Gdyby ktoś powiedział rok temu, że but z przezroczystego tworzywa sztucznego stanie się obiektem westchnień wielu miłośniczek mody, pewnie zareagowałybyśmy sceptycznie. A jednak – sandały w stylu jelly to jeden z najbardziej pożądanych modeli minionego sezonu i zapowiada się, że lato 2026 też będzie należeć do nich.
Jak „jelly shoes” trafiły na salony?
Historia odrodzenia tego trendu zaczyna się od The Row – marki sióstr Olsen, która jako pierwsza przetłumaczyła dziecięcy but z tworzywa sztucznego na język luksusu. Ich siatkowe, płaskie sandały stały się viralem i uruchomiły lawinę zainteresowania całą kategorią. Wkrótce do gry weszły kolejne marki – Skims wypuściło błyskawicznie wyprzedany model jelly, a Melissa, specjalizująca się w butach z PCV od dekad, przeżywała swój renesans za sprawą kolejnych prestiżowych współprac.
Prawdziwym przełomem okazał się jednak pokaz Chloé na sezon wiosna–lato 2025. Chemena Kamali – projektantka, która od powrotu do domu mody konsekwentnie buduje jego nową, zmysłową boho tożsamość – zaproponowała wówczas klapki jelly na niskim obcasie. I choć były drogie, szybko stały się wiralowym obiektem pożądania.
Chloe Jelly Mules, 670 dolarów (mat. prasowe)
Na sezon 2026 Kamali poszła o krok dalej. Tym razem postawiła na transparentne klapki w szpic obcasem-kaczuszką– model Junie z przezroczystą cholewką i węzłem zawiązanym przy nosku. Efekt? Coś między pantofelkiem Kopciuszka a awangardowym dizajnem. Net-a-Porter i Selfridges odnotowały wyprzedaż kilku rozmiarów w błyskawicznym tempie; własny sklep Chloé dysponuje ograniczonymi stanami magazynowymi.
Trend, który rośnie z sezonu na sezon
Dane Google nie kłamią: w ciągu zaledwie kilku tygodni liczba wyszukiwań fraz „jelly ballet flats” wzrosła o 170%, a „jelly mules” – o 90%. Za sprawą Chloé trend przestał być chwilowym kaprysem i wszedł w fazę, którą branżowi analitycy nazwaliby „dojrzałą” – czyli taką, w której nie chodzi już tylko o nostalgię za dzieciństwem, ale o realne propozycje stylistyczne.
Dowodem jest chociażby to, że trend wyszedł poza wybieg. Na pokazie Chloé jesień–zima 2026 w Paryżu na pierwszym rzędzie siedziały celebrytki obute właśnie w jelly: Maggie Rogers wybrała czarne Jelly Mule na obcasie-kaczuszce i z ozdobnym węzłem, Paris Jackson i Brooke Shields postawiły z kolei na transparentne szpilki Lixi. Kilka tygodni później Apple Martin – córka Gwyneth Paltrow i Chrisa Martina – pojawiła się w kampanii „Chloé à la Plage” w kolejnych wersjach butów z kolekcji.
Jeśli chcesz sprawić sobie sandały jelly, ale wersja Chloé jest poza twoim zasięgiem cenowym (albo po prostu wyprzedana w twoim rozmiarze), spokojnie – rynek zareagował na trend błyskawicznie. Od minimalistycznych mules po baleriny i sandały rybackie: jest w czym przebierać.
Steve Madden Tracie
386 zł, Zalando
(mat. prasowe)
Dolce Vita Galae
539 zł, Zalando
(mat. prasowe)
Loeffler Randall sandały Rhys
589 zł, Breuninger
(mat. prasowe)
COS ażurowe baleriny
450 zł, COS
(mat. prasowe)
Melissa x Susan Fang
419 zł, Zalando
(mat. prasowe)
Melissa Posession Shiny
284,99 zł na Answear
(mat. prasowe)