fbpx

Szczęście skarb narodów

Szczęście skarb narodów
Getty Images / Flash Press Media

Może gdybyśmy zamiast utyskiwać na dziurę w jezdni, urządzili jej trzecie urodziny, bylibyśmy po prostu… szczęśliwsi?

Czego ludziom potrzeba do szczęścia? W podstawowym zestawie „elementów” figurują: zdrowie, przyjaźń, miłość, pieniądze, zabawa. Ale to zbiór zaiste podstawowy, obowiązujący w kulturze zachodniej. Hedonistyczny. W zbiorze rozszerzonym, globalnym znajduje się całe mnóstwo elementów, których my, Europejczycy, nie rozumiemy.

Zajrzyjmy do Królestwa Bhutanu. Ciekawy przypadek „państwa szczęśliwości”. Ten mały kraj wciśnięty między Indie a Chiny ma najniższy poziom rozwoju społeczno-gospodarczego, a mimo tego Bhutańczycy deklarują, że są szczęśliwi. Co jest źródłem ich szczęścia? Filozofia zaczerpnięta z buddyzmu. Szczęścia szukają w spokoju, a nie w przyjemnościach, które są ulotne. Król Bhutanu wprowadził koncepcję państwa antykonsumpcyjnego, którą sam respektuje (nie korzysta z przywilejów przysługujących głowie państwa). Europejczykom może to pachnieć utopią, ale mieszkańcy Bhutanu głoszą, że to źródło ich radości i zadowolenia z życia.

Hedonizm lub eudajmonia

Z obserwacji psychologów społecznych wynika, że zadowolenie z życia zależy od wyboru jednej z dwóch postaw życiowych. Możemy przyjąć, że dobre życie to zabawa (hedonizm) lub doskonalenie się i czerpanie satysfakcji z tego, co robimy (eudajmonizm).

W cywilizacji zachodniej dominuje hedonizm. Mieszkańcy Europy i obu Ameryk dążą do tego, by na co dzień korzystać z różnorodnej rozrywki, wyjeżdżać na ciekawe wakacje, po prostu bawić się. Polakom również hedonizm podoba się coraz bardziej. Bliższa jest nam wizja świata, którą sprowadza się do stwierdzenia, że szczęście jest najważniejsze, a cierpienie – nie do zaakceptowania. Ta postawa wkrada się też do państw spoza cywilizacji zachodniej.

– Ciekawym przykładem pod tym względem jest Egipt – mówi psycholog kulturowy prof. Paweł Boski. – W XX wieku na tym pustynnym obszarze pojawił się taki fenomen jak Hurghada – ośrodek, do którego turyści przyjeżdżają przez cały rok. Dawniej mieszkańcy tego terenu skupiali się na przetrwaniu. Dziś życie Egipcjan mieszkających w Hurghadzie polega na tym, by dobrze się bawić. Szczęście, które rozumiemy jako zabawę, stało się i dla nich dostępne. A spójrzmy na Wietnamczyków mieszkających w Warszawie. Oni pracują średnio 9–10 godzin dziennie, ale praca nie jest dla nich dopustem, a źródłem eudajmonicznej satysfakcji. Inny sposób na życie ich nie interesuje – dlatego, że ta opcja czerpania zadowolenia z życia dominuje wśród narodów Azji i Dalekiego Wschodu. To doskonalenie siebie w kierunku wielorakich cnót. 

 

Nieważne: dom z kartonu czy pałac

Jak rozbieżne może być poczucie szczęścia z rozwojem cywilizacyjnym państwa, widać na przykładzie państw Ameryki Południowej i Afryki. Szczególnym przypadkiem jest np. Wenezuela.

To państwo, w którym dzielnice slumsów zajmują znaczne obszary dużych miast, a przestępczość spędza sen z powiek przeciętemu obywatelowi. A jednak dobrego samopoczucia i radości życia może Wenezuelczykom pozazdrościć niejeden Europejczyk.

Katarzyna Lewsza, iberystka, pracująca w Wenezueli jako lektorka języka angielskiego w ramach projektu organizacji AIESEC, opowiada, jak Wenezuelczycy uciążliwą rzeczywistość potrafią obrócić w zabawę: – Pewnego razu w Caracas rozmawialiśmy z  Wenezuelczykiem Carlosem o stanie polskich i wenezuelskich dróg. Tłumaczyłam, że dziury, zwłaszcza te powstałe po zimie, wcale nie są w Polsce mniejsze niż tutejsze. Powiedziałam o dziurze powstałej na drodze w moim mieście – miała 30 cm głębokości i wcale nie została zalana asfaltem, a  tylko prowizorycznie zasypana żużlem. Myślałam, że wygrałam tą historią, ale okazało się, że to nie zrobiło na moim znajomym żadnego wrażenia. Otóż, Carlos uważał, że to, iż dziura została zasypana, jest godne pochwały. U nich bowiem dziur nie zasypuje się od razu, ba, nie zasypuje się ich wcale. Wyrwy w asfalcie potrafią cichutko istnieć kilka lat i absolutnie nikt im w tej egzystencji nie przeszkadza. Dlatego co bardziej dowcipni Wenezuelczycy organizują na przykład trzecie urodziny dziury. Przychodzą z tortem i w jej pobliżu świętują i śpiewają „sto lat”.

Wenezuela i wyspy na Morzu Karaibskim są wyżej na mapie dobrostanu, niż przewidywałby to ich poziom rozwoju cywilizacyjnego. Dlaczego tak jest?

(…)

Więcej w numerze 8 / 2011