Małgorzata Major - Mateusz Damięcki, lubiany w rolach dziecięcych i dojrzałych. Na czym polega fenomen popularności aktora?
00:00
07:32
Mateusz Damięcki towarzyszy widzom telewizyjnym i kinomanom od lat. Aktor występował bowiem już jako dziecko i nastolatek. Kojarzą go zarówno fani „Wow”, jak i hitu „Matki, żony i kochanki”. Kilka lat temu Damięcki przełamał wizerunek chłopaka z sąsiedztwa i zaskoczył nas rolami dojrzałych mężczyzn, często brutalnych i nieustraszonych.
Aktor występuje w serialach i filmach od dziecka. Pierwsze kroki stawiał we wspomnianym wyżej polsko-niemieckim serialu „Wow”, który najmłodsi widzowie oglądali premierowo w TVP w 1994 roku. Serial to swoiste sci-fi dla dzieci. Opowiada o inteligentnym wirusie komputerowym gdy ten staje się odrębnym, fizycznym bytem i zaprzyjaźnia z chłopcem o imieniu Jim (w tę rolę wcielał się Mateusz Damięcki). Złoczyńcy chcą ukraść Wow, a Jim wraz ze swoim nauczycielem Matem (Wojciech Malajkat) starają się go chronić. Serial „Wow” w połowie lat 90. był bardzo popularny wśród dzieci urodzonych dekadę wcześniej. Postać Jima wzbudzała sympatię widowni, ponieważ był to chłopiec serdeczny, godny zaufania, każde dziecko chciałoby mieć takiego kolegę.
W kolejnych latach, aktor wystąpił w dwóch filmach: „Łowca. Ostatnie starcie” i „Przygody Joanny”. W 1995 roku premierę miał nowy serial TVP zatytułowany „Matki, żony i kochanki”. Damięcki wcielił się w rolę Jurka Zarychty, syna jednej z głównych postaci – Wiktorii (Anna Romantowska). Serial opowiadał losy czterech przyjaciółek znających się ze szkoły pielęgniarskiej. Pokazywał ich dorosłe życie, relacje rodzinne i zawodowe. Produkcja do dzisiaj uznawana jest za kultową.
Oprócz Mateusza Damięckiego, rolę dziecięcą odgrywała także Anna Mucha. Aktorka wcieliła się w postać Klary. Występowali wśród wybitnych polskich aktorów. Wśród nich byli m.in. Leon Niemczyk, Jan Englert, Małgorzata Potocka, Elżbieta Zającówna, Gabriela Kownacka, Laura Łącz i Jan Nowicki.
fot. materiały prasowe
W 2001 roku aktor zagrał Cezarego Barykę w filmowym „Przedwiośniu” na podstawie powieści Stefana Żeromskiego. Z kolei w 2008 roku wystąpił w filmie „Czarny”, niezależnej produkcji Dominika Matwiejczyka, gdzie zagrał postać prowincjonalnego awanturnika, trochę bad boya i nieodpowiedzialnego młodego ojca. Większość scen aktor dzielił z Michałem Żurawskim wcielającym się w rolę tytułowego Czarnego. Rola Kani stanowiła preludium do filmowej „Furiozy”. Damięcki pokazał, że potrafi zagrać zarówno swojskiego „równego chłopaka”, jak i intelektualistę. W obydwu przypadkach wychodzi mu to bardzo dobrze.
W 2014 aktor zadebiutował w popularnym serialu „Na dobre i na złe” jako Krzysztof Radwan. Bohater jest lekarzem ginekologii i położnikiem. To był moment, w którym Damięcki zaczął grywać „dorosłych z prawdziwego zdarzenia”. Z uwagi na swój młodzieńczy wygląd mógł z powodzeniem grać młodszych od siebie bohaterów. Wciąż sprawdziłby się jako bohater trzydziestokilkuletni, co zapewne bywa błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Szufladka „wiecznie młodego” w dłuższej perspektywie doskwiera aktorom, którzy chcieliby spróbować czegoś nowego.
Czytaj także: Za co kochamy seriale z lat 90.? Jowita Budnik była gwiazdą „W labiryncie” i „Fitness Club”
fot. materiały prasowe
Krzysztof Radwan jest zaprzeczeniem miłych młodzieńczych ról. Nie wzbudza sympatii współpracowników, jest złośliwy i podważa diagnozy pracującej z nim lekarki.
W 2021 roku oglądaliśmy „Furiozę” w reżyserii Cypriana T. Olenckiego. Aktor zagrał Goldena przełamując swój dotychczasowy wizerunek. Jako agresywny kibic, gangster i częsty bywalec siłowni wzbudza strach, a to zupełnie nowe oblicze Damięckiego (dosłownie, bo zmienił się wizualnie na potrzeby filmu, i w przenośni). Dzięki filmowi zyskał nowych widzów i potwierdził, że odnajduje się w zróżnicowanym repertuarze. Definitywnie zerwał etykietkę miłego chłopaka z sąsiedztwa.

Czytaj także: Polskie seriale w kostiumie lat 30. XX wieku. „Breslau”, „Piekło kobiet” i „Król”
W 2024 roku rolą Inco w „Prostej sprawie” Canal+ przypomniał, że potrafi grywać także dojrzałych mężczyzn o trudnej przeszłości. Serial reżyserowany przez Olenckiego ponownie przełamuje wizerunek aktora. Jako tajemniczy Inco, który przyjeżdża do Jeleniej Góry, żeby załatwić tytułową prostą sprawę, musi ratować się ucieczką przed gangsterami. Postanawia poszukać zaginionego kolegi i wplątuje się w kłopoty, na szczęście szybko odkrywamy, że nie brakuje mu rozsądku, sprytu i zdolności do samoobrony.
Wiosną tego roku oglądaliśmy aktora jako Maksymiliana Wróblewskiego w serialu „Piekło kobiet”. Serial HBO w reżyserii Anny Maliszewskiej ze scenariuszem Magdaleny Franczuk i Ewy Popiołek, inspirowany jest felietonami Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Teksty powstały w 1929 roku i opisywały „piekło kobiet” znane jako zakaz aborcji w jakichkolwiek okolicznościach. Ta sytuacja trwała do 1932, kiedy prawo uległo złagodzeniu.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Mateusz Kmiecik. Najlepsze role serialowe w dorobku gwiazdy „Prostej sprawy”
Rzecz dzieje się w 1931 roku. Wszystko zaczyna się w redakcji warszawskiego czasopisma „Fortuna Amandi”, gdzie Helena Wróblewska (Agata Turkot) wraz z mężem Maksymilianem (Mateusz Damięcki) drukują ogłoszenia matrymonialne. Przez przypadek para wplątuje się w brutalną sprawę kryminalną, która zrewiduje nie tylko ich wyobrażenie o wspólnej pracy, ale i wspólnej przyszłości.
Maksymilian jako szef redakcji jest stanowczy i skuteczny, to on zatrudnia i zwalnia pracowników. Teoretycznie myśli w nowoczesny sposób. Pozwala żonie pracować z nim w redakcji. Jednak w istocie oczekuje, że Helena za wszelką cenę urodzi dziecko. Nigdy sam nie sprawdził, czy problem nie leży po jego stronie, w końcu oczywiste, że to musi być wina kobiety. Wyszukuje coraz bardziej niebezpieczne i eksperymentalny metody, aby żona mogła zajść w ciążę.
fot. materiały prasowe
Równocześnie regularnie ją zdradza, bywa agresywny i wybuchowy. Grozi jej szpitalem psychiatrycznym, gdy w jego opinii zachowuje się zbyt niezależnie i kompromituje go w oczach prominentnych znajomych. Pisze teksty i komponuje muzykę. Skrycie marzy o karierze estradowej. W jego szowinistycznych postawach wspiera go siostra Róża (Katarzyna Herman).
Mateusz Damięcki w roli Maksymiliana wykorzystał zarówno doświadczenie grania „miłych chłopców”, jak i brutali. To najbardziej kompletna rola jaką zagrał w ostatnich latach. Niejednoznaczna, zniuansowana i odważna. W pełni pokazuje talent aktorski Damięckiego – jego elastyczne podejście, empatię do granych postaci i umiejętność odnalezienia się w ich niewygodnych butach.