1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Czujesz, że zaraz wybuchniesz? 90 sekund ma pomóc ci ochłonąć. Czy i jak działa ta zasada regulowania emocji?

Czujesz, że zaraz wybuchniesz? 90 sekund ma pomóc ci ochłonąć. Czy i jak działa ta zasada regulowania emocji?

(Fot. Olga Pankova/Getty Images)
(Fot. Olga Pankova/Getty Images)
Zasada 90 sekund podbiła w ostatnim czasie media społecznościowe. Mówi ona o tym, że właśnie półtorej minuty trwa pierwsza fala stresu, złości, zdenerwowania. Pod warunkiem, że jej nie podsycamy. Skąd się wzięła ta koncepcja i czy rzeczywiście pomaga radzić sobie z emocjami?

Spis treści:

  1. Zasada 90 sekund i jej twórczyni – dr Jill Bolte Taylor
  2. Zasada 90 sekund: na czym polega?
  3. Zasada 90 sekund: jak ma pomóc?
  4. Zasada 90 sekund i oddychanie
  5. Zasada 90 sekund: czy rzeczywiście działa?

Zasada 90 sekund i jej twórczyni – dr Jill Bolte Taylor

Twórczynią zasady jest neuroanatomka dr Jill Bolte Taylor. Skuteczność tego sposobu regulowania emocji oparła na własnym przykładzie – metoda pomogła jej przetrwać trudne chwile walki o zdrowie. Badaczka zawodowo zajmuje się zgłębianiem tajemnic działania mózgu, a gdy sama przeszła udar, mogła obserwować, jak zmieniło się jej funkcjonowanie. W tym także aspekt dotyczący wyrażania i regulowania emocji.

W książce „My Stroke of Insight” opisała, jak po uszkodzeniu struktur mózgu odpowiedzialnych m.in. za język i narrację wewnętrzną, intensywniej doświadczała reakcji fizjologicznych. Były one „czyste”, pozbawione późniejszych rozważań: „z jakiego powodu to się stało?”, „co moja reakcja o mnie mówi”. I właśnie na podstawie tych doświadczeń zdefiniowała i spopularyzowała zasadę 90 sekund.

Warto dodać, że to nie jest sztywna reguła, ale popularna metafora opisująca pierwszą fazę reakcji emocjonalnej.

Zasada 90 sekund: na czym polega?

Neuroanatomka podkreśla, że najpierw – gdy przeżywamy emocje – pojawia się wspomniana reakcja wyłącznie biologiczna. Bez tego kulturowo-społecznego naddatku. A potem dopiero umysł zaczyna tworzyć interpretacje, rozpamiętywać, „nakręcać się”. I właśnie, jak podkreśla autorka zasady, ten biologiczny przebieg reakcji w organizmie – według jej koncepcji – ma trwać 90 sekund.

Czyli: coś nas zezłości, zestresuje albo uraduje i w szybkiej fizjologicznej konsekwencji przez półtorej minuty zalewa nas fala złości, stresu itp. A potem ta pierwsza fala mija, jeśli nadal tę złość intensywnie odczuwamy, to głównie z powodu własnej interpretacji. Sama reakcja fizjologiczna straciła na sile.

Zasada 90 sekund: jak ma pomóc?

W skrócie można by więc powiedzieć, że dr Bolte Taylor radzi: „daj sobie chwilę, zanim zareagujesz”. Ta chwila daje czas na wybranie reakcji na to, co się wydarzyło. Bo jeśli najpierw zareagujesz i podejmiesz tę bardzo emocjonalną decyzję, potem możesz tego żałować.

Przykłady? W pracy usłyszysz od szefa negatywny komentarz, zapewne w pierwszej chwili poczujesz chęć albo odgryzienia się, albo nawet rzucenia papierami. Jednak po tych 90 sekundach łatwiej będzie ci odpowiedzieć nadal skutecznie, ale jednak w mniejszych emocjach, trafniej i spokojniej dobierzesz właściwe słowa. Podobnie z odpisaniem na maila, który cię zdenerwuje – zrób to po chwili, nie od razu.

Zasada 90 sekund może działać także w domu – jeśli kłócisz się z partnerem lub inną bliską osobą, wyjdź na chwilę z pokoju, daj sobie czas, żeby ochłonąć.

Nie chodzi tu o tłumienie emocji, a o to, by pozwolić im wybrzmieć. Nie pozwolić temu pierwszemu, fizjologicznemu impulsowi przejąć kontroli nad sytuacją.

Zasada 90 sekund i oddychanie

Tym, co pomoże przetrwać tę pierwszą reakcję na silne emocje, jest też oddech. Dzięki temu skupisz uwagę na ciele, a nie na gonitwie myśli w głowie.

Wskazówki z nim związane stanowią rozwinięcie teorii neuroanatomki przez innych psychologów. Jedną z polecanych metod oddechowych jest zasada 4-7-8, czyli: wdech trwający cztery sekundy, a po nim zatrzymanie na 7 sekund i 8-sekundowy wydech. Oczywiście nie musisz tych sekund dokładnie liczyć (choć to też może zadziałać regulująco) – chodzi po prostu o powolny wdech, zatrzymanie i wydech.

Zasada 90 sekund: czy rzeczywiście działa?

Jako że koncepcja regulowania emocji zyskała dużą popularność, przyjrzeli jej się psychologowie, psychiatrzy, inni specjaliści zajmujący się m.in. ludzkimi emocjami i tym, jak działa mózg. Część z nich, jak dr Joan Rosenberg, psycholożka, mówczyni, autorka książek, uznała koncepcję dr Bolte Taylor za trafną.

Z kolei amerykański Institute of Applied Conflict Resolution and Mediation, skupiający się na pomaganiu w rozwiązywaniu konfliktów dzięki osiągnięciom neuronauki, przyjrzał się badaniom dotyczącym reakcji mózgu na emocje. I odniósł swoje wnioski do tego, jakie rozwiązanie propaguje zasada 90 sekund.

Jakie są wnioski? Zatrzymanie się na chwilę, niereagowanie od razu w stresującej sytuacji, powodowanej emocjami, na pewno będzie pomocne. Podobnie jak danie sobie czasu na chwilę oddechu, świadome pozwolenie emocji na wybrzmienie.

Jednak badania pokazują, że człowiek nie chodzi jak w zegarku i nie trzeba skupiać się na tym, by przeczekać dokładnie 90 sekund. Metoda ta stanowi więc pomocne, ale uproszczenie. Dlaczego? Np. badanie z 2014 roku wskazuje, że różne emocje przeżywamy w różny sposób. Strach i radość można podzielić na dwa segmenty czasowe o znacznej aktywności, a smutek – na jeden długi, ale spokojniejszy, nawet „utajony” segment. Z badania wynika, że chcąc zaopiekować się swoimi emocjami, nie powinniśmy skupiać się tylko na tym pierwszym etapie ich trwania.

Emocje nie znikają magicznie w 90 sekund i potrzebna jest dalsza praca nad nimi. Zasada półtorej minuty będzie jednak pomocna w regulowaniu zbyt szybkich reakcji. W podejmowaniu właściwszych decyzji w stresujących, emocjonujących właśnie, sytuacjach.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE