1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Prawdy i mity o HIV

Prawdy i mity o HIV

123RF.com
123RF.com
HIV to wirus o którym mówimy najczęściej. Fakt, iż nadal pozostaje nieuleczalny, sprawia, że funkcjonuje cała masa mitów na jego temat. Oto kilka z nich.

MIT: HIV zawsze oznacza AIDS

HIV, czyli ludzki wirus niedoboru odporności, niszczy komórki odpornościowe CD4, których zadaniem jest walka z chorobami. Nie wszystkie osoby zakażone HIV zachorują na AIDS. Poddając się odpowiedniemu leczeniu, można żyć wirusem nawet przez kilkadziesiąt lat i nie zachorować na AIDS.

O AIDS (zespole nabytego niedoboru odporności) mówimy, gdy osoba zakażona HIV zachoruje na tzw. chorobę wskaźnikową tj. chorobę oportunistyczną, umieszczoną na liście chorób wskaźnikowych sporządzonej przez CDC (Center for Diseases Control) w Atlancie. Choroby wskaźnikowe występują u osób ze znacznie zniszczonym układem immunologicznym. Dzieje się to zwykle w 7-10 lat po zakażeniu, choć coraz częściej okres ten jest krótszy.

PRAWDA: Przyczyną AIDS na pewno jest wirus HIV

Większość badań naukowych potwierdza pogląd, że wirus HIV wywołuje AIDS. Wciąż istnieją jednak pewne zagadnienia związane z HIV, których nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Do tej pory eksperci nie wiedzą dlaczego niektóre osoby zakażone wirusem, nawet nieleczone, żyją długo bez żadnych objawów choroby, a inne nie.

MIT: Wirusem HIV można się zakazić przez ukąszenie komara, który wcześniej ukąsił zakażoną osobę

Nie ma możliwości zakażenia się taką drogą. W naszym klimacie żaden owad dotychczas nie był pośrednikiem zakażenia. HIV to ludzki wirus upośledzenia odporności. Nie jest on zdolny do rozwoju w organizmie komara czy innego owada i nie ma możliwości namnażania się, m.in. ze względu na brak odpowiednich komórek w ustroju bezkręgowca.

PRAWDA: Nie istnieje skuteczne lekarstwo na AIDS

Niestety, do tej pory nie udało się wynaleźć skutecznego leku, który pozwoliłby całkowicie zwalczyć infekcję wirusem HIV czy też AIDS. U chorych stosuje się kombinacje kilku leków antyretrowirusowych, tzw. HAART, które pozwalają na ograniczenie wiremii i utrzymanie pacjenta w dobrej kondycji.  Terapia dobierana jest indywidualnie, i zależy od stanu klinicznego pacjenta. Wczesne wykrycie zakażenia HIV oraz właściwe leczenie pozwalają na znaczne wydłużenie życia pacjentów.

MIT: Dziecko mające seropozytywnego rodzica rodzi się z wirusem

Zakażenie wirusem HIV nie przekreśla rodzicielstwa. Jeśli zakażona kobieta, współpracuje z lekarzami i poddaje się właściwemu leczeniu, ma niemal prawie 100% szans na urodzenie zdrowego dziecka. Jednak matka, zakażona HIV, nie może karmić piersią – do zakażenia może dojść podczas karmienia piersią.

Mężczyźni zakażeni HIV również mogą zostać ojcami. Obecnie istnieją metody, pozwalające na odseparowanie plemników od płynu nasiennego i innych znajdujących się w nim komórek i połączenie ich z komórką jajową matki. Takie postępowanie daje 100% pewności, że dziecko urodzi się zdrowe.

PRAWDA: Ujemny wynik badania nie musi oznaczać braku zakażenia

Najczęściej stosowane testy nie wykrywają obecności samego wirusa, ale jego przeciwciała, czyli białka wytwarzane przez układ odpornościowy organizmu. Przeciwciała anty-HIV pojawiają się zwykle w pierwszych tygodniach po zakażeniu, ale ich poziom nie zawsze jest wystarczający do ich wykrycia. U niektórych osób przeciwciała pojawiają się nieco później, dlatego test anty-HIV powinien być wykonany po 3 miesiącach od ryzykownego zachowania. Dopiero wtedy jest wiarygodny..

MIT: można się zakazić wirusem przez podanie ręki i  pocałunek

Nie odnotowano dotąd przypadku infekcji wirusem HIV poprzez podanie ręki i pocałunek. Teoretycznie w przypadku głębokiego pocałunku zakażenie jest możliwe jeśli śluzówka wewnątrz ust jest uszkodzona, ale również  wówczas wirus przenoszony jest z krwią,, która pojawia się w związku z uszkodzeniem błony śluzowej.  Jest to jednak bardzo mało prawdopodobne.

Pływanie w jednym basenie, korzystanie ze wspólnej ubikacji, również nie powodują zakażenia. Podobnie jak korzystanie z naczyń, których używała osoba zakażona.

Wirus HIV nie może przetrwać długo poza organizmem człowieka. Wystawiony na długotrwałe działanie powietrza oraz innych czynników środowiska zewnętrznego zostaje unicestwiony. Poza organizmem niszczy go ciepło (ginie w temp. 56°C), wysychanie, mydło i woda, detergenty, a także środki odkażające.

PRAWDA: Osoby zakażone wirusem HIV mogą dożyć starości

Wielu, odpowiednio leczonych chorych, którzy bezwzględnie stosują się do zaleceń lekarza, żyje z HIV nawet kilkadziesiąt lat i osiąga normalną długość życia.

MIT: Nie wolno uprawiać seksu z osobą zakażoną wirusem HIV

Dobra prezerwatywa daje aż 98% pewności, że nie dojdzie do zakażenia. Należy pamiętać jednak, ze przestaje ona chronić przed wirusem, jeśli użyta zostanie wraz ze środkiem nawilżającym tzw. lubrykantem.

PRAWDA: U niektórych ludzi, nawet przez kilka lat od zakażenia wirusem HIV, nie pojawiają się żadne objawy

Większość osób zauważa u siebie pierwsze symptomy w ciągu od 10 dni do kilku tygodni po zakażeniu. Są one mało charakterystyczne, podobne do objawów grypy: gorączka, ból gardła, wysypka, zmęczenie. Najczęściej mijają po kilku tygodniach i przez kolejnych kilka lat zakażenie przebiega bezobjawowo. Dlatego jedynym sposobem na właściwą diagnozę, jest wykonanie testu. Ponadto, nie każda osoba zakażona HIV będzie miała AIDS. U ok. 7% - 10% zakażonych nie dochodzi do rozwoju AIDS, mimo wieloletniego zakażenia HIV.

MIT: Problem HIV dotyczy tylko homoseksualistów i narkomanów

W latach 80 - tych, gdy wybuchła epidemia zakażeń HIV, infekcje najczęściej opisywano w grupach homoseksualistów i narkomanów. Jednak w ostatnich latach, odnotowano drastyczny wzrost nosicieli wirusa wśród heteroseksualistów, którzy przenoszą wirusa głównie na drodze kontaktów płciowych.

PRAWDA: HIV może mieć każdy

Wirusem może zakazić się każda osoba, niezależnie od płci, wieku, orientacji seksualnej, narodowości, czy wyznania. Chorobą dotknięte są nawet dzieci. Dlatego dziś nie mówi się już o grupach ryzyka, ale o ryzykownych zachowaniach. Zakażenie najczęściej dotyczy osób w wieku od 20 do 39 lat.

MIT: Osoby zakażone wirusem są same sobie winne

Wśród zakażonych HIV istnieją osoby, które swoim zachowaniem nie naraziły się na zakażenie np. kobiety mające jednego partnera seksualnego. Podobnie jest z dziećmi zakażonymi HIV od matek – trudno jest mówić więc o winie. Ponadto, takie rozpatrywanie chorób jest bardzo krzywdzące, gdyż do większości chorób dochodzi poprzez zaniedbanie czy narażenie na zachorowanie. Przykładem mogą być otyli chorujący na cukrzycę czy palacze chorujący na raka płuc.

Niestety, ten fałszywy pogląd na temat osób zakażonych HIV, ze względu na niski poziom edukacji społecznej, wciąż pokutuje, krzywdząc te osoby.

PRAWDA: Seks nie jest bezpieczny, nawet gdy oboje partnerzy są seropozytywni

Nawet partnerzy zakażeni wirusem HIV powinni zabezpieczać się prezerwatywą. Prezerwatywa może uchronić nie tylko przed innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową, ale przede wszystkim przed innymi szczepami wirusa HIV, które mogą być odporne na wasze leki antyretrowirusowe.

MIT: W Polsce problem HIV/AIDS nie istnieje

Wirus HIV dotarł do naszego kraju później niż do USA i Europy Zachodniej. Pierwsze zakażenia miały miejsce w trakcie dynamicznych przemian politycznych, kiedy zaczęło gwałtownie wzrastać bezrobocie, a Polacy zaczęli nadużywać alkoholu i narkotyzować się. Pierwsze zachorowania w Polsce  zdiagnozowano w 1985 roku, kiedy to pojawiły się testy diagnostyczne wykrywające to zakażenie. Od tego czasu zarejestrowano już ponad 15 tys. zakażeń. Każdego roku diagnozowanych jest prawie 1000 nowych. W Polsce żyje prawdopodobnie 25-35 tys. osób z wirusem HIV. Większość z nich nie ma o tym pojęcia.

PRAWDA: Istnieje realne zagrożenie zakażeniem nie tylko podczas stosunku pochwowego, ale także przy innych formach zbliżenia

Wprowadzenie członka do pochwy stwarza bardzo sprzyjające warunki do przeniesienia wirusa, ale nie jest to jedyna droga zakażenia. Poważne ryzyko niesie za sobą również seks oralny. Najgroźniejszy jest seks analny, który wiąże się często z uszkodzeniem śluzówki. Przerwanie aktu płciowego przed wytryskiem nie zapobiega zakażeniu wirusem HIV. Jedyną skuteczną ochroną podczas wszystkich form stosunku jest prezerwatywa.

MIT: Wirusem HIV można zakazić się u dentysty 

Wirus HIV może się przenosić poprzez kontakt uszkodzonego naskórka z zainfekowaną krwią. Narzędzia używane przez stomatologów są zawsze dokładnie myte i sterylizowane.  Dlatego leczenie stomatologiczne nie stanowi istotnego zagrożenia, pod warunkiem zachowania odpowiednich środków ostrożności. Dotychczas w Polsce nie zarejestrowano takiej drogi zakażenia.

Gabinety dentystyczne zazwyczaj stosują rygorystyczne procedury, chroniące pacjentów przed potencjalnym przeniesieniem zarówno wirusa HIV, jak i innych chorób zakaźnych. Warto jednak zawsze zwrócić uwagę, czy wszystkie narzędzia zostały starannie wysterylizowane przed użyciem.

PRAWDA: Można zakazić się wirusem HIV od osoby, która nie ma objawów chorobowych

Wiele chorób przenoszonych drogą płciową, w tym zakażenie wirusem HIV, rozwija się etapowo. Po kilkunastu dniach od infekcji mogą manifestować się pewne, zwykle niespecyficzne objawy, które często nie są w ogóle kojarzone z zakażeniem. Objawy te następnie ustępują na pewien czas, chociaż zakażenie postępuje. W tym czasie wirus HIV, podczas ryzykownych zachowań, może z łatwością przenieść się do innego ludzkiego organizmu.

MIT: Transfuzja krwi jest niebezpieczna

Gdy wybuchła epidemia HIV, nasza wiedza o wirusie była niewielka. Do zakażeń dochodziło wówczas dość często w trakcie transfuzji zainfekowanej krwi lub też preparatów krwiopochodnych np. czynnika VIII stosowanego w leczeniu pacjentów z hemofilią. Dziś krew używana do transfuzji, przed podaniem jest badana na obecność HIV. Kwestionariusze w stacjach krwiodawstwa ankietują krwiodawców na okoliczność ryzykownych zachowań, mogących być źródłem zakażenia HIV.

*Konsultacja merytoryczna tekstu – prof. Alicja Wiercińska – Drapało, Klinika Hepatologii i Nabytych Niedoborów Immunologicznych, WUM

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Duchowość w medycynie chińskiej – jakie są podstawowe zasady zachowania zdrowia?

Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
Negatywne emocje, które wprowadzają dysharmonię naszego wnętrza, możemy uwalniać poprzez medytację. (fot. iStock)
„Wielka Księga Żółtego Cesarza”, która powstała około 3 tysiące lat temu, jest pierwszym przekazem traktującym o Tradycyjnej Medycynie Chińskiej. W tradycyjnym przekazie uważa się, że to Duch stwarza wszystko.

Co możemy zrobić, według tradycyjnej medycyny chińskiej, żeby żyć długo i w dobrym zdrowiu? - Jeśli wierzymy, że istnieje dusza, jesteśmy już blisko życia i dbania o nie.

Pierwsza najważniejsza zasada: być szczęśliwym i wdzięcznym za życie.

Druga zasada: postępować zgodnie z naturą. Żółty Cesarz w rozdziale pierwszym księgi mówi, że trzeba respektować prawa Wszechświata. To Tao – droga naszego życia. W praktyce oznacza harmonię życia. Żeby ją wdrożyć w codzienność, należy zrozumieć cykl pięciu niebiańskich ruchów: Wody, Drzewa, Ziemi, Ognia i Metalu. To jest program życia – droga do integracji Ying i Yang, ziemi i nieba. Życie według rytmu pór roku. Woda generuje Drzewo – wiosną wysiewamy nasiono, podlewamy je, wyrasta roślina. Zaczyna się życie, by latem, wraz z ruchem do góry, przeżyć pełen rozkwit – tak przejawia się energia Ognia. Jesienią rośliny przestają już rosnąć – wszystko zasysane jest do Ziemi. Zawiązują się nowe nasiona – twarde jak Metal. Wiosną znowu będą potrzebować wody, by wzrosnąć. I tak będzie się działo rok za rokiem. Żyjąc zgodnie z prawem czterech pór roku, wiosną zasilajmy naszą energię i działajmy, latem wyciszajmy się i zażywajmy spokoju, jesienią koncentrujmy swoją energię, zima ją magazynujmy.

Trzecia zasada: przyjmować dobre jedzenie. W Chinach mówi się: „jedz ziemię, jedz niebo”. Oznacza to, żeby spożywać naturalną energię pochodzącą z tych jakości, czyli – nie jeść nic sztucznego. Chińskie pałeczki, służące do jedzenia, mają jeden koniec okrągły symbolizujący ziemię, a drugi kwadratowy na znak nieba. Podczas jedzenia palec środkowy między pałeczkami jest nieruchomy zgodnie z zasadą Yin. Porusza nimi energią Yang palec wskazujący.

Jakości nieba i ziemi odżywiają naszą florę bakteryjną w jelitach. Chińczycy traktują ją jako dodatkowy, odrębny organ, mamy jej 10 razy więcej niż komórek ciała. Niestety, współczesny przemysł przetwórczy, leki i chemikalia, niszczą florę bakteryjną. Efekt to choroby autoimmunologiczne, udary mózgu, nadciśnienie tętnicze, nowotwory, depresja. Te choroby pochodzą z supermarketów. Jedzenie tam sprzedawane jest wysokoprzetworzone i pełne toksyn. Podawane są one w tak małych stężeniach, że organizm nie ma szans się obronić gdyż nie jest w stanie wykryć tych śladowych ilości – niestety z czasem dochodzi do kumulacji toksyn i pojawiają się typowe symptomy zatrucia organizmu. Te trucizny są dla ciała niewidzialne, a przez to bardziej szkodliwe. I jeszcze jedna ważna rzecz: jedzenie musi nam smakować, być przyjemnością. Inaczej ciało nie będzie miało z niego pożytku.

Czwarta zasada: odreagować stres. Chińczycy uważają, że stres uszkadza duszę, ponieważ zaburza emocje. Stres nas wyniszcza, bo nie mamy czasu na harmonizację naszego wnętrza, na równowagę. Negatywne emocje to przede wszystkim: złość, nienawiść, zazdrość, frustracja, obawy, zamartwianie się, niepewność. Powinniśmy czuć je i uwalniać. Doskonałym do tego narzędziem jest medytacja. W naszym ciele jest dusza, w której zawarty jest swoisty kod życia. Jeżeli emocje niszczą duszę, niszczy się kod naszego przetrwania. Program życia zaczyna się mutować i pojawiają się choroby. Miejcie więc na uwadze szanowanie emocji.

  1. Zdrowie

Dbaj o jelita – nie tylko dieta

(Ilustracja iStock)
(Ilustracja iStock)
Jelita stanowią o komunikacji między tym, co dla organizmu ważne, a tym, co zupełnie niepotrzebne. Poza tym odpowiadają za odporność, nastrój i wygląd!

Gdy postanowiłam napisać wam o jelitach, nie przypuszczałam nawet, przed jak trudnym zadaniem staję. To tak ważny narząd, że nie jestem w stanie streścić wszystkiego do jednego felietonu. Świadoma znaczenia jelit – albo skutków ich chorób – czuję tremę, wkraczając na ten temat. O jelitach zwykło się mówić, że są drugim mózgiem. Bo poza główną ich funkcją, czyli trawieniem i wchłanianiem (wody oraz składników odżywczych), jelita odpowiadają także za wydalanie niestrawionych resztek pokarmowych i innych szkodliwych substancji, które są w naszym organizmie (na przykład cholesterolu, gdy jest go za dużo). Odpowiadają także za naszą odporność, nastrój oraz wygląd!

Jak mawia moja przyjaciółka po fachu Agata Ziemnicka, jelita to kanał komunikacji pomiędzy tym, co ważne, a tym, co zupełnie niepotrzebne. To szansa na wchłanianie do ciała tego, co zjadamy, oraz wyrzucenia z siebie tego, co szkodliwe lub zbędne.

Zacznijmy od podstaw. Jelita to cztery–pięć metrów „rury”, której wielkość, jak mnie uczono, po uwzględnieniu powierzchni wszystkich kosmków i wypustek, ma rozmiary boiska do piłki nożnej. W jelitach zamieszkują bakterie, których liczba jest w zasadzie nie do ogarnięcia. Moi synkowie powiedzieliby, że jest ich nieskończoność i jeszcze więcej – i tego się trzymajmy!
My, niczym gracze na konsoli, decydujemy o tym, co się w nich będzie działo, kto tam zamieszka i się dobrze poczuje, a kto będzie niemile widziany. Od nas zależy, czy zjemy probiotyki (kiszonki, pieczywo na zakwasie, kefir i jogurt, kombuchę oraz rzodkiewkę wyrwaną z ziemi i jedynie wytartą o spodnie), czy może jednak dokarmimy „te złe” cukrem i białą mąką. Mamy pada do gry w swoich rękach i dokonujemy wyboru podczas każdego posiłku. Fasolka czy mięso? Chałka czy owsianka? Słodki napój z konserwantami czy może zakwas z buraków?

Czas również ma znaczenie – mówi o tym prężnie rozwijająca się dziedzina naukowa zwana chronobiologią. Ja, królowa chaosu, mówię wam: im bardziej ułożony nasz dzień – pora spania, wstawania, godziny posiłków – tym jelita są szczęśliwsze. Oczywiście, znam życie i wiem, że nie jest łatwo dopasować domowy rytm do konkretnych pór, ale im lepiej nam się to uda, tym szczęśliwsze będą jelita. Unikanie stresu jest kolejnym czynnikiem, którego pominąć nie sposób – ale to już wszyscy wiemy, a ja mogę się mądrzyć i teoretyzować.

Aby to, co zjadamy, przechodziło przez przewód pokarmowy, potrzebna jest tak zwana fala perystaltyczna, czyli ruch jelit przesuwający treść pokarmową. Gdy owa fala zwalnia, cierpimy na zaparcia – problem powszechny i niezwykle uciążliwy. Wynikają one najczęściej z nieodpowiedniej diety i niedoboru błonnika, zbyt małej ilości wypijanej wody, niskiej aktywności fizycznej, stresu, ale też z sytuacji hormonalnej, przyjmowanych leków czy ciąży. Pacjenci często chcą skorzystać z błonnika kupionego w aptece, na przykład z suszonych skórek jabłek lub ziół podrażniających ściany jelit. Owszem, nasz dzisiejszy bohater uwielbia stymulację, kocha to, co szorstkie (a tak działają właśnie płatki owsiane, razowe pieczywo czy warzywa). Jednakże zamiast proszku z apteki polecam jabłko ze skórką, truskawkę z pesteczkami, warzywa, warzywa, warzywa i razowy chleb.

Na niewiele rzeczy w obecnym świecie mamy wpływ, ale na to, jak „zagramy” z naszymi jelitami, możemy być uważniejsi. I zrobić sobie wewnętrzne SPA karmione naturalnymi produktami.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Autorka bloga kachblazejewska.pl, współautorka książki „Kobiety bez diety. Rozmowy bez retuszu”, Burda Media Polska.

  1. Zdrowie

6 kroków do zdrowia duszy i ciała

Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia.  (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie - mówi Ewa Foley, trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia. (Fot. z archiwum Ewy Foley)
Narzekasz na spadek formy? Nękają cię drobne i większe dolegliwości? Skorzystaj z rad Ewy Foley. Może zdziałają więcej niż kolejny specyfik z apteki.

Prawdziwy dobrostan psychofizyczny to dużo więcej niż radzenie sobie z symptomami choroby. To powrót do prawdziwej tożsamości i uświadomienie sobie misji życia. Jak to zrobić? Krok po kroku.

1. Określ swój cel życiowy. Jednym z najlepszych powodów utrzymania dobrego stanu zdrowia jest potrzeba realizowania swojego życiowego celu. Jeżeli nie wiesz, co masz do zrobienia na Ziemi – twoja motywacja, aby być zdrową, może być osłabiona. Gdy określisz swój cel, będzie on działał jak magnes, który przyciąga cię do siebie, nadając sens wszystkiemu, co robisz. Zacznij od listy twoich wyjątkowych talentów. Następnie wypisz 10 cech charakteru, które najbardziej w sobie cenisz. Potem zrób listę 10 rzeczy, które lubisz robić i w których wyrażają się twoje niepowtarzalne uzdolnienia. Opisz kilkoma zdaniami swoją koncepcję świata doskonałego. Wreszcie: napisz zdanie, stosując 2–3 wyrażenia z trzech ostatnich zadań. To jest twój cel życiowy!

2. Pozwól, by przyroda cię uzdrawiała. Im większą równowagę osiągamy z otaczającymi nas żywiołami – tym łatwiej jest nam słuchać siebie i zaufać sobie, a poprzez to uzdrowić życie. Podaruj sobie noc przesiedzianą przy ognisku w milczeniu. Zacznij bardziej świadomie odczuwać swój związek z roślinami, drzewami i zwierzętami. Częściej chodź na bosaka po lesie, pływaj nago w jeziorze, wpatruj się w falujące morze, słuchaj muzyki etnicznej, graj na bębnie... Odkryj rytuały i ceremonie. Powróć do korzeni.

3. Żyj z pasją i entuzjazmem. Śmiej się. Płacz. Czuj. Kiedy się śmiejesz, w twoim mózgu wydzielają się endorfiny, które powodują naturalny „haj”, a układ oddechowy poddawany jest joggingowi. Śmiech uwalnia od bólu i choroby. Pragnienie życia, entuzjazm i pasja wzmacniają twój układ odpornościowy. Bez względu na to, czy jesteś chora, czy zdrowa – żyj tak, jakbyś za chwilę miała umrzeć. Żyj w pełni.

4. Służ innym, dawaj. Badania wykazują, że ludzie pracujący charytatywnie, z potrzeby serca są dużo zdrowsi. Dawaj, a będziesz zdrowsza, szczęśliwsza i bogatsza. Za czasów Starego Testamentu zwyczajem Izraelitów było oddawać na rzecz innych dziesiątą część wszystkich dochodów. Zwyczajem ludzi, którzy osiągnęli sukces, jest oddawanie 10 proc. zarobków tym, którzy mają mniej. Poza tym ten, kto ofiarowuje pieniądze, ma ich jeszcze więcej. Takie działanie jest sygnałem dla wszechświata: „Dziękuję. Mam więcej, niż potrzebuję. Dlatego mogę oddać”.

5. Zatroszcz się o swoje ciało. Dowiedz się, jak funkcjonują poszczególne narządy, organy i gruczoły. Poznaj anatomię i fizjologię ludzkiego ciała. Dowiedz się, jakich ziół, witamin, mikroelementów, soli tkankowych, aminokwasów i nienasyconych kwasów tłuszczowych potrzebuje twój organizm, by dobrze funkcjonować. Przestudiuj różne szkoły odżywiania – makrobiotykę, wegetarianizm, weganizm, odżywianie zgodne z grupą krwi, kuchnię chińską według Pięciu Przemian. Ja od wielu lat łączę te dwie ostatnie metody. Zadbaj o jakość wody, którą pijesz (min. 1,5 litra dziennie). Raz w roku przeprowadź najstarszą terapię znaną ludzkości, czyli post. Zacznij praktykować ćwiczenia, które ci odpowiadają i sprawiają przyjemność. Co najmniej dwa razy w miesiącu idź na masaż.

6. Kochaj! Miłość jest największym uzdrowicielem. Bez niej usychamy jak kwiaty pozbawione wody. Miłość w moim pojęciu jest bezwarunkową akceptacją tego, co jest. Dlatego kochaj siebie i świat. Codziennie. Głęboko i z całej siły.

Ewa Foley trenerka rozwoju osobistego, life coach, autorka licznych książek, założycielka Instytutu Świadomego Życia Ewy Foley, organizuje wyprawy w miejsca mocy na Ziemi.

  1. Zdrowie

Zdrowa dieta na upały

123rf.com
123rf.com
W upalne dni nie mamy zbyt dużego apetytu i jemy mniej. Dodatkowo, wraz z potem tracimy wiele potrzebnych organizmowi składników. Letnia dieta powinna więc zawierać duże ilości płynów oraz wiele świeżych owoce i warzywa.

Melony, pomarańcze i grejpfruty dla orzeźwienia Codzienne menu powinno zawierać owoce, zwłaszcza te, które nawadniają organizm i działają orzeźwiająco, czyli melony, pomarańcze, grejpfruty i arbuzy. Te ostatnie mają w sobie ponad 90 proc. wody i podobnie jak inne owoce, zawierają antyoksydanty. „Przeciwutleniacze są niezbędne dla naszego zdrowia. Przede wszystkim neutralizują wolne rodniki, które uszkadzają komórki organizmu. Ponadto zmniejszają ryzyko chorób nowotworowych i miażdżycy, opóźniają procesy starzenia się organizmu i zmniejszają cholesterol”, wyjaśnia mgr Małgorzata Pelikan, dietetyk kliniczny z Centrum Dietetyki Klinicznej 4Health w Katowicach. Duża ilość wolnych rodników wytwarza się m.in. latem, w wyniku długiego przebywania na słońcu. Ich nadmiar przyczynia się do uaktywnienia enzymów, które niszczą włókna kolagenowe skóry i tym samym powodują utratę jej elastyczności. Nie zapominajmy o warzywach, równie bogatych w wodę, witaminy i składniki mineralne. Warto też do płynów, jakie wypijamy, wycisnąć sok z cytryny, aby efektywniej nawadniały nasze tkanki.

Zamiast ciężkostrawnych potraw, zjedz sałatkę Na czas upałów zrezygnujmy z tłustych i ciężkostrawnych potraw. Sprawiają one, że czujemy się ociężali i ospali. Dlatego do smażenia filetu z kurczaka wykorzystajmy patelnię grillową, która nie wymaga dodawania oleju, a rybę ugotujmy w wodzie, na parze lub w folii w piekarniku. Kiedy temperatury sięgają 35 stopni Celsjusza, mamy mniejszą ochotę na jedzenie gorących potraw. Dlatego zamiast gorącej zupy zróbmy chłodnik na bazie kefiru lub naturalnego jogurtu. Główne danie również nie musi być gorące – wystarczy letnia sałatka z pomidorami, zielonym ogórkiem, wędzonym łososiem lub kurczakiem – jeśli chcemy, by była bardziej sycąca. Sałatka powinna szybko się trawić, zatem zrezygnujmy z sosów na bazie śmietany lub majonezu, a zastąpmy jogurtem. Wystarczy też skropienie jej cytryną lub oliwą, która pomaga wchłaniać witaminy z warzyw. Warto wykorzystać do sałatki świeże orzeźwiające zioła, np. bazylię lub miętę.

Ostre potrawy obniżają temperaturę ciała Wbrew pozorom, ostre dania idealnie schładzają nasz organizm. Jedzenie potraw, które sprawiają, że się pocimy, to naturalna droga do chłodzenia. Kapsaicyna, która jest składnikiem m.in. pieprzu cayenne, pobudza region mózgu, który w efekcie obniża temperaturę ciała. Dlatego w wielu ciepłych krajach, jak np. Meksyk, Indie czy Tajlandia jest on podstawową przyprawą potraw.

Pij dużo wody i jedz jogurty naturalne Według norm Instytutu Żywności i Żywienia, kobiety powinny pić około 2,7 litra wody na dobę, a mężczyźni 3,7 litra. W czasie upałów zapotrzebowanie zwiększa się o ok. 0,5 litra. Jeśli jesteśmy zdrowi, wybierajmy wodę o zwiększonej ilości minerałów, bowiem gdy się pocimy, tracimy ich dużo. Jeśli nie dostarczymy organizmowi odpowiednich ilości płynów, może dojść do hipertermii, czyli przegrzania. Także wychodząc z domu, warto zabrać ze sobą butelkę lub bidon z wodą.

Jogurty działają orzeźwiająco i wspomagają trawienie, które może być zaburzone przez wysoką temperaturę. „Dlatego w krajach arabskich, zamiast wody pije się tak zwany ayran – napój na bazie naturalnego jogurtu, który gasi pragnienie i przynosi ulgę. Trawi się on szybciej niż mleko, a ponadto ułatwia przyswajanie żelaza i wapnia, czyli pierwiastków, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu”, tłumaczy dietetyk kliniczny.

Unikaj lodowatych napojów, alkoholu i kawy

Zbyt zimne napoje i lody tylko na chwilę sprawiają, że czujemy się lepiej. Tak naprawdę ich spożywanie uruchamia procesy mające na celu ogrzanie organizmu od środka. Również gazowane napoje przynoszą krótkotrwałe ochłodzenie, a zawarty w nich dwutlenek węgla podnosząc ciśnienie w przewodzie pokarmowym powoduje wzdęcia i uczucie ciężkości.

W upalne dni zapomnij też o drinkach, winie i piwie. Nawet niskoprocentowy alkohol wypłukuje wodę z organizmu i hamuje działanie wazopresyny – hormonu, który odpowiada za prawidłową gospodarkę wodną organizmu.

  1. Zdrowie

Niebieskie światło – unikaj go wieczorem

Niebieskie światło generowane przez urządzenia elektroniczne zaburza nasz dobowy rytm. Przy nim twój mózg myśli, że jest dzień – bo właśnie w dzień dużo jest takiego światła ze słońca. (fot. iStock)
Niebieskie światło generowane przez urządzenia elektroniczne zaburza nasz dobowy rytm. Przy nim twój mózg myśli, że jest dzień – bo właśnie w dzień dużo jest takiego światła ze słońca. (fot. iStock)
Niebieskie światło wysyła sygnał do przysadki mózgowej, informując ją, że jest dzień. W ciągu dnia nie jest to problem, ale wieczorem już tak, gdyż nasz organizm powinien mieć czas na wyciszenie i przełączenie hormonów z dziennych na nocne – tłumaczy dietetyczka Iwona Wierzbicka, autorka książki „Jak wzmocnić odporność”.

Komputer, telewizor, laptop, światło ledowe działają pobudzająco. Dlatego warto iść wcześniej spać, niż naświetlać się sztucznym światłem. Organizm stale pobudzony traci siły do walki z patogenami. Natura tak to urządziła, że mamy dzień i noc. Nasz organizm powinien ich doświadczać. Niebieskie światło sztucznie przedłuża mu dzień, wyciągając z niego więcej, niż w naturalnych warunkach byłby w stanie dać.

Niektóre badania wspominają o tym, że niebieskie światło emitowane przez urządzenia i żarówki LED przechodzi przez rogówkę i soczewkę do siatkówki, powodując takie choroby, jak: suche oko, zaćma, związane z wiekiem zwyrodnienie plamki żółtej, ponadto stymuluje mózg, hamuje wydzielanie melatoniny i zwiększa produkcję hormonów kory nadnerczy, co niszczy równowagę hormonalną i bezpośrednio wpływa na jakość snu.

Jako ciekawostkę warto dodać, że niebieskie światło jest włączone w inkubatorach dla niemowląt, by pobudzać funkcje życiowe. Światło bowiem odgrywa kluczową rolę w rozwoju niemowląt. Zbyt jasne i zbyt ciemne, jak również brak zmian natężenia światła imitującego porę dnia negatywnie wpływa na ich rozwój.

Źródłem światła niebieskiego jest również słońce, w szczególności w południe. Wieczorem przybiera barwę czerwoną, by nas wyciszyć i przygotować na nocny spoczynek.

Światło widzialne dopasowuje ludzki zegar biologiczny do 24-godzinnego cyklu synchronizacji ze słońcem. Rytm okołodobowy jest ważny dla optymalnego funkcjonowania organizmu, a zaburzenia okołodobowe snu lub czuwania albo przewlekłe niedopasowanie mogą często prowadzić do chorób psychicznych i neurodegeneracyjnych, ale również zaburzeń hormonalnych.

Ekspozycja na niebieskie światło w ciągu dnia (światło słoneczne) jest ważna, aby stłumić wydzielanie melatoniny oraz utrzymać nas w dobrym samopoczuciu, czujności i w pełni zdolności poznawczych. Jednak przewlekła ekspozycja na niebieskie światło przed snem może mieć poważne konsekwencje dla jakości snu i rytmu dobowego.

Kiedyś wieczorami siedziało się przy świecy, teraz mamy komputery, telefony, telewizory i światła LED. Istnieją filtry elektroniczne montowane na urządzeniach elektronicznych, ale działają tylko częściowo. Pobudza nas przecież również to, co czytamy na ekranie. Kolejnym panaceum na niebieskie światło są okulary je blokujące. Zwykle są koloru pomarańczowego. Warto zaznaczyć, że takie okulary należy nosić tylko po zachodzie słońca, kiedy zaglądamy w urządzenia elektroniczne. Badania pokazały, że noszenie pomarańczowych okularów blokujących niebieskie światło przez dwie godziny przed snem przez tydzień (tyle trwało badanie) poprawiło sen u osób z objawami bezsenności.

Jedna z podstawowych rad na lepszy sen? – Wyeliminuj źródło światła niebieskiego w sypialni oraz dwie godziny przed snem (telefon, telewizor, światło ledowe). Jeśli masz problemy z zasypianiem -włącz czerwoną lampkę (czerwona lampka infrared – światło podczerwone – zadziała jak zachodzące słońce).

Fragmenty z książki Iwony Wierzbickiej „Jak wzmocnić odporność. Dieta, styl życia, umysł, suplementy”.