Jeszcze niedawno zarabiał jako kelner w Los Angeles, a po zakończeniu zdjęć do „Gorącej rywalizacji” był przekonany, że wkrótce znów będzie musiał wrócić do pracy w restauracji. Dziś Connor Storrie jest jednym z najgorętszych nazwisk młodego Hollywood. Sukces serialu sprawił, że z dnia na dzień stał się ulubieńcem widzów i krytyków, a kolejne filmowe propozycje tylko potwierdzają, że nie był to przypadek. Kim jest 26-letni aktor, o którym mówi dziś cały świat?
Connor Storrie urodził się 22 lutego 2000 roku w Aurorze w stanie Kolorado, jednak dzieciństwo spędził głównie w Teksasie. Jego rodzina często się przeprowadzała. Jak sam przyznał, zmieniał szkołę aż trzynaście razy. Paradoksalnie właśnie to nauczyło go szybko odnajdywać się w nowych sytuacjach i łatwo nawiązywać relacje z ludźmi.
Zanim odkrył aktorstwo, trenował gimnastykę sportową. Dyscyplina, perfekcjonizm i zamiłowanie do ciężkiej pracy zostały z nim do dziś. Po przeprowadzce do Kalifornii zaczął poważnie myśleć o karierze przed kamerą. Uczył się improwizacji w słynnej szkole The Groundlings, ale na pierwsze większe role musiał długo czekać. Aby się utrzymać, pracował jako kelner w Los Angeles.
Przełom przyszedł wraz z rolą Ilji Rozanowa w serialu „Gorąca rywalizacja”, ekranizacji bestsellerowej powieści Rachel Reid. Produkcja początkowo wydawała się dość niszowym projektem. Powstała dla niewielkiej kanadyjskiej platformy streamingowej Crave i została zrealizowana w niecałe 40 dni. Nic nie zapowiadało, że stanie się światowym fenomenem. Sam aktor przyznawał później, że nie spodziewał się takiego sukcesu.
– Byłem przygotowany na to, że po prostu nic z tego nie wyniknie. Myślałem, że serial spodoba się fanom książki i na tym się skończy. Wszystko, co wydarzyło się później, traktuję jak prezent – mówił w rozmowie z „Interview Magazine”.
Do roli rosyjskiego hokeisty przygotowywał się wyjątkowo intensywnie. Uczył się języka rosyjskiego, pracował nad akcentem i spędził wiele godzin na lodowisku, by wiarygodnie poruszać się na łyżwach. Sam żartował, że najbardziej bał się wyglądać „jak małe dziecko na lodzie”.
Choć „Gorąca rywalizacja” opowiada o romansie dwóch zawodowych hokeistów, Storrie wielokrotnie podkreślał, że w centrum historii znajduje się coś znacznie bardziej uniwersalnego niż sam wątek miłosny.
– Dostaję mnóstwo wiadomości od ludzi, zwłaszcza osób queer, które piszą, że dzięki Ilji poczuły się zauważone i zrozumiane. To niezwykle poruszające. Jednocześnie zależało nam na tym, by była to po prostu dobra, wciągająca historia o ludziach, których można pokochać – mówił.
W innym wywiadzie zauważył, że ogromną siłą serialu okazała się po prostu miłość.
– Przez długi czas czułość i tęsknota nie były modne. A teraz ludzie znów chcą opowieści o bliskości i połączeniu z drugim człowiekiem. Myślę, że właśnie to przyciągnęło widzów – tłumaczył wywiadzie dla „Vogue Adria”.
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów dotychczasowej biografii Storriego jest to, jak szybko zmieniło się jego życie. Jeszcze przed premierą serialu zainwestował niemal wszystkie zarobione pieniądze we własny niezależny film „Transaction Planet”, który nakręcił iPhone'em przy minimalnym budżecie. Wiedział, że jeśli „Gorąca rywalizacja” okaże się porażką, za kilka miesięcy prawdopodobnie znów będzie pracował jako kelner.
– Wydałem sporą część pieniędzy zarobionych przy serialu na swój film. Gdyby nic się później nie wydarzyło, zostałyby mi najwyżej dwa–trzy miesiące i musiałbym wrócić do pracy w restauracji – wspominał.
Dziś przyznaje, że właśnie ograniczenia najbardziej pobudzają jego kreatywność. Nie marzy o wielkich budżetach. Znacznie bardziej fascynuje go opowiadanie historii niż efektowne widowiska.
Nagła popularność mogłaby łatwo zawrócić w głowie, ale Storrie świadomie stara się zachować dystans. Ogranicza media społecznościowe, unika czytania komentarzy i szuka równowagi.
– Staram się być obecny tu i teraz. Świadomie ograniczam czas spędzany w internecie. To, że ktoś głośno wyraża swoją opinię, nie oznacza jeszcze, że ma rację. Tworzenie – pisanie, muzyka czy planowanie filmów – pomaga mi wrócić do siebie – mówił.
Podkreśla również, że nie definiuje sukcesu przez pojedynczy projekt.
– Można zrobić świetny film, który okaże się finansową porażką, albo odwrotnie. Ostatecznie liczy się to, żeby dać z siebie wszystko. Reszta nie zawsze zależy od nas – tłumaczy.
Po sukcesie „Gorącej rywalizacji” kariera aktora nabrała zawrotnego tempa. Pojawił się w „Saturday Night Live”, za występ otrzymał nominację do nagrody Emmy, dołączył do obsady komedii „Peaked”, thrillera „Turpentine”, filmu „Please” Haliny Reijn oraz serialu „Criminal Minds”, gdzie jego rola została znacząco rozszerzona po tym, jak zachwycił twórców produkcji.
To jednak nie koniec. Niedawno ogłoszono, że Storrie wystąpi również u boku Billie Eilish w nowej ekranizacji „Szklanego klosza” Sylvii Plath w reżyserii Sary Polley. Szczegóły jego roli wciąż pozostają tajemnicą, ale już sam angaż pokazuje, jak szybko młody aktor awansował do pierwszej ligi Hollywood.
Connor Storrie dopiero rozpoczyna swoją karierę, ale wszystko wskazuje na to, że nie jest gwiazdą jednego sezonu. Zamiast budować wizerunek celebryty, konsekwentnie mówi o pracy, sztuce i potrzebie opowiadania historii, które zostają z widzami na długo. To może okazać się właśnie jego największym atutem.