fbpx

Mama wraca do gry: praca po urlopie macierzyńskim

Mama wraca do gry: praca po urlopie macierzyńskim
fot.123rf

Umiejętność zarządzania zmianą przydaje się w różnych sytuacjach życiowych – także wtedy, gdy wracamy po urlopie macierzyńskim do pracy. A wracamy często zmienione – z inną hierarchią wartości, innymi priorytetami. Jak odnaleźć się w biurze po długiej przerwie? Jak wpasować nową siebie w dawne tryby? I czy zawsze jest to konieczne? Wyjaśnia trenerka Iwona Firmanty.
Ciąża – planowana czy nie – na pewno wiąże się z jedną ważną zmianą w sferze zawodowej: na jakiś czas wypadasz z gry, co najmniej na kilka miesięcy znikasz z firmy. Już samo to często rodzi wiele obaw, bo przecież szef może nie być zadowolony z faktu, że przez jakiś czas nie będzie miał rąk do pracy, które pozwolą mu wyrobić wynik.

– Olbrzymim zaniepokojeniem każdego szefa jest to, że kobieta zajdzie w ciążę w najmniej odpowiednim momencie – mówi trenerka Iwona Firmanty. – Z jednej strony jest bardzo dużo mądrych, odpowiedzialnych dziewczyn, które traktują ciążę po prostu jako fajny okres w życiu, i jeśli wszystko przebiega prawidłowo, to pracują tak długo, jak długo mają energię i możliwości. Ale są też takie, które kombinują. I przez nie te, które są lojalnymi, zaangażowanymi pracowniczkami, mają potem stres związany z tym, jak zostanie w pracy odebrana wiadomość o ich ciąży.

Jak zatem uspokoić szefa i zadbać o dobrą atmosferę przed odejściem na urlop macierzyński? – Dziewczynom, które zgłaszają się z taką obawą, od razu mówię: zamiast się martwić, zastanów się, kto w zespole może być twoim zastępcą, czyli kto na czas twojej nieobecności może zabezpieczyć ogólny interes waszej organizacji – mówi Iwona Firmanty. – Ich reakcja? „O Jezu, to tak można?!”.

Można, a nawet trzeba – nie musimy przecież czekać biernie na to, co zaproponuje szef, możemy same wyjść w z inicjatywą i przy okazji zadbać o swoją pozycję. Czyli punkt pierwszy: rozejrzyj się wśród osób, z którymi współpracujesz, i zastanów się, kto jest na tyle zaufany i kompetentny, że będzie mógł zostać p.o. na czas twojej nieobecności.

Na to, czy będzie nam łatwo odnaleźć się w biurze po długiej przerwie, pracujemy tak naprawdę jeszcze przed urlopem macierzyńskim. To jest ten moment, kiedy powinnyśmy zadbać o relacje w pracy i odpowiednie wypozycjonowanie swojej osoby jako kompetentnego pracownika: – Zawsze radzę swoim klientkom, żeby na początku ciąży, lub nawet już na etapie jej planowania, przygotowały sobie środowisko pracy w taki sposób, żeby było do czego wracać – radzi Iwona Firmanty. – Czyli punkt drugi: zanim jeszcze odejdziesz z firmy, wykaż się, pokaż swoją przydatność, udowodnij, że jesteś odpowiedzialna, wiarygodna, lojalna. A więc zrób wszystko to, co złoży się na twój dobry PR.

Wybadaj teren przed odejściem

No dobrze, załóżmy, że przygotowujemy grunt, dbamy o swój PR, ale gwarancji powrotu i tak nie mamy, bo jesteśmy np. zatrudnione na umowę o dzieło albo wystawiamy faktury na własną działalność. Mamy świadomość, że po przerwie pracodawca wcale nie musi nas z powrotem zatrudnić. Czy można jakoś wzmocnić swoją pozycję w takiej sytuacji? – Oczywiście, że pracodawca nie musi nas z powrotem przyjąć po dłuższej nieobecności, ale bądźmy realistkami: każda firma przyjmie do pracy osobę, która przynosi zwrot z inwestycji, ma określone kompetencje, głowę na karku i potrafi pogodzić sprawy prywatne z zawodowymi – mówi Iwona Firmanty. – Dlatego nie popadajmy w panikę, tylko skupmy się na jak najlepszym wykonywaniu bieżących spraw dopóty, dopóki siły nam na to pozwolą.

Nawet jeżeli na czas naszej nieobecności pojawi się nowa osoba, nie pozwólmy, żeby włączył nam się program „rywalizacja”, tylko wykorzystajmy tę sytuację na swoją korzyść. Jak? Zbierzmy jak najwięcej danych na temat naszej „zmienniczki”. – Przekazując swoje obowiązki i wprowadzając nową koleżankę w nasze zadania, możemy sporo wybadać na jej temat – mówi Iwona Firmanty. – Przede wszystkim, czy jest to fajna, mądra i kompetentna osoba, która może się okazać wielkim talentem, czy też ktoś, kto będzie tylko i wyłącznie idealnym zastępstwem za mnie, ale w żaden sposób mi nie zagrozi.

A co jeżeli sprawdzi się ten gorszy wariant, czyli z naszego rozeznania wyniknie, że trafiłyśmy na przebojową, utalentowaną dziewczynę, która może okazać się lepsza od nas? Iwona Firmanty radzi trzymać nerwy na wodzy i postawić na własny profesjonalizm: – Zasada numer jeden to: zachować spokój. Robimy swoje, czyli przedstawiamy siebie dalej jako fachowca, nie rywalizujemy, tylko współpracujemy. Pamiętajmy, że nadal posiadamy przewagę – wygrywamy tym, że mamy już w danej firmie wyrobione relacje i jesteśmy wdrożone w dotychczasowe projekty – a nowa dziewczyna zaczyna od zera.

Dobra współpraca z nową osobą może też zaprocentować w przyszłości – chociażby wtedy, gdy okaże się, że podczas naszej nieobecności firma lub projekty, przy których pracowałyśmy, na tyle się rozwinęły, że będzie już potrzebna na nasze stanowisko nie jedna, a dwie osoby – i obie będziemy niezbędne pracodawcy.

– Najważniejsze jest to, żeby nie było rywalizacji i negatywnych emocji. I żeby nawet podczas nieobecności być w ustawicznym kontakcie z firmą, pokazywać, że jestem, dbać o tę relację, ale zawsze w pozytywny sposób – podkreśla Iwona Firmanty.

Nie odcinaj się

Nadszedł upragniony moment – szczęśliwie urodziłaś malucha i nastał wasz czas: siedzicie razem w domu, wzajemnie się poznajecie, próbujesz odnaleźć się w nowej roli. Czy ten etap musi oznaczać całkowite wyłączenie się ze świata spraw zawodowych?

– Urlop macierzyński może być świetną okazją do zadbania o swój rozwój, także zawodowy – zauważa Iwona Firmanty. – Można wykorzystać produktywnie wolne chwile, które przecież się zdarzą – zamiast siedzieć na FB, lepiej zainwestować czas w to, żeby zobaczyć, co się dzieje w mojej branży, rozwijać swoje kompetencje za pośrednictwem Internetu, posłuchać fajnych wykładów na TED, trzeba po prostu być sprytną. Bo jeżeli w 100 proc. oddamy się maluchowi, to on „zje” cały nasz świat. Niech je, skoro nas potrzebuje, ale zadbajmy też o siebie, angażując inne, bliskie nam osoby w chwilową opiekę nad maluchem.

Nawet jeśli jesteś freelancerką i siedząc z maluchem, nie możesz realizować zleceń dla swoich klientów, wykorzystaj ten czas na podtrzymanie relacji, które dotychczas zbudowałaś: ustaw mailing do klientów, przypominaj o sobie i się promuj. Jeżeli twoi klienci zostaną poinformowani o tym, kiedy będziesz z powrotem w obiegu, masz swój fundament, do którego będziesz mogła wrócić.

Najważniejsze jest to, żeby wykroić sobie chociaż kilka razy w tygodniu wolne chwile. – Zadbajmy o to, żeby mieć wokół siebie osoby, które odciążą nas w opiece nad dzieckiem – radzi Iwona Firmanty. – Każde dziecko ma ojca – nie bójmy się włączać partnera w nasze obowiązki. Uruchommy też zasoby rodzinne. A nawet jeśli rodzice mieszkają daleko i faktycznie w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby czasem posiedzieć z maluchem, to pomyślmy o wymianie z innymi mamami. To można zrobić, może warto założyć grupę na Facebooku „Spółdzielnia mam – barterujemy czas”.

Odmieniona po ciąży

Czas z dzieckiem w końcu mija i przychodzi dzień powrotu po urlopie macierzyńskim do pracy. Tyle że wracamy często inne – z inną hierarchią wartości, innymi priorytetami i wyposażone w nowe doświadczenia. Problem pojawia się wtedy, kiedy nasze nowe wartości sprawiają, że kompetencyjnie nie wpasowujemy się już w dawne stanowisko. Iwona Firmanty wspomina przypadek swojej klientki: – Miałam na coachingu kobietę, która przed urlopem macierzyńskim pracowała na stanowisku dyrektora marketingu, była typem wojownika, lwicy, która idzie odważnie po swoje. Jednak po ciąży wróciła zmieniona – stała się bardziej relacyjna, empatyczna, uważna na drugą osobę. Jej szef poprosił, żebym przeprowadziła z nią kilka sesji „bo się zepsuła po ciąży”.

Jak opowiada trenerka, już podczas pierwszego spotkania zorientowała się, że jej klientka ma po prostu nową hierarchię wartości i nie ma sensu wtłaczanie jej w starą rolę, bo musiałaby wtedy przywdziać maskę i udawać kogoś, kim już nie jest. – W związku z tym daliśmy rekomendację, żeby wykorzystać jej talenty i umiejętności w innym dziale, na innym stanowisku – opowiada Iwona Firmanty. – Dzisiaj ta kobieta obsługuje klientów VIP i odpowiada za budowanie długotrwałych relacji. Dzięki nowym cechom, które się w niej ujawniły, stała się idealna na to stanowisko i nadal przynosi swojemu szefowi dochody. Po prostu nie jest już hunterem, tylko farmerem.

Może zatem nie ma się co obawiać, że po ciąży wrócimy zmienione – urodzenie dziecka jest przecież jak zrzucenie skóry, żegnamy się z jakąś dawną wersją siebie po to, by powitać nową – często lepszą. Iwona Firmanty twierdzi, że coraz częściej spotyka szefów, którzy wręcz preferują zatrudnianie matek: – Dla szefa kobieta, która ma już dziecko, jest świetnym nabytkiem, ponieważ jej głównym atutem jest świetna organizacja – w końcu zarządzając domem i dziećmi, przechodzi się prawdziwą szkołę życia i wyrabia w sobie kompetencje menedżerskie.

Trenerka dodaje, że z kolei częstym obszarem do rozwoju jest zarządzanie emocjami i pewność siebie – ale tego się można nauczyć. Zatem, mamy – nie obawiajcie się powrotu do pracy, każda firma skorzysta na waszej obecności!

Zobacz Rady dla spanikowanych mam, czyli wróciłam, ale to mnie przerasta…

Iwona Firmanty: trenerka umiejętności osobistych, coach kadry menedżerskiej, psycholog, socjolog, ekspertka z zakresu umiejętności interpersonalnych, komunikacji, wystąpień publicznych i budowania relacji. Założycielka firmy szkoleniowej Human Skills oraz twórczyni projektów Sensualna Kobieta Biznesu i Kobieta Alfa, www.humanskills.pl

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze