1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Syndrom grzecznej dziewczynki ‒ 5 cech i zachowań, po których go u siebie rozpoznasz

Syndrom grzecznej dziewczynki ‒ 5 cech i zachowań, po których go u siebie rozpoznasz

Grzeczna dziewczynka zrobi tak, że wszyscy będą zadowoleni, oprócz... niej samej, choć przekonanie się o tym może jej zająć trochę czasu (Fot. LightFieldStudios/Getty Images)
Grzeczna dziewczynka zrobi tak, że wszyscy będą zadowoleni, oprócz... niej samej, choć przekonanie się o tym może jej zająć trochę czasu (Fot. LightFieldStudios/Getty Images)
Nie chodzi o to, że kłaniasz się sąsiadom, znasz zasady etykiety, jesteś uprzejma i ustępujesz starszym miejsca w autobusie. W dorosłości syndrom grzecznej dziewczynki objawia się często w dość zawoalowany sposób, a jego symptomy łatwo racjonalnie uzasadnić. Tyle tylko, że bycie dużą grzeczną dziewczynką bardzo ci szkodzi...

Spis treści:

  1. Co to jest syndrom grzecznej dziewczynki?
  2. Skąd się bierze syndrom grzecznej dziewczynki?
  3. Jak rozpoznać w sobie grzeczną dziewczynkę?

Co to jest syndrom grzecznej dziewczynki?

To nie diagnoza kliniczna, nie zaburzenie, a charakterystyczny sposób funkcjonowania w świecie, który polega raczej na przystosowywaniu się do jego wymogów niż na oczekiwaniu, że rzeczywistość przystosuje się do tego, czego ty potrzebujesz i do czego masz prawo. Bo grzeczna dziewczynka nie oczekuje ‒ ona spełnia oczekiwania. Syndrom grzecznej dziewczynki nie dotyczy tylko dzieciństwa, choć wtedy najczęściej zaczyna się kształtować. To zespół cech i zachowań, który rzutuje na to, jak funkcjonujemy w dorosłości – w relacjach romantycznych i zawodowych, w podejmowaniu decyzji, prowadzeniu firmy. Przejawia się w naszym stosunku do podejmowania ryzyka, podnoszenia się z porażek, przyjmowania krytyki, reagowania na to, jak traktują nas inni.

W zasadzie, co uczyniono w jednym z badań, można go sprowadzić do kilku przekonań (fałszywych) na temat siebie, świata i ludzi, które grzeczna dziewczynka w sobie nosi i które determinują jej zachowania, sposób bycia i wybory, choć wcale nie jest ich świadoma:

  • „Uczucia i potrzeby innych są ważniejsze niż moje”,
  • „Ludzie będą dla mnie mili i sprawiedliwi, jeśli ja sama taka będę”,
  • „Jeśli będę dobra, a najlepiej idealna, będę kochana i akceptowana”,
  • „Gniew jest emocją destrukcyjną i nie mogę go wyrażać bezpośrednio wobec osób, na które jestem zła”,
  • „Jeśli odmówię, zostanę odrzucona i wykluczona”,
  • „Najlepiej za wszelką cenę unikać konfliktów”.

To rzecz jasna telegraficzny skrót, bo problem tyczy poczucia własnej wartości i samooceny, jest więc dużo bardziej skomplikowany, ale te cytaty dość obrazowo pokazują, jak myśli i funkcjonuje duża grzeczna dziewczynka.

Skąd się bierze syndrom grzecznej dziewczynki?

Nie będzie odkryciem Ameryki stwierdzenie, że właśnie tak nas wychowano. „Grzeczna dziewczynka była tą, która się nie kłóci, nie domaga, nie wychodzi przed szereg. Tą, która mówi „tak”, nawet jeśli wszystko w niej krzyczy „nie”. A potem kończy wypalona, rozczarowana, zmęczona tym, że ciągle trzeba się dostosowywać” mówi w rozmowie z Joanną Flis Joanna Chmura.

Badania sugerują, że uprzedzenia ze względu na płeć zaczynają się już we wczesnym dzieciństwie. Dziewczęta są bardziej dojrzałe emocjonalnie i grzeczniejsze niż chłopcy w tym samym wieku, dlatego już od najmłodszych lat przyjmują rady rodziców w stylu „proszę, bądź grzeczna”.

Przenosi się to na edukację ‒ dziewczynki stawiają na doskonałość. W ich przypadku częściej kredki są zawsze równo ułożone w piórniku, a lekcje odrobione. Następnie, w miejscu pracy, ewoluuje to w kierunku zadowalania innych, ponieważ kobiety starają się być perfekcyjne i unikać negatywnych opinii, słowem ‒ nie podpadać nikomu.

Głośna historia redaktorki naczelnej „The New York Times” pokazuje, że postawa odwrotna spotyka się z surową oceną, a nawet karą. Jill Abramson, pierwsza kobieta na stanowisku redaktora naczelnego „The New York Times”, została zwolniona w 2014 roku, pomimo zdobycia ośmiu Nagród Pulitzera w ciągu trzyletniej kadencji i, jak twierdzi profesor Ann Grimes ze Stanford, bycia „jedną z najwybitniejszych dziennikarek naszych czasów”.

Abramson nie straciła pracy z powodu wpadek redakcyjnych czy kwestii etycznych, ale z powodu skarg pracowników, że jest „polaryzująca i kapryśna”. Straciła pracę, ponieważ jej styl przywództwa uznano za niezgodny z codziennym funkcjonowaniem gazety.

W komentarzach pojawiły się argumenty, że była uparta i szczera, a asertywne liderki są często postrzegane jako nachalne i szorstkie, podczas gdy te same cechy u mężczyzn są postrzegane jako przywódcze. W obliczu podobnych streotypów, które już w nieco mniejszym stopniu, ale nadal funkcjonują w społeczeństwie, syndrom grzecznej dziewczynki wydaje się mechanizmem obronnym pozwalającym uniknąć kary za bycie: zbyt pewną siebie, „niekobiecą”, bo kobiety powinny być miłe, ciepłe, spokojne i współczujące, a nie szczere, zdecydowane i walczące o swoje ‒ przynajmniej tego się od nich oczekuje.

Proces wychowywania dziewczynki idealnej, ale też jego krach, tak opisuje w swoim artykule Ewelina Jasik: „Idealna córka ma przecież same piątki w szkole, nienaganną aparycję, miłe koleżanki, czeka aż ją ktoś zaprosi do wspólnej zabawy lub zaproponuje udział w jakimś konkursie, a wówczas ona na pewno posłusznie się zgodzi. Potem taka prymuska przechodzi okres dojrzewania, a faza buntu, która jest naturalna w tym procesie, jest z góry tłumiona przez rodzinę i otoczenie. Dziewczyna wynosi z tego taką lekcję, że jedyne czego oczekuje od niej świat to odtwórcze wypełnianie z góry wymyślonego dla niej scenariusza (...). O to, co kryje się w jej umyśle i jej sercu nikt nie pyta...no bo po co? Nikt nawet nie pomyśli, że w głowie tej młodej kobiety, matki, żony mogą zachodzić procesy, które wcześniej były tłumione. Rodzina i otoczenie uznają ją bowiem, za bezproblemową, zaradną i dbającą skrupulatnie o swoje osobiste sprawy. Z pewnością na taką zaradną, posłuszną i radzącą sobie ze wszystkim (w swoim własnym wewnętrznym świecie) kobietę ją wychowano”.

„Dziwi się później rodzina, że ich poukładana córka staje się na przykład ofiarą przemocy, tej fizycznej, psychicznej, emocjonalnej, seksualnej czy ekonomicznej”. Bo cena, jaką grzeczne dziewczynki płacą w dorosłym życiu, może być ogromna.

Warto zaznaczyć, że ekstremalna postać tego syndromu może być także związana z doświadczeniem traumy w dzieciństwie, co jest zdecydowanym wskazaniem do skorzystania z terapii. Wówczas charakterystyczne zachowania – takie jak zadowalanie innych kosztem siebie czy perfekcjonizm w skrajnej formie – mogą być formą nadmiernej czujności.

Hiperczujność to stan, któremu towarzyszy chroniczne poczucie zagrożenia i lęk, co w pewnym sensie jest adaptacją biologiczną. Układ nerwowy staje się hiperczujny, by chronić cię przed ponowną, raz już doświadczoną krzywdą.

Uległość, niezwracanie na siebie uwagi, bycie w pewnym sensie „niewidzialną”, robienie wszystkiego idealnie, by nikogo nie zezłościć, było skuteczną strategią radzenia sobie z przemocą czy nadużyciami, zapewniało bezpieczeństwo i pozwalało unikać konfliktów. W dorosłości takie zachowania są już wyuczone i automatyczne, jednak to, co kiedyś pomagało przetrwać, utrudnia kształtowanie tożsamości, budowanie relacji, samostanowienie o sobie. Dlatego tak ważne jest, by w obliczu tak ciężkich doświadczeń sięgnąć po profesjonalną pomoc.

Jak rozpoznać w sobie grzeczną dziewczynkę?

Żeby móc stać się nie grzeczną, a dla odmiany ‒ silną dziewczynką, najpierw trzeba się przyłapać na pewnych charakterystycznych zachowaniach, które uwidaczniają tę skłonność. Wbrew pozorom tylko część z nich jest oczywista, ale sporo na pierwszy rzut oka wcale niekoniecznie kojarzy się z uległością.

1. Masz potrzebę zadowalania innych

Często wbrew sobie, na przekór sobie i nie do końca w swoim interesie. Pragnienie – a nawet potrzeba – zadowolenia innych i uzyskania zewnętrznej akceptacji to potężna siła. Syndrom grzecznej dziewczynki sprawia, że potrzeba aprobaty góruje nad wszystkimi innymi. Ponieważ chcesz, żeby wszyscy cię lubili ‒ do tego stopnia, że nawet jeśli nie okazuje ci sympatii tylko jedna osoba w pokoju pełnym ludzi, czujesz się niekomfortowo ‒ starasz się być zawsze miła dla wszystkich, skora do pomocy, uczynna, uśmiechnięta. Pozornie nic w tym złego, ale możesz przegapić moment, w którym staniesz się people pleaserem.

Ciągłe zasługiwanie na to, by inni okazywali ci sympatię, staje się źródłem stresu i napięcia. Skanujesz otoczenie w poszukiwaniu choćby najmniejszych sygnałów dezaprobaty i gdy tylko je dostrzeżesz, biegniesz gasić pożar, udowadniać, że jesteś w porządku, że jest za co cię lubić. Wystarczy, że ktoś spojrzy na ciebie bez uśmiechu (bo ma akurat gorszy dzień), a ty natychmiast podejrzewasz, że zrobiłaś coś złego, czym zasłużyłaś sobie na to spojrzenie. Wytropisz to i poprawisz tę tróję na szynach na celujący! Wszystko to sprawia, że jedynym budulcem twojej samooceny jest opinia z zewnątrz.

Poszukiwanie zewnętrznej walidacji, upewnianie się, że jesteś w porządku i nikt nic do ciebie nie ma, to podstawowe sposoby, jakie budują twoje poczucie wartości, a to dość lichy fundament...

Jesteś w stanie poświęcić siebie, by tylko inni mieli: łatwiej, wygodniej, lżej. To poświęcanie siebie ostatecznie może przerodzić się w kompleks męczennicy. W tym scenariuszu gdy grzeczna dziewczynka zorientuje się, że jej emocjonalna (a często także fizyczna) harówa wcale nie spotyka się z wdzięcznością, poczuje frustrację, głęboką niesprawiedliwość, a nawet wściekłość, ale zanim to nastąpi ‒ jeszcze się trochę postara pozasługiwać.

2. Norma to twój kompas, więc się nie wychylasz

Grzeczne dziewczynki nie wychodzą przed szereg. Nie wygłaszają głośno swoich opinii, gdy te są sprzeczne ze zdaniem tłumu. Lepiej się w niego wtopić i nie ryzykować odrzucenia. Jakaś niewidzialna siła utrzymuje je na ścieżce konwenansu. Szary mundurek jest bezpieczniejszy niż kolorowe awangardowe futro. Lepiej być cicho niż głośno, raczej się nie wyróżniać niż rzucać w oczy, być rozsądną, nie szaloną, słowem ‒ działać w obrębie wytyczonych ram, postępować zgodnie z instrukcjami i przyjętymi normami. Nie kontestować i nie kwestionować niczego, co większość uznaje za dobre. Robić to, co wszyscy, i nic ponad to.

3. Czwórka z plusem cię nie interesuje

Wywierasz na siebie ogromną presję, żeby wszystko zrobić idealnie, w punkt, najlepiej, jak to możliwe, nawet jeśli coś akurat jest niemożliwe. Czujesz, że powinnaś dać sobie radę ze wszystkim i to nie „jako tako”, ale doskonale. Nawet w sms-ach nie popełniasz literówek (ach, te kredki równiutko poukładane w piórniku...).

Perfekcjonizm jest silnie związany z syndromem grzecznej dziewczynki, która potrzebuje być idealna przed wszystkim po to, by uniknąć krytyki i negatywnego osądu. I niekoniecznie chodzi tylko o wyzwania zawodowe, dopięte na ostatni guzik projekty oddane zawsze na czas (a jeszcze lepiej ‒ na długo przed deadlinem). To także zawsze starannie wypielęgnowane paznokcie, często niemal obsesyjne dbanie o wygląd i figurę, lśniący czystością dom, wszystko od linijki.

Coś poszło nie tak, na idealnie białym obrusie jest milimetrowa plama? Skandal. Najwyraźniej nie starałaś się wystarczająco, pora to zmienić!

Bo grzeczna dziewczynka nie może nikogo rozczarować, a właśnie tego boi się najbardziej. Że przyjdzie moment, gdy nie zasłuży na celujący i ktoś (szef, matka, sąsiadka z parteru) pogrozi jej palcem. Wydawałoby się, że nie da się tak żyć, a jednak grzeczna dziewczynka to potrafi. Do czasu...

Oczywiście stawianie sobie ambitnych celów może być inspirujące, ale to jednak nie to samo, co oczekiwanie od siebie perfekcji, wyników kompletnie oderwanych od rzeczywistości, co drenuje cię z energii i jest prostą drogą do życiowego wypalenia.

Czytaj także: Perfekcjonizm – uzależnienie, które odbiera radość życia

4. Nie odmawiasz ‒ ze strachu

W twoim słowniku jakimś cudem nie ma słowa NIE, jakby ta kartka została z niego wyrwana. Zgadzasz się z automatu na wszystko. Tak, weźmiesz dodatkowy projekt, choć nikt ci za to nie zapłaci. Tak, oczywiście, zaopiekujesz się kotem siostry przez weekend (trzeci z rzędu), choć miałaś inne plany. Tak, pomożesz, wyręczysz, załatwisz, doradzisz, wysłuchasz, nawet jeśli nie chcesz, nie masz ochoty, czasu, zasobów, sił. Dlaczego? Bo boisz się odmawiać, nawet jeśli właśnie odmowa jest w twoim najlepszym interesie.

Odmowa to bowiem ryzyko odrzucenia, wykluczenia, utraty sympatii ‒ a przynajmniej tak to widzisz.

Plus oczywiście poczucie winy, gdy jednak odmówisz, bo już naprawdę nie miałaś innego wyjścia. „Skąd poczucie winy? Jakby nasze sumienie miało dbać o zadowolenie innych, a nie stało na straży przestrzegania przez nas własnych norm! Jakby nasze sumienie wcale nie było nasze albo było nasze tylko w połowie. A może w każdej z nas istnieją dwie osoby? Ta, która wie, że ma prawo decydować o sobie i że coś jej się od życia należy, i ta druga, która chce zadowolić innych swoim kosztem. Gdy jedna dochodzi do głosu, ta druga czuje się nieswojo i cierpi” ‒ pisze w tekście o odmawianiu Hanna Samson. Tyle że grzeczna dziewczynka umie cierpieć, o ile to sprawi, że wszyscy wokół będą zadowoleni!

Czytaj także: Syndrom ratownika – gdy próbujesz zbawić cały świat

5. Przepraszasz wszystkich za wszystko

Umiejętność przyznania się do błędu i przepraszania to bezcenna kompetencja, niezbędna do budowania relacji. Tyle że grzeczna dziewczynka przeprasza za wszystko, nawet za to, czego nie zrobiła ‒ na wszelki wypadek albo „na zaś”, zanim ktoś się zezłości, antycypując jego niezadowolenie.

„Przepraszam, że zawracam ci głowę, ale potrzebuję danych od klienta” ‒ tak właśnie zaczyna maila do współpracownika, choć przecież prosi o coś, co jej niezbędne do wykonywania pracy.

Czytaj także: Przestań wciąż mówić „przepraszam” – w zamian używaj tych 2 słów

Ta skłonność wynika z próby uniknięcia konfliktu za wszelką cenę. Lepiej przeprosić, nawet jeśli nie ma za co, niż ryzykować spięcie. To mechanizm obronny, który ma zapewnić spokój, choć w rzeczywistości oczywiście wcale go nie gwarantuje. Mało tego, ktoś, kto wiecznie przeprasza za niepopełnione błędy, może stać się dla otoczenia zwyczajnie irytujący, a już na pewno nie godny szacunku i respektowania jego granic. Te można bezkarnie przekraczać, wtedy przecież grzeczna dziewczynka i tak... przeprosi.

Zauważenie tych zachowań u siebie to już pierwszy krok do sukcesu. Od czegoś przecież trzeba zacząć. Praca nad wyproszeniem grzecznej dziewczynki i zaproszeniem tej, która wie, czego chce, nie kieruje się wyłącznie lękiem, pilnuje swoich granic i stawia siebie na równi z innymi ludźmi, polega przede wszystkim na tym, by nauczyć się identyfikować i akceptować swoje uczucia, zamiast ukrywać je za przyklejonym do twarzy uśmiechem po to, by być lubianą.

Rozpoznawanie złości i jej przyczyn, zamiast tłumienia i pokornego zgadzania się na wszystko, opanowanie lęku przed odrzuceniem, które (wbrew temu, o czym grzeczna dziewczynka jest przekonana) wcale nie musi być konsekwencją stanowczego „nie” wymaga czasu i uważnego obserwowania siebie. Tak jak przekonanie siebie samej, że masz prawo prosić o to, co ci się należy, mieć gorszy dzień, prosić o wsparcie, zamiast służyć wszystkim jako podpórka, robić rzeczy wystarczająco dobrze, a nie idealnie, nie rezygnować z siebie, by inni byli zadowoleni. I mówić głośno to, co masz do powiedzenia, nawet jeśli nie wszystkim wokół twój głos się spodoba.

Jak się za to zabrać? W tekście: Jak przestać być grzeczną dziewczynką i zostać kobietą sukcesu? znajdziesz kilka praktycznych wskazówek dr Lois P. Frankel i Carol Frohlinger, autorek książki „Grzeczne dziewczynki nie dostają tego, co chcą”. Nie próbuj tylko wdrożyć wszystkich od dziś! Bo pewnie właśnie tak by zrobiła... grzeczna dziewczynka.

Wykorzystane źródła: https://health.clevelandclinic.org/good-girl-syndrome; https://www.psychologytoday.com/us/blog/the-path-to-passionate-happiness/201802/5-ways-to-stop-being-the-good-girl-and-start-getting; https://gender.stanford.edu/news/women-leaders-does-likeability-really-matter

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE