1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. W cieniu matki

W cieniu matki

Dlaczego kobiety coraz później decydują się na posiadanie dziecka, a niektóre w ogóle rezygnują z macierzyństwa? Co sprawia, że pomimo prorodzinnych deklaracji tak niewiele się robi, by przywrócić kobietom wychowującym dzieci należny im szacunek i dać szansę na godziwe życie? Co dziś oznacza bycie matką? – zastanawiają się Katarzyna Miller i Wojciech Eichelberger.

 

Katarzyna Miller
: Zacznę od ważnej dla mnie deklaracji: macierzyństwo i wychowywanie dzieci to najistotniejsza rzecz na świecie, olbrzymia odpowiedzialność, ponieważ dziecko jest ojcem dorosłego.

Dziecko jest ojcem dorosłego?

K.M
.: Każdy był dzieckiem i to, jak był traktowany, rzutuje na jego dorosłe życie. Dziecko nosi w sobie zalążki talentów, które mają przynosić pożytek zarówno jemu jako dorosłemu, jak i całemu światu. Dlatego powinno móc się rozwijać, powinno być akceptowane z tym, co przynosi ze sobą na świat, i bezwarunkowo kochane. A często jest raczej nadużywane, a jeśli kochane, to warunkowo. Lub traktowane instrumentalnie, jak własność. Na przykład powołane do życia, by rodzicom coś załatwić, być zabezpieczeniem ich starości.

Wojciech Eichelberger:
Albo ma być sensem życia rodziców, uczyć się, by spełnić ich niezrealizowane ambicje, stanowić dowód na to, że osiągnęli sukces...

K.M
.: Całe szczęście istnieje to coś, co nie da się dobić, czyli miłość matczyna. Potrzeba miłości do dziecka jako do cudu, który się pojawia. Inaczej byśmy wyginęli.

Coraz częściej jednak kobiety odkładają ten cud na później, a część w ogóle z dzieci rezygnuje...

K.M.
: Na świecie wygląda to różnie, ale kobiety w Europie dopiero od kilku pokoleń  mają otwartą przestrzeń zawodowo społeczną, na równi z mężczyznami dostęp do wykształcenia, pracy, samodzielnego życia. Nic dziwnego, że chcą z tego korzystać, być niezależne. Dziecko wymaga wyrzeczeń , choćby nie wiem jak próbować tuszować ten fakt. Żeby wychować dziecko tak, jak się to robić powinno, a dzięki rozwojowi psychologii coraz więcej na ten temat wiemy, trzeba mu poświęcić co najmniej tyle samo uwagi co sobie.

Nie każda kobieta ma na to w sobie przestrzeń?

W.E
.: Bo nie dostaje wsparcia. Zrobiliśmy o wiele za mało w sprawie zlikwidowania dyskryminacji kobiet na rynku pracy, nie mówiąc o pomocy państwa w opiece nad dziećmi w trudnym okresie niemowlęcym i przedszkolnym. Nie ma sensownego systemu, który umożliwiałby matkom pracę i jednoczesne wychowywanie dzieci, brakuje wsparcia dla rodzin wielodzietnych. Macierzyństwo, wychowywanie dzieci, praca w domu są ciągle pozbawione należnego im szacunku. Jest prosty sposób, by to zmienić – wystarczyłoby kobietom poświęcającym się rodzeniu i wychowywaniu dzieci przyznać przynajmniej regularne i pro-gresywne zasiłki na dzieci i opłacać godziwą składkę emerytalną.

K.M
.: W ciągu 20 lat problem byłby załatwiony. Mielibyśmy więcej dzieci i inne społeczeństwo. Sporo kobiet, a może i mężczyzn, wybrałoby wtedy dom i dzieci.

W.E
.: Tym bardziej, że poza karierą zawodową istnieje wiele możliwości rozwoju, uczenia się i spełniania. Niekoniecznie trzeba w tym celu przenosić się na 10 godzin dziennie do przeszklonego biurowca. Kobiety na równi z mężczyznami mają potrzebę i prawo robienia w swoim życiu czegoś wartościowego i doniosłego, czegoś, za co spotka je uznanie, co zapewni im godziwe warunki egzystencji. Czyż istnieje coś bardziej wartościowego dla państwa niż dojrzały emocjonalnie, zdrowy i dobrze wykształcony obywatel? Gdyby wychowywanie dzieci i prowadzenie domu miało taką rangę jak prowadzenie przedsiębiorstwa, kobiety czułyby się dowartościowane. Miałyby wybór.

K.M
.: Dziś kobiecie łatwiej zachować godność osobistą bez dziecka. „Sama jakoś przeżyję. Ale żeby mieć dziecko, muszę mieć odpowiednie warunki”. To powstrzymuje świadome kobiety przed podjęciem decyzji na tak.

W zasadzie nie ma dobrego wyjścia: rola tradycyjna, gdy kobieta prowadzi dom, rodzi dzieci i je wychowuje, jest odarta z prestiżu; kobieta, która świadomie rezygnuje z macierzyństwa na rzecz rozwoju i kariery, spotyka się z oskarżeniem o egoizm. Jest też typ kobiety kombajnu, która radzi sobie z tym wszystkim naraz, ale i tak usłyszy, że nie jest dobrą matką...

W.E
.: Za tę pożałowania godną sytuację odpowiedzialna jest patriarchalna inercja systemowa. Choć rzeczywistość zmienia się radykalnie, tradycyjny system myślenia sprawia, że kobiety stają przed alternatywą: albo zawodowe spełnienie i niezależność, albo poświęcenie, pieluchy, gary i uzależnienie od partnera. Patriarchat domaga się od matek złożenia z siebie ofiary. Poświęcenie to ciągle jedyny dostępny kobietom sposób ratowania twarzy w patriarchalnym otoczeniu. Czas przestać używać tego słowa w kontekście macierzyństwa.

K.M
.: Nie poświęcajmy się! Dzieciom można i trzeba dawać jak najwięcej czasu i uwagi, ale nie wolno im składać siebie w ofierze. To prowadzi do patologii. Tak wychowanemu dziecku owo poświęcenie szybko staje kością w gardle, żyje z poczuciem winy, niewyrażonego buntu, bo nie jest w stanie się w żaden sposób odpłacić. A niektóre matki tego mniej lub bardziej świadomie oczekują. Wszystko dla ciebie poświęciłam, harowałam jak wół, a ty...?

W.E
.: Kobieta, która rodzi dużo dzieci, podejmuje nie tylko finansowe ryzyko. Wyczerpuje organizm, szybciej się starzeje, staje się mniej atrakcyjna, dzieci całkowicie pochłaniają jej czas i uwagę – wszystko to stwarza groźbę porzucenia przez partnera. Co potem? Życie na łasce dzieci albo pomocy społecznej? Bez pieniędzy, często zawodu… Nie ma co się dziwić, że kobiety chcą stanąć najpierw na własnych nogach. Bywa, że ten czas się przedłuża, aż w końcu na dziecko robi się za późno. Dla wielu kobiet to tragedia.

Jak to możliwe: na sztandarach matka Polka, Matka Boska, największa świętość, a realne matki są traktowane przedmiotowo, jak macice do rodzenia, muszą walczyć o godność, niejednokrotnie przeżycie wraz z dziećmi?

K.M.: Matka Polka to nasz archetyp. Symbolicznie miłość matczyna to karmienie piersią. Pokarm, czyli życie, oraz dotyk, czyli miłość. Matki coraz krócej i rzadziej karmią dzieci piersią i na skutek tego wszystkiego, o czym mówiliśmy, mają trudności z kochaniem ich bezwarunkowo (to dotyczy nie tylko Polski, ale w ogóle zachodniej cywilizacji). Dlatego jako cywilizacja jesteśmy wiecznie głodni, nienasyceni. To z jednej strony napędza konsumpcję, bo próbując zapełnić ziejącą w nas dziurę, sięgamy po kolejne dobra. Z drugiej strony podświadomie wciąż miłości matczynej szukamy, bo się nią nie nakarmiliśmy w dzieciństwie.

 
Dlatego idealizujemy matkę i stawiamy ją na piedestale?

K.M
.: A jednocześnie żyjemy jej brakiem, czyli mówiąc językiem Junga, jej cieniem. Między innymi dlatego próbujemy wymóc na kobietach, by były matkami, i jednocześnie ich za to nie szanujemy. Uuu, kura domowa. Niesiemy w sobie obrazek matki wyidealizowanej, dlatego też potępiamy te z kobiet, które na przykład intensywnie oddają się pracy. Uuu, zła matka.

W.E.
: Bardzo prawdopodobne, że orędownicy upokarzającego kobiety przymusu rodzenia nie doświadczyli w dzieciństwie matczynego ciepła, troski i miłości. Ale nie potrafią i nie chcą zobaczyć, że ich zachowaniami kierują nieuświadomione uczucia do matek. Tylko uświadomienie ich sobie pozwoliłoby im uwolnić się od żalu wywołanego brakiem miłości. A tak mają usta pełne pustych deklaracji o miłości i szacunku, za którymi nie idą czyny, realne wsparcie.

K.M
.: Jest jeszcze coś. Kobiety dziś odwlekają bycie matkami, bo czuły, a często też słyszały, ile ich matki to kosztowało. Nie chcą powtarzać ich błędów, boją się trudu, samotności zmaga ...

W.E
.: Żeby macierzyństwo było godnie przeżywane, nigdy, pod żadnym pozorem nie może być przymusem. Tu pojawia się oczywiście trudna kwestia aborcji, antykoncepcji...

K.M
.: I braku sensownej edukacji seksualnej. To w praktyce oznacza, że wybór, czy chcę mieć dziecko, wciąż dotyczy elit.

– Z drugiej strony na kobiecie, która świadomie rezygnuje z macierzyństwa, ciąży rodzaj odium.

W.E
.: Kobieta ma prawo do tego, by jej ludzkiej wartości nie określało to, czy jest matką, czy nie. Niestety w patriarchacie macierzyństwo decydowało o sensie istnienia kobiety. Mężczyźni byli od wyższych zadań. Kobiety się więc buntują, choćby w ten sposób, że nie chcą przyjąć automatycznie roli matki.

K.M
.: Ileś kobiet musi się jeszcze zbuntować, by to stało się realnym wyborem każdej kobiety. Sama nie mam dzieci świadomie, ale wcale o sobie nie myślę przez to gorzej. I mówię z całą odpowiedzialnością, że uważam macierzyństwo za największą sprawę. To się da pogodzić.

W.E
.: Ale nie jest łatwo. Na razie, jeśli się nie decydujesz na dziecko, musisz mieć dobre usprawiedliwienie: być kimś ważnym, mieć misję, osiągnąć coś w zamian, żeby niejako udowodnić światu swoją wartość w inny sposób. Np. Kasia może się jakoś światu wytłumaczyć: chwileczkę, zobaczcie, nie mam dzieci, ale za to tyle robię, pomagam tylu ludziom.

K.M
.: Sporo ludzi wychowałam, ale uważam, że gdybym była matematyczką czy krawcową, też wolno by mi było nie chcieć dzieci. Jednak kobiety bardzo powoli budują w sobie to przekonanie. Stare wzorce współistnieją z nowym myśleniem o wolności jednostki, o szacunku dla wyboru, wartości kobiety jako człowieka. Nowe kobiety biorą sobie do serca nowe wizje, bo za nimi tęskniły, ale jednocześnie w ich przestrzeni pomatczynej, pobabcinej, z podświadomości odzywają się głosy ze starego myślenia. To trudny czas przełomu.

Bycie matką to też rodzaj misterium, fizyczność i instynkt. Kobiety bezdzietne często czują się niepełnowartościowe jako kobiety.

K.M
.: Opisują to jako syndrom pustej macicy, nie czują się w pełni kobietami. To wielka lekcja pokory, umieć przyjąć, że się nie ma do czegoś ważnego dostępu, zaakceptować los, który nam przypadł w udziale, znaleźć w tym wartość.

Może nie chcemy się też pogodzić z faktem, że każda opcja oznacza jakieś koszty?

K.M
.: To kwestia dojrzałości. Świadomy wybór oznacza, że wiem, co on za sobą pociąga. Np. wybrałam, że nie będę mieć dziecka, i pogodziłam się z konsekwencjami. Znam kobiety, które żyją z nimi niepogodzone – z poczuciem winy, straty. Nie pożegnały w sobie wizji siebie jako matki, więc ta wizja nimi włada, nie mogą się otworzyć na przeżywanie swojego życia w innej formie, nadawanie mu sensu.

W.E.
: To się potrafi przerodzić w obsesję, chęć posiadania dziecka za wszelką cenę. Kobiety podejmują wieloletnią walkę o dziecko wbrew barierom, które stawiają życie i natura. I znów owo dziecko traktowane jest przedmiotowo, jak coś, co się nam od życia należy. To arogancja.

K.M
.: Niszczy ludzi, związki. A przecież to my nadajemy sens naszemu życiu, a nie okoliczności, z którymi przyszło nam się mierzyć. Znam też kobiety, które mają dzieci, choć nie chciały ich mieć, i się z tym macierzyństwem borykają. Pytasz o fizyczność. Nie mówi się głośno, że niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci, bo nie chcą, by im, jak to mówią, coś się w brzuchu zalęgło. Jakieś obce ciało. To jest temat tabu. Jak kobieta może tak myśleć? „To przecież wbrew naturze” – oburzają się niektórzy „święci”, którzy o ludzkiej ani o własnej naturze nie mają pojęcia.

W.E.: Winna jest patriarchalna manipulacja, której częścią jest apoteoza macierzyństwa wygłoszona przez Kasię na początku, sytuująca na peryferiach człowieczeństwa wszystkie kobiety, które albo nie chcą, albo nie mogą mieć dzieci. Trzeba z tym uważać.

K.M.: Ponieważ jednak to mówię ja, czyli kobieta, która postanowiła nie mieć dzieci, nabiera to innego znaczenia. Dla mnie samej to było odkrycie, kiedy już jako dorosła kobieta zrozumiałam, jak ważne dla świata i dla mnie samej jest to, że kobiety rodzą i wychowują dzieci. Można powiedzieć, że wtedy to dopiero kobietom oddałam. Wnoszę jednak poprawkę: najważniejsze na świecie jest wychowywanie. Nie chodzi o rodzenie, tylko traktowanie dzieci jako cudu świata, najważniejszego naszego celu. A to mogą robić i kobiety, i mężczyźni. Nawet bezdzietni.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie 

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Rodzina patchworkowa podczas Świąt Bożego Narodzenia musi się zmierzyć z dużym wyzwaniem nie tylko logistycznym, ale przede wszystkim emocjonalnym. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny.
Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje?
Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować.
Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania.
W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze.
W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta?
Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja. 
O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł?
Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów?
W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego?
Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo.
Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy.
Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom!
Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów?
Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami?
Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania?
Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych?
Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle?
Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli.
Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek.
Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.

  1. Zwierciadło

Czy prezent daje więcej radości obdarowanemu czy darczyńcy?

Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Wolimy dawać prezenty czy je otrzymywać? Czy istnieje prezent uniwersalny odpowiedni dla każdego? O naszych problemach, wyborach i motywacjach związanych z obdarowywaniem bliskich mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Zróżnicowanie preferencji, upodobań, gustów, marzeń i potrzeb sprawia, że znalezienie idealnego prezentu pasującego do każdego wydaje się niemożliwe. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę realia względnego dobrobytu, które pozwalają zaspokoić znaczącą większość ważnych życiowych potrzeb. Prezenty, które przekazujemy sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia, w coraz większym stopniu przestają pełnić funkcję uzupełniającą stan gospodarstwa domowego i stosunkowo rzadko służą wspieraniu rodzinnego budżetu.

W czasach, gdy większość towarów jest łatwo dostępna, dobrem, którego brak odczuwamy coraz mocniej staje się bliskość i uwaga. Doświadczamy deficytów dotyczących przede wszystkim dostrzegalnych wymiarów pozytywnych uczuć takich jak dotyk, przytulenie, możliwość bycia razem i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście wiele osób ma konkretne pragnienia dotyczące np. nowego modelu telefonu czy torebki, jednak niejednokrotnie w toku rozmowy o rzeczywistych potrzebach okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem na prezent będzie wspólny bilet do kina, wyjazd lub spacer. Również dzieci warto wcześniej zapytać jakiego rodzaju prezenty niepochodzące ze sklepów chciałaby otrzymać. Kolejnym krokiem może być sporządzenie listy tego rodzaju podarunków i ustalenie, które z nich są dla córki lub syna najważniejsze i dlaczego.

Otrzymywanie prezentu często wiąże się z uczuciem radości u osoby obdarowanej. Jednak wyniki badania przeprowadzone przez psycholog Larę Aknin z Simon Fraser University w Kanadzie jednoznacznie wskazują, że w sytuacji, gdy dochodzi do wręczenia prezentu, o wiele większego zadowolenia doświadczają wręczający podarunek. W celu zbadania poziomu satysfakcji obu grup, badaczka przeanalizowała wyniki Światowego Sondażu Gallupa przeprowadzonego w latach 2006 – 2008 na próbie 234 917 osób reprezentujących 120 państw. Wyniki otrzymane przez jej zespół wskazują, że niezależnie od regionu, pochodzenia i posiadanych dochodów, samopoczucie badanych było lepsze, gdy przeznaczali swoje pieniądze na potrzeby innych, a nie zaś na własne.

Choć nie wydaje się to oczywiste, radość z otrzymanego prezentu może łatwo zastąpić przykrość, jeśli podarunek przewyższa możliwości finansowe osoby obdarowanej. Efekt ten wynika m.in. z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy zbyt drogi podarunek odczuwamy dyskomfort i napięcie związane z kulturową zasadą odwdzięczenia się ofiarodawcy równie wartościowym prezentem. Pojawia się poczucie winy i uczucie przykrości wynikające z faktu, że nie stać nas na równie drogi dar.

Nietrafiony prezent wyzwala innego rodzaju reakcje i wiąże się przede wszystkim z ujawnionym lub zatajonym niezadowoleniem. Do pewnego wieku najmłodsi odbiorcy prezentów świątecznych, nie kryją się z wyrażaniem emocji i opinii, gdy podarunki nie spełniają ich oczekiwań lub są zupełnie inne niż te opisane w liście do Świętego Mikołaja. Z czasem jednak dzieci przyswajają zasady życia społecznego w tym zakresie i uczą się ukrywania uczucia zawodu lub niechęci. To na ile dorośli decydują się na ujawnienie prawdziwych uczuć w sytuacji otrzymywania niechcianego prezentu, zależy od rodzaju relacji z ofiarodawcą.

Najtrudniej tego rodzaju sytuacje znoszą osoby, które łączy silna więź oraz przekonanie o znajomości gustów np. matki i córki. Rozczarowanie spotyka zarówno matki, które są pewne swoich wyborów gwiazdkowych dotyczących np. odzieży, biżuterii dla córek, jak i córki, które były pewne, że ich podarunki z pewnością ucieszą mamy. Złotym środkiem pomiędzy bezpośrednią krytyką nietrafionego prezentu, a radością pokrywającą niezadowolenie jest dyplomacja. Warto zadbać o to, aby pozostać w zgodzie z własnymi odczuciami, a jednocześnie wyrażać je z szacunkiem wobec dobrych chęci i intencji ofiarodawcy. Zawsze warto dziękować, jak również nadmienić, że w razie czego, następnym razem, służymy pomocą w zakresie wyboru wymarzonego prezentu.

W przypadku problemów z podjęciem decyzji odnośnie prezentu świątecznego, wybierzmy to, co najlepiej wyraża naszą miłość do drugiej osoby. Postarajmy się ofiarować innym ciepło, bliskość, zrozumienie i akceptację – tego rodzaju prezenty nigdy nie wychodzą z mody, pasują do każdego. Okazujmy sobie miłość, nie tylko na Święta ale każdego dnia.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi (materiały prasowe Uniwersytet SWPS).