Styl Paryżanek od zawsze oscylował wokół klasyki. Myślisz o nich: myślisz o czerni, bieli, beżach, szarościach. Ale ostatnie sezony pokazują, że Francuzki – choć nadal wyznają zasadę moins, c’est plus – coraz śmielej flirtują z kolorem. Oto pięć barw, które tej zimy pokochały Francuzki z modowej stolicy.
Cliché o Paryżankach ubranych od stóp do głów w czerń ma się całkiem nieźle. I choć Coco Chanel byłaby dumna, to współczesne mieszkanki stolicy Francji coraz częściej zerkają w stronę intensywniejszych palet barw. Jakich?
Zieleń w każdej tonacji
(Fot. Launchmetrics)
Zielony to nowy ulubieniec miejskich minimalistek. Od oliwki po pistację, od khaki po głęboką butelkową zieleń — każdy znajdzie coś dla siebie. To kolor, który świetnie komponuje się z jeansem, beżem, szarością i... samym sobą. Coraz więcej stylowych Francuzek miksuje różne odcienie zieleni w jednym outficie, tworząc efekt tonalny, który wygląda na spontaniczny, ale w rzeczywistości jest świetnie przemyślany.
Czerwony: kolor pewności siebie
(Fot. Launchmetrics)
Kiedy potrzebujesz zastrzyku odwagi w poniedziałek rano – sięgnij po coś czerwonego. Paryżanki znają tę zasadę od dawna, ale dopiero teraz naprawdę się z nią zaprzyjaźniły. Czerwony nie jest już tylko kolorem szminki czy paznokci. Pojawia się na grubych swetrach, prostych płaszczach i – oczywiście – w dodatkach.
Brąz: nowa czerń
(Fot. Launchmetrics)
Nie myśl sobie, że Francuzki porzucają minimalizm; po prostu zaktualizowały swój ulubiony kolor bazowy. Gorzka czekolada, kakao, kawa z mlekiem – te wyrafinowane odcienie brązu doskonale wpisują się w paryską estetykę: są przytulne, ale eleganckie; powściągliwe, ale bardziej wyraziste niż czerń. Zimą królują w wersji total look – od długiego płaszcza przez wełniane spodnie aż po skórzane botki.
Niebiański błękit
(Fot. Edward Berthelot/Getty Images)
Błękit kojarzy się z latem, ale tym razem zostaje z nami na dłużej. Rozjaśnia ciężkie tkaniny, łagodzi warstwowe stylizacje i sprawia, że nawet najbardziej klasyczny zestaw wygląda bardziej świeżo. Paryżanki sięgają po niego intuicyjnie: w formie swetra, koszuli albo prostego golfu, noszonego do dżinsów, sztruksów czy wełnianych spodni.
Bordowy: klasyka z duszą
(Fot. Launchmetrics)
Ani krzykliwy, ani smutny – bordowy balansuje na granicy elegancji i zmysłowości. Był faworytem w latach 90., teraz wraca w wielkim stylu. Na czym dokładnie? Skórzanych kurtkach, satynowych spódnicach, dzianinowych sukienkach i lakierowanych torebkach vintage. Paryżanki traktują go jak modowy comfort zone, który zawsze dodaje klasy. Dobrze wygląda w zestawieniu z granatem, czernią lub szarością, ale śmiało możesz łączyć go nawet z różem – zwłaszcza tym pudrowym.
Być może i my powinnyśmy w tym sezonie przestać bać się koloru. Nie musimy od razu wskakiwać w total looki jak z wybiegu, ale błękitny szalik? Bordowe kozaki? Jeśli któryś z tych odcieni już do ciebie mruga z witryny albo leży zapomniany na dnie szafy – potraktuj to jako znak.