Dyrektor Jarek

fotochannels.com

Co robić, gdy zwierzchnikiem w pracy zostaje bliska nam osoba lub weszliśmy w zażyłość z szefem? Czy uciekać z firmy? Niekoniecznie. Lepiej stać się mistrzem dyplomacji.

Przyjaciółka została szefową? Cieszysz się z jej awansu, ale znalazłaś się w trudnym położeniu.

– Przede wszystkim trzeba pamiętać, że przyjaciółce może być z nowym rozkładem sił trudno – mówi Katarzyna Platowska, psycholog i terapeuta. – Z jednej strony chce być dobrą szefową, więc musi wymagać i rozliczać, z drugiej – trzeba nową funkcję pogodzić z przyjaźnią. Możesz ułatwić jej przejście do „obozu” szefów, będąc… pracownikiem idealnym.

Jeśli jest do ciebie przywiązana, ale uczciwa, znajdzie się w sytuacji wewnętrznego konfliktu: będzie chciała wymagać od ciebie jak od każdego pracownika, ale też może się źle czuć, traktując cię jak innych. Dlatego nie wolno doprowadzać do sytuacji, w której miałyby rację bytu pretensje, że pracujesz nie tak, jak powinnaś. Opieszałość, niedotrzymywanie terminów, uchybianie dyscyplinie powinny być zakazane! Jeśli chcesz chronić przyjaźń i jednocześnie sprawić, by wasza służbowa relacja nie ucierpiała, nie licz na ulgowe traktowanie i nie próbuj wykorzystać tego, że się znacie. Od początku potraktuj siebie jak pracownika i nie stawiaj jej przed wyborem: czy być dobrą szefową, czy dobrą przyjaciółką. W ten sposób zdejmiesz z niej spory ciężar.

– Takie postępowanie to podwójna korzyść – dodaje psycholog. – Zyskasz jej wdzięczność , a nie „podpadniesz” kolegom z zespołu. Ludzie, jeśli komuś zazdroszczą, życzą mu, żeby to stracił. Także w pracy: nawet gdy szefowa cię nie faworyzuje, i tak będziesz o to podejrzewana. Dlatego musisz się tym bardziej wykazywać nienagannością w wykonywaniu obowiązków, by pochwały i sympatia były zasłużone. By było widać, czym są spowodowane miłe relacje: nie zażyłością i tym, że razem chrzciłyście dzieci, ale tym, co się dzieje tu i teraz.

Bywa i odwrotnie: przyjaciółka może być w stosunku do ciebie bardziej surowa niż do reszty. Może nie ufać sobie, że będzie potrafiła oddzielić przyjaźń od pracy. Może też chcieć pokazać, że cię nie faworyzuje. Znieś to cierpliwie, to początki, etap rozdawania kart, z czasem się unormuje. Pamiętaj, jest szefową od niedawna i dopiero się uczy, ma prawo do błędów. W najgorszym wypadku poproś ją o rozmowę i powiedz, jak się czujesz. Zapewnij, że nie masz zamiaru wykorzystywać tej znajomości. Dodaj, że jako przyjaciółka gotowa jesteś ją wesprzeć.

Czy wraz z awansem zmieni się komunikacja między wami? Może lepiej przy innych zwracać się do przyjaciółki per „pani dyrektor” zamiast po imieniu, jak kiedyś?

– Owszem, jeśli pracujecie w środowisku sformalizowanym. Poza tym niektórzy szefowie wolą trzymać w tajemnicy, że między nimi a resztą zespołu jest inna relacja niż tylko formalna. Ale jeśli stosunki w pracy są luźne, lepiej zostańcie przy dawnym sposobie zwracania się do siebie – radzi Platowska. – Im mniej sztuczności, tym lepiej. Nowe relacje dobrze byłoby omówić. Umówcie się na rozmowę, na której wyjaśnicie wątpliwości.

Warto, by propozycja takiej rozmowy wyszła od ciebie. Nie poczujecie się wówczas obie, jakby szefowa wzywała cię na dywanik. Niech odbędzie się na neutralnym, towarzyskim gruncie.

Jeśli szefową została przyjaciółka, ale spoza firmy, zaproszenie do kontynuowania przyjaźni powinno wyjść od niej. Bardzo możliwe, że będzie chciała ocieplenia waszej relacji, bo w ten sposób zdobędzie przyjazną duszę w nowym miejscu. Niewykluczone, że będzie chciała oprzeć na tej znajomości swoją wiedzę, co dzieje się w zespole. I tu się kryje pułapka: może chcieć cię obsadzić w roli „wtyczki” w firmie. I zacznie cię ciągnąć za język, dopytując, jaki jest rozkład sił w zespole, kto dobrze pracuje, a kogo mieć na oku. Co wtedy?

 – Najlepiej zawsze mówić o wszystkich dobrze – uważa Platowska. – Tego nigdy  za wiele. Jeśli ktoś zawsze się spóźnia z oddawaniem projektów, zapytana, czy to reguła, możesz odpowiedzieć: „Zdarza mu się”. Sama szybko się przekona, na kogo trzeba uważać. Jeśli dasz się wmanewrować w rolę wtyczki, nie masz co liczyć na przyjaźń z nią, a jeszcze stracisz sympatię i zaufanie kolegów.

Mów mi Jarek

Wyjazd integracyjny, trochę alkoholu, wesoła zabawa. Może się zdarzyć, że w tej atmosferze szef zaproponuje nam przejście na „ty”. Wspaniale! Tylko potem nadchodzi poniedziałek i idziemy do pracy ze znakiem zapytania w duszy… Jak się właściwie zachować?

– Należy założyć, że wracamy do punktu wyjścia, i obserwować reakcje przełożonego – radzi psycholog. – Co chce utrzymać z tej niesłużbowej bliskości? Do czego się przyznaje, o czym chce zapomnieć? Do niego należy określenie nowej relacji, zarówno pod względem ocieplenia, jak i ochłodzenia stosunków.

Jeśli wrócisz do sztywnej formy kontaktu, a szef chciał ją rozluźnić i zatrzymać część tej zażyłości ze wspólnego wyjazdu, bo planował inny podział ról – tracisz na tym. Może się jednak okazać, że w pracy będzie chciał używać form oficjalnych, a po imieniu zwracać się dopiero po 18. Może też chcieć puścić chwilę swojej słabości w niepamięć. Dlatego czekamy na jego ruch i poddajemy się temu, co zrobi. W rozmowie z kolegami w pracy nigdy nie mów o szefie per „Jarek”. Gdy masz coś do przekazania współpracownikom od przełożonego, mów: „Dyrektor powiedział, że…”. Zdanie „Jarek powiedział, że…”, odbiera mu autorytet i jest spoufalaniem się. Jeśli usłyszy taką wypowiedź, pożałuje, że dopuścił cię do konfidencji. Dlatego nawet jeśli panują między wami stosunki przyjazne, podkreślaj, że to on tu rządzi.

 

Czasem jednak lepiej wystrzegać się poufałości z szefem. – Lepiej unikać przejścia na ty, gdy szef słynie z tego, że romansuje z pracownicami; jest humorzasty i nieobliczalny, pracujesz w atmosferze rywalizacji lub masz obawy, że poczucie bliskości jest formą manipulacji i zaraz dołoży ci więcej pracy – uważa Platowska. – Uciekaj też szybko, kiedy widzisz, że jest wyraźnie pijany. Po co masz następnego dnia łamać sobie głowę, co on w ogóle pamięta?

Jak odmówić przejścia na ty? Bardzo delikatnie, bo kiedy jedna strona proponuje przejście na ty, a druga odmawia, jest to afront. Możesz powiedzieć: „Jestem zaszczycona, ale wołałabym pozostać przy służbowej relacji. Forma po imieniu zwyczajnie nie przejdzie mi przez gardło”.

