fbpx

Wyjść ze skorupy

Wyjść ze skorupy
fot.123rf

Adam odniósł sukces, ale czuł się samotny. Arogancją, nadkontrolą i chłodem przykrywał chorobliwą nieśmiałość. Bał się burzy, zachodu słońca, czułości. A najbardziej tego, że ktoś odkryje jego słabość. Jego przypadek komentuje psychoterapeuta Jarosław Józefowicz.
Koledzy na podwórku wyśmiewali Adama podczas każdego meczu. Stał na bramce, a tam kiepsko mu szło. Obwiniali go za stracone gole, każdą przegraną. Ogromnym wysiłkiem woli powstrzymywał łzy, gdy słyszał pogardliwe: „to przez ciebie!”. Jako nastolatek nie był ani skinem, ani popersem. Zawsze z boku, nie należał do żadnej grupy. Najbezpieczniej czuł się sam ze sobą – nic mu nie groziło, przenosił się w świat wyobraźni. Widział w marzeniach, jak kumple po meczu niosą go na rękach, bo to dzięki jego fantastycznej obronie zostali mistrzami. Słyszał wiwatujące trybuny kibiców i piszczące na jego widok dziewczyny. Obiecał sobie, że za kilka, kilkanaście lat będzie bogaty, będzie jeździł drogim samochodem, podróżował po świecie… Widział siebie na scenie, jak przemawia do ludzi, a oni go słuchają. Kiedyś zwierzył się z tych planów matce. „To mrzonki” – usłyszał. Zawsze była zbyt zajęta, by go wysłuchać, ujrzeć, kim jest. Ojciec Adasia był lekkoduchem, to na jej barki spadało utrzymanie domu, z trudem wiązali koniec z końcem.
Od ciężaru, który dźwigała każdego dnia, przygarbiły się jej plecy, od niewyrażonej złości – zaczęła jej doskwierać wątroba. – Życie jest ciężkie – mawiała synowi. Uwierzył jej. Uznał, że życie jest areną walki – że będzie wojownikiem i zwycięży. Nigdy nie przyzna się do strachu, który go dławi. Nikt się nie dowie, że jest nieśmiały. Będzie twardy i odniesie sukces.

Komentarz psychologa: Na początku życia wszyscy mamy dostęp do wewnętrznego potencjału. Do wynikającego z niego poczucia mocy, do świadomości siebie i pewności, że tacy, jacy jesteśmy, jesteśmy w porządku, godni uwagi, akceptacji, zachwytu. Małe dzieci próbują zrealizować te doznania, wcielając się w role bohaterów dysponujących wielką, nadprzyrodzoną siłą. Wielką, na miarę ich odczuć. Jednak zdarza się tak, że ktoś nam to poczucie mocy odbiera. Możemy jej zostać pozbawieni na każdym etapie życia, ale najczęściej dzieje się to wcześnie, już w dzieciństwie. Przez złe słowa, krytycyzm, za mało miłości, przemoc. Człowiek wtedy wewnętrznie maleje, znika, czuje się ofiarą, poddaje się. Zamyka się w wewnętrznej skorupie małości i nieśmiałości i trudno mu z niej wyjść. Jednak psychika każdego z nas dąży do równowagi. Wewnętrzny potencjał, kiedyś naturalny, teraz w części odcięty, dopomina się, aby go uwzględnić, nie pozwala na degradację. Taki proces obserwujemy u Adama. Aspekt wewnętrznej siły został u niego zdeformowany i chłopak stara się go wyrównać. Za wszelką cenę chce doprowadzić do sytuacji, kiedy znów poczuje własną moc. Z tego typu procesem wiąże się zjawisko rang, czyli przywilejów, siły i władzy, realizowanych na różnych poziomach.

Fotel szefa

Adam był inteligentny, wręcz błyskotliwy. Bez problemu przychodziła mu nauka przedmiotów ścisłych i języków obcych. Z wyróżnieniem skończył lingwistykę. Znał biegle angielski, francuski i włoski, z niemieckim i rosyjskim też nieźle sobie radził. Podczas studiów często wyjeżdżał na stypendia zagraniczne. Jeszcze jako student sporo zarabiał tłumaczeniem symultanicznym podczas międzynarodowych konferencji. Cieszyły go markowe ubrania, zegarki, długopisy. Czuł się coraz pewniej. Podczas spotkań z kolegami z roku umiał udowodnić swoją rację. Wreszcie! Był świetny w intelektualnych dyskusjach i logicznym podejściu do życia. Doskonale wyczuł dobrą koniunkturę na szkoły językowe. Zajął się swoim biznesem. – Tak, jestem pracoholikiem – przyznawał. Gdy zatrudniał w swoich szkołach kolejne osoby, przyglądał się im z podejrzliwością. „Do czego mi się on przyda?” – zastanawiał się. U pracowników cenił kreatywność, ale jeśli ktoś za bardzo wychodził przed szereg, szybko pokazywał mu, gdzie jego miejsce. „Niech sobie nie myśli, że wie więcej ode mnie” – mówił do siebie w duchu. Podczas zebrań, które często zwoływał, swój fotel umieszczał na podwyższeniu. Pracownicy mawiali o nim, że jest dominujący. Gdy ktoś ośmielił się wytknąć mu choćby cień błędu, stawał się bardzo nieprzyjemny. Nikomu nie obiecywał, że będzie łatwo, każdy odpowiada za siebie. Adam miał być poważany, a nie kochany.

Lubił swoją asystentkę, zawsze uśmiechniętą i pogodną. Silna kobieta – taką miał o niej opinię, twarde kobiety mu się podobały. Nie ulegała stresom. Do czasu. Kiedyś zdarzyło się, że się pomyliła, ustalając godziny jego spotkań. Wezwał ją do siebie, a ona się rozpłakała. Przeżywała ciężkie chwile – poważnie zachorowała jej matka. Nawet się rozczulił, ale za moment dostrzegł, że rozmazał się jej makijaż i wygląda żałośnie. Po kilku tygodniach wręczył jej wypowiedzenie. Osobiste kłopoty pani Moniki nie mają prawa wpływać na jego karierę, a ryzyko pomyłki znerwicowanej asystentki jest zbyt duże.

Komentarz psychologa: Co zjawisko rangi oznacza w praktyce? Możemy dysponować rangą osobistą, inaczej psychologiczną, czyli odczuciem siły płynącym ze stanu ducha, wewnętrznego hartu. W sposób naturalny posiadają ją osoby, które miały stabilne, szczęśliwe dzieciństwo. Oczywiście ludzie, którzy przeszli przez trudne doświadczenia życiowe, nie są na straconej pozycji. Zyskują rangę osobistą poprzez walkę z przeciwnościami losu, „hartują się w boju”. Adamowi brakuje siły ducha, zarówno odziedziczonej, jak i wypracowanej. Łatwiej sięgnąć mu po rangę społeczną. Tego typu ranga staje się naszym udziałem, gdy posiadamy atuty czy zasoby pożądane i doceniane w środowisku oraz społeczeństwie. Może to być zawód, wykształcenie, stanowisko, stan posiadania i wiele innych czynników, które dają przewagę nad resztą, pozwalają czuć się lepiej. W ten sposób Adam usiłuje zniwelować odczuwaną pustkę wewnętrzną, charakterystyczną dla osoby o niskiej randze psychologicznej. Ktoś taki, mimo zewnętrznych atrybutów siły, wewnętrznie czuje się słaby, nie ufa sobie, nie ma ze sobą prawdziwego kontaktu, nie czuje się bezpieczny. Między innymi dlatego nie toleruje u ludzi słabości, nie ma do nich zaufania i nie wchodzi w prawdziwe relacje.

Siła przeszłości

Nie chciał albo nie potrafił się zakochać, nie lubił czułości – seks to seks. Zwykle miał jakąś koleżankę bez „pozałóżkowych” oczekiwań, a na spotkania rezerwował niedzielne wieczory. Seks bez zobowiązań odprężał go. Nie chciał wzruszeń. Zdziwił się, gdy jedna z kochanek zwróciła uwagę na widok z okien jego apartamentu. Według niej był piękny, słońce właśnie zachodziło, fantastycznie różowe niebo rozpościerało się nad dachami miasta. Przestał się z nią spotykać. Zresztą seks też stawał się coraz mniej satysfakcjonujący, jakikolwiek seks. Ogólnie Adam czuł się rozdrażniony i zmęczony. Nie mógł spać, bolał go lewy bark. Lekarze nie znajdowali sensownej przyczyny jego dolegliwości. „Nerwobóle, psychosomatyka” – mówili, unikając konkretów. Może rzeczywiście potrzebuje jakiejś zmiany w życiu? Coraz częściej rozmyślał o tym, że dalsze rozwijanie sieci szkół przestało być już dla niego wyzwaniem. Męczyła go szarpanina z ludźmi.
Są nieodpowiedzialni, niedouczeni, chcą go wykorzystać, zalewają go problemami. Wszystko na jego głowie, nic dziwnego, że zaczyna się źle czuć.

Kiedy dostał propozycję sprzedania swojego biznesu międzynarodowej sieci szkół, nie zastanawiał się długo. Za część pieniędzy kupił okazały dom na przedmieściach. Postanowił, że będzie tłumaczył literaturę piękną i podróżował. Z werwą zajął się urządzaniem nowego lokum, starannie projektował wnętrza, dobierał meble, wszystko było drogie i lśniące, ale na tłumaczeniu książek nie potrafił się skoncentrować. Pewnej nocy obudziła go burza. Deszcz lał, uderzając o okna w dachu, drzewa za oknem niebezpiecznie się poruszały, grzmiało, pioruny rozdzierały czarne niebo. Trząsł się ze strachu. „Muszę zająć się czymś konkretnym, bo zwariuję w tym domu” – pomyślał. „Może zacznę prowadzić życie towarzyskie” – upor-czywie szukał jakiegoś pomysłu na siebie, jakiegoś rozwiązania.

Na portalu Nasza Klasa znalazł dawnych kolegów. Na spotkanie podjechał mercedesem. Wszedł wyprostowany, postawił na stole bardzo drogi alkohol.
– Adaś, a ty pamiętasz, jak przepuszczałeś wszystkie gole? Bramkarz to z ciebie był nietęgi, co? – rzucił któryś z nich. Adam skurczył się w sobie na to wspomnienie. Uciekł stamtąd. Wrócił do domu przygarbiony, przybity, słaby. Oglądał wizytówki, które wręczali mu dawni koledzy. Właściwie dziś obcy ludzie. Marcin, kolega z podwórka, psycholog… Może to jest jakiś trop? Wystukał numer. – Chyba potrzebuję twojej pomocy – odważył się powiedzieć.

Marcin sam był człowiekiem doświadczonym, okazało się, że zdecydował się na studia psychologiczne po przejściu ciężkiej depresji. Odbył terapię i wreszcie ułożył sobie życie. Polecił Adamowi swojego kolegę. – To skuteczny psychoterapeuta, pomoże ci – obiecał Marcinowi. Adam uwierzył w to w dniu, kiedy po kolejnej sesji zauważył, że z jego okien rozpościera się niesamowity widok – na majestatyczny las.

Komentarz psychologa: Sukces w biznesie, pozycja społeczna, dobry samochód czy duży dom w przypadku Adama nie były wynikiem spełnienia życiowego, lecz celem samym w sobie. Służyły zagłuszeniu stałego wewnętrznego lęku, że wyda się, jaki jest słaby. Były drogą na skróty do poczucia mocy. Za jego postawą dominacji, perfekcjonizmu, nadkontroli czy arogancji kryły się nieśmiałość i niskie poczucie wartości. Szeroko rozumiane posiadanie stanowiło sposób na doznanie akceptacji, poważania, uznania, szacunku. Realizując się intelektualnie, a następnie poprzez karierę, otaczając się drogimi przedmiotami, będąc liderem swoich pracowników– starał się zapomnieć o bólu duszy.

O tym, że jest to droga donikąd, że poczucie wewnętrznego niedostatku nosimy w sobie i nie można go zniwelować poprzez zewnętrzne atrybuty – boleśnie przekonał się na spotkaniu kolegów sprzed lat, kiedy okazało się, że trudne emocje z dzieciństwa nadal w nim żyją. Sprawy psyche trudno załatwić na zewnątrz. Duszy pomoże tylko podróż w głąb siebie, rozwiązanie konfliktów wewnętrznych. Droga wiedzie poprzez stopniowe wychodzenie ze skorupy, która – niegdyś niezbędna jako obrona w nieprzyjaznym środowisku – teraz jest tylko ograniczeniem i odcina od świata i ludzi. Uświadamianie sobie, że to, co w środku niej, jest i było naprawdę w porządku i zasługuje na to, by wyjść na zewnątrz – przywraca sprawy na właściwe miejsca. Gdzie kariera jest karierą, pieniądze pieniędzmi, a relacje i uczucia to coś zupełnie innego, i nie należy mieszać tych obszarów.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze