1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Tomasz Jastrun
  4. >
  5. Ona miała 43 lata, on 26. Nie znali swoich języków, a jednak wybuchł między nimi romans. Tomasz Jastrun o burzliwym związku słynnej tancerki i poety

Ona miała 43 lata, on 26. Nie znali swoich języków, a jednak wybuchł między nimi romans. Tomasz Jastrun o burzliwym związku słynnej tancerki i poety

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Tomasz Jastrun (Fot. Krzysztof Opaliński)
Tomasz Jastrun (Fot. Krzysztof Opaliński)
Młody Siergiej Jesienin wyglądał jak skandynawski arystokrata, a pochodził z chłopów, złotowłosy, kręcone włosy, błękitne oczy, bardzo przystojny, chociaż może lepszym słowem byłoby ładny.

Tekst pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 09/2026.

Piewca rosyjskiego krajobrazu, pola bez kresu, brzozy. W roku 1921 w Rosji panuje chaos po rewolucji. Kończy się dawny świat, a nowy, z łagrami, dopiero powstaje. Słynna tancerka Isadora Duncan przyjeżdża na dłużej. Na przyjęciu widzi po raz pierwszy Jesienina, ten jak zwykle pijany, ona zakochuje się od pierwszego wejrzenia, podchodzi i niespodziewanie całuje go w usta, ten daje jej w twarz. Ona przytula się do niego. Tancerka miała 43 lata, on 26. Nie mówił po angielsku, ona nie znała rosyjskiego.

Wybucha romans bez słów. Wyjadą na Zachód, tam poeta rozpada się, nie może z nikim się porozumieć, gorzej, że nie dogaduje się sam ze sobą. Żyjąc w cieniu sławy partnerki, coraz więcej pije, demoluje hotelowe pokoje. Był w tym mistrzem. Ona też jest nie do zniesienia. W sierpniu 1923 roku poeta wraca na stałe do Rosji. Samotny. Zraniony. Ostatnie dwa lata to korkociąg jego upadku. Reżim sowiecki, który kiedyś go celebrował, teraz patrzy na niego podejrzliwie. Jesienin pije na śmierć, awanturuje się i często chwali się w wierszach, że jest chuliganem. Zaczyna bywać więźniem szpitali psychiatrycznych.

Jest 28 grudnia 1925 roku, piekielnie zimny pokój numer 5 w hotelu Angleterre w Leningradzie. Jesienin własną krwią pisze ostatni wiersz ze słowami: „Żegnaj, przyjacielu, żegnaj” i wiesza się. Ma 30 lat. Tyle samo, co Puszkin, gdy ginął w pojedynku. Wielki poeta rewolucji Majakowski żegna go serdecznie, niewiele lat potem sam strzeli sobie w serce. Poeci odbierali sobie życie w ostatniej chwili, wkrótce wykończyłby ich Stalin, tak zrobi z większością ich bliskich i znajomych.

Wiersze zwykle tracą blask w przekładzie, tu, szczęśliwie dla utworu, genialnym tłumaczem wiersza genialnego alkoholika, był inny znakomity alkoholik Władysław Broniewski.

Siergiej Jesienin, „XXX”

Wszystko zmierza do własnej mety
Wyznaczoną losu koleją,
Gdyby nie to, że jestem poetą,
Byłby ze mnie kawał złodzieja.

Chuderlawy, niezbyt wysoki,
Nie złaziłem z drogi nikomu –
Często, często z podbitym okiem
Przychodziłem z bójki do domu.

Na spotkanie wylękłej mamie,
Krew ścierając, mówiłem, blady:
– To nic! tylkom się potknął o kamień.
Jutro z tego nie będzie ni śladu.

Teraz, kiedy już ostygł w żyłach
War kipiący dni moich pierwszych,
Niespokojna, zuchwała siła
Bujnie w moje przelała się wiersze.

Słów złocista chmara przywiała
Nieskończonym snując się szlakiem,
W każdej strofie jest dawna śmiałość
Oberwańca i zabijaki.

Ja, jak wtedy zaciskam zęby,
Choć inaczej już kroczyć muszę…
Jeśli dawniej mnie bili w gębę,
Teraz we krwi mam całą duszę.

I już teraz nie mówię mamie,
Lecz do obcej i drwiącej gromady:
– To nic! tylkom się potknął o kamień.
Jutro z tego nie będzie ni śladu.

1922, przełożył Władysław Broniewski.

Siergiej Jesienin „Poezje”, PIW 1973

Tomasz Jastrun, poeta, prozaik, krytyk literacki, czuły obserwator świata. Zawsze z książką obok poduszki.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE