Czego mężczyzna chce od kobiety?

Czego mężczyzna chce od kobiety?
123rf.com

Znajomy mężczyzna mówi, że pragnie tylko, żeby jego partnerka była i go akceptowała. Kobiety jednak
nie potrafią po prostu być. Wolą dawać i jednocześnie pouczać, jak się im odwdzięczać. Czy tak jest
naprawdę? Trzeba pisać o tym, jak kobiety powinny kochać swoich mężczyzn? Trzeba i to bardzo.

Beata Pawłowicz: Jesteśmy przekonane, że co jak co, ale kochać swoich mężczyzn to my potrafimy.

Katarzyna Miller: Na początek westchnę ciężko jako doświadczona terapeutka małżeńska. Przede wszystkim nie umiemy bawić się, czerpać satysfakcji z miłości. Nikt nas tego nie nauczył.
A jeśli ktoś, tak jak kiedyś Michalina Wisłocka, proponuje nam obrzucanie się poduszkami w łóżku, dziwimy się: „jak to, dorośli mają się zachowywać jak dzieci?!”. Oczywiście, że tak. W każdym z nas jest dziecko i im częściej może się powygłupiać, ujawnić swoje marzenia, tym lepiej dorosłemu. Kiedy w relacji intymnej spotkają się nasze dziecięce aspekty, możemy całkiem skupić się na przyjemności i zabawie.

Ale w tym, żeby w łóżku skupić się na zabawie, często przeszkadzają
nam nasze realnie istniejące dzieci.

Kiedy stajemy naprzeciw siebie i w oczach zapala się nam: „pragnę cię”, dzieciom mówimy: „idźcie do cioci” albo „idźcie do swojego pokoju”. Nie martwimy się, że coś usłyszą. Dobrze, żeby wiedziały, że rodzice się kochają. Można zrobić kartkę: „Proszę nie przeszkadzać”, bo seks to rzecz ważna, a nawet święta dla pary. Szanujmy nasze pożądanie. A my co? W sypialni pilnujemy tylko, co wypada, a czego nie. Na dodatek, o zgrozo, mówimy czasem do niego „tatusiu”,
a on do nas „mamusiu”. A jak nazywamy jego penisa? Ptaszek, Wacuś, siusiak, Jaś, bo Jaś i Małgosia. Już nawet „chuj”, choć wulgarny, byłby lepszy, bo jest przynajmniej męski. A dla mężczyzny to nader ważne, żeby w naszych oczach jego członek był męski. Ja lubię: tygrys. To piękny zwierz. Niesłychanie dziki. Nie można go oswoić. Robi, co chce. Jak jest głodny, to głodny i już. Ciekawe, ile kobiet kocha penisa swojego mężczyzny, jak go nazywa, czy utożsamia
go z nim, czy oddziela? Ile uważa za zmorę, a ile za przyjaciela.

Zapytajmy czytelniczki, może do nas napiszą.

Byłoby cudnie! Prosimy… Stosunek kobiety do penisa wpływa na jakość związku. Bo tak jak kobieta potrzebuje zachwytu mężczyzny nad swoją waginą, tak mężczyzna potrzebuje
zachwytu kobiety nad swoim penisem. On jest jego integralną częścią, i to do zadań specjalnych. Zajmując się nim, kobieta zajmuje się mężczyzną, bo on często utożsamia się ze swoim penisem. Kobiety z waginą utożsamiają się niestety rzadziej, częściej z piersiami czy z brzuchem. Mężczyzna odczuwa seks przede wszystkim genitalnie, jeśli więc kobieta kocha jego członek, traktuje jako coś, co do niej pasuje, a seks jako zespolenie – to mężczyzna czuje się kochany.

Ale to chyba nie znaczy, że jest tylko jeden sposób na okazywanie mężczyźnie miłości?

Masz na myśli tzw. robienie laski? Nie stworzyliśmy jeszcze innych, fajnych określeń na opisanie czynności, o której można powiedzieć: kochanie jego członka, a nawet kochanie jego samego. Kobietom jest trudno o równowagę między wstydem i bezwstydem. Pytają: „Co to znaczy,
że mam go kusić? Czy zakładać ciuchy erotyczne?”. Dla jednego mężczyzny tak, dla innego nie. Ale tak naprawdę kusić to znaczy samej mieć ochotę. Nic tak mężczyzny nie rozpala jak to, że kobieta ma ochotę. Jeśli ona jest w kontakcie ze swoją seksualnością, nie musi przybierać wyzywających póz. Przeżyli razem superseks w lesie? Wystarczy, że następnym razem powie: „mam ochotę na spacer do lasu”. Mężczyzna potrzebuje poczuć się przez kobietę przyjęty. Dla niego to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu – być w kobiecie, w tym bezpiecznym i ekscytującym miejscu. Pierwotnym, dostępnym dzięki temu, że ma blisko swoją kobietę.

Czyli znów mówimy o seksie.

Na terapii par mężowie często pytają żony: „dlaczego mnie odpychasz? Czemu mówisz, że mężczyźni chcą tylko tego”. Staram się wtedy pokazać kobietom, ile tracą, odrzucając męskie pożądanie. W nim jest wiele uczuć, których mężczyźni inaczej nie umieją okazać. Kobiety słuchają
mnie, a potem mówią: „to co, ja mam się zmuszać?”. Nie, pogadaj z przyjaciółką, z psychoterapeutką, dlaczego nie chcesz seksu. Kobieta, która czuje się obrażona męską seksualnością, zwykle jest zagubiona w swojej kobiecości. Nie akceptując jej, nie czuje się istotą seksualną. Może dlatego, że jej matka uznawała seks za coś brudnego. Nie sypiała z jej ojcem, a kiedy w filmie były „sceny”, zasłaniała córce oczy? Jeśli tak, to trzeba o tym otwarcie powiedzieć mężowi. Wtedy można przez jakiś czas tylko pieścić się, bez seksu. Nauczyć się też sprawiać sobie inne przyjemności. On zabierze ją do kina, ona pójdzie z nim na mecz, on jej coś pysznego ugotuje, ona pomasuje mu stopy.

Właśnie, my nie wiemy, co sprawia przyjemność naszym mężczyznom. Ja dopiero po 14 latach małżeństwa dowiedziałam się, że mój mąż interesuje się boksem.

Tego wieczoru, kiedy Gołota miał się bić z Adamkiem, byliśmy zaproszeni na przyjęcie. „Ja nie pójdę” – powiedział mój partner. „Ale tam wszyscy będą oglądać walkę” – powiedziałam. „Skoro tak, to idę”. Szanujmy upodobania swoje i partnera, dajmy sobie i jemu prawo do przyjemności.
Jeśli chce grać w piłkę, niech gra. Oczywiście nie kosztem bycia mężem czy ojcem. Ale gdy pozwolimy mu być sobą, zaakceptujemy to, że on nie ogląda naszych seriali, i nie będziemy śmiać się z jego zainteresowań samochodami, poczuje się kochany. To, co nas różni, będzie nas do siebie przyciągać.

Zapytałam znajomego 38-latka, kiedy czuje się kochany. Odpowiedział, że dla niego najważniejsza jest czułość, to, że ona całuje go na dzień dobry, przytula.

20-latek, który ma wzwód jak skała i jedyne, o czym marzy, to seks, może nie zdawać sobie sprawy, że jego pragnienie fizycznej bliskości z kobietą to także pragnienie czułości. Ale im mężczyzna starszy, tym lepiej o tym wie. Ale i tu pojawiają się problemy. Kobieta chce być przytulana, ale wścieka się, że on to robi tylko, kiedy idą do łóżka. Złości się, że gdy sama go przytula, on odbiera to jako zaproszenie do seksu. Ale ja postawię ważne pytanie: ile twój mężczyzna ma w waszym związku czułości? Jeżeli mało, przytulanie wywoła w nim łańcuch emocji i reakcji, na końcu których jest wzwód. Jeśli wiele, częściej będzie bezinteresownie czuły. Seks nie jest już wtedy jedyną drogą do blis kości. Ludzie, którzy potrafią okazywać czułość, ustawiają przytulny namiot pośrodku świata i są w nim szczęśliwi.

Przyjaciel mówi, że chce od kobiety tylko tyle, żeby była i akceptowała go. Ale właśnie to okazuje się nieosiągalne.

Moja kuzynka wyrzeka, że jej mąż wciąż coś robi w domu, nawet schody sam zrobił. Ja jej na to, że takiego mężczyznę ozłociłabym. Donosiłabym mu jedzenie, ziemniaczki ze skwarkami, i mówiła: „cudnie to robisz, kochany”. W międzyczasie zaciągnęłabym go do łóżka, wychwalała
i wycałowała. Ale jeśli ktoś potrzebuje pretekstu, by mieć pretensje, to go znajdzie. Wciąż rozliczamy partnera, jeśli w dzieciństwie nie dostałyśmy bezwarunkowej miłości i nadal jej pragniemy. Nasze matki miały o wszystko pretensje, więc i my mamy. Mówię swoim klientkom: mamy złe nawyki, ale mamy też rozum. Używajmy go więc nie tylko w pracy, lecz także i w domu. Ale tam zamieniamy się w dzidzie, które marzą, by mężczyzna odgadywał i spełniał ich oczekiwania, lub ksantypy.

Na wakacjach widziałam, jak młoda kobieta przyniosła swojemu mężczyźnie słoik z robakami. Nakopała ich dla niego, żeby miał jak wędkować. Jakoś mnie to zasmuciło.

Bo czy ona lubi szukać w ziemi robaków? Ja nie lubię. Mężczyzna woli sobie też sam nakopać robaków. Każdy musi mieć swój świat, inaczej stajemy się dla partnera nudni. Ale są kobiety, które zaprzedają mężczyźnie duszę. Mówią: „wszystko mu dałam i dlaczego on mnie nie kocha?”. Na co panowie odpowiadają: „ale ja nic od ciebie nie chciałem. Tylko żebyś była ze mną szczęśliwa”. Bo oni chcą od kobiet właśnie tego, żeby były z nimi szczęśliwe. To cała tajemnica. Nie można być dla partnera mamuśką, bo przestanie nas pożądać. Żadnych takich: „najedz się, ubierz ciepło, usiądź sobie wygodnie”. To ty masz usiąść wygodnie, a on niech postoi. Jeśli kobieta wciąż daje, a nie umie brać, mężczyzna przestaje czuć się ważny. Nie może uszczęśliwić swojej kobiety, nie może poczuć się przy niej prawdziwym mężczyzną.

Jak okazywać miłość komuś, kto nam jej nie okazuje?

Jeśli chcesz nauczyć go, by okazywał więcej uczuć, sama to rób. Tak jak lubisz. Bo mężczyźni bardziej się wstydzą niż my. Potrafią dużo, kiedy zaleją ich hormony: „ona musi być moja”. Ale potem, gdy ona już jest jego, ale wciąż narzeka, czują się bezradni. Są nauczeni, że mają coś robić. No to on fuknie: „co ty taka chodzisz zła?!” i wydaje mu się, że już coś zrobił, powiedział, że widzi coś niedobrego. Ale ona – obrażona – nie odpowie mu, bo uważa, że powinien się domyślić: „Kiedyś zabierał mnie na romantyczne spacery, to i teraz powinien”. Ale on nie będzie tego robił sam z siebie. On już sobie ciebie wychodził. To nie znaczy, że masz ze spacerów zrezygnować. W miły i otwarty sposób powiedz mu, że ci na nich zależy. Uciesz się, gdy na ten spacer pójdziecie. Całuj go, przytulaj, głaszcz i chwal. Ale nie udawaj. Kobieta daje mężczyźnie poczucie ugruntowania w ziemi, w świecie. I to jest prawda, że oni wszystko robią dla nas. Ale my tego nie umiemy odczytać.

A gdybyśmy umiały, to czego mężczyzna oczekuje od kobiety? Miłości, domu?

Chce być kochany, ważny i niezbędny. Kiedyś był ważny z samego faktu bycia mężczyzną. Teraz złości się, że kobieta staje się ważniejsza niż on. A tak nie może być. Obie płcie muszą być równie ważne. Moja wersja jest taka: ty masz tron wyższy, a ja szerszy. Ty jesteś chudy i wysoki, a ja niska i gruba. Takie trony są na naszą miarę. Kiedy sobie to uzmysłowiłam, przestałam walczyć z nim o władzę i zaczęłam go naprawdę kochać. Weszłam kiedyś do sali, w której było pełno gości, a ponieważ mój mężczyzna przyszedł pierwszy, rozejrzałam się za nim. I nagle, tak jakby
ktoś włączył reflektor, zobaczyłam go, tam gdzie stał, było jaśniej. Poczułam: to tego właśnie człowieka kocham. Po co mi pretensje do niego, że kładzie na stole kluczyki od samochodu? Czy to takie istotne? On jest ważny. Jest mój. Mój osobisty.

Weź udział w konkursie i zdobądź jeden z 5 egzemplarzy książki „Porozmawiajmy o seksie”.

Kup książkę w naszej księgarni.

Fragment pochodzi z książki Wydawnictwa Zwierciadło, pt. „Porozmawiajmy o seksie”.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze