Nadal wcześnie robi się ciemno, a długie mroźne wieczory zachęcają do spędzania czasu pod kocem. Warto wówczas sięgnąć po dobrą lekturę. Polecamy waszej uwadze kilka nowości wydawniczych.
O tym, że twórczość Joanny Concejo jest unikatowa, świadczy choćby to, że wpisuje się w szerszą, trwającą już od lat dyskusję.
Jak skategoryzować ten gatunek książek, z których znana jest Joanna Concejo? „Picture book” – tym terminem operuje się na świecie. Nazwa gatunku przyjęła się za granicą, ale w Polsce nadal nie mamy jej w stu procentach oswojonej. Z kolei polski odpowiednik budzi wątpliwości, bo „książka obrazkowa” kojarzy się automatycznie z twórczością dla dzieci. Może więc bardziej poważnie: „książka obrazowa”? Tu pierwsza myśl wędruje w stronę literatury poświęconej malarstwu, podobnie jest zresztą z hasłami „album” czy „artbook”, które mogłyby sugerować, że chodzi o publikację poświęconą dziełom sztuki. Tymczasem ilustracje Joanny Concejo same w sobie są dziełami sztuki. Także niemal każda ilustrowana przez nią książka jako całość jest edytorskim majstersztykiem.
Najnowsza swoją efemeryczność zawdzięcza nie tylko kresce autorki i przypominającym haiku króciutkim impresyjnym tekstom (autorstwa Francuzki Laëtitii Bourget, w tłumaczeniu Doroty Hartwich). Tu każda strona to cieniutka kalka. Przewracając je, widzimy, jak ilustracje nakładają się na siebie, łączą, uzupełniają: maleńkie buciki czy ubranie na tle potężnych drzew kilka stronic dalej zyskują właścicielkę. Znajdziecie tu stale powracające w twórczości artystki motywy: kwiaty, liście, leśne pejzaże. I ludzkie portrety, i postacie: dziewczynek, dziewczyn, młodszych i starszych kobiet. Całość jest kojąca, nostalgiczna, poetycka. I zwyczajnie piękna.
Fot. materiały prasowe
Grzegorz Piątek pisze o miejscach, które może i nie wyglądałyby dobrze na Instagramie, ale nie da się bez nich żyć i czas je docenić.
Autor świetnych książek o polskich miastach (Warszawie i Gdyni) w najnowszym dziele przygląda się architekturze. Nie tej spektakularnej i cieszącej oko, ale użytkowej. „Historia architektury rzadko interesuje się tym, co zwyczajne. Nie chodzi nawet o śmietniki, ale niemal o wszystko, co służy codzienności”, pisze. A o śmietniki też chodzi. To wszystko również jest architekturą, choć mówi się, że raczej „budownictwem”. Piątek oddaje sprawiedliwość miejscom, które są tylko i aż praktyczne, służą na przykład dzieciom i seniorom, a są dziełami często anonimowymi. Czasem wręcz szkaradnymi.
To też opowieść o naszych miastach, zagęszczanych, zakorkowanych, a jakoś pustych. Czemu kiedyś tętniły życiem, a dziś nie? Dlaczego w centrum Warszawy ludzie nie przystają, żeby porozmawiać i pożyć? Autor docieka, unika banałów, otwiera na różne kwestie oczy.
Fot. materiały prasowe
Intrygującej kryminalnej serii ciąg dalszy. W poprzedniej chirurg był zamieszany w morderstwo („Nóż w serce”), w nowej pewne tropy prowadzą do ginekologa. Komisarz Franciszek Stawicki przyjmuje zgłoszenie od pani Krzysztofy, którą nieco lekceważy i nazywa babunią. A przyszła z „grubą aferą”. Kobieta twierdzi, że ktoś lata temu porywał polskie dzieci, by oddawać je do adopcji za granicę. Brzmi niepoważnie, ale coś jest na rzeczy. Są trupy, są zmęczeni pracą funkcjonariusze. A chwilami bywa nawet zabawnie.
Fot. materiały prasowe
Dlaczego w Niemczech tak chętnie czyta się Jenny Erpenbeck? Autorka umie łączyć wątki – tak ogólnie to określmy – obyczajowe z historycznymi. Tu bohaterowie poznają się w autobusie, dzieli ich kilka dekad, łączy romans. On pamięta jeszcze wojnę, świat, który obracał się w ruiny, ona widzi, jak upada mur. To nadal są gruzy, ale już inne. Jak wpływa na miłość różnica wieku i doświadczeń, czy w ogóle jest możliwa? Arcyciekawe studium związku i tworzących go dwóch wyrazistych postaci na tle przeobrażających się Niemiec.
Fot. materiały prasowe
To debiutancka proza poetki Emilii Konwerskiej, zbiór króciutkich opowieści, momentów niepozornych, a jednak kluczowych. Dziejących się „obiektywnie”, w głowie albo w jakimś równoległym świecie. Tej samej bohaterce, a może zupełnie różnym. Więcej zdradzić nawet nie wypada, lepiej się po prostu w tę książkę zanurzyć i razem z narratorkami zastanowić, dlaczego źle się mieszka na parterze albo co to znaczy, gdy kod odbioru paczki ktoś recytuje cyfra po cyfrze. Wyśmienite łamigłówki do czytania. Jak poezja.
Fot. materiały prasowe