codziennego”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE