fbpx

W łóżku z przyjacielem

Corbis

On gej, ona brzydula. Tylko w tym wypadku przyjaźń między kobietą a mężczyzną ma szansę!”. Stereotyp czy coś w tym naprawdę jest?

Tytułowy bohater kultowego już filmu „Kiedy Harry poznał Sally” twierdził, że w każdym bliskim damsko-męskim związku prędzej czy później pojawia się seks. I rzeczywiście: pod koniec filmu główni bohaterowie wylądowali pod wspólną kołdrą.

− Społeczny stereotyp mówi, że przyjaźń między płciami jest możliwa tylko wtedy, gdy mężczyzna jest gejem, kobieta jest brzydka albo próbowali już seksu i nie wyszło – mówi Anna Gawkowska, psycholog i terapeuta. – I choć stereotypy często fałszują rzeczywistość, w tym jest ziarenko prawdy: konfiguracja kobieta plus gej rzeczywiście zapewnia istnienie porozumienia intelektualnego i emocjonalnego i wyklucza napięcie erotyczne. Choć zdarzają się też heteroseksualne mieszane przyjaźnie, wiele z nich nie wytrzymuje „próby napięcia”.

Przytoczmy na przykład taki paradoks. Niemieccy socjologowie, za pośrednictwem badającej opinię publiczną firmy GFK Marktforschung, postawili kilku tysiącom osób pytanie: „Czy wierzysz, że damsko-męska przyjaźń jest możliwa?”. Prawie trzy czwarte respondentów odpowiedziało twierdząco. Ci sami badacze postanowili sprawdzić także rzeczywisty odsetek mieszanych przyjaźni. Okazało się, że wynosi on zaledwie 2 procent wszystkich przyjacielskich związków!

Trudny początek

Damsko-męskiej przyjaźni nie jest łatwo w naszym rozerotyzowanym świecie. Już na starcie napotyka na wiele trudności. Kiedy kilkuletnia dziewczynka bawi się z chłopczykiem na przykład klockami Lego, zwykle budują z nich dom. A skoro już jest dom, to ktoś musi w nim mieszkać, czyli potrzebna jest para, najlepiej małżeńska. Zaczyna się więc zabawa w tatę i mamę: ona gotuje, on czyta gazetę, i od czasu do czasu dają sobie buziaka.

− Maluchy nie mają świadomości płci, jeszcze nie wiedzą, czym się od siebie różnią (oprócz innych kolorów ubranek), ale już zaczynają odgrywać przypisywane im role, kładąc podwaliny pod własne postrzeganie kobiet i mężczyzn w przyszłości – tłumaczy Gawkowska.

Potem idą do szkoły i w ogóle przestają się ze sobą bawić – w podstawówce chłopczyk może usłyszeć: „Co ty, z babą się zadajesz?!”, a dziewczynka: „Nie biegaj z chłopaczyskami!”. Kilka lat później wchodzą w okres dojrzewania, podczas którego druga płeć jest postrzegana raczej jako obiekt pożądania i mrocznej fascynacji.
− W tym wieku zaczyna być ważne, kto spojrzał, jak długo i kto kogo poprosił do tańca – komentuje psycholog. – Wspólne zabawy oznaczają flirt albo grę w butelkę. Pozbawiony erotyzmu związek dwóch płci w tym okresie to ogromna rzadkość.

I jak w wyniku takiego procesu ma powstać istota, która będzie umiała się odnaleźć w mieszanej przyjaźni?
Jeszcze sto lat temu dziewczynki i chłopcy chodzili do różnych szkół, uczyli się innych zawodów, nawet wolny czas spędzali oddzielnie, miejsca publiczne odwiedzając wyłącznie w celu znalezienia partnera (a potem w jego towarzystwie). Dziś spotykamy się zarówno w szkole, jak i pracy, a dawny wyraźny podział ról nieco się zatarł. Nadal jednak, mimo emancypacji, kobietom i mężczyznom nie udało się znaleźć zbyt wielu wspólnych obszarów. Są oczywiście panowie zainteresowani modą i chętnie rozmawiający o emocjach i kosmetykach oraz panie, które uprawiają wyczynowo sporty ekstremalne, robią prawo jazdy na motocykl czy ciężarówkę i interesują się polityką, ale to nadal rzadkość.

− Wieleset lat patriarchalnej tradycji wciąż jeszcze w nas tkwi, dlatego mieszana przyjaźń może mieć trudniejszy start – uważa Gawkowska. – Choć kultura i społeczeństwo sporo nam ułatwiają (często mamy te same zawody, uprawiamy te same sporty), to w wielu środowiskach kobietom i mężczyznom ciężko znaleźć płaszczyznę wspólnych zainteresowań, będącą podstawą koleżeńskiego związku.

 

Instynkt nie chce spać

Przyjaźń między kobietą a mężczyzną najbardziej utrudnia popęd seksualny. Jakby na to nie patrzeć, przez większość historii ludzkości funkcjonowaliśmy przede wszystkim jako osobniki przeciwnej płci, których zadaniem było zadbać o przedłużenie gatunku. Inteligencja, kultura i społeczna ogłada to dość nowe wynalazki. Stąd instynkty – choć nad nimi panujemy – wciąż liczą się w naszym życiu.

Podobno statystyczny mężczyzna myśli o seksie co 7 sekund. Zdaje się to potwierdzać ankieta przeprowadzona przez dziennik „Hamburger Morgenpost”. Na pytanie: „Czy przespałbyś/przespałabyś się z najlepszą przyjaciółką/ najlepszym przyjacielem swojej dziewczyny/ swojego chłopaka, gdybyś miał/miała nie ponieść tego konsekwencji?”, „tak” odpowiedziało dziewięciu na dziesięciu mężczyzn i tylko 10 proc. kobiet. Skoro panowie bez wahania przespaliby się z najlepszą przyjaciółką swojej dziewczyny, to jest duże prawdopodobieństwo, że zrobiliby to także ze swoją najlepszą przyjaciółką. Paniom jest łatwiej wierzyć w platoniczność związków koleżeńskich, bo w ich życiu seks odgrywa inną rolę.

Przyjaźń nie przetrwa takiego wydarzenia, jakim jest seks. To rodzaj zdrady. Zdradziliśmy umowę, relację, a częso stałego partnera.

Z. Sylwan

− W zachowaniu platonicznego poziomu przeszkadza jeszcze jedno: brak wprawy ze strony mężczyzn – tłumaczy psycholog. – Kobiety mają wiele bliskich związków z innymi kobietami; łączy je z nimi zażyłość, poufałość i intymność bez erotycznego zabarwienia. Mężczyźni odwrotnie: z kumplami chodzą na mecze, ryby czy piwo, ale trzymają ich na odległość ramienia i nie budują z nimi bliższych relacji. Intymność pojawia się tylko w związkach z kobietami. Stąd bliskość emocjonalna jest zwykle przez nich utożsamiana z seksualną. W takiej sytuacji powstrzymywanie się od seksu wydaje się sztuczne i niepotrzebne.Dlatego mieszane przyjaźnie wychodzą nam najlepiej wtedy, kiedy hormony już nie grają pierwszych skrzypiec.

− Przyjaźniąc się z bardzo atrakcyjną fizycznie osobą przeciwnej płci, oprócz pokusy, z którą trzeba walczyć, narażamy się jeszcze na obmowy: mężczyzna, który się „tylko kumpluje” z piękną kobietą i nawet nie próbuje jej uwieść, może dostać łatkę geja, nieudacznika czy impotenta. Kobietę, która nie ma żadnych zakusów na superprzystojnego towarzysza, złośliwe koleżanki mogą okrzyknąć oziębłą – ostrzega Gawkowska.

Nigdy nie będzie tak jak dawniej

Platoniczne przyjaźnie najlepiej działają w stanie równowagi: gdy obie strony mają jednakowo aseksualną wizję związku. Ale bywa i tak, że jedna od początku chce czegoś więcej, tylko się z tym nie zdradza, bo „nie ma okazji”, i czeka w przyczajeniu.

− Prawdziwe intencje często zdradza jakaś istotna zmiana, na przykład jedno z przyjaciół się rozwodzi lub odchodzi od stałego partnera – uważa Gawkowska. – W takim momencie „przyczajony przyjaciel” może się uaktywnić i proponować spotkania bardziej o charakterze randek niż niezobowiązujących wypadów. Otwiera się furtka do zmiany płaszczyzny znajomości. Jeśli przyjaźń była naprawdę platoniczna, nikt nie będzie próbować przez nią przejść.

Ale rozwód to nie jedyny powód, dla którego trafiamy do łóżka z najlepszym przyjacielem. Jest ich więcej: możemy to zrobić z żalu, rozpaczy, żałoby, nudy, ciekawości, pod wpływem impulsu czy z wygody (po co mam szukać wśród obcych, skoro pod ręką jest ktoś znajomy). Czasem katalizatorem jest alkohol, który znosi kontrolę i przesuwa granice, a niekiedy sytuacja związana z nagłą bliskością czy nagością, np. nocleg w jednym pokoju czy wspólna kąpiel nago w jeziorze. Niestety, tylko w komediach romantycznych oboje żyją potem ze sobą długo i szczęśliwie.
− Seks przyjaciół nie jest dobrym sposobem na to, by wybuchło uczucie – twierdzi psycholog.
– Powstaje bowiem pytanie: czemu nie narodziło się przez tych np. dziesięć lat znajomości? Po wspólnie przeżytej nocy wcale nie muszą też obudzić się z poczuciem, że odkryli miłość swego życia, ale że stało się coś złego, coś, czego żałują.

Niestety, przyjaźń zwykle nie jest w stanie znieść takiego wydarzenia, jakim jest wspólne pójście do łóżka, bo to rodzaj zdrady: zdradziliśmy naszą umowę, relację, a czasem i naszych stałych partnerów. Jedni mają poczucie winy, inni straty, jeszcze inni odrzucenia. Owszem, niektóre relacje wytrzymują zdradę, ale to raczej wyjątki.
− Co się stało, to się nie odstanie. Wiele jednak zależy od tego, co obydwoje z tym zrobią – uważa Gawkowska. – Po wspólnej nocy jest sporo emocjonalnego zamętu. Nie znam pary, która by to wytrzymała i mogła się przyjaźnić jak dawniej.

To, że między przyjaciółmi pojawi się miłość i stworzą doskonały związek – bo przecież znają się jak łyse konie i wiedzą, co dostają wraz z nowym partnerem – jest tylko pobożnym życzeniem. Dlaczego? Oprócz seksu w relacji pojawi się też całe mnóstwo nowych czynników. Wiele z nich może okazać się ponurą niespodzianką.
Na przykład wynikająca z bliskości fizycznej zazdrość, zaborczość i chęć posiadania drugiej osoby na wyłączność. Przestrzeń i wolność, charakterystyczne dla luźniejszego związku, jakim była przyjaźń – nagle znikną. W relacji seksualno-miłosnej dominują bowiem słowa: „powinieneś”, „oczekuję”, „pragnę”. Pojawia się też element odpowiedzialności za drugą osobę – a to obciążające. Niestety, jako kochankowie możemy nie być w stanie powtórzyć tej cudownej, niewymuszonej bliskości z czasów przyjaźni.l