Na rzymskim czerwonym dywanie Kasia Smutniak postawiła na archiwalnego Armaniego, który zdążył już zapisać się w historii mody. Srebrzysta tunika z 1984 roku pasowała do wzruszającego wieczoru jak żadna inna.
W sobotę 24 października, na scenie Auditorium Parco della Musica, Kasia Smutniak odbierała nagrodę za film „Mustang” – intymny dokument, który publiczność wybrała ex aequo z „Congo Boy” w reżyserii Rafiki Fariali. Nie wiadomo, co błyszczało mocniej: łzy wzruszenia w oczach aktorki czy jej spektakularna kreacja wysadzana tysiącami kryształków.
Krój jest niemal klasztorny w swojej prostocie: kolumnowa sylwetka, długie rękawy, zamknięty okrągły dekolt i lekko zaakcentowane ramiona, które zdradzają lata osiemdziesiąte. Cały efekt „wow” robi tkanina: gęsta siatka mikroskopijnych kryształów odbijała światło tak, że sukienka przypominała płynną zbroję spływającą po sylwetce w rytm kroków. Fryzura była pozornie niedbała, makijaż – naturalny i świetlisty, a biżuteria wybrana tak, by nie podkradać blasku sukience.
Tę samą sukienkę nosiła już Claudia Cardinale
Tunika ma za sobą dłuższą karierę niż niejedna gwiazda. Armani pokazał ją na wybiegu w Mediolanie w marcu 1984 roku, a 30 listopada tego samego roku ukazała się w „Women’s Wear Daily” w czarno-białej sesji z modelką Margaret Donohoe zrobionej w butiku marki na Madison Avenue. W lutym 1986 roku sukienkę włożyła Claudia Cardinale do sesji Angela Frontoniego, a w ubiegły weekend, dzięki stylistce Glorii Ripamonti, nowy rozdział w jej historii dopisała Kasia Smutniak.
Margaret Donohoe (homas Iannaccone/WWD/Penske Media via Getty Images)
Armani zamiast watowanych ramion zaproponował kobietom wygodę
Kolekcja jesień–zima 1984 powstała na przekór epoce. Modą rządziły wtedy pop kolory, sztywne geometrie i wielkie watowane ramiona w duchu power dressingu. Armani poszedł w przeciwną stronę: pożyczył od męskiego krawiectwa kroje i tkaniny, a żakiety i płaszcze dostały szerokie, ale miękkie ramiona. Paleta była ascetyczna – czerń, antracyt, granat i ciepłe odcienie ziemi. Na wieczór zamiast tiulu i gorsetów pojawiły się kolumnowe sukienki i proste tuniki z metalicznych tkanin, aksamitu i dzianin wysadzanych mikrokryształami.
Prosta forma i spektakularna tkanina – ten kontrast Armani opanował do perfekcji. Po 42 latach nadal robi wrażenie na czerwonym dywanie.