1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Home Office w trybie 365

Home Office w trybie 365

(Fot. Filip Blank/materiały prasowe Microsoft)
(Fot. Filip Blank/materiały prasowe Microsoft)
Zobacz galerię 6 Zdjęć

Obecna sytuacja w ekspresowym tempie (na tzw. ASAP-ie) zmusiła nas do pracy zdalnej. I tak zaczęła się nieodwracalna zmiana cywilizacyjna – wszyscy sięgnęliśmy po nowe technologie i okazało się, że łączenie roli pani domu z biznes leaderem jest możliwe.

W miarę pozytywną stroną przymusowego odosobnienia jest przyspieszony kurs funkcjonowania w trybie zdalnym, w świecie nowych technologii. Nawet osoby przywiązane do tradycyjnych metod komunikacji, nauki i pracy przekonały się, że korzystanie z nowych rozwiązań wcale nie jest trudne, umożliwia realizację codziennych zadań i ułatwia życie. 

Na pracodawcach i właścicielach firm obowiązek kwarantanny wymusił zapoznanie się z narzędziami do pracy zdalnej. Okazało się, że „bajki o pracy na odległość” wcale nie są fantazją. Prowadzenie firmy, zarządzanie zespołem i realizacja projektów z dowolnego miejsca w znakomitej większości przypadków jest możliwa. W niektórych firmach pokutowało wcześniej przekonanie, że „lepiej, bardziej profesjonalnie i efektywniej” jest się spotkać w sali konferencyjnej. Wielu szefów żyło w przeświadczeniu, że praca w domu nie może być zrobiona tak samo dobrze jak pod okiem szefa.

Przez lata trochę z zazdrością słuchałam koleżanek pracujących w międzynarodowych korporacjach, kiedy opowiadały o swojej pracy zdalnej mówi Karolina z działu marketingu w sieci drogeryjnej. – Sporo myślałam wtedy o pracy z domu, bez porannych dojazdów i popołudniowych powrotów w korkach. Z czasem udało mi się wynegocjować jeden dzień w systemie home office. Pierwsze wrażenie? – Po dniu pracy z domu byłam bardziej zmęczona niż zwykle. Ale miałam też większą satysfakcję, ponieważ okazało się, że pracując z domu, robię dużo więcej, niż będąc w biurze. Bo jestem bardziej skupiona i wydajna. 

Przykład Karoliny znajduje potwierdzenie w wielu badaniach. Pracodawcy boją się, że pracownik pozbawiony bezpośredniej kontroli stanie się mniej wydajny, ale fakty temu przeczą. 

Elastyczność, mobilność, równowaga

W badaniu Grupy IWG z 2018 roku* 89 proc. pracodawców potwierdziło, że wprowadzenie elastycznych godzin pracy przyczyniło się do rozwoju firmy. 87 proc. zadeklarowało zwiększenie konkurencyjności, a 82 proc. – wzrost produktywności. Aż 80 proc. pracodawców zauważyło też, że możliwość pracy zdalnej przyciąga najzdolniejszych pracowników.

„Adres na wizytówce pracownika ma coraz mniej wspólnego z miejscem, w którym ta osoba faktycznie pracuje. Firmy muszą rozszerzyć to, co do tej pory było uważane za »biuro« czytamy w raporcie „Harvard Business Review” dotyczącym roli technologii w zaangażowanie w pracę. 

Zmianę podejścia do pracy wymusili na pracodawcach tzw. milenialsi, czyli pokolenie dzisiejszych 20- i 30-latków. Dla nich praca jest ważna, ale nie bardziej niż inne sfery życia. Zgodnie z ideą work-life balance. Z badań „Harvard Business Review” wynika, że młodzi, zdolni szukający pracy zwracają uwagę na: niezależny styl pracy oraz elastyczność czasową, czyli możliwość pracy zdalnej. Potwierdziło to aż 68 proc. ankietowanych.

„Dla ludzi wychowanych w czasach Ubera, Twittera i smartfona korzystanie z nowoczesnych technologii jest oczywiste i ważne w kontekście rozwoju zawodowego. Aż 86% przyznało, że technologia pozytywnie wpływa na ich zaangażowanie w pracę” czytamy w raporcie HBR. 

Współcześni pracownicy chcą wykonywać swoją pracę dobrze, ale dbają o równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Wiedzą to również pracodawcy, bo wypoczęty i zadowolony pracownik to dobry pracownik. 

Japoński oddział Microsoftu w sierpniu 2019 roku przeprowadził eksperyment polegający na wprowadzeniu czterodniowego tygodnia pracy. Pracownicy zatrudnieni na pełny etat wszystkie piątki mieli wolne, przy zachowaniu całego wynagrodzenia. Przełożyło się to na zwiększenie przychodu na pracownika o 40 proc. względem analogicznego okresu w poprzednim roku. 92 proc. uczestników testu wyraziło zadowolenie z wprowadzonych rozwiązań.

Dzieciaki na hołmie Home office w czasach przymusowej kwarantanny to dla rodziców wyzwanie z kategorii ekstremalnych. Jak się zachować, kiedy na przykład prowadzimy właśnie ważną telekonferencję, a po domu biegają dzieciaki? Jedyne, co możemy zrobić, to po prostu zaakceptować tę sytuację, przyjąć ją ze spokojem i uśmiechem. Maluch wbiega z krzykiem w kadr? Nie stresuj się. On jest teraz częścią twojego zespołu. Weź go na kolana, pozwól przywitać się z kolegami z pracy. Rozluźnicie trochę atmosferę, a może nawet do calla dołączą kolejne dzieciaki.

(Fot. Filip Blank/materiały prasowe Microsoft) (Fot. Filip Blank/materiały prasowe Microsoft)

Home office ‒ jak to wszystko zorganizować?

Wszyscy szefowie i pracownicy   rozpoczynając model pracy zdalnej, muszą zmienić podejście. Najistotniejsze jest nastawienie na rezultat, przejrzystość w definiowaniu celów, odpowiednie narzędzia i dobra atmosfera, także na spotkaniach w sieci. Bo utrzymanie kontaktu z zespołem i zarządzanie oczekiwaniami to podstawa efektywnej pracy zdalnej.

Na początku szefowie mogą mieć poczucie utraty kontroli nad pracownikiem, co może skutkować nadmiernym rygorem wobec podwładnych. Muszą pogodzić się z tym, że w trybie home office pracownik ma więcej autonomii. Liczy się efekt końcowy, a nie kontrola na każdym kroku. Pracownik, który ma jasno postawione cele i swobodę w działaniu, pracuje lepiej, bardziej kreatywnie i z większym zaangażowaniem. Nakazy, zakazy i nadmierna kontrola krępują i blokują.

Ważne jest jednak utrzymanie regularnego kontaktu – wideokonferencje, spotkania online, zespołowy kalendarz. Czas, kiedy cały team może porozmawiać o projektach i problemach, na przykład raz w tygodniu.

Narzędzia ‒ top 4, które umożliwiają efektywną pracę zdalną 

Chmura OneDrive 

Usługa OneDrive to tzw. magazyn dokumentów w chmurze. Pozwala na dostęp do wszystkich naszych plików z każdego miejsca, z dowolnego urządzenia. Chmura daje też komfort, że dokumenty nie przepadną w razie awarii albo zaginięcia sprzętu.

SharePoint, współdzielenie plików

Projekty, przy których pracuje wiele osób, wymagają szybkiego przepływu informacji, reagowania na zmiany. Praca na wspólnym pliku umożliwia obserwowanie zmian wprowadzonych przez kogoś w czasie rzeczywistym. Pozwala wspólnie z innymi osobami stworzyć prezentację. Dzielenie pliku w programach Word, Excel, PowerPoint odbywa się w chmurze.

Teams

To specjalna nakładka na SharePointa przeznaczona do pracy w zespołach. Ta aplikacja cieszy się coraz większą popularnością. Służy do komunikacji zespołowej, współdzielenia plików czy kalendarza spotkań. Może być platformą kontaktu z współpracownikami oraz osobami spoza firm. Daje możliwość zarządzania kalendarzem, koordynowania wirtualnych spotkań wideo, czatowania, tworzenia grupy dla wielu projektu, kierowania pracą zespołów, organizowania potrzebnych plików czy wspólnej przestrzeni do przygotowywania dokumentów projektowych. 

Outlook

Dostępny dla wszystkich plan działań czy pogrupowane zadania to podstawa dobrej organizacji pracy każdego. Outlook z wszystkimi funkcjami spiętymi z kalendarzem pozwala na to, by na przykład po otrzymaniu ważnego maila dwoma kliknięciami przypisać go do konkretnej kategorii zadań, konkretnego klienta itp. Aplikacja daje także możliwość dostępu do kalendarza innych osób z zespołu (jeśli go nam udostępnią) lub też założenia drugiego kalendarza – np. do spraw domowych, który możesz współdzielić z partnerem.

* Badanie Grupy IWG przeprowadzone zostało na grupie ponad 18 000 przedsiębiorców z 96 krajów. Objęło ono swoim zasięgiem również respondentów z Polski.

Barbara Michalska Modern Workplace Group Lead w polskim oddziale Microsoft

Przejście w 100 proc. na przysłowiowy home office jest jednym z najtrudniejszych on-boardingów, jaki mogłybyśmy sobie wyobrazić. I bynajmniej nie ze względów technologicznych – akurat narzędzia do zdalnej komunikacji, pracy w chmurze czy współdzielenia zasobów są szeroko dostępne i, jak pokazały ostatnie tygodnie, zdały ten egzamin wzorowo. Naszym celem jako matek, żon i menedżerek jest wypracowanie jasnych zasad i elastycznego workflow, które pozwolą nam łączyć światy home i office. A technologie mogą nam w tym tylko pomóc.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Nastaw się na sukces z nową serią laptopów MSI Summit

Seria supernowoczesnych laptopów MSI Summit to świetne rozwiązanie dla wysoko wydajnych użytkowników, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces. (Fot. materiały prasowe)
Seria supernowoczesnych laptopów MSI Summit to świetne rozwiązanie dla wysoko wydajnych użytkowników, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces. (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Wraz ze wzrostem popularności pracy zdalnej, rośnie zapotrzebowanie na lekkie i wydajne laptopy przenośne. Odpowiedzią na te potrzeby jest nowa seria MSI Summit, która oferuje szereg innowacyjnych urządzeń idealnych do pracy w dowolnym miejscu. 

Mobilny styl pracy to w dzisiejszych czasach podstawa. Aby sprostać współczesnym wymaganiom biznesowym potrzebny jest jednak dobry sprzęt. Najpotężniejsze laptopy do pracy zdalnej w branży oferuje firma MSI. Ich produkty cieszą się uznaniem użytkowników nie tylko ze względu na innowacyjne funkcje, ale też niebywałą wydajność oraz nienaganny design. Nowa seria konwertowalnych laptopów MSI Summit to najlepsze rozwiązanie zwiększające efektywność biznesową.

Laptopy Summit E13 Flip Evo i Summit E16 Flip oraz kompatybilne z nimi gadżety - pióro MSI Pen i stacja dokująca USB-C Gen 2 są ważnym krokiem ku przyszłości. To idealnie opracowane urządzenia klasy premium przeznaczone dla elity biznesu - profesjonalistów, którzy zdeterminowani są, aby odnieść sukces oraz wysoko wydajnych użytkowników poszukujących urządzeń o mocy roboczej, która poradzi sobie z najbardziej wymagającymi problemami i zadaniami. Sprostać temu może tylko seria MSI Summit, z którą praca jest wszechstronna, elastyczna i mobilna. Urządzenia te z powodzeniem zaspokoją jednak potrzeby nie tylko biznesowej elity, ale też codziennych użytkowników, którzy będą mogli usprawnić swoją pracę dzięki możliwości konfiguracji rozmaitych funkcji. Dzięki obrotowemu ekranowi to także świetne rozwiązanie dla tych, którzy chcą korzystać z funkcji laptopa jak i tabletu.

Obrotowy ekran laptopów MSI Summit pozwala korzystać z nich tak jak z tabletu. (Fot. materiały prasowe) Obrotowy ekran laptopów MSI Summit pozwala korzystać z nich tak jak z tabletu. (Fot. materiały prasowe)

Produkty MSI Summit spełniają również najwyższe standardy estetyczne – zaprojektowane zostały bowiem zgodnie z prawem “złotego podziału”, co oznacza, że ich konstrukcja dąży do zachowania idealnych proporcji oraz zoptymalizowania współczynników w celu zapewnienia użytkownikowi idealnych wrażeń.

Estetyczne wzornictwo i wysoka efektywność pracy

Wyróżniony nagrodą za innowacje na targach CES 2021 Summit E13 Flip Evo to lekki i wszechstronny laptop biznesowy 2w1, który zaspokoi wszelkie potrzeby użytkowników, nawet tych najbardziej wymagających. Utrzymany w nienagannej estetyce sprzęt zachwyca już samym wyglądem, co na wstępie wzbudza ogromne zaufanie klientów. Można śmiało powiedzieć, że to prawdziwe technologiczne arcydzieło. Precyzję wykonania widać bowiem w każdym calu. Logo, lśniąca obudowa z ergonomicznym zawiasem 360 stopni, wyświetlacz w proporcjach 16:10 - wszystkie te elementy zostały starannie zaprojektowane zgodnie z zasadą „złotego podziału”. Elegancji dodają natomiast połyskujące opływowe krawędzie.

Pokrywa w kolorze Ink-Black lub Pure-White z lśniącymi, opływowymi krawędziami i szczotkowanym grawerunkiem wzbudza zaufanie użytkowników. (Fot. materiały prasowe) Pokrywa w kolorze Ink-Black lub Pure-White z lśniącymi, opływowymi krawędziami i szczotkowanym grawerunkiem wzbudza zaufanie użytkowników. (Fot. materiały prasowe)

Laptop wyposażony jest w 13-calowy ekran, najnowszy procesor oraz grafikę zapewniającą najlepsze działanie oraz do 10% wyższą wydajność w porównaniu z laptopami tego samego poziomu. Sprzęt oferuje również do 20 godzin pracy na baterii, zapewniając optymalną mobilność bez jakichkolwiek kompromisów. Ponadto jest to pierwszy laptop wyposażony w najnowszą technologię Wi-Fi 6E, która daje oszałamiającą prędkość Internetu przy jednoczesnym zachowaniu płynności i stabilności sieci, nawet w przypadku udostępniania jej wielu użytkownikom. To jednak nie koniec jego wyjątkowych możliwości. W biznesie ogromnie ważny jest czas, dlatego Summit E13 Flip Evo oferuje też wiele rozwiązań zwiększających produktywność, takich jak szybkie ładowanie i przesyłanie danych. Wyższą wydajność zapewniają również dysk SSD PCIe Gen4, który skutecznie usprawnia codzienną pracę oraz gwarantuje lepszą niezawodność i integralność sygnału.

Oprócz tego, użytkownicy mogą mieć pewność, że poufne dane przechowywane na urządzeniu będą dokładnie chronione. Odpowiadają za to sprawdzone zabezpieczenia klasy korporacyjnej. Laptop przystosowany jest także do bezpiecznego prowadzenia wysokiej jakości połączeń wideo - kamera internetowa zapewnia potrójną ochronę dzięki lampce kontrolnej, klawiszowi włączania-wyłączania oraz funkcjonalnemu przełącznikowi z boku laptopa. Przydatne są również funkcje redukujące hałas, które pomogą stworzyć niezakłócone i profesjonalne środowisko pracy oraz spotkań.

Laptopy z serii MSI Summit zachwycają wyjątkowymi możliwościami - sprawiają, że praca staje się bardziej wszechstronna, wydajna i mobilna. (Fot. materiały prasowe) Laptopy z serii MSI Summit zachwycają wyjątkowymi możliwościami - sprawiają, że praca staje się bardziej wszechstronna, wydajna i mobilna. (Fot. materiały prasowe)

Urządzenie dostępne jest również w większej wersji. Niezwykle wydajny Summit E16 Flip to jak dotąd najcieńszy 16-calowy konwertowalny laptop 2w1 na rynku. Posiada on wszystkie funkcje Summit E13 Flip Evo, a także najnowszą grafikę umożliwiającą obsługę ciężkich prac obliczeniowych. Na uwagę zasługuje również ekskluzywna konstrukcja termiczna oraz nowoczesny design, który zdecydowanie wyróżnia się na tle innych laptopów biznesowych dostępnych na rynku.

Seria oferuje również kompatybilne z laptopami Summit gadżety. Minimalistyczne pióro MSI Pen o szerokim zastosowaniu to najlepszy towarzysz profesjonalistów. Z pewnością spodoba się również tym, którzy oczekują maksymalnej produktywności oraz swobodnego wyrażania swoich pomysłów. Doceniony na targach CES rysik pełni też funkcję pilota do prezentacji, którego można używać w dowolnym miejscu i czasie. To jednak nie koniec jego zalet. MSI Pen zapewnia stabilne połączenie, czułość przy nacisku oraz pozwala dostosować rozmaite funkcje. Elegancka metalowa konstrukcja o idealnych proporcjach przywołuje na myśl wieczne pióro, co sprawia, że korzystanie z niego staje się jeszcze przyjemniejsze. Praktycznym gadżetem jest również stacja dokująca MSI USB-C Gen 2, dzięki której można łatwo i szybko rozszerzyć swoje środowisko pracy. Wystarczy podłączyć do niej zarówno dodatkowe wyświetlacze i urządzenia poprzez wejścia USB. Stacja pozwala na podpięcie aż 3 ekranów oraz 5 innych narzędzi, zapewniając komfort odbioru obrazu 4K oraz najlepszej jakości transmisję danych.

Pióro MSI Pen łączy w sobie funkcje rysika i pilota do prezentacji. (Fot. materiały prasowe) Pióro MSI Pen łączy w sobie funkcje rysika i pilota do prezentacji. (Fot. materiały prasowe)

Stacja dokująca MSI USB-C Gen 2 pozwala w łatwy sposób rozszerzyć swoje środowisko pracy. (Fot. materiały prasowe) Stacja dokująca MSI USB-C Gen 2 pozwala w łatwy sposób rozszerzyć swoje środowisko pracy. (Fot. materiały prasowe)

Produkty z serii MSI Summit to najlepsi towarzysze ludzi biznesu i profesjonalistów. Maksymalna wydajność, nowoczesne funkcje i perfekcyjne wzornictwo zapewniają komfort pracy i sprawiają, że staje się ona łatwa, lekka i przyjemna. Gwarantujemy, że z takim sprzętem sukces jest na wyciągnięcie ręki.

  1. Psychologia

Ratujmy dzieci w pandemii - 10 propozycji do wprowadzenia od zaraz

Ograniczenia związane z pandemią nasilają ryzyko depresji u najmłodszych. Warto więc pomóc zachować dzieciom radość dzieciństwa. (Fot. iStock)
Ograniczenia związane z pandemią nasilają ryzyko depresji u najmłodszych. Warto więc pomóc zachować dzieciom radość dzieciństwa. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Co dzieci zapamiętają z minionego roku? Gry na komputerze, lekcje online, rozdrażnionych dorosłych... Dziś już wiemy, że pandemia nie skończy się z nadejściem wiosny, a związane z nią ograniczenia nasilają ryzyko depresji u najmłodszych. Pedagożka Ewa Nowak proponuje – by zamiast liczyć, że to tylko tymczasowe – wprowadzać zmiany, które pomogą zachować radość dzieciństwa.

Usłyszałam od sąsiadki, że co drugie dziecko cierpi teraz na obniżenie nastroju, więc to jest już norma. Protestuję i nie przyjmuję tego do wiadomości, bo to, że z powodu covidowych restrykcji nasi najmłodsi mają obniżony nastrój, nie znaczy, że wszystko jest w porządku albo że „po pandemii jakoś się ułoży”. Czyli kiedy? Tego nie wie nikt... Zatem może lepiej przyjąć postawę „pandemia będzie już zawsze”, bo dopóki rodzice będą traktować dzisiejszą sytuację jak stan przejściowy, dopóty nie  zatroszczą się o swoje dziecko jak trzeba. Wbrew pozorom taka zmiana może zmotywować i wyzwolić kreatywność. Od czego zacząć? Oto 10 propozycji do wprowadzenia od zaraz:

1. W zdrowym ciele zdrowy duch

Ponieważ ciało zawsze reaguje na nasz stan psychiczny, użyjmy tej korelacji w odwrotną stronę: wybiegane, zmęczone, wykrzyczane i dotlenione dziecko to element prewencji dziecięcej depresji. Także otyłości, zwłaszcza że słychać w mediach, że zaczęła się plaga i że jest to związane z obniżeniem nastroju. Nie pokuszę się tu o wyliczanie zasad zdrowego żywienia, ale pamiętajmy, że otyłość zaczyna się w sklepie. Zatem embargo na niezdrowe, wysokokaloryczne zakupy – to najważniejszy postulat w temacie zdrowia psychicznego uwięzionych w domach malców. Drugi to ruch, ale nie pozorowany, tylko prawdziwy, żeby dziecko każdego dnia się spociło.

Kolejne zdrowotne zalecenie to  troska o wzrok, bo dzieci spędzają dziś większość dnia przed komputerem, laptopem, smartfonem...  W jednej pozycji, z oczami pozbawionymi naturalnej ruchliwości źrenic. A wśród pięciu zmysłów kluczową rolę odgrywa wzrok, dosłownie wchłaniamy świat oczami, bo bodźce wizualne trafiają bardzo szybko do mózgu. Zatem pamiętajmy, żeby zabawa i przerwa od nauki wiązała się także z wytchnieniem dla oczu.

2. Dobra atmosfera

Wygłupy, łaskotki, udawanie potwora, naśladowanie głosów, dziwaczne zachowania, przekręcanie słów – to wszystko wprowadza w domu luz. Wygłupiajcie się. Chichoczcie, śmiejcie się wymuszonym opętańczym śmiechem, naśladujcie głosy zwierząt w nieoczekiwanych momentach. Jeszcze na studiach uczono mnie, że poza zaspokojonym głodem i poczuciem bezpieczeństwa do udanego dzieciństwa potrzeba wesołych i uśmiechniętych rodziców. A uśmiechać możemy się przecież bez ograniczeń.

3. Poczucie bliskości fizycznej

Atmosfera psychozy związanej z pedofilią odbija się na dzieciach. Boimy się je dotykać, tymczasem kontakt fizyczny – gilgotki, mocowanie się na ręce, tarzanie, nauka chodzenia na rękach, leżenie przed telewizorem i dotykanie się stopami – jest jak witamina. Także dla udającego, że tego nie potrzebuje dziesięciolatka. Małe dziecko możesz poprosić, żeby zrobiło ci masaż deptany – niech połazi po twoich plecach. To bezpieczna, dająca ogromną frajdę zabawa (tylko musisz leżeć na twardym podłożu, czyli łóżko ani kanapa nie wchodzą w grę).

4. Nowe doświadczenia

Magia czynności, którą wykonujesz po raz pierwszy, jest wielka! Jak ugotować jajko na miękko? Jak obrać ziemniaki? Jak nawodnić storczyki? Jak przetkać zlew? Jak wymienić baterie w pilocie? Na każdym kroku pozwalaj, żeby dziecko zrobiło coś pierwszy raz i to całkiem samodzielnie. Przypomnij sobie, w jakiej euforii jest człowiek, który minutę temu czegoś nie umiał.

5. Czytanie

Statystyki wskazują, że w Polsce dzieci czytają do 10. roku życia, czyli do czasu, gdy czytają im na głos rodzice. Nie dziwię się, gdyż wielu rodziców każe czytać samodzielnie dzieciom w wieku wczesnoszkolnym, kiedy one chcą już zanurzyć się w skomplikowane historie, a same nie są jeszcze w stanie ich czytać. Dlatego czytaj na głos, nawet jeśli słucha cię nastolatek! I nie proponuj, że zrobicie to na zmianę, bo wtedy dziecko będzie tylko w stresie czekać na swoją kolej. I nici z relaksu!

6. Wszyscy razem

Wiele metod wychowawczych podkreśla znaczenie angażowania całej rodziny w obowiązki domowe. Jednak nie chodzi tu o to, by wdrożyć córkę czy syna do sprzątania domu po remoncie ani sprawdzać testem białej rękawiczki, czy na pewno dobrze wytarli góry szafek kuchennych. Zamiast nakazywać, poproś o pomoc – dzieci cierpią psychicznie z powodu nudy, niedostatków różnorodnych bodźców, braku kontaktu z rówieśnikami i tego, że czują się bezużyteczne. Zatem wyznacz coś stosownego do wieku i środowiska waszej rodziny, np. „masz jakiś pomysł, jak zmieścić wszystkie zakupy w lodówce?”. I powstrzymaj się wtedy od komenderowania, poganiania czy wyrażania niezadowolenia.

Nie samymi obowiązkami człowiek żyje, więc warto dzielić i przyjemności. Czy gracie w planszówki? A może śpiewacie razem?  Śpiew usprawnia przeponę, reguluje ciśnienie krwi, rozładowuje napięcie, poprawia pracę mózgu i sprawia frajdę. Można się bezkarnie wykrzyczeć, zmęczyć, odreagować. A śpiewy na całe gardło dzieci będą pamiętać zawsze.

7. Zapiski z czasów pandemii

Izolacja, dni spędzane w domu, kino i kościół online sprawiają, że tygodnie zlewają się, a to nie wpływa dobrze na nikogo. Pokaż dziecku, jak je odróżnić. Na przykład prowadźcie kalendarz, w którym każdy będzie codziennie wpisywać lub rysować jedną rzecz wyróżniającą ten dzień.

8. Spotkania w realu

Jeśli jedziesz do dziadków z zakupami, do biblioteki, żeby wymienić książki czy nawet po odbiór przesyłki do paczkomatu – weź dzieci ze sobą. Niech zobaczą dziadków, nawet tylko z daleka, niech porozmawiają z innymi ludźmi nawet na odległość. Nie wtrącaj się do tej rozmowy, niech dziecko wie, że poza rodzicami są na świecie inni dorośli. Tobie może się to wydawać nieprawdopodobne, ale dziś sporo dzieci martwi się przyszłością i tym, że nie będą miały na kogo liczyć.

9. Pochwały

To uniwersalna witamina wzrostowa, skądinąd równie skuteczna w przypadku dorosłych. Każde zachowanie da się pochwalić, nie bój się rozpieszczać dzieci. Nie wiem, czy to powiedział Janusz Korczak, czy profesor Ewa Tomasik, moja wykładowczyni na studiach, ale pamiętam do dziś: „Dzieci, które najbardziej potrzebują pochwał, to te, które najmniej na nie zasługują”. Zwłaszcza że ich niegrzeczne zachowanie może być reakcją na problemy z rówieśnikami, bo to, że dzieci mało widują się w realu, nie znaczy, że konflikty koleżeńskie przestają istnieć. Powodów może być wiele: źle działający Internet, brak słuchawek. Do tego dochodzi wyśmiewanie w mediach społecznościowych, nagrywanie. Rozmawiaj o tym, gdy tylko dziecko poruszy ten temat.

10. Zwierzak w domu

Kontakt z innym gatunkiem rozwija u dzieci empatię, daje poczucie sensu, bycie potrzebnym, zapobiega nudzie. A jeśli będzie to pies, to będą i kontakty społeczne, bo trzeba z nim wychodzić.

Ewa Nowak, pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży; najnowsza nosi tytuł „Orkan. Depresja”.

  1. Psychologia

Jak pomóc dzieciom uczyć się w czasie pandemii?

Doświadczenie rodziców w pracy online może się teraz przydać dzieciom. (Fot. iStock)
Doświadczenie rodziców w pracy online może się teraz przydać dzieciom. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęcia
Szkoła on-line oznacza nie tylko problemy z realizacją programu, ale i zakłócenie rozwoju społecznego oraz nauki samodzielności dzieci. Jak można im pomóc? Na pytania Ewy Nowak odpowiada psycholożka Ewa Narkiewicz-Nejno.

Dzieci nie tracą lekcji, ale przecież szkoła to nie tylko nauka. Co tracą uczniowie, zwłaszcza najmłodsi, na tym, że edukacja przenosi się do Internetu? W szkole dzieci uczą się życia. Przede wszystkim się bawią, zdobywają wiedzę społeczną i rozwijają umiejętności niezbędne w dorosłym życiu. Człowiek to istota stadna – musi się nauczyć funkcjonowania w społeczeństwie, czyli wśród koleżanek i kolegów.

Czy rodzice mogą w jakiś sposób ukształtować ten obraz, na przykład opowiadając o swoich doświadczeniach szkolnych czy nawet bawiąc się z małymi dziećmi w szkołę? Opowiadanie o szkolnych czasach rodziców przede wszystkim na pewno buduje więź, więc rodzic będzie w przyszłości wyczulony na kłopoty, a to już dużo.

Co możemy zrobić, żeby dzieci podczas zdalnych lekcji nie oglądały filmików i nie grały z kolegami w gry na telefonie? Dzieci będą to robić, bo kto z nas na dwudniowej konferencji nie odpisywał rodzinie na wiadomości lub nie szukał butów w sieci? Ale zwracajmy uwagę, że takie zachowanie jest niegrzeczne wobec nauczyciela i że traci się w ten sposób czas, bo nie skorzysta się z lekcji.

Do jakiego stopnia rodzice powinni pomagać dzieciom w nauce? Niektórzy wręcz odrabiają za nie lekcje... Dziecko samo powinno być odpowiedzialne za swoje sprawy, w tym za odrabianie lekcji. Praca domowa ma służyć rozwijaniu jego samodzielności i poczucia odpowiedzialności. Jednak gdy dziecko ma wyraźny zespół wypalenia: jest zmęczone, znudzone, zblazowane – pomóżmy mu, np. uatrakcyjniając polecenia. Zamieńmy typowe zadanie z treścią z matematyki na historię Supermana, a czytanie podręcznika do historii na wspólne obejrzenie filmu dokumentalnego.

Czy są inne zagrożenia wynikające z pandemii, o których rodzice powinni pamięta? Oczywiście. W Polsce dzieci z uboższych rodzin miały zapewniony w szkole co najmniej jeden ciepły posiłek, który teraz straciły. Zaczniemy mieć problem z realnym niedożywieniem dzieci, co wpłynie na ich rozwój fizyczny. Inny problem to taki, że wiele dzieci już zostało wykluczonych z powodu braku wystarczającej liczby komputerów w domu albo wręcz Internetu. Rozejrzyjmy się, czy kolega córki lub syna, który wcześniej często u nas przesiadywał, ma się dobrze, czy nie jest uwięziony z uzależnionym tatą w mieszkaniu. W czasie pandemii tym bardziej pamiętajmy nie tylko o swoich dzieciach.

Ewa Narkiewicz-Nejno, psycholog kliniczny, jej program „Zrób coś z tym dzieckiem” od kwietnia na antenie TVN Style.

  1. Zdrowie

Płyny do płukania jamy ustnej mogą hamować rozwój wirusa

Płyny do płukania mogą znaleźć zastosowanie w codziennej profilaktyce COVID-19, obok takich rozwiązań jak dystans społeczny, dezynfekcja rąk czy noszenie maseczek. (Fot. iStock)
Płyny do płukania mogą znaleźć zastosowanie w codziennej profilaktyce COVID-19, obok takich rozwiązań jak dystans społeczny, dezynfekcja rąk czy noszenie maseczek. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Płyny do płukania jamy ustnej pomogą zapobiec transmisji SARS CoV-2? Badania amerykańskich naukowców dają na to szanse. Ale dentyści ostrzegają przed zbytnim optymizmem – płukanka przeciwko koronawirusowi to fake news.

Płyny do płukania jamy ustnej pomogą zapobiec transmisji SARS CoV-2? Badania amerykańskich naukowców dają na to szanse. Ale dentyści ostrzegają przed zbytnim optymizmem.  

Płukanką w koronawirusa?

Amerykańscy naukowcy potwierdzili, że dwa rodzaje płynów do płukania jamy ustnej niszczą 99,9 proc. koronawirusa w warunkach laboratoryjnych, zakłócając tym samym jego replikację w komórkach ludzkich.

Badania wykonane w Rutgers School of Dental Medicine w stanie New Jersey zostały opublikowane w czasopiśmie "Pathogens". Wykazano w nich m.in. że popularny płyn do płukania jamy ustnej, który kupimy w aptece czy drogerii oraz płyn na receptę z dodatkiem chlorheksydyny, są w stanie dezaktywować wirusa w ciągu nawet kilku sekund.

Badanie zostało przeprowadzone w laboratorium przy użyciu odpowiednich stężeń płynu do płukania oraz w czasie niezbędnym do kontaktu z tkankami w celu odtworzenia rzeczywistych warunków występujących w jamie ustnej.

Niektóre płukanki do higieny jamy ustnej, zawierające takie składniki, jak jodopowidon oraz nadtlenek wodoru, ograniczały przenoszenie się wirusa, ale wpływały przy tym szkodliwie na komórki jamy ustnej.

Natomiast inne płyny, m.in. z antyseptykiem o szerokim zastosowaniu - chlorheksydyną, zabiły jednostki wirusa zapewniając skuteczną ochronę przed zachorowaniem, ale były przy tym minimalnie inwazyjne dla komórek skóry. To sprawia, że preparaty te mogłyby znaleźć zastosowanie w codziennej profilaktyce COVID-19, obok takich rozwiązań jak dystans społeczny, dezynfekcja rąk czy noszenie maseczek.

Potrzeba jednak dalszych badań klinicznych, aby przetestować skuteczność płukanek pod kątem COVID-19 u człowieka. Już wcześniej m.in. niemieccy wirusolodzy molekularni, medyczni oraz naukowcy potwierdzili, że niektóre płyny dostępne powszechnie w handlu mogą unieszkodliwić wiriony i zahamować ich replikację.

Obiecujące są także możliwości płynów do płukania jamy ustnej zawierających co najmniej 0,07% CPC, czyli chlorku cetylopirydyniowego. Ten ostatni składnik nie tylko niszczy drobnoustroje, działając bakteriobójczo oraz przeciwgrzybiczo, ale jest przy tym bezpieczny w stosowaniu.

Czy warto więc robić sobie nadzieję, że regularnie stosowane płukanki pomogą w walce z COVID-19? Nie jest to takie proste.

– Mimo pojawiających się doniesień naukowców na temat wpływu płynów do płukania jamy ustnej na mniejsze ryzyko zarażenia się COVID-19, warto sprostować, że nie jest to metoda walki z koronawirusem. Badania w laboratorium wykazały, że niektóre płyny rzeczywiście mogą szybko niszczyć koronawirusy, ale jest to działanie miejscowe w obszarze jamy ustnej i gardła. Nie wyleczą natomiast infekcji. Nie ma też jednoznacznych dowodów na to, że mogą zapobiec przenoszeniu wirusa pomiędzy ludźmi - komentuje lek. stom. Monika Stachowicz z Centrum Periodent w Warszawie.

Z uwagi na fakt, że wirus SARS CoV-2 odpowiedzialny za COVID-19 przenika do organizmu m.in. poprzez jamę ustną i namnaża się bezpośrednio w gruczołach ślinowych, to ostatecznym celem byłoby ustalenie, czy płukanie ust płynem o działaniu antyseptycznym i przeciwwirusowym mogłoby obniżyć, w perspektywie krótkoterminowej, ryzyko przenoszenia koronawirusa na inne osoby.

Płyny do płukania ust już od dłuższego czasu wykorzystywane są w wielu gabinetach przed zabiegami dentystycznymi, aby zmniejszyć tzw. miano wirusa u pacjentów, czyli zmniejszyć niebezpieczeństwo zakażenia innych osób. Mogą też być pomocne podczas opieki medycznej nad pacjentami cierpiącymi na COVID-19.

- Pacjent może również stosować płukanki samodzielnie, np. po powrocie do domu i ściągnięciu maseczki może umyć zęby i przepłukać je płukanką ze składnikami o właściwościach odkażających. Przy tym należy pamiętać, że płyn działa doraźnie i miejscowo, czyli w jamie ustnej i gardle – można porównać to do umycia rąk, które również dezynfekujemy odpowiednimi preparatami. Wówczas będzie to dodatkowe wsparcie, które nie zaszkodzi, a może pomóc, nie tylko w zmniejszeniu transmisji wirusa na inne osoby, ale także w walce z plagą próchnicy czy schorzeniami dziąseł – dodaje stomatolog.

Źródło: biuro prasowe Periodent Centrum Leczenia i Profilaktyki Paradontozy

  1. Zdrowie

Siła Blue Light - fototerapia dla ozdrowieńców po COVID-19

Blue Light to bardzo przyjemne światło, dające kojące uczucie ciepła. (Fot. iStock)
Blue Light to bardzo przyjemne światło, dające kojące uczucie ciepła. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 2 Zdjęcia
Światło niebieskie tzw. blue-light, emitowane przez lampy LED, jest jedną z metod fototerapii, która cieszy się dużym zainteresowaniem w ostatnim czasie, głównie w dermatologii, ale nie tylko. Prof. Joanna Narbutt, prof. Aleksandra Lesiak oraz dr. n. med. Michał Chudzik podjęli się badań nad zastosowaniem terapii światłem niebieskim emitowanym przez lampy LED również u osób, które przeszły zakażenie COVID-19, nie były z tego powodu hospitalizowane, a nie odzyskały pełni sił po chorobie. Rozmowa z prof. Joanną Narbutt.

Światło niebieskie tzw. blue-light, emitowane przez lampy LED, jest jedną z metod fototerapii, która cieszy się dużym zainteresowaniem w ostatnim czasie, głównie w dermatologii, ale nie tylko. Prof. Joanna Narbutt, prof. Aleksandra Lesiak oraz dr. n. med. Michał Chudzik podjęli się badań nad zastosowaniem terapii światłem niebieskim emitowanym przez lampy LED również u osób, które przeszły zakażenie COVID-19, nie były z tego powodu hospitalizowane, a nie odzyskały pełni sił po chorobie. Rozmowa prof. Aleksandrą Lesiak

prof. Aleksandra Lesiak prof. Aleksandra Lesiak

Pani Profesor, proszę opowiedzieć, czym jest światło niebieskie, które stosują Państwo w leczeniu pacjentów? Światło niebieskie, o którym mówimy i które stosuje się także w dermatologii, to światło o długości fali 453 nanometry. Należy do spektrum światła widzialnego. Fototerapia jest stosowana w dermatologii od dawna, ale szukamy lepszych, bezpieczniejszych rozwiązań. Na chwilę obecną standardem jest stosowanie wąskiego pasma UVB 311 nanometrów i PUVA terapii. Są one skuteczne. Jest na ten temat dużo fachowej literatury, ale każdy ultrafiolet może łączyć się z uszkodzeniem DNA jądra komórkowego. Mutagenne działanie światła niebieskiego jest bardzo niskie. Dlatego wydaje się, że to najbezpieczniejsza forma fototerapii. Działa przeciwzapalnie, przeciwświądowo, ale również poprawia nastrój – zwiększając produkcję β-endorfin. Choroby skóry nasilają się pod wpływem stresu. Z drugiej strony same w sobie są jego źródłem. Osoby chore często są stygmatyzowane. Ze względu na przewlekłość niektórych chorób pacjenci nierzadko potrzebują wsparcia psychologa lub psychiatry. Dlatego tak ważne jest holistyczne podejście. Światło niebieskie wpisuje się w to podejście ze względu na biologiczne możliwości hamujące stan zapalny, ale też działanie relaksacyjne, antystresogenne. To nasza nadzieja na przełom w leczeniu wielu chorób skóry. Pacjenci, których leczymy w naszym ośrodku to pacjenci z atopowym zapaleniem skóry, z łuszczycą, z wypryskiem i przewlekłym świądem. W połowie lutego ruszyły badania z zastosowaniem naświetlania urządzeniem o nazwie PHLECS Full Body Blue. Grupa chętnych jest coraz większa. Pierwsze obserwacje są bardzo obiecujące.

Choroby dermatologiczne to nie wszystko. Ruszyły też badania nad wpływem światła niebieskiego na powikłania po zakażeniu koronawirusem SARS-CoV-2. Jak blue-light działa w tym przypadku? W porozumieniu z kardiologami uruchomiliśmy to światło niebieskie u pacjentów leczonych w poradni postcovidowej, u których pojawiły się powikłania. COVID-19, choroba wywołana zakażeniem koronawirusem SARS-CoV-2, charakteryzuje się szerokim spektrum objawów, a jej przebieg i powikłania późne są nie do końca poznane. Istnieją doniesienia, mówiące o tym, że u pacjentów, którzy przebyli COVID-19 i nie byli z tego powodu hospitalizowani mogą wystąpić utrzymujące się objawy pod postacią przewlekłego zmęczenia, duszności, stresu psychologicznego, obniżenia jakości życia, a także zaburzeń psychiatrycznych (lęk, depresja, zaburzenia snu, koncentracji, pamięci). Brakuje natomiast danych dotyczących pacjentów, którzy nie byli hospitalizowani z powodu COVID-19.

Opierając się na doniesieniach dotyczących wpływu terapii światłem niebieskim na wzrost poziomu β-endorfin, obniżenie wartości skurczowego ciśnienia tętniczego krwi, poprawy funkcji śródbłonka i sztywności tętnic wraz z przedstawicielami firmy PHLECS, producenta urządzenia do naświetlania Full Body Blue założyliśmy, że terapia światłem niebieskim może być korzystna. Również u pacjentów, którzy łagodnie przechodzili COVID-19, ale odczuwają skutki uboczne choroby. Dla wielu osób jest to spory problem.

W trakcie sesji naświetlane jest całe ciało? Pacjenci zostaną poddani trwającym półgodziny sesjom naświetlania 2-3 razy w tygodniu. To bardzo przyjemne światło, dające kojące uczucie ciepła. Substytut pobytu na plaży w słoneczny dzień, czyli pół godziny takiego relaksu w  pozycji leżącej. Pacjenci są naprawdę zadowoleni. To rodzaj farmakologii holistycznej o działaniu relaksującym. Sama mam zamiar poddać się takiemu naświetlaniu, bo wszystko, co teraz się dzieje, dało mi się we znaki. Sytuacja związana z Covidem wszystkich nas wykańcza. Myślę, że w przyszłości światło niebieskie może być stosowane także do leczenia sezonowych spadków nastroju. Światłoterapia zresztą jest już stosowana w psychiatrii.

Gdzie mogą się zgłaszać osoby, które chcą wziąć udział w badaniu? Badanie zaczęliśmy w lutym 2021. Nadal można się zgłaszać pod www.stop-covid.pl Należy jednak pamiętać, o kryteriach włączenia do badania: mogą w nim wziąć udział tylko osoby, które chorowały na COVID-19, ale nie były z tego powodu hospitalizowane, u których w ciągu 4 tygodni od zakończenia choroby lub ustąpienia innych objawów ciągle utrzymuje się silne poczucie zmęczenia (rozumiane jako zmęczenie powyżej 50 proc. w stosunku do okresu sprzed zachorowania na COVID-19).