fbpx

Macierzyństwo 35+

Macierzyństwo 35+
fot.123rf

Są pewne siebie, mają poczucie własnej wartości, poukładane życie zawodowe i osobiste. I dopiero wtedy decydują się na macierzyństwo. Ponoszą ryzyko, ale twierdzą, że było warto. Matki 35+ to nowy standard.
Aktorka i malarka Hanna Kossowska urodziła córkę Dinah, mając prawie 37 lat: – Wcześniej nie myślałam o dzieciach. Ale kiedy okazało się, że jestem w ciąży, ucieszyłam się. Wiek? Nie stanowił dla mnie problemu – przyznaje. Dziennikarka Monika Węgrzyn miała dorosłego syna, kiedy postanowiła mieć więcej dzieci: – Julek urodził się, kiedy miałam 41 lat, a Amelka – jak miałam 44 lata. To była świadoma, przemyślana decyzja. Ja po prostu lubię mieć dzieci. Tylko trochę mi zajęło namówienie na to męża. Magda, doradczyni finansowa: – To była wpadka. Miałam 42 lata i nie mogłam uwierzyć, że mi się to zdarzyło. A jednak. Byłam nieźle przestraszona, bo nie planowałam więcej dzieci. Po pewnym czasie uznałam, że to szczęśliwy przypadek.

Nie są wyjątkami. Decyzję „chcę być matką” kobiety podejmują dzisiaj o wiele później niż kiedykolwiek. Rodzenie dzieci w wieku dojrzałym stało się właściwie nowym standardem. Macierzyństwo odkładają światowe gwiazdy: Nicole Kidman miała 41 lat, kiedy urodziła swoje pierwsze dziecko. Podobnie Salma Hayek. Halle Berry została matką w wieku 42 lat. Marcia Cross urodziła bliźniaczki, mając 45 lat. Podobnie znane Polki: Małgorzata Braunek urodziła córkę Orinę (jej drugie dziecko), mając 40 lat, Bogna Sworowska – pierwsze, mając 36, a Joanna Brodzik, mając 35 lat, urodziła bliźnięta. „To ogromna zmiana społeczno-kulturowa, a nawet forma ewolucji gatunku”, twierdzi prof. Elizabeth Gregory z University of Houston, autorka słynnej książki „Ready. Why Women Are Embracing the New Later Motherhood” (Gotowe. Dlaczego kobiety decydują się na późne macierzyństwo).

W Stanach jedna na 12 kobiet rodzących swoje pierwsze dziecko ma więcej niż 35 lat (w latach 70. ta proporcja wynosiła 1 do 100). W Anglii kobiety rodzą dzisiaj pierwsze dzieci, mając 30–34 lata, ale liczba matek rodzących po czterdziestce zwiększyła się tam o połowę. We Francji liczba ciąż dojrzałych kobiet potroiła się w ciągu ostatnich 25 lat. W Polsce najwięcej kobiet decyduje się na pierwsze dziecko przed trzydziestką, ale jest coraz więcej takich, które decydują się na macierzyństwo później. Wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko podwyższył się z 23 lat w latach 70. i 80. do lat 25 dziś. Jednocześnie współczynnik dzietności określający liczbę dzieci przypadających na kobietę w wieku rozrodczym zmniejszył się prawie o połowę (obecnie wynosi 1,2). – Liczba tych, które zdecydowały się na ciążę po 35. roku życia, jest dzisiaj trzy razy większa niż 20 lat temu – twierdzi dr Małgorzata Lesińska-Sawicka z Katedry Pielęgniarstwa Akademii Pomorskiej w Słupsku, autorka książki „Późne macierzyństwo. Studium socjomedyczne”. Na razie to około 10 proc. wszystkich matek. Ale demografowie szacują, że za kilka lat za sprawą dojrzałych matek będzie przychodziła na świat jedna czwarta wszystkich urodzonych dzieci.

Co jest przyczyną takiej zasadniczej zmiany? Wiele wspólnego ma z tym istnienie antykoncepcji oraz wydłużenie życia dzięki poprawie stanu naszego zdrowia. Jeszcze w 1900 roku średnia długość życia kobiety wynosiła 47 lat, dzisiaj – 79 lat, a w najbogatszych krajach Europy ponad 80. Kolejne etapy życia kobiet mają dzisiaj dzięki temu inną długość, a niektóre z nich przychodzą dużo później, ale za to z większą świadomością, twierdzą psychologowie. Dla większości kobiet decydująca jest potrzeba samorealizacji – odkładają macierzyństwo z powodu kształcenia, a potem kariery. Choć wśród powodów, które wymieniają (co wynika z badań przeprowadzonych przez dr Lesińską-Sawicką), znajdują się takie przyczyny, jak brak gotowości na macierzyństwo czy brak właściwego partnera.

Późna ciąża – lęki i niepokoje

Monika Węgrzyn już podczas pierwszej wizyty u ginekologa zażądała badań prenatalnych: – Niestety, są lekarze, którzy mają nieuregulowany stosunek z Panem Bogiem. Mój mnie zniechęcał, sugerował, że jest już za późno na jakąkolwiek decyzję. Ale ja byłam uparta. Uważam, że jest wystarczająco dużo nieszczęścia na świecie i chciałam mieć prawo do decyzji. I oczekiwałam w tym wsparcia jak każda kobieta w ciąży, a już szczególnie 40-letnia. Więc po prostu zmieniłam lekarza – wspomina. Hanka także przeprowadziła badania prenatalne: – W takiej sytuacji to moim zdaniem obowiązek i konieczność. Na szczęście okazało się, że wszystko jest w porządku. Magda nie od razu zaakceptowała swoją ciążę. – Miałam wątpliwości. Kto by ich nie miał. A jeżeli idąc z wózkiem po ulicy, usłyszę „Ma pani śliczną wnuczkę”, albo na wywiadówce zostanę zapytana: „Dlaczego rodzice nie przyszli”? Byłam zajęta swoimi niepokojami dość długo. W końcu na badania było za późno. Lęk o to, czy urodzę zdrowe dziecko, towarzyszył mi długo. Ale kiedy zaczęłam być szczęśliwa z powodu ciąży, byłam gotowa zaakceptować wszystko – przyznaje.Niepokoje dojrzałych kobiet w ciąży nie są nieuzasadnione. – Lekarze są jednomyślni. Biologicznie najlepszym czasem na ciążę jest wiek między 20. a 30. rokiem życia – przyznaje dr Lesińska-Sawicka, która sama urodziła pierwsze dziecko, mając 35 lat. Z wiekiem spada szansa nie tylko na zapłodnienie, ale i na donoszenie ciąży. Zajście w ciążę jest trudniejsze, bo jajniki się starzeją, a dojrzewanie komórki jajowej w wieku 35 lat nie odbywa się tak bezproblemowo jak u 20-latki. Częściej zdarzają się cykle bez jajeczkowania. Oprócz tego mniej jest komórek jajowych: w łonie matki żeński płód posiada dwa miliony komórek jajowych. Przy pierwszych miesiączkach komórek jajowych jest już tylko 400 tys., w wieku 35 lat – 35 tys. Do tego zapłodniona komórka jajowa rzadziej zagnieżdża się w błonie śluzowej macicy lub w ogóle się nie rozwija. Częściej występują zaburzenia chromosomów prowadzące do wczesnych poronień – zanim kobieta zauważy, że jest w ciąży.

Jak wynika z danych w raporcie American Society for Reproductive Medicine „Age and Fertility, a Guide for Patients”, 35-latka ma podczas każdego cyklu statystycznie 10 procent szans na zajście w ciążę. Oczywiście, istnieją silne indywidualne różnice. Bo rzeczywista płodność kobiety zależy od jej stanu zdrowia, także psychicznego. Ale na 100 starających się o dziecko zdrowych 30-latek tylko 20 zajdzie w ciążę już w pierwszym miesiącu. Pozostałe 80 będzie starać się o ciążę dłużej. Z badań wynika, że jeśli para regularnie uprawia seks dwa razy w tygodniu, to po roku kobieta w wieku 35 lat ma 82 proc. szans na zajście w ciążę. Po 40. roku życia szanse na zajście w ciążę maleją do 5 proc. Oznacza to, że tylko u 5 na 100 kobiet starania zakończą się sukcesem. Choć ze 179 kobiet w wieku 35–42 lat, które brały udział w badaniach przeprowadzonych przez dr Lesińską-Sawicką, tylko 2 musiały się poddać leczeniu hormonalnemu. Pozostałe nie miały problemu z zajściem w ciążę. Wszystkie dzieci, które urodziły, były zdrowe.

Nasze bohaterki też nie miały problemów ani podczas ciąży, ani podczas porodu. A ich dzieci urodziły się zdrowe. Ale z wiekiem rośnie ryzyko powikłań i potencjalnych chorób u dziecka. W przypadku zespołu Downa takie ryzyko wynosi 1 do 1250, kiedy matka ma 25 lat, ale 1 do 106, kiedy ma lat 40. Eksperci medyczni uważają, że nieprawidłowy podział komórek często zaczyna się w komórce jajowej przed lub w momencie poczęcia, a im komórka jajowa starsza (ma tyle lat co matka), tym większe ryzyko nieprawidłowego podziału. Z badań dr Lesińskiej-Sawickiej wynika, że także ryzyko zatrucia ciążowego wzrasta od 35. roku życia przyszłej matki. Około 15 proc. przyszłych mam między 35. a 40. rokiem życia musi być leczona z tego powodu, a tylko 10 proc. tych, które są w ciąży pomiędzy 20. a 30. rokiem życia. Ciężarne kobiety po 35. roku życia częściej niż młodsze kobiety dotyka cukrzyca ciążowa. Ale za to nudności, bóle pleców i inne dolegliwości u kobiet powyżej 35. roku życia nie występują częściej niż u młodszych kobiet. – Warto jednak wziąć pod uwagę, że przyszłe mamy w dojrzałym wieku szczególnie dbają o badania profilaktyczne, więc podwyższone ryzyko zostaje zniwelowane szybką diagnozą – twierdzi dr Lesińska-Sawicka.

Dla Moniki Węgrzyn lekarstwem na niepokoje w trakcie ciąży i przed samym porodem była położna: – Zatrudniłam najlepszą z możliwych: Jeannette Kalytę. Była dla mnie ogromnym wsparciem. Znosiła ze stoickim spokojem wszystkie moje niepokoje i pytania. To było mi bardzo potrzebne, bo jak jesteś 40-latką w ciąży, to nie masz tylu przyjaciółek, które są w podobnej sytuacji. One najczęściej w tym wieku zajmują się czymś zupełnie innym i twoje problemy są dla nich jak z kosmosu – przyznaje. Oba jej porody były naturalne i odbyły się bez powikłań. – Myślę, że nawet pobiłam jakiś rekord szybkości rodzenia – śmieje się Monika. Ale przyznaje też, że do zaplanowanych ciąż się przygotowywała: – Przed zajściem w ciążę nie paliłam. Biegałam. Dużo chodziłam. Starałam się zdrowo odżywiać i dbać o siebie.

Z badań dr Lesińskiej-Sawickiej wynika również i to, że w przypadku przyszłych mam po 38. roku życia dwa razy częściej rozwiązanie następuje przez cesarskie cięcie. Tak było w wypadku Hanny Kossowskiej. – Decyzja o cesarskim cięciu była bardziej profilaktyczna. Jednak doszłam po nim do siebie bardzo szybko. Zapewne wpływ miała na to moja dobra kondycja fizyczna, wcześniejsze doświadczenia baletowe i dobre nastawienie – przyznaje. Według badań dzieci dojrzałych matek urodzone przez cesarskie cięcie są tak samo silne jak młodszych mam. A doświadczenia położnych pokazują, że dojrzałe kobiety, które rodzą naturalnie, nawet lepiej sobie radzą w wyczerpującej fazie parcia. Choć trzykrotnie częściej zdarzają się u nich porody przedwczesne.

Samolubna, wygodnicka?

Zmieniają się kobiety, zmienia się świat. Tymczasem w społeczeństwie wciąż pokutuje negatywny wizerunek bezdzietnych 30-latek. – Uważa się je za samolubne, wygodnickie, skoncentrowane na sobie i swojej karierze. Ludzie nie zastanawiają się nad przyczynami tych decyzji – mówi Lesińska-Sawicka. Jej badania potwierdzają związek między stosunkiem do macierzyństwa a świadomością kobiety. Okazało się bowiem, że te, które zostały matkami po 35. roku życia, traktują macierzyństwo jako rolę będącą wynikiem indywidualnej i świadomej decyzji, rolę, do której kobieta dojrzała jest lepiej przygotowana. W swojej książce „Późne macierzyństwo. Studium socjomedyczne” Lesińska-Sawicka zbadała powody, dla których kobiety dzisiaj opóźniają moment zostania matką. Na pierwszym miejscu znajduje się najbardziej elementarna przyczyna – brak partnera (wskazało na nią 37,4 proc. badanych kobiet), na drugim miejscu – brak gotowości zostania matką (28,5 proc.), a na trzecim – chęć stabilizacji pozycji zawodowej – 23,5 proc. badanych.

Badania dowiodły również, że kobiety, które zostały matkami, mając 35 lat i więcej, częściej niż kobiety rodzące w tzw. normalnym wieku rozrodczym były aktywne zawodowo, częściej (i po krótszym czasie) wracały do pracy po porodzie. Miały również korzystniejszą sytuację materialną niż kobiety młodsze. Z czego wynika, że status społeczny i warunki życia wpływają na decyzję o macierzyństwie. Badania jasno pokazują, że na późne macierzyństwo decydują się kobiety z wyższym wykształceniem, aktywne zawodowo, prowadzące własną działalność gospodarczą, sprawujące funkcje kierownicze, ceniące samodzielność i niezależność. – Wiadomo, że zajście w ciążę i urodzenie dziecka stawia całe życie na głowie. Dobrze byłoby, gdyby działo się to bez dodatkowego żalu i niespełnienia. A tak może być, kiedy matkami zostają młode kobiety o nieustabilizowanej sytuacji zawodowej – mówi Lesińska-Sawicka.

Podobne argumenty można znaleźć w książce Elizabeth Gregory. Dojrzałe matki, z którymi rozmawiała autorka, przywoływały moment bycia gotowym na macierzyństwo jako decydujący. Stąd tytuł jej książki – „Ready…” (Gotowe). Autorka pisze, że ma to silny związek także z dojrzałością ich udanych, partnerskich związków. Badane przez nią kobiety często miały za sobą związki nieudane i dopiero w kolejnych, bardziej stabilnych zdecydowały się na macierzyństwo. Gregory, która sama urodziła pierwsze dziecko w wieku 39 lat, przekonuje, że kobieta w tym wieku jest bardziej pewna siebie, ma poczucie własnej wartości i przekazuje to dzieciom, co wpływa pozytywnie na ich rozwój.

Jaka ty jesteś odważna!

Późne macierzyństwo ma jednak ryzykowne aspekty społeczne: – Jeśli kobieta rodzi dziecko w wieku 40 lat, ma 60, kiedy ono ma 20. Wiek może ograniczać zdolność do opieki nad dzieckiem. Istnieje ryzyko szybszego osierocenia swojego dziecka. Może nas spotkać sytuacja, w której jednocześnie trzeba się zajmować wychowaniem nastolatka i opieką nad starzejącymi się rodzicami, co zachodni psychologowie nazywają sandwich gender. To może być trudne – wymienia dr Lesińska-Sawicka. Ale skutków jest więcej: brak kontaktu z dziadkami, którzy mogą już być zbyt starzy lub nie żyć, przepaść pokoleniowa między rodzicami a dziećmi czy po prostu brak sił na aktywne wychowanie. No i późne macierzyństwo nie pozostaje bez wpływu na niski przyrost naturalny: – To prawda. Bo kobieta, która dość późno rodzi pierwsze dziecko, może się nie zdecydować na kolejne – mówi dr Lesińska-Sawicka. Spadek urodzeń w Polsce jest duży: w 2010 roku przyszło na świat 413 tys. dzieci, a w 2012 roku już tylko 390 tys. – Ale kobiety, które brały udział w moim badaniu, deklarowały, że chcą mieć kolejne dzieci – dodaje Lesińska-Sawicka.

Jednak jej zdaniem późne macierzyństwo ma także wiele walorów. Przede wszystkim to najczęściej macierzyństwo świadome. Dojrzałe kobiety mogą być lepiej psychicznie przygotowane do odegrania roli matki. Zazwyczaj oznacza ono lepsze warunki materialne, a dzięki temu większą możliwość rozwoju dla dzieci. Dla samych kobiet to szansa na aktywność i realizację zawodową. A także zastrzyk energii. – Kobiety znajdują w sobie pokłady energii, żeby sprostać zadaniom związanym z opieką i wychowywaniem dzieci. Dbają o siebie i ostatecznie ma to bardzo dobry wpływ na ich kondycję psychofizyczną – twierdzi dr Lesińska-Sawicka. Potwierdzają to doświadczenia naszych bohaterek. Hanna wygląda na dużo młodszą, niż jest, zdecydowała się spędzić pierwsze pięć lat córki razem z nią w domu. – Oczywiście, malowałam. Ale poświęcałam Dinah mnóstwo czasu. To świetnie wpłynęło na jej rozwój emocjonalny i intelektualny. Byłam zawsze liberalną matką. Dzisiaj Dinah ma 19 lat. Kłócimy się czasem, ale mamy bardzo dobry kontakt – przyznaje. Pełna niespożytej, młodzieńczej energii Monika wspomina: – Wszyscy mi mówili: „Jaka ty jesteś odważna”. A to wcale nie był akt odwagi. Moje późne macierzyństwo było o wiele pewniejsze, spokojniejsze, łatwiejsze. Miałam do siebie zaufanie. Dzisiaj, kiedy Amelka ma już siedem lat, znowu tęsknię za takimi dwu-, trzylatkami. Ale zaraz zostanę babcią, a Amelka będzie jego o siedem lat straszą ciocią – śmieje się. Magda wróciła do pracy, kiedy jej synek Janek miał dwa lata. – Mając własną firmę, byłam w stanie tak organizować sobie pracę, że mogłam spędzać z synem dużo czasu. Jestem przekonana, że to świetnie wpłynęło na jego osobowość i rozwój – twierdzi.

Czy można zatem odpowiedzieć na pytanie: Czy lepiej odłożyć macierzyństwo, czy rodzić dzieci wcześniej? – Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie – mówi dr Lesińska-Sawicka. – Jest medyczny punkt widzenia, ale są też uwarunkowania społeczne i emocjonalne. Kobieta świadomie decydująca się na macierzyństwo robi to, gdy może sobie na to pozwolić. W optymalnym czasie dla siebie i swojego dziecka.