Pupilek szefa

Zdarza się, że szef wyraźnie darzy sympatią jakiegoś pracownika. Jeśli masz szczęście być na tej uprzywilejowanej pozycji, musisz wiedzieć, że to i zaszczyt, i obciążenie. Koledzy bywają zazdrośni o względy szefa i za plecami pupila zawsze krążą plotki. To nieprzyjemne, ale i z tym można dać sobie radę.

– Trzeba przyjąć spokojną postawę: nie włączać się w grę, niczego nie dementować, niczemu nie zaprzeczać – radzi Platowska. – Robić swoje jak najlepiej, by wszyscy widzieli, że sympatia szefa jest zasłużona, i jak najwięcej kontaktów z nim przeprowadzać jawnie, by nie dawać powodów do niedomówień i podejrzeń, że coś się działo „pod stołem”.

Z sympatii zwierzchnika do nas mogą płynąć profity dla całego zespołu. Gdy trzeba coś z nim załatwić, np. przełożyć termin zebrania, weź to na siebie. Możesz wręcz zgłosić się na ochotnika. Warto jednak przynajmniej czasami prowadzić rozmowy z szefem w obecności kolegów i…  zwracać uwagę przełożonego na osiągnięcia zespołu.

Jakie miłe spotkanie…

Wakacje. Spacerując na molo w Sopocie, widzisz znajomą twarz. To szef! On też cię zauważył. Co teraz? Nigdy nie udawaj, że go nie widziałaś. To mogłoby być wygodne, ale jest niegrzeczne. Uśmiechnij się, kiwnij głową, powiedz „dzień dobry”, zwolnij kroku i obserwuj reakcję.

– Jeśli wyrazi gestem czy uśmiechem chęć do rozmowy, podejdź i zamień kilka zdań. Zwyczajowe: kiedy przyjechałaś, jak długo zostaniesz, ale nie zasypuj go tysiącem informacji. Ale jeśli po powitaniu pójdzie dalej, idź swoją drogą. Być może jego wizja odpoczynku polega na tym, by się odseparować od tego, co ma w pracy – uważa psycholog.

A co, jeśli szef siedzi w kafejce, do której właśnie weszłaś? Podobnie: podejdź, przywitaj się i jeśli nie wykona gestu zapraszającego, udaj się do stolika (jeśli masz do wyboru bliżej i dalej położony, wybierz ten dalszy). Być może zostaniesz zaproszona na wspólną kawę, wtedy uprzejmie porozmawiaj o pogodzie, swoich wrażeniach z pobytu. O pracy nie wspominaj.

– Jeśli wyczujesz, że zaproszenie jest grzecznościowe, delikatnie odmów – mówi psycholog. – Ale odmawiając, pokaż, że robisz to dla niego, a nie przeciwko niemu, np. powiedz: „Dziękuję, ale jestem umówiona ze znajomymi, więc wolę usiąść osobno, by uniknąć zamieszania, kiedy przyjdą”.

Sytuacja się komplikuje, gdy odkrywasz, że mieszkacie z szefem w jednym pensjonacie lub w tym samym hotelu za granicą. I wiesz, że będziecie na siebie wpadać przez najbliższe dwa tygodnie.

– Bądź przewidująca i weź sprawy w swoje ręce. Powiedz np. w poniedziałek, że w piątek jedziecie na jakąś wspaniałą wycieczkę i chciałabyś zaprosić szefa do udziału. W ten sposób sugerujesz, że skoro mówisz o piątku, niekoniecznie planujesz spotkania we wtorek, w środę i czwartek – uważa Platowska.

Pamiętaj, urlop to czas wyczekany, planowany przez rok i zwykle za niemałe pieniądze. Trzeba go przeżyć jak najprzyjemniej i najlepiej bez akcentów związanych z pracą. Dlatego jeśli już trafi ci się pech w postaci szefa – przyjmij tylko to zaproszenie, na które masz ochotę. Najlepiej sprawdza się wymówka: „Mam już inne plany”. A na pociechę: nie zdziw się, jeśli szef nigdzie cię zapraszał nie będzie. On też wcale nie chce oglądać na urlopie swoich pracowników…   

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »