1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Apetyczna panna Dahl

Apetyczna panna Dahl

To ta książka została opisana przez Jamiego Olivera słowami „Czysta rozkosz!”.

„Apetyczna panna Dahl”, Sophie Dahl, to wspaniała książka kucharska, zawierająca 100 prostych i niskokalorycznych przepisów na każdą porę roku. Książka jest także swoistym pamiętnikiem autorki, opowiadającym o miłości do jedzenia, a także ciągłym zmaganiu się z apetytem. Sophie wyrosła w rodzinie prawdziwych smakoszy, a gotować zaczęła, kiedy tylko umiała utrzymać łyżkę w ręce. „Apetyczna panna Dahl” przedstawia smakowite przepisy – od letnich duszonych warzyw o cytrynowym aromacie po przypieczone na chrupiąco placki oraz sałatki i zupy na wczesnojesienne ciepłe dni, dekadenckie desery i ciasta, które Sophie pamięta z kuchni swojej babci Gee-Gee – obfite, ale zrównoważone posiłki stworzone na cześć prostej przyjemności jedzenia.

Sophie Dahl karierę zaczynała jako modelka, która mimo że nosiła rozmiar 42 współpracowała z największymi kreatorami mody, a jej zdjęcie, promujące perfumy Opium przeszło do historii. Autorka jest wnuczką słynnego brytyjskiego bajkopisarza Roalda Dahl’a, autora m.in.: Charlie i fabryka czekolady. „Apetyczna panna Dahl” to także tytuł autorskiego programu Sophie, który w Polsce jest emitowany z dużym sukcesem przez kuchnia.tv. W 2007 roku wydała pierwszą powieść Playing with the Grown Ups, zaraz po bestsellerowej ilustrowanej noweli The Man with the Dancing Eyes. Sophie przez trzy lata pisała do Men’s Vogue, a teraz współpracuje między innymi z brytyjskim i amerykańskim wydaniem Vouge’a, dziennikami The Guardian i The Times oraz Telegraph Magazine i tygodnikiem Spectator. Po ośmioletnim pobycie w Nowym Jorku zamieszkała w Londynie.

 

Fragment wstępu do książki Sophie Dahl "Apetyczna panna Dahl"

Drugie słowo, jakie kiedykolwiek wypowiedziałam, brzmiało „kjufka” – przekręcona po dziecinnemu „krówka” powinna była dać moim rodzicom do myślenia, co przyniesie przyszłość. Kiedy byłam mała, jedzenie zajmowało moje poranne i przedsenne myśli; śniły mi się koszmary o strasznych ludziach ulepionych ze stołówkowego puree ziemniaczanego, odzianych w pasiaste rajstopy, ścigających mnie przez gęsty las.

Z radością przyjmowałam natomiast sen o chmurze z bitej śmietany, źródełku bijącym aksamitną czekoladą albo fontannie zakazanego sprite’a lub wiśniowej coli. Urządzałam moim lalkom najwystawniejsze podwieczorki w całym Londynie, ale zaproszenie należało się tylko mnie. Mój pierwszy (i ostatni) królik został nazwany Plackiem na cześć ulubionego śniadania. Placek był nieokrzesany i perwersyjny – dopadł swojego współlokatora: uległą, mrugającą ślepkami świnkę morską imieniem Syrop Klonowy. Szok przyprawił Syrop Klonowy o natychmiastową śmierć, a Placek został wysiedlony na wieś, by żyć na wygnaniu, w hańbie i opuszczeniu. Trochę to niesprawiedliwe, że jego niecny postępek wynagradzały mu wiejskie królice i świeża trawa, ale w końcu dosięgła go karmiczna żandarmeria: skończył marnie w szczękach kulawego lisa.

Z jedzeniem zawsze łączył mnie burzliwy związek; kochałam je ślepą miłością albo postrzegałam jako niezależne ode mnie źródło kłopotów. Dawniej w moim odczuciu jedzenie bywało albo wiernym druhem, albo grzechem, rzadko czymś pomiędzy. W dzisiejszym pokręconym, bezlitosnym świecie jeszcze częściej utożsamia się je z występkiem. (...)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Grzyby służą zdrowiu

W grzybach znajdziemy witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. (Fot. Getty Images)
W grzybach znajdziemy witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. (Fot. Getty Images)
Jesień to najlepszy sezon na podstawowy składnik tradycyjnej kuchni polskiej – grzyby. Oprócz wspaniałego aromatu i smaku mają w sobie liczne właściwości odżywcze, a nawet antynowotworowe. Dlaczego jeszcze warto je jeść?

Wartość odżywcza grzybów jest zróżnicowana i zależna od gatunku czy pochodzenia. Zawarte są w nich witaminy A, C, D, PP i z grupy B, a także sole mineralne potasu, fosforu, wapnia, sodu i żelaza. Ponadto, dzięki dużej zawartości wody (80-90 proc.) oraz błonnika, przyrządzone z nich potrawy polecane są osobom walczącym z nadwagą.

Najbardziej wartościowe gatunki

Polskie lasy słyną z bogactwa wielu gatunków grzybów. Najbardziej cenione przez zbieraczy są borowiki szlachetne i pieprzniki jadalne (potocznie zwane kurkami ). Te popularne w naszej kuchni grzyby są źródłem białka, wapnia, fosforu, żelaza oraz witamin z grupy B i PP. Równie dużo wartości odżywczych mają boczniaki. Na tle innych gatunków wyróżnia je szereg właściwości leczniczych: wzmacniają naczynia krwionośne, obniżają poziom cholesterolu we krwi, a także podnoszą odporność. Najłatwiej dostępne i często wykorzystywane są grzyby hodowlane – pieczarki. Oprócz walorów smakowych, mają wysoką zawartość potasu, magnezu, selenu i sodu. W pieczarkach obecne są również witaminy z grupy B i witamina C.

Grzyby kontra rak

W składzie chemicznym boczniaka, borowika, pieczarki a także podgrzybka i grzybków Shitake czy Hiratake stwierdzono obecność betaglukanu. - Jest to substancja bioaktywna o silnych właściwościach przeciw utleniających, pobudzająca pracę układu immunologicznego. Zwiększa ona również produkcję białych ciałek krwi w szpiku kostnym i neutralizuje wolne rodniki, które są jedną z przyczyn powstawania nowotworów – mówi Joanna Zwolak, dietetyk z Centrum Nauturhouse w Lublinie. Co więcej, niektórzy naukowcy twierdzą, że zawarta w boczniaku substancja aktywna – pleuran, może zmniejszać guzy nowotworowe, natomiast przeciwutleniacz - ergotioneina, opóźnia procesy starzenia komórek oraz chroni je przed uszkodzeniem.

Gotowane, suszone czy marynowane?

A jak najlepiej przyrządzić przyniesione prosto z lasu grzyby? - Najzdrowszą metodą obróbki grzybów jest gotowanie, w czasie którego węglowodany ulegają rozkładowi na bardziej przyswajalne przez organizm cukry proste – radzi dietetyk z Naturhouse. - Ponadto sposób ten w niewielkim stopniu zmienia właściwości grzybów – dodaje. Do najpopularniejszych przetworów domowych zaliczane są marynaty grzybowe. Pomimo ich doskonałego smaku, duża zawartość kwasu octowego nie wpływa korzystnie na nasze zdrowie. Marynowanych grzybów nie powinny jeść osoby z nadkwasotą żołądka, wrzodami czy anemią. Jednym z najstarszych sposobów  jest suszenie grzybów, poddane temu procesowi zachowują w sobie dużo białka lecz zmniejsza się zawartość witaminy C.

Dla kogo grzyby nie są wskazane?

Znajdująca się w ścianach komórkowych grzybów chityna kwalifikuje je do produktów ciężkostrawnych. Ich spożywanie nie jest wskazane dla dzieci, ludzi starszych oraz cierpiący na schorzenia przewodu pokarmowego i nerek. Warto także wiedzieć, że alkohol ścina grzybowe białko, co dodatkowo obciąża żołądek i może doprowadzić do silnych bólów brzucha.

Ze względu na dobroczynne właściwości zawartych w grzybach składników, powinno się je jeść przez cały rok. Skorzystajmy zatem w pełni z sezonu grzybobrań i urozmaićmy nasze menu o ten zdrowy przysmak.

  1. Styl Życia

Paryska dieta. Jak odżywiają się Francuzi?

Paryska dieta jest wzorowana na francuskim stylu odżywiania się, który słynie z prozdrowotnych właściwości. (Fot. Getty Images)
Paryska dieta jest wzorowana na francuskim stylu odżywiania się, który słynie z prozdrowotnych właściwości. (Fot. Getty Images)
Czy dieta może być celebracją życia? Powinna! – twierdzi dr Jean-Michel Cohen, francuski specjalista od spraw żywienia, od lat 80. leczący swoich rodaków z otyłości. Oto jego paryska dieta.

To że jesteś na diecie, nie znaczy, że nie możesz cieszyć się życiem – mówi dr Jean-Michel Cohen. I wie, co mówi, bowiem w czasie swojej praktyki lekarskiej pomógł ponad 30 tysiącom pacjentów. Ba, sam się wyleczył z otyłości, którą „odziedziczył” po matce, najpierw zajadającej swoje smutki, a potem całą miłość do syna przelewającej na jedzenie, jakim bez przerwy go dokarmiała. Cohen zaczął odchudzać się po miłosnym zawodzie, ale dopiero na studiach medycznych rozwinął swoją metodę. Jako pierwszy zwrócił uwagę na to, że dzisiejsze przyczyny otyłości różnią się od tych z ubiegłego wieku. W dużej mierze wiążą się one z szybkim tempem życia, ale też wpływem mediów i reklamy, które sprawiły, że kwestia wagi stała się jednym z największych zmartwień mieszkańców zachodniego świata. Dlatego w leczeniu nadwagi u pacjentów bierze pod uwagę zarówno fizyczne, jak i psychiczne oraz kulturowe czynniki wpływające na ich stosunek do jedzenia. Na przykład sposób, w jaki spożywają posiłki.

Jak to robią Francuzi?

Paryska dieta jest wzorowana na francuskim stylu odżywiania się, który słynie z prozdrowotnych właściwości. Chociażby – spożywanego w rozsądnych dawkach – czerwonego wytrawnego wina, warzywnych zup, jogurtów, chudych serów i mięs. Francuzi nie tylko jadają niewiele słodyczy (ser pełni u nich także rolę deseru), ale też w ogóle niewiele jadają, a raczej: w niewielkich ilościach. Najważniejszą funkcją odżywiania jest dla nich celebracja życia i spotkanie w przyjacielskim gronie. Przeznaczają na posiłki przeciętnie 2 godziny dziennie, traktują je jak prawdziwy i konieczny rytuał. Czynnie interesują się gotowaniem i sztuką kulinarną. Lubią testować nowe restauracje oraz przepisy z książek kucharskich, bardzo ważna jest dla nich jakość składników. Dla Francuza idealna przystawka musi mieć odpowiedni smak, barwę, konsystencję oraz wygląd – delektują się wtedy każdym jej kęsem. I nie zastanawiają się obsesyjnie nad tym, ile kalorii ma dany posiłek. Ich podejście do jedzenia można można scharakteryzować następującymi cechami:
  • Cieszysz się życiem i od czasu do czasu sprawiasz sobie przyjemności.
  • Spożywasz posiłki w regularnych odstępach czasu.
  • Podczas jedzenia nie zajmujesz się niczym innym, no może poza sympatyczną konwersacją, czyli: nie czytasz gazet, nie oglądasz telewizji, nie piszesz SMS-ów.
  • Posiłek jest dla ciebie przyjemnością.
  • Często gotujesz w domu, korzystając z prostych przepisów i świeżych składników.
  • Spożywasz małe porcje, mieszczące się w twoich dwóch złożonych rękach.
  • Pijesz wodę przez cały dzień.

Twoja Właściwa Waga

Jeśli podejmiesz wyzwanie paryskiej diety, musisz pamiętać, że tak jak każda rozsądna dieta, jest nie tyle sposobem na szybkie pozbycie się nadprogramowych kilogramów, co po prostu zdrowym stylem życia. Utrata kilogramów także następuje, tyle że waga nie zatrzymuje się na poziomie idealnym dla supermodelek, a na poziomie właściwym dla ciebie.

Ustalenie Właściwej Wagi jest bardzo istotne, by uniknąć efektu jo-jo. Jak to zatem zrobić? Musisz ustalić A – wagę, jaką miałaś w wieku 18 lat i się nie odchudzałaś; B – największą masę ciała, jaką miałaś, wliczając w to okres ciąży; C – twoją najmniejszą masę ciała po 18. roku życia, na diecie lub bez niej; D – twoją aktualną wagę. Następnie dodaj A i B i podziel przez 2. Wynik to Y. Teraz dodaj C i D i też podziel przez 2. Wynik to Z. Na zakończenie dodaj Y i Z i znów podziel przez 2.

To właśnie twoja Właściwa Waga. Czyli realny cel odchudzania, masa, jaką twój organizm jest w stanie utrzymać, bez wyrzeczeń. Zanim do niej dojdziesz, powinnaś pamiętać o kilku sprawach.

Przede wszystkim uświadom sobie, dlaczego chcesz schudnąć. Możesz to spisać i często wracać do notatek, zwłaszcza w momentach zwątpienia. Powiedz swoim bliskim, że przechodzisz na dietę i poproś ich o wsparcie. Nie zakładaj, że szybko zrzucisz kilogramy, nie głódź się. Jedzenie ma nadal sprawiać ci przyjemność i sycić. Paryska dieta opiera się na rosnącej wielkości porcji przy stałym poziomie spożycia kalorycznego oraz na właściwym bilansie błonnika, białka i węglowodanów. Z żadnego z tych składników nie powinnaś rezygnować. Idź własnym tempem, dostosowuj dietę do swoich potrzeb i chęci. Eksperymentuj z dodatkami i przyprawami, łącz smaki, baw się kuchnią. Jedz prosto, korzystaj z prodietetycznego sprzętu do gotowania (patelnie z powłoką nieprzywierającą, urządzenie do gotowania na parze). Zwracaj także uwagę na to, jak podajesz posiłki – może to znacznie zwiększyć doznania smakowe. Najlepiej, byś wygospodarowała 20–30 minut na każdy posiłek, nieważne, czy zjesz więcej na śniadanie, czy obiad – dostosowuj dietę do swoich potrzeb. Nie zmieniaj swojego stylu życia – to, że jesteś na diecie, nie musi oznaczać, że masz teraz rezygnować ze wszystkich rozrywek i przyjemności. Waż się, mierz, zapisuj wszystko, co jadłaś. I jeszcze jedno: nagradzaj się za postępy – oczywiście nie jedzeniem. Kup sobie sukienkę, zapisz się na masaż lub idź do kina.

Trzy fazy

Kluczowe dla paryskiej diety są trzy fazy: Faza Café – niezobowiązujący, krótki „rozruch”, podczas którego tracisz ok. 0,5 kilograma codziennie przez ok. 10 dni; Faza Bistro – przewidziana na 2–3 tygodnie, podczas których stracisz od 3,5 do 5 kilogramów; Faza Gourmet – z łatwością schudniesz w trakcie pierwszego miesiąca kolejne 3,5–5 kilogramów i 2,5–4 kilogramów co miesiąc przez co najmniej trzy miesiące.

Faza Café zawiera dużo płynów: zup, przecierów i koktajli. Nie jest obowiązkowa, Cohen przygotował ją z myślą o tych osobach, które chcą stracić pierwsze kilka kilogramów na początku diety, by mieć silniejszą motywację. Jest bardzo restrykcyjna i w związku z tym krótka: od 8 do maksymalnie 10 dni. Cohen zaleca, by w jej trakcie przyjmować także preparaty multiwitaminowe i magnez. Po fazie Café powinna nastąpić faza Bistro, ale można też do niej wracać na 1–2 dni, by pobudzić utratę kilogramów, zwłaszcza jeśli zdarzyło ci się zrobić małe odstępstwo od diety. Przykładowe menu fazy Café: śniadanie – koktajl jabłkowo-gruszkowy, obiad – dorsz w szparagach z dymką, kolacja – zupa z porów.

Faza Bistro także jest szybka i dość restrykcyjna, trudno ją utrzymać. Możesz stosować ją do 3 tygodni i przejść potem do fazy Gourmet na miesiąc. Jeśli po tym czasie nie osiągniesz Wagi Właściwej, możesz znowu zastosować fazę Bistro i Gourmet, aż do skutku. Przykładowy jadłospis: śniadanie – czarna kawa w dowolnej ilości, odtłuszczony jogurt naturalny; drugie śniadanie – kawa lub herbata ziołowa; obiad – surowe i ugotowane na parze warzywa, chude mięso, odtłuszczony jogurt naturalny, owoce; podwieczorek – kawa lub herbata; kolacja – sałata z chudym mięsem, rybą lub dwoma jajkami, jogurt i owoce.

I wreszcie trzeci etap – Gourmet, czyli „smakosz”. Faza ta ma na celu ustabilizowanie apatytu i wagi. Składa się z pysznych zestawów, daje szeroki wybór produktów, w tym pozwala na jedzenie makaronu, ziemniaków i chleba – czego zakazuje większość diet. Możesz tu dowolnie komponować dania, jedyne, o czym trzeba pamiętać, to przestrzeganie podanej ilości produktów i wielkości porcji. Wskazane jest spożywanie płynów, takich jak woda, herbata, kawa czy bulion warzywny, który świetnie tłumi głód. Przykładowy zestaw w tej fazie: śniadanie – czarna kawa, herbata, 1 kromka pieczywa z dwiema łyżkami margaryny, jogurt naturalny, owoce; drugie śniadanie – kawa lub herbata; obiad – warzywa surowe i gotowane, chude mięso, jogurt i owoce; podwieczorek – kawa lub herbata; kolacja – surowe i gotowane warzywa, mięso, gotowane węglowodany (makaron, ryż, kasza, ziemniaki), żółty ser, owoce.

Przepisy i opis poszczególnych faz znajdziesz w książce Cohena „Paryska dieta” (Rebis 2013). Autor podaje w niej też wskazówki dotyczące zamienników poszczególnych składników, rady, jak przetrwać największe kryzysy podczas diety oraz jak trzymać się jej, gdy jesz na mieście. I nie mydli oczu – chcesz zachować szczupłą sylwetkę, musisz pozostać na diecie do końca życia. Ale czy jest to znowu takie straszne wyzwanie? Jesz smacznie, zdrowo, estetycznie, nie spiesząc się i nie stresując, a do tego w dobrym towarzystwie – czego chcieć więcej?

  1. Materiał partnera

Kulinarne spotkania „Dr Irena Eris Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Od czterech lat, każdej jesieni Hotele SPA Dr Irena Eris zapraszają w podróż po regionach, w których są położone, w poszukiwaniu „tasty stories”. Smakowitych, pełnych autentycznych emocji opowieści o lokalnej kuchni, o produktach, które trafiają na stoły hotelowych restauracji oraz o ludziach, dzięki którym można się rozsmakować w prawdziwym jedzeniu.

Poznane historie stają się inspiracją do specjalnych, pełnych atrakcji weekendów, ukazujących kulinarny świat Hoteli SPA i ich bliskich relacji z dziedzictwem kulinarnym. Są one niepowtarzalną okazją do spotkań z lokalnymi producentami i wytwórcami podczas kiermaszu najlepszych produktów, będących wizytówką regionu. Jednocześnie pozwalają na odkrywanie prawdziwych smaków, zbliżenie się do natury, czerpanie z niej, lecz z umiarem i szacunkiem dla środowiska, tego co ma najlepszego do zaoferowania.

Zeszłoroczna edycja „Tasty Stories' na Wzgórzach Dylewskich. (Fot. materiały prasowe) Zeszłoroczna edycja „Tasty Stories" na Wzgórzach Dylewskich. (Fot. materiały prasowe)

„Tasty Stories' to bogactwo lokalnych smaków. (Fot. materiały prasowe) „Tasty Stories" to bogactwo lokalnych smaków. (Fot. materiały prasowe)

Najbliższy, pełen smaków, weekend odbędzie się 23-25 października w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie. Jego ukoronowanie będzie ekskluzywna kolacja, stanowiąca popis umiejętności kulinarnych szefów kuchni i będąca festiwalem najlepszych produktów lokalnych. Autorami wykwintnych dań są szefowie kuchni z Hotelu SPA Dr Irena Eris oraz zaproszeni do współpracy koledzy po fachu. W tym roku zaproszenie przyjęli znamienici szefowie młodego pokolenia Robert Trzópek z Restauracji Bez Gwiazdek oraz Sebastian Olma. Inspirując się nawzajem i odkrywając bogactwo regionów, stworzą oni wyjątkowe menu degustacyjne, w oparciu o sezonowe produkty i charakterystyczne dla danego miejsca, pochodzące z okolicznych gospodarstw i od lokalnych wytwórców.

Daniom towarzyszyć będą specjalnie dobrane do nich wina, o których podczas wieczoru opowie sommelier, przenosząc uczestników oczami wyobraźni i wyrafinowaniem kubków smakowych do świata uprawy winorośli, w pełnej harmonii z naturą i środowiskiem, które są głównym motywem tegorocznej, czwartej już, edycji Dr Irena Eris Tasty Stories.

  1. Kuchnia

Warzywa z grilla w stylu fusion - poleca szwedzki kucharz Martin Nordin

Szparagi z grilla z burratą, żółtkiem i sosem z kumkwatów - przepis na końcu artykułu. (Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło)
Szparagi z grilla z burratą, żółtkiem i sosem z kumkwatów - przepis na końcu artykułu. (Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Jego pomysły na dania oraz ich zachwycające zdjęcia, zamieszczane na instagramowym profilu martin_nordin, są źródłem inspiracji dla wegetarian na całym świecie. Z jego książki „Ogniem i dymem” dowiesz się jakie warzywa można wędzić lub żarzyć w węglu, a które po prostu upiec lub grillować.

Zawsze lubiłem grillować i  jeść dania z  grilla, ale dopiero w  ostatnich latach zdałem sobie sprawę z  tego, ile straciłem smaków i tekstur potraw z powodu zbyt rzadkiego wykorzystania warzyw - mówi Martin Nordin we wstępie do książki. Grillowanie jarzyn oraz studiowanie sposobów ich przygotowania i doprawiania dały mi nowe możliwości. Przy tym bogactwo wariantów jest nieporównywanie większe niż przy grillowaniu mięsa, smaki zaś głębsze - dodaje.  

Fasolka szparagowa z podpalaną cebulą iśmietaną crème fraîche z czosnkiem i oliwą ziołową

(Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło) (Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło)

Składniki (dla 6 osób):

  • 18 cebul szalotek ze skórką
  • 600 g fasolki szparagowej
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 200 ml śmietany crème fraîche
  • 100 ml siekanych różnych ziół, np. oregano, tymianku i koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • sok z ½ cytryny
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól w płatkach i czarny pieprz
Przygotowanie: zacznij od oliwy ziołowej. Zmiksuj zioła, czosnek, sok cytrynowyi oliwę za pomocą blendera ręcznego. Dopraw do smaku soląipieprzem. Na połowie grilla ułóż węgiel albo szczapy drewna, żeby mieć miejsce na późniejsze pieczenie cebuli w cieple pośrednim. Rozpal ogień ikiedy będzie się porządnie palić, połóż szalotki bezpośrednio na nim, żeby opalić zewnętrzną warstwę. Wyjmij cebulki, na grillu połóż rusztiułóż je nad częścią bez węgla. Przykryj pokrywą ipodpiekajw pośrednimciepleprzez 20–30 minut, aż staną się całkiem miękkie. Zdejmijzgrillaipozwól im ostygnąć. Oczyść i opłucz fasolę. Po wytarciu włóż ziarna do miski z olejem, wymieszaj, żeby całkiem się nim pokryły. Ułóż fasolki na ruszcie nad żarem na 5minuticały czas przekręcaj, pilnując, żeby się zbytnio nie przypaliły. Zdejmij fasolkiz grilla. Crème fraîche włóż do miskiidodaj dwie trzecie oliwy ziołowej. Mieszaj delikatnie widelcem, żeby na wierzchu wytworzył się marmurkowy wzorek. Szalotki wyciśnij ze spalonej skórki iprzekrój na pół. Ułóż je na talerzu razemzfasolką. Polej resztą oliwy ziołowejiposypodrobinąsoliwpłatkach. Podawajz crème fraîche w osobnym naczyniu.

Grillowany kalafior z gremolatą (sosem z natki pietruszki) 

(Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło) (Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło)

Składniki (dla 6 osób):

  • 2 główki kalafiora
  • 100 ml oleju rzepakowego
  • 150 g masła
  • 6 łyżek drobno posiekanej świeżej natki pietruszki
  • 2 łyżki prażonych orzeszków piniowych
  • 1 łyżka cienko pokrojonej zielonej papryczki chili
  • 1 łyżka posiekanego czosnku starta na drobnej tarce
  • skórka z 1 cytryny
  • sól w płatkach
  • 200 g porzeczek
Przygotowanie: Rozpal węgiel wgrillu, niech się równo rozżarzy. Przygotuj „pakunek”,wktóry włożysz kalafior: połóż kawałek papieru do pieczenia na większym kawałku folii aluminiowej. Podziel główki kalafiora na trzy kawałki (każda część powinna mieć fragment korzenia). Wierzch warzywa posmaruj cienką warstwą oleju. Grilluj kawałki kalafiora, aż się zrumienią. Przełóż na papier do pieczenia, na wierzch połóż kawałki masłaiposól. Zawiń paczuszkęiumieśćzpowrotem na grillu, najlepiej tam, gdzie ciepło jest mniejsze. Całość przykryj. Odczekaj około30minutisprawdź, czy kalafior ładnie się przyrumieniłi zaczyna być miękki. Różyczki kalafiora powinny odpadać przy lekkim nacisku. Wymieszajwmisce wszystkie składniki gremolaty. Na talerzu umieść po plastrze kalafiora, nałóż na to czubatą łyżkę gramolaty iposyp porzeczkami.

Szparagi z grilla zburratą, żółtkiemisosemzkumkwatów 

(Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło) (Fot. Martin Nordin/Wydawnictwo Zwierciadło)

Składniki (dla 6 osób):

  • 1 kg szparagów
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • sos z kumkwatów: 12 owoców kumkwatu pokrojonych w plasterki, 2 łyżeczki startej świeżej kurkumy, 1 laska wanilii przekrojona wzdłuż, 3 gwiazdki anyżu, 100 ml miodu 300 ml wody
  • 6 serków burrata 
  • 6 surowych żółtek
  • 6 łyżek prażonej kaszy gryczanej
  • kwiaty szczypioru (albo innych cebulastych)
  • 6 łyżeczek spopielonych liści cebuli
Przygotowanie: rozpal węgiel w grillu, niech się równo rozżarzy. Zrób sos z kumkwatów. Wszystkie składniki wymieszajwgarnku, doprowadź do wrzeniaigotuj na mocnym ogniu przez 10 minut, aż na wierzchu zacznie się tworzyć piana,asos zgęstnieje. Odcedź sos do miskiiprzetrzyj jak najwięcej miąższu kumkwatów. Umyjioczyść szparagi, obierz najlepiej do samego czubka. Wytrzyjiwłóż do miski, skrop olejem. Następnie ułóż szparagi na grillu. Mniej więcej przez 5minut turlaj je, uważając, żeby się nie przypaliły. Zdejmij szparagiz grilla. Weź kulkę burratyirozerwij ją do połowy. Połóż na talerzu, pozwalając śmietanie wypłynąć. Obok połóż górkę szparagów, na burracie ułóż żółtko i nakrój, żeby wypłynęła zawartość. Całość polej 3–4 łyżkami stołowymi sosuzkumkwatów. Posyp prażoną kaszą gryczaną, kwiatkami szczypioru ipopiołem.

  1. Styl Życia

Lagom - szwedzki sposób na szczęśliwe życie

Słownik szwedzko-polski określa lagom jako „umiarkowanie, wystarczający, odpowiednia ilość; właśnie tyle, ile trzeba”. (Fot. iStock)
Słownik szwedzko-polski określa lagom jako „umiarkowanie, wystarczający, odpowiednia ilość; właśnie tyle, ile trzeba”. (Fot. iStock)
Lagom, czyli skandynawski sposób na znalezienie złotego środka - umiejętność określenia, ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć „dość”. To po prostu szwedzki sposób na szczęśliwe życie.

 

Słownik szwedzko-polski określa sprawę jasno: lagom to „umiarkowanie, wystarczający, odpowiednia ilość; właśnie tyle, ile trzeba”. Może się to odnosić do liczby pochłoniętych mięsnych pulpetów, temperatury kaloryfera, a także do wysokości zarobków. Kto odwiedził kiedyś naszych północnych sąsiadów, miał z pewnością okazję zauważyć, że lagom to po prostu szwedzki sposób na życie – zamiłowanie do tego, co funkcjonalne, lecz dyskretne, i organiczna wręcz niechęć do przesady. W każdej dziedzinie życia: od architektury przez modę i motoryzację po urządzanie wnętrz czy kuchnię. Brzmi znajomo? Oczywiście, wystarczy przecież zajrzeć do Ikei. Dlaczego zatem dopiero teraz ten termin zaczął robić karierę?

Od ekscesu do pokuty

Nie oszukujmy się: od kiedy umiar jest sexy? Wiele z nas uwielbia się obżerać tylko po to, żeby potem katować się detoksami; wydajemy ostatnie pieniądze na szałowe buty, żeby do końca miesiąca jeść tylko ryż; żyjemy od ekscesu do pokuty. Z tego, na szczęście, nikt nie zrobił jeszcze life­style’owego trendu, choć potencjał marketingowy byłby ogromny. Ze skandynawskich pojęć hygge (wym. huga) miało o wiele łatwiejszą drogę do kariery, bo jak nie myśleć ciepło o idei, która kojarzy się z przyjemnością, gorącą czekoladą, puszystym kocem i ogniem w kominku? Filozofia lagom nie wyklucza co prawda ani koców, ani czekolady, ale zgodnie z trendem przyjemność czerpie się właśnie z tego, że – nieco upraszczając –  koc może być wełniany, a niekoniecznie z kaszmiru, a kubek słodkiego napoju wystarczy dla dwojga. Lagom to skrót od frazy „laget om” – wokół drużyny, dla całego zespołu. Na biesiadach w czasach wikingów butlę miodu pitnego podawano z rąk do rąk i każdy pociągał z niej łyk – taki, żeby zaspokoić pragnienie, ale żeby wystarczyło również dla innych. Dbanie o dobro wspólnoty jest przecież również dbaniem o każdego z jej członków. Szwedzkie przysłowie „Lagom är bäst” znaczy dosłownie „odpowiednia ilość jest najlepsza”, ale tłumaczy się je też jako „umiar jest źródłem cnoty”.

Bez przesady

Cnota, powściągliwość, pamiętanie o potrzebach innych – czy ktoś widział coś równie trudnego do wypromowania? Szwedom nie tylko się to udało, ale zrobili z tego pomysł na życie. Pytać Szweda, co to jest lagom, to jak zapytać rybę, czym jest woda. – To droga środka. Jest jak wewnętrzny głos, który mówi ci, żeby nie budować największego domu w mieście, ale przypomina, że nie chcesz żyć w biedzie. Nie powinieneś być bezczelny, ale nie daj też z siebie zrobić popychadła – tłumaczył w brytyjskim „The Telegraph” producent muzyczny Johan Hugo. – Widać to też w naszych wartościach społecznych – przecież od pokoleń jesteśmy socjalistycznym krajem.

– Lagom to część skandynawskiej psychiki – mówi mi Bronte Aurell, autorka książki kucharskiej „The Scandi Kitchen” i właścicielka szwedzkiej restauracji w Londynie. – Umiar widać we wszystkim, co robimy. Moda nie epatuje przesadą – wystarczy spojrzeć na takie marki jak Filippa K, Acne czy sieć H&M. Szwedzki design to lekcja funkcjonalizmu bez kompromisu z estetyką. Ciekawe też, że Szwedzi, niezależnie od figury, z reguły dobrze czują się we własnej skórze, nagość jest czymś naturalnym, a botoksu stosuje się tam o wiele mniej niż w innych krajach Europy.

By żyć lepiej

Dzięki kilku czarodziejom marketingu lagom zatacza coraz szersze kręgi. Ikea i H&M od lat sprzedają lagom na cały świat, ale w Wielkiej Brytanii meblarski gigant dopiero ostatnio zainwestował w program „lagom living”. Rozdał pracownikom i klientom setki kuponów na niedrogie produkty, dzięki którym można oszczędzać wodę i energię, łatwo segregować śmieci i zdrowiej żyć. Naukowcy z Uniwersytetu Surrey monitorują powodzenie tego projektu, a w brytyjskich sklepach Ikea można się zwrócić o radę do „lagom hero”, który doradzi, które gadżety z ich oferty pomogą nam lepiej żyć.

Na Wyspach, zawsze głodnych nowych trendów, powstał też magazyn „Lagom”. Wydawany co pół roku w Bristolu przez małżeństwo, Elliota i Samanthę Stocksów, celebruje ludzi, a nie pusty image. „Interesują nas osobiste historie, które stoją za pokazywanymi przez nas produktami, i motywacje światowych twórców” – głosi ich strona internetowa. Grupa międzynarodowych autorów prezentuje w każdym numerze ciekawe wnętrza, wywiady z artystami i rzemieślnikami oraz pomysły na spędzanie czasu. Bo ten magazyn, jak tłumaczą jego założyciele, ma pokazywać, że można wieść piękne życie w prostocie i harmonii. Proszę nie ziewać – wywiad z grenlandzkim artystą rzeźbiącym w kości był naprawdę ciekawy.

Czy lagom – w sumie znajomy, ale wciąż słabo wypromowany sposób na życie – będzie trendem roku lub kilku lat? Oby. W świecie, w którym ciągle namawia się nas do konsumpcji, lagom oferuje alternatywę. Pierwszy krok to zdanie sobie sprawy z tego, że prawdziwa satysfakcja z życia nie płynie z ilości nagromadzonych dóbr. To dobre nie tylko dla psyche, ale i dla kieszeni. Drugi to wzięcie odpowiedzialności za swój wpływ na lokalną społeczność i na otaczający nas świat. Można zacząć od dbania o środowisko, ale warto na tym nie poprzestawać.