Polki wiedzą, jak ważne jest badanie piersi – aż 91 proc. ma świadomość znaczenia wczesnego wykrycia raka. A jednak regularnie bada się tylko 48 proc., a co czwarta kobieta w wieku 45–65 lat nigdy nie miała mammografii – wynika z raportu „Piersi w Polsce” SEXEDPL. Z Martyną Wyrzykowską rozmawiamy o tym, co sprawia, że między wiedzą a profilaktyką wciąż powstaje luka – i jak możemy ją zmniejszyć.
Anna Sierant: W kontekście raportu „Piersi w Polsce” nie mogę nie zapytać o pewien paradoks: 91% Polek wie, że wcześnie wykryty rak piersi daje większe szanse na skuteczne leczenie. A jednak tylko 48% deklaruje, że regularnie bada piersi. Dlaczego sama wiedza nie wystarcza?
Martyna Wyrzykowska: To wyraźny dowód na to, że głównym problemem Polek nie jest brak wiedzy – jak pokazuje raport SEXEDPL zrealizowany przez IPSOS, aż 88% z nas wie na czym polega samobadanie, niewiele mniej zna też USG i mammografię. Wiemy i słyszymy o tej profilaktyce tak dużo, że... uznajemy, że to wystarczy. „Wiem, słyszałam, mogłabym i na pewno się tym zajmę, tylko po prostu nie teraz. Najlepiej dopiero wtedy, gdy coś mnie zaboli, zestresuje albo gdy ktoś mi o tym przypomni”.
Zamiast karcić kobiety za to, że nie korzystają ze świetnego, darmowego programu, wolimy przyjrzeć się ich motywacjom i barierom i odpowiedzieć naszą kampanią na pytanie, czy system ułatwia Polkom przejście od świadomości do działania, a następnie wesprzeć obie strony, pacjentki i lekarzy, w tym, by mammografia faktycznie znalazła stałe miejsce w naszych kalendarzach.
Jednym z powodów, że jeszcze się w tych kalendarzach nie znalazła, jest obawa, że badanie wykryje chorobę? 48 procent kobiet boi się diagnozy. A przecież jeśli choroba się rozwija, to diagnoza jej nie przyspiesza, a wręcz przeciwnie – pozwala przeciwdziałać jej rozwojowi. Lęk, mimo wszystko, potrafi być silniejszy – jak można spróbować z nim walczyć?
Niestety, tak właśnie działa lęk – nie możemy oczekiwać od niego racjonalności. Kiedy spojrzymy głębiej w raport, okaże się, że lęk kobiet często nie dotyczy samej diagnozy, ale niepewności w oczekiwaniu na wynik („Do kogo mam się udać, jeśli okaże się, że coś jest nie tak?”), interpretacji min lekarza („Długo milczy, więc na pewno widzi coś nieprawidłowego”), a w skrajnych, choć wcale nierzadkich przypadkach, to także: „Jak poradzi sobie moja rodzina, jeśli okaże się, że będę wymagała leczenia?”.
Wiele kobiet czuje, że ich bliscy nie dadzą rady ich zastąpić nawet przy chwilowej niedyspozycji i to hamuje je przed szukaniem diagnozy, nawet kiedy wyczują już u siebie jakąś zmianę. To sygnał, że mamy do odrobienia ważną lekcję jako społeczeństwo – warto zastanowić się, czy mamy w swoim otoczeniu kogoś, kto mierzy się z takim lękiem i udzielić tej osobie wsparcia w odciążeniu od codziennych obowiązków. To zadanie dla partnera, przyjaciółki, ale też pracodawcy, który może na przykład udostępnić pracowniczkom wolne godziny na wykonanie raz w roku profilaktycznych badań.
Raport „Piersi w Polsce” podkreśla też, że ważnym badaniem, które warto wykonywać w ramach profilaktyki raka piersi, jest mammografia. Tym bardziej, że to właśnie mammografia jest badaniem przesiewowym, które należy regularnie wykonywać po 45. roku życia. Mammografia ma jednak gorszy PR niż USG?
Zdecydowanie panuje wokół niej więcej mitów. USG „kusi” tym, że samo nie wiąże się z żadnym dyskomfortem i daje wynik natychmiast. Jest też pozornie łatwiej dostępne – można je wykonać często nawet w gabinecie ginekologicznym, podczas standardowej wizyty. Mammografia wydaje się tworzyć większe bariery, tymczasem dla kobiet w wieku 45–74 lat jest darmowa (finansowana z środków Narodowego Funduszu Zdrowia), nie wymaga skierowania, można ją wykonać w tysiącach punktów w całym kraju, dostępnych jest setki tysięcy wolnych terminów na to badanie niemalże z dnia na dzień. Kobiety obawiają się bólu przez ściskanie piersi (to obawa co czwartej badanej), stresują okresem oczekiwania na wynik (od kilku do kilkunastu dni) oraz powtarzanym niestety mitem, że podczas tego badania występuje promieniowanie, które może powodować nowotwory – wierzy w to aż 15% z nas. To absolutna nieprawda, z którą staramy się walczyć, m.in. poprzez kampanie takie jak „Piersi w Polsce” prowadzoną wspólnie z naszym partnerem – Novartis.
A dlaczego to mammografia, a nie USG znalazła się w programie badań przesiewowych? Czy w ogóle należy mieć takie podejście: albo jedno, albo drugie? Czy te badania się uzupełniają?
Mammografia i USG nie są badaniami, które ze sobą konkurują i któreś z nich jest lepsze lub gorsze. Eksperci współpracujący z nami przy kampanii „Piersi w Polsce” wskazują, że oba badania mają różne zastosowania w zależności od wieku i budowy piersi. Mammografia trafiła do programu przesiewowego, bo u kobiet po 45. roku życia (kiedy zmienia się struktura tkanki piersi) skuteczniej wykrywa zmiany – w tym te niewyczuwalne palpacyjnie – zanim staną się objawowe. Eksperci zwracają też uwagę na to, by podczas profilaktycznej mammografii mieć przy sobie poprzednie wyniki badań, a w idealnym scenariuszu, wykonywać je u tego samego lekarza, który będzie mógł dostrzec ewentualne zmiany i określić ich wagę. Jeśli nie mamy takiej możliwości – korzystajmy z tej, która jest dostępna. Online, na stronie Ministerstwa Zdrowia, można łatwo sprawdzić, gdzie w naszej okolicy znajduje się najbliższy punkt z darmową mammografią. Według naszego raportu, 85% kobiet, które się badają, robi to zazwyczaj w placówce NFZ lub mammobusie, nie w prywatnych punktach. To bardzo dobre wieści – mamy świadomość, że badanie możemy wykonać za darmo, a bariera finansowa często jest kluczowym czynnikiem hamującym nas przed profilaktyką.
Mammografia kojarzy się też z badaniem dla kobiet dojrzałych – czy rzeczywiście tak jest? Z raportu „Piersi w Polsce” wynika, że kobiety we wczesnym „wieku mammograficznym”, czyli 45–49-latki często mammografii nie wykonują – aż 46% z nich nigdy tego badania nie miało. Z czego to wynika?
Mamy rozwinięty, bezpłatny i skuteczny program profilaktyczny oraz wyróżniającą się na europejskim tle ścieżkę onkologiczną dla osób, u których wykryto zmiany nowotworowe. Chciałoby się więc zapytać: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Powyższe dane to jeden z najbardziej niepokojących wyników całego raportu. Kobiety w tym wieku są dopiero na progu „wieku mammograficznego" i wiele z nich po prostu jeszcze nie weszło w ten nawyk – mammografia wciąż kojarzy się z badaniem „dla starszych", mimo że to właśnie kobiety po 45. roku życia, często czujące się jeszcze młodo, powinny zaczynać robić je regularnie. Dodatkowo w tej grupie wciąż silne jest przekonanie, że USG wystarczy (blisko połowa kobiet 45–65 lat tak uważa), co obniża motywację do zmiany metody badania. Do tego dochodzą praktyczne bariery: spośród zaproszonych na bezpłatną mammografię w ramach programu profilaktycznego (79 na 100 kobiet w wieku 45–65 lat je otrzymuje), aż 32 nie korzysta z zaproszenia – głównie z powodu braku czasu (20%) lub przekonania, że „czuję się zdrowa, nie widzę potrzeby" (15%).
