1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Obejrzałam „Klan” i złapałam się za głowę. Dr Lubicz i Rysiek byli mężami, których nie życzę żadnej kobiecie

Obejrzałam „Klan” i złapałam się za głowę. Dr Lubicz i Rysiek byli mężami, których nie życzę żadnej kobiecie

Dodaj w Google
Dodaj w Google
fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Małgorzata Major - Kiedyś byli wzorami, dziś nazywamy ich toksycznymi. Bohaterowie kultowych polskich seriali

00:00 16:24
15s
0,5 x
15s
W ostatnich latach, wśród trendów panujących w kulturze, wysokie miejsce zajmuje moda na reinterpretacje. Dotyczy ona zarówno ekranizacji klasycznych dzieł literackich, jak i współczesnego spojrzenia na dzieła popkultury i ich bohaterów, przed laty uznanych za godnych naśladowania. Dzisiaj widzowie dokonują weryfikacji tych opinii i z zaskoczeniem odkrywają, jak mogli lubić bohatera skoro był klasycznym narcyzem.

Spis treści:

  1. Etos inteligencki
  2. Pęknięcia w wizerunku bohaterów
  3. Przemocowe zachowania
  4. Rodzina jak z obrazka?
  5. Starcie pokoleń
  6. „W labiryncie” vs „Klan”
  7. Bohaterowie swoich czasów
  8. Milenialsi i zetki tego nie akceptują

Mamy w polskiej popkulturze kilka tytułów serialowych i filmowych, które cyklicznie wracają w internetowych dyskusjach i powodują spory widzów, w zależności od tego, jakie odbiorca reprezentuje pokolenie. Doskonałym przykładem zmiany myślenia o bohaterach serialu jest „Klan”, który w przyszłym roku skończy trzydzieści lat.

Serial w 1997 roku wygrał konkurs ogłoszony przez TVP na nową produkcję codzienną (konkurentami byli „Złotopolscy” oraz „Zaklęta) i przez lata stał się nieodłącznym elementem ramówki TVP1, a także częścią życia Polaków. Historia rodziny Lubiczów, pełna wzlotów i upadków, towarzyszyła nam jako wsparcie, czasem motywacja, albo po prostu przerwa w zmaganiu z rzeczywistością za oknem.

Etos inteligencki

„Klan” jest najdłużej nadawanym polskim serialem. Jego twórcami są Wojciech Niżyński i Paweł Karpiński. We wrześniu tego roku rozpoczęła się emisja trzydziestego sezonu.

Przez lata poznaliśmy na wylot wszystkich członków rodziny Lubicz, do obsady dołączali kolejni aktorzy, a mimo że szczyt popularności serial ma już dawno za sobą, nadal jest ważny dla wielu Polaków.

Opowiada losy rodziny Lubiczów, których od pierwszych sezonów reprezentowało najstarsze pokolenie, czyli Maria (Halina Dobrowolska) i Władysław (Zygmunt Kęstowicz), a główne perypetie dotyczyły życia ich dorosłych dzieci: Pawła (Tomasz Stockinger), Elżbiety (Barbara Bursztynowicz), Ryszarda (Piotr Cyrwus), Doroty (Agnieszka Wosińska) i Moniki (Izabela Trojanowska). Wraz z upływem lat więcej miejsca poświęcono wnukom i prawnukom seniorów rodu.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Za co kochamy seriale z lat 90.? Jowita Budnik była gwiazdą „W labiryncie” i „Fitness Club”

Pęknięcia w wizerunku bohaterów

Gdy Telewizja Polska umieściła wszystkie odcinki w ofercie TVP VOD, nowe pokolenie widzów rozpoczęło swoją przygodę z „Klanem”. Generacja Z dostrzegła po latach coś, czego w codziennym odbiorze, zwłaszcza w pierwszych latach emisji, nie dostrzegano. Gdy „Klan” debiutował, media pisały o tym, że bohaterowie to rodzina inteligencka, a dzieci Lubiczów wybrały własne ścieżki zawodowe i niektórzy, inaczej niż rodzice pokierowali swoim życiem. Przywoływano przykład Ryszarda Lubicza (Piotr Cyrwus) jako niewykształconego syna, który imał się różnych prac fizycznych, a ostatecznie rozpoczął działalność jako kierowca taksówki.

Najwięcej uwagi, w przeszłości i obecnie, wzbudza postać Pawła Lubicza (Tomasz Stockinger), mimo że podczas premierowej emisji uchodził on za wzór męża i ojca. Podobnie zresztą jak Ryszard.

Najstarszy z rodzeństwa Lubiczów, Paweł jest chirurgiem i wbrew woli ojca decyduje się otworzyć prywatną klinikę i skupić się na chirurgii plastycznej zamiast pracy w szpitalu. Koniec lat 90., gdy serial powstawał, to wciąż starcie dwóch etosów. Dla przedwojennego inteligenta Władysława Lubicza, ważniejsze było, aby syn w pracy ratował życie pacjentom. Z kolei sam Paweł chciał rozwijać działalność, która zapewni mu dobre zarobki i stały grafik bez nocnych dyżurów.

Ojciec Pawła uważał, że lekarz to misja i powołanie, jego syn myślał głównie o utrzymaniu rodziny i stabilizacji, a tej nie gwarantowała praca w szpitalu. Władysław uważał, że syn zmarnował talent i zamiast pomagać ludziom zdecydował się powiększać biusty zamożnym klientkom.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Ważniejsze jednak z perspektywy czasu, okazuje się, kim naprawdę był Paweł. Postać wykreowana przez Stockingera od początku zdradzała toksyczne zachowania, które trzydzieści lat temu były akceptowane społecznie. Wystarczy wspomnieć, że już w pierwszych odcinkach bohater kwestionował decyzję swojej matki, Marii Lubicz, dotyczącą przekazania apteki córce Elżbiecie. Paweł mimo dobrej sytuacji zawodowej, domagał się udziałów w aptece. Reszta rodzeństwa w gorszym położeniu finansowym, jak wspominany Ryszard, takich roszczeń nie wysuwała. Doktor Lubicz uważał, że powinien posiadać udziały w aptece matki ponieważ to firma rodzinna. Nie brał pod uwagę faktu, że Elżbieta pracowała tam od lat i jej codzienne zaangażowanie wpłynęło na sukces finansowy apteki.

Lubicz jako mąż Krystyny (Agnieszka Kotulanka) i ojciec dwóch córek: Agnieszki (Paulina Holtz) i Aleksandry (Kaja Paschalska), nie wywiązywał się z roli wspierającego partnera i opiekuna.

Gdy Agnieszka była w klasie maturalnej, musiała tłumaczyć się z każdego wyjścia z domu, a gdy wyjechała na ferie zimowe wbrew woli ojca, po powrocie zastosował wobec niej areszt domowy, a nawet przykuł dziewczynę do biurka. Dzisiaj takie zachowania wzbudzają słuszny sprzeciw i pytanie o granice między egzekwowaniem ustaleń rodzica z dzieckiem, a przemocą.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: W podróży do lat 90. Czy serial „Radio Romans” dzisiaj zachwyciłby polskich widzów?

Przemocowe zachowania

Gdy przyjrzeć się uważniej, zauważymy z jego strony więcej przemocowych zachowań wobec rodziny. Żona zwracała mu uwagę na kryzys w relacji, ale Lubicz bagatelizował jej uwagi. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że wszystkie prośby o rozmowę, sprowadzał do typowych toksycznych manipulacji. Bohater odpowiadał żonie, że przecież wszystko jest w porządku, że wyolbrzymia i tylko jej się tak wydaje, nic się nie zmieniło, nie ma o czym rozmawiać. Jego odpowiedzi sugerowały, że to urojenia i hiperbolizacja ze strony małżonki.

W kontakcie z córkami jest wymagający, czasem opryskliwy, a zdarza się, że i brutalny w swoich opiniach.

Widać to zwłaszcza w stosunku do buntującej się w okresie maturalnym Agnieszki. Gdy dziewczyna rozpoczyna studia i nagle wychodzi za mąż, Lubicz wręcz pogardza nią i decyzjami, które podjęła. Nie akceptuje kierunku jej studiów (indologia), ani decyzji o zmianie stanu cywilnego.

Wykpiwa plany i marzenia. W swoich wypowiedziach sugeruje wprost, że „nic z niej już nie będzie” i że spisał córkę „na straty”.

Wobec młodszej córki Aleksandry jest równie surowy. Wymaga od niej zaangażowania w życie szkoły, a poza tym posłuszeństwa i pokory. Gdy Ola będąc w ostatniej klasie szkoły podstawowej używa błyszczyka do ust, ojciec nakazuje jej zetrzeć wszystkie jego ślady i zakazuje eksperymentów z makijażem. Sytuacje te wracają wielokrotnie, a bohater jest nieugięty w swoim uporze.

Dawniej ideał męża, ojca i brata, a dzisiaj to postać, wobec której zadajemy coraz więcej pytań.

Paweł Lubicz jako przedstawiciel pokolenia baby boom bywa krytycznie oceniany przez młodsze generacje widzów. Surowe wychowywanie dzieci z pokolenia milenialsów skutkuje tym, że milenialsi jako pierwsi ruszyli na terapię i zaczęli mówić o tym, że sami własne dzieci wychowują inaczej niż ich rodzice.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Rodzina jak z obrazka?

Ryszard Lubicz także ma wiele na sumieniu. Gdy po latach oglądamy jego rozmowy z żoną, traci sympatię widzów z każdym kolejnym odcinkiem. Ryszard często strofował małżonkę, gdy ta zapraszała znajomych na spotkanie do domu. Zirytowany wyjaśniał, że jest zmęczony całym dniem pracy. Nie dostrzegał, że Grażyna (Małgorzata Ostrowska-Królikowska) także pracowała zawodowo, a w okresie urlopu macierzyńskiego sama zajmowała się trójką dzieci.

Czynił jej wyrzuty gdy chciała wymieniać sprzęty domowe, albo przeprowadzić remont. Zwykle sprowadzał wszystko do kwestii pieniędzy i ganił Grażynę za nich nadmierne wydawanie, a przecież ona również znacząco dokładała się do budżetu domowego. Nie chciał żeby dalej się kształciła i podnosiła kompetencje zawodowe.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Starcie pokoleń

„Klan” pokazał realia życia polskich rodzin i mimo że krytycy zarzucali nadmierne ich idealizowanie, po latach wciąż dostrzegamy wiele prawdy emocjonalnej w scenariuszu. Serial stracił już swoje znaczenie i wpływ społeczny, jaki miał na widzów w pierwszych latach emisji, ale widzowie doceniają panoramę społeczną zbudowaną trzy dekady temu.

Twórcami „Klanu”, podobnie jak wcześniejszego „W labiryncie” jest ten sam duet. Wojciech Niżyński i Paweł Karpiński opowiadają o życiu Polaków począwszy od okresu transformacji ustrojowej.

Ich pierwszy serial, który był równocześnie pierwszym polskim serialem obyczajowym, często określanym mianem telenoweli, to wspomniany wyżej tytuł „W labiryncie”.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Kultowe role Marka Kondrata. Od „Historii żółtej ciżemki” do „Lalki”

„W labiryncie” vs „Klan”

Serial zadebiutował 25 grudnia 1988 roku, czyli jeszcze w poprzednim ustroju, ale emitowany był do 26 czerwca 1991 roku. Opowiada losy pracowników instytutu badawczego, gdzie naukowcy pracują nad tworzeniem nowych leków. Główną bohaterką jest Ewa Glinicka (w tej roli Agnieszka Robótka-Michalska).

„W labiryncie” uwielbiane przez Polaków za portret rodzącej się klasy średniej (podobnie było z „Klanem”) miało kilku wyrazistych bohaterów, których po latach warto wziąć pod lupę i ocenić ich postępowanie. W instytucie pracują m.in. Jan Duraj (Piotr Skarga) i Adam Racewicz (Marek Kondrat). Obydwaj uprzejmi, kulturalni, kompetentni. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.

Dość szybko jednak okazuje się, że dwaj przyjaciele nie najlepiej traktują kobiety. Duraj od początku wyraża się krytycznie o nowozatrudnionej Ewie. Podważa jej kompetencje, nie mówi o niej inaczej niż „ta panienka”. Jej rolę zawodową sprowadza do parzenia kawy i herbaty. Jest uprzedzony, ponieważ sądzi, że bohaterka to protegowana dyrektora Stopczyka (Leon Niemczyk) i będzie mu donosić o tym, jak z obowiązków wywiązują się inni pracownicy.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Doktor Duraj przez długi czas podejrzewa żonę o romans. Para ciągle się kłóci, a on nieustannie domaga się od Krystyny (Renata Pękul) dowodów, że nic nie łączy ją z kolegą z pracy, pilotem Krzysztofem (Leszek Teleszyński). Mimo że sam flirtuje z laborantką Mariolą (Anna Wojton) i innymi kobietami, obsesyjnie skupia się na rzekomej niewierności żony. Małżeństwo bliskie jest rozpadu z powodu narastającego kryzysu.

Bohaterowie swoich czasów

Bohaterki w serialu, podobnie jak Krystyna, łączą pracę zawodową z obowiązkami domowymi i opieką nad dziećmi. Badacze z instytutu ciągle planują nowe projekty, wyjazdy, stypendia, a żony muszą organizować logistykę zawodową i rodzinną. A mimo to, zarówno Duraj, jak i Racewicz nieustająco znajdują powody do krytykowania partnerek.

Duraj ma pretensje do Krystyny, że za dużo pracuje i ciągle nie ma jej w domu. Bohaterka jest stewardessą i zarabia więcej niż mąż, co na pewno jest dla niego problemem, bo ego nie pozwala mu czuć się spełnionym samcem alfa.

Teściowa Duraja czasem kpi z niego, że zamiast pracować jako lekarz medycyny ze specjalizacją, która pozwoliłaby mu prowadzić prywatny gabinet i zarabiać duże pieniądze, on zdecydował się na działalność naukową. Tutaj mamy sytuację odwrotną od przypadku Pawła Lubicza. Lubicz w przeciwieństwie do Duraja poszedł za pieniędzmi, a nie etosem.

Duraj sfrustrowany zarobkami żony, ciągle szuka okazji, żeby się na niej odegrać. Nie potrafi cieszyć się jej sukcesami, mimo że Krystyna docenia jego dorobek naukowy.

Marek Kondrat zagrał Racewicza, która pracuje i przyjaźni się z Durajem. Podobnie jak kolega, jest typowym mężczyzną tamtych czasów. Wśród znajomych zabawny i uroczy, wręcz dusza towarzystwa, a w domu nieustająco awanturuje się z żoną (w roli Joanny wystąpiła Sławomira Łozińska) i krzyczy na dzieci.

Aktor dobitnie ukazał hipokryzję swojego bohatera.

Racewicz nie łączy alkoholizmu żony z tym, że jest ciągle nieobecny, nie angażuje się w życie rodziny, ani nawet nie udaje, że chce spędzać z nią czas. W obecności Joanny rozmawia z innymi kobietami, a małżonce czyni wyrzuty, że znowu za dużo wypiła. Przyznaje też, że gdyby dawna kochanka Ewa zechciała go przyjąć, od razu by do niej odszedł.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Milenialsi i zetki tego nie akceptują

Z dzisiejszej perspektywy jego postawa jest nie do zaakceptowania. Nie dość, że mówi wprost Joannie, iż jest jego planem B, gdy nie ma dokąd pójść, to jeszcze oczekuje od niej wierności i lojalności.

A gdy zdradza żonę z jej najlepszą przyjaciółką, kilka razy odchodzi i wraca, tylko gdy kochanka Danusia (w tej roli Dorota Kamińska) mówi, że nie rozwiedzie się z mężem.

Co więcej, gdy Danuta próbuje intrygować i znowu sugeruje możliwość, że będą razem, a potem okazuje się, że z niego zakpiła, Racewicz uderza kobietę podczas pokazu mody, który organizowała. Bohaterka zachowała się podle, ale nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej. Zwłaszcza, że Racewicz uderzył Danutę w twarz, ponieważ zraniła męskie ego. Upokorzyła opowiadając, że jest z nim w ciąży i mogą tworzyć rodzinę.

A on tak bardzo chciał uciec przez małżeństwem z Joanną, że był zdecydowany przystać na ofertę kochanki. Nie zastanawiał się, jak zniesie to jego syn Piotr (Tomasz Sobota), ani nastoletnia pasierbica Marta (Jowita Budnik).

Co zrobił gdy z Danusią nie wyszło? Wrócił do rodziny, po raz trzeci, albo czwarty. Dziwił się też, że syn ma problemy z nauką, a małżonka kłopoty w pracy. W ogóle nie wziął pod uwagę faktu, że sam przyczynił się do problemów emocjonalnych syna i przybranej córki, nie wspominając już tego, jak skrzywdził żonę. A ona zamiast rozstać się z niewiernym mężem, cieszyła się, że wrócił.

Widać w tej historii różnice pokoleniowe. W przypadku milenialsów i zetek ta historia potoczyłaby się inaczej. Mówimy jednak o pokoleniu baby boom i początku lat 90. gdy rozwody wciąż były ostatecznością. A mimo to, widownia mogła oczekiwać większej niezależności od Joanny, dziennikarki telewizyjnej z doświadczeniem, własnymi pieniędzmi i wieloma znajomościami.

Czwórka wspomnianych bohaterów została napisana w czasach, gdy przyzwolenie społeczne na toksyczne zachowania w relacjach rodzinnych było znaczenie większe niż obecnie. W myśl cytatu z „Moralności pani Dulskiej” autorstwa Gabrieli Zapolskiej: „Brudy swoje powinno się prać w domu, tak żeby nikt o tym nie wiedział”.

To co w rodzinie, nie podlegało tak wnikliwej ocenie jak obecnie. Dyscyplina, surowe zasady wychowawcze, uległość żony, to były narzędzia, którymi często posługiwali się mężowie i ojcowie z pokolenia boomerów. Dzisiaj widzimy to wyraźnie i z dużym zaskoczeniem wracamy do pierwszych sezonów „Klanu”, kiedy patriarchalny ton wypowiedzi bohaterów był bardzo głośny. Obecnie „Klan” wprowadza zmiany i stara się nadążać za rzeczywistością i społeczeństwem dużo bardziej wyemancypowanym niż w 1997 roku.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE