Hipnoterapia – pomaga leczyć uzależnienie od partnera

fot.123rf

Co palenie papierosów ma wspólnego z mężczyzną, z którym jest się w toksycznym związku? Czy istnieje związek między brakiem motywacji do dokończenia rozpoczętych kursów i szkoleń a małżeństwem? Depresja i brak chęci do życia oraz relacja z nieżyjącym ojcem – czy mają wspólny mianownik? Hipnoterapia może pokazać, że tak.

Nie czuć tego co się czuje…

Czasami człowiek przychodzi z jakimś problemem i okazuje się, że źródło problemu leży zupełnie w innej strefie jego życia. Przykładem może być problem kobiety, która kiedyś przyszła do mnie na hipnozę. Prosiła o taki zabieg hipnotyczny, żeby nie odczuwała popędu seksualnego. Zapytałam: „Ale o co dokładnie chodzi? Jest pani seksoholiczką?” Kobieta powiedziała, że nie, tylko z mężem już nie chce się kochać, bo jest dla niej jak przyjaciel, ale nie chce od niego odejść, ponieważ „on tego nie przeżyje”, więc postanowiła, że będzie z nim do końca życia, tylko nie chciałaby go zdradzać. Wymyśliła więc, że jak ją zahipnotyzuję w taki sposób, aby nie chciało jej się w ogóle seksu, to wtedy będzie mogła szczęśliwie i lojalnie żyć z mężem do końca swoich dni. Wyjaśniłam, że czegoś takiego nie zrobię, bo nie walczę z naturą. Zastanawiała się jakiś czas, a potem powiedziała, że w takim razie nie będziemy poruszać tego tematu, ale ona ma inny problem. Chciałaby, żebym przez hipnozę pomogła jej z motywowaniem się do różnych rzeczy. Okazało się bowiem, że jest ona menadżerem w banku a chciałaby zostać dyrektorem. Dla poszerzenia swoich kompetencji zapisała się na przeróżne kursy i szkolenia. Rozpoczęła je, ale z ich ukończeniem ma poważny problem i ciągle szuka jakichś wymówek: to boli ją głowa, to jest zbyt zmęczona, to ma obniżony nastrój. Kiedy poddałam ją hipnozie zapytałam co przeszkadza jej w ukończeniu kursów. Odpowiedziała, że lenistwo. Zapytałam, czy to lenistwo wynika z jej natury czy jest z czymś związane. Nagle kobieta zaczęła płakać i powiedziała, że ona nie kocha swojego męża i czuje wewnętrzną pustkę. Chciałaby czymś siebie wypełnić, więc zapisała się na różne kursy, żeby w ten sposób uciec od tego uczucia. I w ten oto sposób zatoczyłyśmy koło i znowu znalazłyśmy się przy temacie męża, co zupełnie ją przeraziło. Powiedziała, że nie będzie o tym rozmawiać i mocno zawiedziona opuściła gabinet.

Jakiś czas temu zgłosił się do mnie mężczyzna z mocną depresją i opowiedział historię, że ma żonę, a zakochał się w pewnej kobiecie i ciągle o niej myśli. Nie może odejść od żony, bo tak sobie obiecał, „bo żona jest dobrym człowiekiem”. Chciałby, żeby za pomocą hipnozy przerzucić jego uczucia z kochanki na żonę. „Bo wie pani – powiedział – najlepiej byłoby gdyby żona pozostała w swojej fizycznej postaci, ale w środku byłaby tamtą”.

Wyobrażenia na temat hipnozy

Tacy ludzie przychodzą do mnie jak do czarodziejki albo do mechanika samochodowego, z wielką nadzieją, albo czasami z żądaniem, że teraz zaczaruję ich, albo że wyjmę im uczucia, emocje, pragnienia, które według nich tylko przeszkadzają im w ich ułożonym życiu, i wyrzucę je do śmieci. Ale ja, na szczęście, nie jestem czarodziejką a hipnoza to nie jest czarowanie. Nie jestem też mechanikiem i nie pracuję z robotami, tylko z ludźmi. W hipnozie nie można manipulować uczuciami i sprawić, żeby pan Kowalski zamiast kochać kochankę, kochał żonę. Albo żeby pani Zosia miała fantastyczny seks z Heńkiem, a nie z Maćkiem, bo z Heńkiem nie za bardzo lubi się kochać, ale są zaręczeni, a Maćka poznała dwa tygodnie temu na imieninach u koleżanki. Nie można też, pod hipnozą, wyłączyć człowiekowi funkcji życiowych, bo on wpadł nagle na pomysł, że mogą mu one przeszkadzać w jego fantastycznym planie na życie. Jak u tej pani, która chcąc być lojalna wobec męża, którego nie kocha, postanowiła wyłączyć u siebie wszelkie potrzeby seksualne, żeby go nie zdradzać.