Jedną z obaw związanych z mammografią jest ta – jak wspomniałaś wcześniej – że to badanie bolesne, zwłaszcza dla kobiet o drobniejszych piersiach. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać?
Subiektywnie, część kobiet odczuwa podczas tego badania dyskomfort związany z uciskiem piersi. Doświadcza go jednak 1 na 10 badanych, czyli znacznie więcej kobiet boi się bólu niż go doświadcza. Z wywiadów jakościowych wynika jednak coś ważnego: to nie sam ból jest największym problemem, tylko brak przygotowania do badania i sposób, w jaki jest komunikowany jego przebieg – nawet jeśli chodzi o zupełnie bezbolesne badanie, jakim jest USG. Hanna (42 lata) opowiadała o doświadczeniu z USG: „Nie powiedziała mi, że ten żel jest taki zimny, więc tutaj był mój gromki okrzyk”. To pokazuje, że odpowiednia komunikacja przed i w trakcie badania, uprzedzenie, co się będzie działo, realnie zmniejsza odczuwany dyskomfort.
W kwestii „drobniejszych piersi" – rzeczywiście może to czasem komplikować samo badanie technicznie, ale to lekarz/technik dobiera odpowiednie ułożenie; to nie jest przeciwwskazanie do mammografii.
Raport pokazuje również coś, o czym dość rzadko mówi się przy profilaktyce: kobieta może zrobić badanie raz i przez sposób, w jaki została potraktowana, nie chcieć wrócić na kolejne. Czy jakość doświadczenia pacjentki jest niedocenianym elementem profilaktyki?
Zdecydowanie tak, i to jeden z centralnych wniosków raportu. Nasze uczestniczki bardzo wyraźnie pokazały, że złe doświadczenie potrafi skutecznie zniechęcić do kolejnego badania, nawet jeśli wynik był prawidłowy. Karolina (38 lat) opisała badanie, które trwało 5 minut bez żadnego wyjaśnienia, co się dzieje: „Myślałam, że się popłaczę z takiej bezradności, że jak człowiek tak może drugiego potraktować". Dla kontrastu, Sylwia opisywała lekarza, który tłumaczył każdy krok i sprawdzał dokładnie – efekt: poczucie zaopiekowania i chęć powrotu za rok. To nie jest kwestia miękka czy dodatkowa – to realnie decyduje, czy kobieta wróci na kolejne badanie, czy zamknie temat na lata.
Jedna z uczestniczek badania wyznała: „Wiem, że raz w roku mogłabym pójść na przegląd, ale nie korzystam, bo nie mam kiedy”. Dlaczego tak często znajdujemy czas na zadbanie o obowiązki zawodowe, męża, dzieci, a nawet scrollowanie, a własne zdrowie przesuwamy na koniec listy?
Własne zdrowie często trafia na listę priorytetów, ale łatwo z niej wypada – kiedy zapomnimy o obejrzanym na Instagramie filmiku, który nas zainspirował do zapisu na badanie, albo przestaniemy odczuwać jakiś dyskomfort w ciele. W badaniu wybrzmiała również bariera spodziewanej niedostępności, aż 37% kobiet wskazało potencjalny brak terminów jako powód, dla którego nie uczestniczą aktywnie w mammografii. Podczas gdy w ramach centralnej e-rejestracji jest dostępnych ponad 347 tys. wolnych terminów na to badanie w całej Polsce [Dane NFZ na dzień 24 sierpnia 2026 r.]. To, co pozostaje realnym problemem to fakt, że badanie profilaktyczne wymaga samodzielnej inicjatywy, podczas gdy praca czy dzieci „dzieją się" niezależnie od naszej motywacji. Stąd nasz wniosek z raportu: profilaktyka nie powinna wymagać determinacji i znajomości systemu – powinna być łatwo dostępna, blisko, szybko umawiana oraz wspierana przypomnieniami (23% kobiet wskazuje przypomnienia SMS/e-mail jako czynnik, który by je zmotywował). Podczas premiery raportu eksperci podkreślili, że wysyłka zaproszeń na badania to w dzisiejszych czasach „must have” i my naprawdę nie potrzebujemy rewolucyjnej reformy w tym zakresie. Wystarczy wykorzystać potencjał rozwiązań cyfrowych, które są już na stole. Dowodem na to, że zaproszenia działają są wskaźniki, jakie osiągaliśmy w latach 2012-2016. Wtedy kobiety dostawały listownie, imienne zaproszenie, a zgłaszalność wynosiła 42-44%.
Raport wykazał też, że często potrzebna jest zewnętrzna motywacja, by kobieta poszła na badanie. Czy sposobem na to, by w końcu „znaleźć czas” może być np. zobowiązanie się do wykonania badania wobec bliskiej osoby?
Tak, dokładnie to pokazało nasze badanie jakościowe. Badaczka Agnieszka Bąk zauważyła, że sam kontakt z uczestniczkami między wywiadami – delikatne przypomnienie, że proces został rozpoczęty – stał się czynnikiem mobilizującym: „Gdyby nie poczucie zobowiązania, prawdopodobnie moje rozmówczynie odłożyłyby badanie lub w ogóle by na nie nie poszły", mówiła.
W danych ilościowych widzimy to samo zjawisko: kobiety, które miały w otoczeniu kogoś, kto je zachęcał do badania, badają się regularnie znacznie częściej niż te, które takiego wsparcia nie miały (58% vs 33% wśród młodszych kobiet dla USG, 47% vs 40% dla mammografii). Sylwia opisała to w ten sposób: robiąc sobie „selfie pod gabinetem", żeby dać znać koleżankom, że wszystko dobrze – i zachęcić je do zrobienia tego samego. Zobowiązanie wobec drugiej osoby – czy to koleżanki, czy uczestnictwa w projekcie jak nasz – potrafi być silniejszym motywatorem niż sama wiedza o ryzyku.
I na koniec: wyobraźmy sobie, że jestem 47–latką, która chciałaby zadbać o profilaktykę raka piersi, ale za dużo na ten temat jeszcze nie wiem: jakie mam możliwości, co oferuje NFZ. Co byś radziła mi najpierw zrobić?
Powiedziałabym: zacznij od jednego, konkretnego kroku, a nie od zbierania całej wiedzy naraz. Po pierwsze – sprawdź, czy dostałaś zaproszenie na bezpłatną mammografię w ramach programu profilaktycznego NFZ (system aktywnych przypomnień został wykorzystany w połowie sierpnia tego roku – wtedy kobiety, które ukończyły 45. rok życia dostały taką informację) jeśli nie, można zapisać się za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta (posiada je każdy Polak) lub aplikacji mojeIKP, która jest naprawdę intuicyjna. Jeśli natomiast ktoś nie korzysta z narzędzi cyfrowych można zgłosić się samodzielnie do placówki z kontraktem NFZ lub mammobusa w okolicy. Sposobów zapisu jest naprawdę sporo. Po drugie – nie czekaj na „idealny moment" ani na objawy: z naszego raportu jasno wynika, że to właśnie czekanie na sygnał alarmowy jest najczęstszym błędem. Po trzecie – jeśli to możliwe, zrób to z kimś: umów się razem z koleżanką albo po prostu powiedz komuś bliskiemu, że idziesz na badanie – to zwiększa szansę, że rzeczywiście pójdziesz i wrócisz za dwa lata. I ostatnia rzecz: jeśli masz wątpliwości co do metody (USG czy mammografia), zapytaj ginekologa lub lekarza rodzinnego – to jeden z najsilniejszych czynników skłaniających kobiety do regularnej profilaktyki w naszym badaniu.
Martyna Wyrzykowska, dyrektorka zarządzająca Fundacją SEXEDPL, która zajmuje się edukacją o ciele, emocjach oraz relacjach międzyludzkich. Współtwórczyni licznych kampanii edukacyjnych, społecznych i profrekwencyjnych. Autorka podcastu „Mamy tak samo” oraz mama dwóch dziewczynek. Wierzy w ideę wdrażania strategii diversity w organizacjach z którymi współpracuje i dba o to, by marki i stojący za nimi ludzie dostrzegali, że wartości o których mówi SEXEDPL to nie trend, ale niezbędny kierunek rozwoju dla całego społeczeństwa.
FA-11779999 09/2026 | Novartis