BLOGI

  • BLOG Awatar

    Użytkownik Katarzena zaktualizował swój stan:   2012-02-22 23:31:10 · Wyświetl

    2012-02-22 23:31:10
  • BLOG Awatar

    Te podstępne latte macchiato...

    Przed południem mały dylemat, czy moje postanowienie co do niejedzenia słodyczy obejmuje także pizzę przed południem? I stwierdziłam, że nie. Należy się ona osobie, co wyszła z domu bez śniadania… Czytałam, że pizza jest pożywna:  ‘węglowodany złożone powodują szybkie uczucie sytości, co chroni przed dalszym jedzeniem’. Nie są to przecież batoniki, pączki lub inne słodkie bułki chwytane w przelocie, w przelotach dnia codziennego. A skoro przed południem, to nie jest to też wieczorne pałaszowanie. Tak nawiasem mówiąc, wieczory mają duże znaczenie. Jeśli o mnie chodzi, to sam problem tkwi raczej nie na zewnątrz, lecz wewnątrz mnie, dotyczy owej nieprzepartej niemożności niepałaszowania wieczorami, choć wiem, że nie zawsze i nie nieodwracalnie, więc jest światełko w tunelu, w wieczorze.

    Mniej więcej w południe odwiedzam białostocką manufakturę, na lutową chlapę w sam raz, pizza hawajska, słodka… Mimo to cieszę się, że rzadko sobie na to pozwalam.. Przy pizzy myślę o blogu, w końcu to dla mnie coś nowego, przy pierwszych kawałkach napływają myśli, przychodzą pomysły, zapisuję je w notesie, delektuję się kolejnymi.. patrzę w niebo za oknem, szukając słów, i znowu notuję, a ukradkiem dostrzegam, jak pani za kontuarem przygląda się temu badawczo, z jakimś niepokojem. Zastanawiam się, czy mają tak wszyscy zaczynający bloga? Pewnie większość. Ja lubię pisać w różnych miejscach, zwłaszcza w podróżach, przejazdach, na dworcach, opisywać, co wokół. Czasem gdzieś jadę, idę i „piszę” w głowie, gdy jestem w autobusie, w sklepie, na ulicy, większa część tego rozpływa się w odmętach niepamięci, chyba że to zapiszę. Mam niekiedy nieodpartą potrzebę „wyrzucenia” słów, wyrzucania ich z siebie, to takie kobiece chyba…

    Przyznam się, że miałam dziś małą wpadkę, za sprawą zamówionej kawy, latte macchiatto. Odruchowo wsypałam do niej cukier i zastygłam za sekundę, gdy zobaczyłam go na kremowej piance i jednocześnie przypomniałam sobie o swoim postanowieniu… Co gorsza, w drugiej sekundzie ujrzałam na piance czekoladową posypkę, w trzeciej zaś wyjęłam łyżeczką to, co jeszcze mogłam, zanim się roztopiło. Było to jednak nieumyślne i wzięłam pod uwagę, że takie epizody mogą się zdarzyć przy rezygnowaniu ze starych nawyków.

    Po południu przyjazna dusza zaprosiła mnie na naleśniki z serem i powidłami śliwkowymi, domowymi oczywiście, pychota, zjadłam, tak za… „dobre” słodycze :)

    A w lubianym przeze mnie jogurcie – koszenila (sproszkowane mszyce), przerzucam się na konkurencję..

    Użytkownik Katarzena zaktualizował swój stan:   2012-02-22 23:08:46 · Wyświetl

    2012-02-22 23:08:46
    • Awatar
      Marika · 1 godzinę, 32 min. temu

      Fajnie mi sie czytalo :) .. Mysle, ze pizza pizzy nie rowna, jak kazda inna potrawa. Chyba najlepiej robic sobie takie ’rzeczy’ w domu, bo wowczas wiesz co do niej dodajesz. Mozesz tez zmniejszyc ilosc soli, cukru, tluszczu, zrobic baze pizzy z razowej maki np., dac mniej sera, albo ..wcale. :)

  • BLOG Awatar

    \"Ta\" BEROLINA

     

    Dla mnie Berlin to nie tylko historia, polityka i Fryderyk Wielki. Dla mnie to przede wszystkim miasto kobiet i to nie tylko dlatego, że urzęduje w nim główna żeńska głowa, Angela Merkel.

    W ciągu niemal trzydziestu lat berlińskiego życia poznałam wiele tutejszych kobiet. Najróżniejszych: sprzątaczek, pisarek, animatorek kultury, dziennikarek, albo matek samotnie wychowujących dzieci i profesorek. Tak się złożyło, że najliczniejsza grupa wśród nich i osobiście od lat mi najbliższa to poetki, których wiersze niejednokrotnie pozwalały mi zaciskać zęby i iść dalej.
    Mówiąc krótko, dla mnie poezja wcale się „nie skończyła”, dla mnie jest i będzie nie od święta, lecz na co dzień. Właśnie taka jak ta poniżej pulsująca Berlinem z rodzajnikiem żeńskim …

    dzień dobry

    do kawy
    dodaję naprawdę
    bardzo mało mleka tylko
    ciut dzisiaj spadł mi z szafki
    talerzyk z szynką i rozpadł
    się na drobne części myłam
    długo szynkę pod zlewem bo go
    w pośpiechu postawiłam
    z brzegu smarując
    kawałek chleba przy pisaniu
    habilitacji na komputerze dżem
    spadł mi z kromki na bordową
    podobno ładną satynową piżamę
    kawa przelała się na klawiaturę
    mam dużo plamów na dzisiaj
    muszę czytać michela faucault
    odnieść na pocztę parę zamówionych
    niepotrzebnie ciuchów załatwić
    dziecku korepetycje
    z łaciny wysłać parę cholernie
    ważnych maili bo ludzie tak szybko
    lubią się obrazić ugotować
    makaron rozwiesić
    spodnie uspokoić
    rodziców pogonić
    hydraulika i dowiedzieć się
    czy w niemczech uznawane są studia
    z białegostoku bo ktoś mnie o to
    zapytał przez pędzące tłumy
    przedrzeć się rowerem
    do wideoteki i niezwłocznie
    oddać wypożyczony wczoraj film
    z jennifer lopez w berlinie jak zwykle
    maraton

     

    ulga

    czerwona i łysa łepetyna s-bahnu
    wyłania się zza zakrętu
    ciągnąc za sobą niezmordowaną
    dżdżownicę tego miasta
    zdecydowanym krokiem
    zaciskają się drzwi
    podejrzany facet z torbą
    znowu nie wyciąga
    noża ani pistoletu tylko
    telefon komórkowy

    (Wiersze pochodzą z tomiku wierszy berlińskiej poetki i pisarki, Brygidy Helbig – „Hilfe”)

    Użytkownik magdalena-parys zaktualizował swój stan:   2012-02-22 22:25:23 · Wyświetl

    2012-02-22 22:25:23
  • BLOG Awatar

    Użytkownik l Anka Korona zaktualizował swój stan:   2012-02-22 22:00:55 · Wyświetl

    2012-02-22 22:00:55
    • Awatar
      benka · 3 godz., 4 min. temu

      Ty też Anko dobrze śpij!

    • Awatar
      Ula · 2 godz., 25 min. temu

      Dobranoc..

  • BLOG Awatar

    Wyścig myśli.

    Zaczytuję się ostatnio w różnych blogach. Ile kobiet na nich piszących tyle tematów, przemyśleń, rad, spostrzeżeń, morze uczucia. Ogrom poezji życia przeniesionej na światłowody, niezatrzymany potok zjawisk z ludzkiej duszy. Można się wzruszyć, zaśmiać, zadziwić, zapłakać, zadumać. Biegną nasze myśli od synaps na palce i dalej przez klawiaturę wyrzucone zostają w przestrzeń, bo żal trzymać tak piękne na uwięzi. A wypuszczone pędzą jak w wielkim wyścigu, byle zdążyć do jak największej liczby Nas. Uwalniamy myśli złaknione myśli innych. Piszesz Każda Dziewczyno o sobie, choć czasem i o mnie. Te same zdarzenia, te same emocje, zmagania i radości. Czytam i już nie wiem, czy to ja jestem w głowie twojej, czy ty w mojej byłaś, myśli mi zabrałaś, ale pięknie to napisałaś.

     

    Użytkownik Karolina P. zaktualizował swój stan:   2012-02-22 21:08:07 · Wyświetl

    2012-02-22 21:08:07
    • Awatar
      ola lab · 3 godz., 8 min. temu

      Mnie tez czesto zdziwia i wzrusza ta wspolnota mysli,uczuc i refleksji nad zyciem, soba i to ponad granicami lat,doswiadczen i literackich talentow piszacych

    • Awatar
      Ula · 2 godz., 27 min. temu

      Moę teraz tylko napisać, ze chciałam napisać dokładnie to co Ola :)

  • BLOG Awatar

    Dom Nadziei

    Wstyd mi pukać do drzwi nadziei
    Wstyd przychodzić z nową sprawą
    Jednak gdzieś mi powiedzieli,
    że tam często ludzie jawią
    się po cichu

    Ona jedna – ta Nadzieja, przyjmie zawsze
    by posłuchać i przytaknąć, jak to życie twoje ważne
    jest dla Ciebie

    Ona czeka z cierpliwością
    zawsze siedząc tuż przy oknie
    lecz nie wita cię z radością
    gdyż ty zjawisz się, gdy dotknie
    cię nieszczęście

    Ona patrzy, jak ty płaczesz, Ona słucha
    ciągle trzyma cię za rękę
    gdy sam puszczasz, nie wybucha
    krzycząc : zdrajco!
    gdyż pomocy nie wymusi
    nie zachęca cię, nie kusi
    tylko czeka

    doskonale wie, że wrócisz,
    więc ma czajnik, drzwi i okno
    ty pobiegniesz aż zawrócisz
    gdy problemy znowu dotkną
    cię żarliwiej

    bo to życie : znów porażka po rozkwicie
    znów nadzieja
    więc choć wiary w jej istnienie…
    więc choć tego sam nie zmieniaj

    Użytkownik cianciarska zaktualizował swój stan:   2012-02-22 20:47:24 · Wyświetl

    2012-02-22 20:47:24
    • Awatar
      Marika · 4 godz., 26 min. temu

      Dzieki za to dzis wieczorem… Oby Nadzieja nigdy nie umierala..

  • BLOG Awatar

    Jeszcze jeden genialny kawałek...

    …choć tym razem bardziej stonowany. Jej głos chwilami kobiecy do granic możliwości, ciepły i aksamitny…Słuchając, łączę się i ja z tym co kobiece we mnie…

    http://www.youtube.com/watch?v=HO1OV5B_JDw

    Dobranoc.

    Użytkownik Niepoukładana zaktualizował swój stan:   2012-02-22 20:28:12 · Wyświetl

    2012-02-22 20:28:12
    • Awatar
      Marika · 4 godz., 29 min. temu

      to jest cudne, utwor slyszalam, ale nie widzialam teledysku… piekne… dobranoc!

  • BLOG Awatar

    Gorący towar:)

    Połowa cyklu. Kudłate myśli. Wszechogarniająca chuć:) A ten kawałek jest megapodkręcający…:) Shakira jest  genialna, ale ten koleś…po prostu mnie masakruje swoim głosem, i te oczy…:) Chętnie bym go zaadoptowała:)

    http://www.youtube.com/watch?v=Dsp_8Lm1eSk

    Dziewczyny, czujecie to?! Buzia!:))

     

    Użytkownik Niepoukładana zaktualizował swój stan:   2012-02-22 19:29:27 · Wyświetl

    2012-02-22 19:29:27
    • Awatar
      Marika · 5 godz., 38 min. temu

      Zaadoptowala? :D (Utwor fajny i Shakira jest swietna, jednakze mnie sie jej teledyski nie do konca podobaja, poniewaz stawia sie w pozycji obiektu seksualnego. Wiem, ze dzisiaj tak kazdy, ale u niej akurat mnie to troszki razi.- ale to tak na marginesie : )

    • Awatar
      Niepoukładana · 5 godz., 30 min. temu

      Ojej…no wzięłabym go do domu na trochę…:) Nie przeszkadza mi sexapil Shakiry, wręcz przeciwnie, myślę że akurat ona ujawnia go z wielkim wdziękiem. Co nie zmienia faktu, że sexapil Alejandra bardziej do mnie przemawia:-) Pozdrowionka wieczorową porą!

    • Awatar
      Marika · 4 godz., 31 min. temu

      haha… na troche, spoko :) mi tez nie przeszkadza jej sexapil, ale trzeba sie szanowac ;)

  • BLOG Awatar

    ...reklamanianki...

    …witam ponownie, moje Kochane. Z góry przepraszam, że nie będę pojawiać się regularnie, ale na pewno częściej niż do tej pory. Liczę na Wasze zrozumienie, a w zamian będę zasypywać Was tematami nurtującymi moją duszę i farbowany łeb. Tematami, jak ten poniżej, który nurtuje mnie od dłuższego czasu, najczęściej wtedy, gdy oglądam ciekawy program lub film, aby dać odetchnąć mojej głowinie, od dnia codziennego i jego problemów. Frapujący mnie problem to reklamy, nadawane między jedną sceną a drugą, a bywa że między jedną kwestią, a drugą aktora. Przez taką przerwę, straciłam nie jeden wątek w fabule filmu, dzięki temu, że trwa ona ni mniej, ni więcej ok 15 min, w zależności od pory dnia. Tzn im póżniejsza pora, tym dłuższe reklamy, co jest zależne, jak mniemam od oglądalności, non stop sondowanej, przez bliżej mi nie znanych osobników, na nieświadomych swojej misji telewidzach. Jakiś czas temu, miałam okazję trafić na początek miłej, łatwej i przyjemnej komedyji, której nie miałam okazji obejrzeć w całości, przez swoje niezaangażowanie we wgląd w program tv, przez co załapywałam się na jej drugą polowę lub końcową scenę. Wprowadzało mnie to w niewielką frustrację bo co, jak co ale filmy to jest to, co lubię przeprowadzać od początku do końca. Szczęśliwa więc niemożebnie, że nie będę musiała już kombinować, czemu główny bohater zachowuje się, przez cały film tak a nie inaczej, znaczy ciut jak niepełnosprytny, ułożyłam się wygodnie na kanapie, przy pysznej kawie i pustej popielniczce (pustej do czasu) i zaczęłam chłonąć scena po scenie, układając sobie wszystko, równiutko na półeczkach w mózgownicy, klatka po klatce, co by później złożyć to, w końcu w jedną, wesołą całość. Niestety, już po kilku scenach, ułożonych na w/w półkach pojawiło się jakieś poczwarstwo, nie pasujące do całości, a mianowicie sławetna PRZERWA NA REKLAMĘ, którą wiele osób wykorzystuje, na róznorakie czynności, związane np. z dbałością o swoją osobę albo, co bardziej wciąga, o dom. Tak więc, odczuwając już efekty wypicia któregoś tam kubka kawy, danego dnia, czyli parcie na pęcherz, skorzystałam z okazji i potruchtałam do toalety, co by nie robić sobie zaległości w fabule. Gdy wyszłam, lżejsza o co najmniej litr płynów, stwierdziłam że akcja reklamy ”tato czy ty umiesz gotować po chińsku”, dopiero się rozkręca, więc stwierdziłam że na spokojnie zdążę zrobić sobie jakieś małe am, bo jak wiadomo oglądając cokolwiek na małym, czy dużym ekranie, spalamy bardzo dużo energii i trzeba nadrobić te straty. W momencie, gdy już na dobre rozkręciłam się w kuchni, przy ogarnianiu niewielkiego bałaganu, jaki udało mi się zrobić, usłyszałam z tzw. salónu (jaki salon, taka pisownia) ”kochanie oglądasz ten film, czy mogę przełączyć na coś innego?” Myślałam, że mnie jasny szlag trafi, w tym momencie! Znów straciłam część fabuły i znów będę czuła niedosyt, oglądając dalszy ciąg! Cholera żesz i inne takie! Od tej chwili, nie odstąpiłam tzw scalacza rodziny, na krok. Scalacza, czyli telewizora, który jak nic na świecie potrafi zebrać całą rodzinę, w jednym pomieszczeniu i to w tym samym czasie. Siedziałam więc na przeciw ekranu, chłonąc wsystko, tak fabułę jak i przerwy reklamowe i rozdzielając w farbowanej, ziarna od plew. A było co rozdzielać, oj było! Np. ”zdrową kupkę” pięknego podhalańczyka, od pocałunku między głównymi bohaterami, swoją drogą bardzo apetyczne w trakcie spożywania posiłku i szczerze mówiąc, nadal nie pamiętam nazwy reklamowanego w ten sposób produktu, który jak mniemam, jest przepysznym papu, dla czworonożnych ulubieńców. Zastanowił mnie, też krótki animowany filmik, przechodzący w fabułę, w którym rycerz w pięknej zbroi, walczy środkiem czystościowym, z tłustym i wielowarstwowym brudem. Bardzo dzielnie walczy, nawiasem mówiąc, a na koniec bajki wspaniały i waleczny rycerz zostaje… królową. Znaczy happy end, a baba znów ląduje wśród garów! Teraz już wiem, gdzie skończyły wszystkie Kopciuszki, Śnieżki i Śpiące Królewny! Ciągnąc dalej, temat za włosy, przypomniała mi się reklama, którą zasłyszałam w radiu, gdzie na wielu programach, ilość przerw nie ustępuje ich ilości w telewizii, w której jakieś kobiety reklamując środek na zszargane nerwy, skrzekliwie i bardzo głośno, informują nas, że dany lek powinno się sobie zaaplikować, po przestudiowaniu ulotki albo konsultacji z lekarzem, czy specjalistą w danej dziedzinie. Bardzo sugestywna reklama, bo już nie raz siłą powstrzymywałam się, co by nie walnąć odbiornikiem o podłogę, po wysluchaniu głosów rodem z bajki o Babie Jadze, a dokładniej dwóch babach. Nie przeczę, że zdarzają się perełki, ale tak nie liczne, że szkoda czasu na trwanie przed scalaczem, co by na nie trafić. Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najmniej przerw, tak w tv, jak w innych sferach Waszego życia…

    Użytkownik szept zaktualizował swój stan:   2012-02-22 19:21:20 · Wyświetl

    2012-02-22 19:21:20
    • Awatar
      l Anka Korona · 4 godz., 8 min. temu

      Strzał w 10 kochany Szepcie.Jakie pierdoły! Znam to.Ja już nawet nie ogląda,dzisiaj przemieszczam się między laptopem ,fotelem i książką.Olałam tv bo mi ta propaganda sukcesu już zbrzydła i ten kit jak sobie rządzik radzi ,gdy sobie w ogóle nie radzi.Wpadłam na chwilę do tesco,w moje autko wjechałby jakiś bezmyślny facio,dobrze,że mam refleks.w sklepie puchy jak nigdy ,wszędzie marazm ,smutno.,Przyleciała na chwilę z Paryża Drakula,mówi ,że w Polsce ceny jak w Paryżu a Francuzi strasznie narzekają.To co my mamy powiedzieć?. i jeszcze mamy ratować Grecję ,bo bogaci Niemcy nie chcą ,ale Tusk chce po całusach pani Merkel.Prawica też ma durniów po swojej stronie,strasznie niektórzy są nieufni ,chorobliwie podejrzliwi,Kaczyński zobaczę ,co zrobi.straszna ta Polska,martwo mnie Szepcie.Martwi.Ludzie biedują w ciszy.

    • Awatar
      l Anka Korona · 4 godz., 6 min. temu

      Strzał w 10 kochany Szepcie.Jakie pierdoły! Znam to.Ja już nawet nie ogląda,dzisiaj przemieszczam się między laptopem ,fotelem i książką.Olałam tv bo mi ta propaganda sukcesu już zbrzydła i ten kit jak sobie rządzik radzi ,gdy sobie w ogóle nie radzi.Wpadłam na chwilę do tesco,w moje autko wjechałby jakiś bezmyślny facio,dobrze,że mam refleks.w sklepie puchy jak nigdy ,wszędzie marazm ,smutno.,Przyleciała na chwilę z Paryża Drakula,mówi ,że w Polsce ceny jak w Paryżu a Francuzi strasznie narzekają.To co my mamy powiedzieć?. i jeszcze mamy ratować Grecję ,bo bogaci Niemcy nie chcą ,ale Tusk chce po całusach pani Merkel.Prawica też ma durniów po swojej stronie,strasznie niektórzy są nieufni ,chorobliwie podejrzliwi,Kaczyński zobaczę ,co zrobi.straszna ta Polska,martwo mnie Szepcie.Martwi.Ludzie biedują w ciszy.

    • Awatar
      Joa · 3 godz., 59 min. temu

      Oj, naoglądałam i nasłuchałam się swego czasu reklam z kobietą w roli głównej w tv, prasie itd. (moja praca mgr tego wymagała) i teraz omijam. / Fajnie się czytało, to, co napisałaś, z takim mocno-przymrużonym (ale nie przymkniętym) okiem.

    • Awatar
      benka · 3 godz. temu

      :-) bingo po prostu!

  • BLOG Awatar

    Na cale szczescie

    …wyzdrowial juz mój Towarzysz Zycia. Zachorowal mianowicie w niedziele na przedziwna odmiane grypy, gdzie oprócz biegunki i wysokiej goraczki nie bylo zadnych innych symptomów. Co mi przypomina, ze musze koniecznie kupic papier toaletowy po drodze do domu.

    Berlin zasypalo wczoraj na bialo ciezkim, lepkim sniegiem. Rankiem sunelam do pociagu a wieczorem plynelam do domu mijajac po drodze male gory lodowe… Plynelam dosc wczesnie, poniewaz Towarzysz Zycia zadzwonil na mój sluzbowy telefon i slabym ale stanowczym glosem poprosil o rosól z kruczaka. Z kluskami. Nie z puszki. Domowej roboty.

    Rzucilam wiec moja naukawa robote w kat i slizgajacym sie truchtem pobieglam na berlinski Dowrzec Centralny. Na dworcu mozna prawie wszystko zalatwic – jest poczta, Tchibo, Rossmann, sklep z butami, the Body Shop, L’Occitane, Starbucks, jest apteka no i jest spozywczy. Kurczak w spozywczym na szczescie byl, wloszczyzna tez – naprawde cudem, bo w berlinskich sklepach wloszczyzne sprzedaje sie w piatki i w soboty, ale we wtorki zdecydowanienie nie; kluski tez byly. Za te trzy rzeczy pan w kasie zyczy sobie dziesiec Euro i trzydziesci jeden centów. Troche zbaranialam, ale trudno – dworzec centralny…. Jeszcze tylko apteka, zapasowe Imodium i myk do domu.

    ”Gdzie bylas tak dlugo?” saczy sie z sypialni slabowity i rozgoryczony samotnoscia glos Towarzysza Zycia. Alez ja dlugo tego pytania nie slyszalam! Ostatni raz chyba ze czternascie lat temu – pytanie to nalezalo do stalego, codziennego repertuaru mojego bylego malzonka… Ale Towarzysz Zycia? Nigdy w zyciu! No tak, co to z nas choroby czynia…

    Wstawiam rosól (w gar wrzuc cala kure, cala cebule, umyta i obrana z piór wloszczyzne, bez liku ziela angielskiego, pieprzu, lisci laurowych tudziez owoców jalowca; zalej woda do biustu i gotuj okolo póltorej godziny, gotowe) i ide go pocieszac. Biedactwo.

    Eiplog
    Biedactwo wlasnie zadzwonilo. Zaraz zacznie mecz ping-ponga. Rosól zdecydowanie mu pomógl…

    Użytkownik Jagna zaktualizował swój stan:   2012-02-22 17:09:30 · Wyświetl

    2012-02-22 17:09:30
    • Awatar
      szept · 5 godz., 53 min. temu

      …nasi panowie w chorobie, to gorsi niż rozwydrzone dzieci. Ważne że rosół pomógł…

    • Awatar
      dhof · 4 godz., 29 min. temu

      Też się cieszę,że wyzdrowiał. Zdrowia obojgu Wam życzę.

  • BLOG Awatar

    pies..

    jest dobry na wszystko,na mróż,na waśnie i nim człek zaśnie,na złości ,przypadłości—-PIES!!

    Użytkownik l Anka Korona zaktualizował swój stan:   2012-02-22 16:41:55 · Wyświetl

    2012-02-22 16:41:55
    • Awatar
      szept · 5 godz., 57 min. temu

      …mogę mieć wiele przypadłości, mam osiem takich łap, w sumie :)

    • Awatar
      dhof · 4 godz., 28 min. temu

      Na wszystko i jeszcze więcej:)

  • BLOG Awatar

    Bezradność

    No wiem, wiem dawno mnie tu nie było. W ogóle taka jestem nie słowna, a staram się udowadnia, a jak przyjdzie co do czego i tak wychodzi, że słowna nie jestem, nie można polegać na mnie i ooo bez sensu.
    Bo życie to jest przerażająco śmieszne, jestem po pierwszej sesji, i chyba się do tego nie nadaje, z resztą widać to po ocenach. Czuję żal, ale dlatego, że najprawdopodobniej zmarnowałam pół roku, kupę kasy, zawiodłam rodziców, okazałam się być za głupia no i jeszcze stracę pracę.
    Ale nie ma co przeżywać, może się uda…
    Tak się zastanawiam, czy w dzisiejszych czasach, gdy z pieniędzmi jest tak krucho i tak trudno jest się przebić, można żyć i nie bać się jutra…
    Czy lepiej robić, poświęcić się temu co naprawdę chce się robić, mimo, że ciężko znaleźć w tym zawodzie pracę, czy lepiej robić to, gdzie ta praca jest pewniejsza?
    I czy warto walczyć?

    I czy nie jest za późno, czy jest się w stanie wytrwać w dążeniu do marzeń i celów, jeśli wszystko działa przeciwko nam?

    I jak znaleźć pasję w życiu?

    I kiedy wyjdzie nowe Zwierciadło???Bo mi tęskno.

    Użytkownik Danka zaktualizował swój stan:   2012-02-22 16:23:16 · Wyświetl

    2012-02-22 16:23:16
    • Awatar
      Ula · 8 godz., 49 min. temu

      Widzisz, gdyby Ci świetnie poszła sesja – nie zadawałabyś sobie tylu pytań i nie znalazlabyś wielu odpowiedzi…

    • Awatar
      Marika · 5 godz., 59 min. temu

      Lepiej poswiecic sie temu, co sie kocha i w czym mozna znalezc spelnienie. Mysle, ze jesli to jest ta najwlasciwsza profesja, to w koncu przyniesie tez kase! Ja jestem sklonna zaryzykowac i zmienic zawod… zobaczymy co z tego wyjdzie. Warto walczyc. Nigdy nie jest za pozno. Jak znalezc pasje…? Hmm… ja zaczelam sie zastanawiac, jakie z moich cech najczesciej wylapuja lub podkreslaja osoby w moim otoczeniu, w jaki sposb chcialabym dotykac zycia innych ludzi, czy lubie kontakt z wieloma osobami na codzien, czy moze tylko z waska grupa, a moze wolalabym pracowac calkiem sama? Itd. itp. … Nie kazdy od dziecka wie, co chcialby robic. Ale to wazne, aby znalezc swoja pasje i przynajmniej sprobowac pojsc ta droga.

    • Awatar
      Joa · 4 godz., 8 min. temu

      Zgadzam się z przedpiszącą :)

  • BLOG Awatar

    życie jak kromka chleba

    Środa Popielcowa od dzieciństwa wzbudzała we mnie mieszane emocje – każdy współodpowiedzialny za moje istnienie wymagał ode mnie czegoś innego, choć bardzo podobnego. Katechetka, pani Dec, nawoływała w tym czasie do zasadności postnych postanowień, babcia Stasia mawiała o postnych dobrych uczynkach: dopingowała by dzielić się z bliźnim, wspomóc potrzebującego, szukać pokrzywdzonych, nakarmić głodnego. Rodzice przypominali, iż nastał czas by w końcu zastanowić się nad swoim zachowaniem w stosunku do nich, do świata – zrobić rachunek sumienia, stać się lepszym dzieckiem – a najlepiej innym, mądrzejszym, zdolniejszym dzieckiem. Dla mnie Wielki Post głównie jest okresem zmagań, wyrzeczeń, albo testowania swojej słabej silnej woli. Częstokroć upadam pod ciężarem swoich wyzwań, rezygnuję zbuntowana i zfrustrowaana. A bywa i tak, że w Wielkim Poście odchodzę od siebie, od skupiania się na swoich wymaganiach i potrzebach – wówczas służę innym, dobrym słowem, pomocą, czasem. Chleb i woda nabierają innego znaczenia. Dziś w popiół obrócę się przed ołtarzem chrystusowym i usłyszę zapewne, że Popielec nam mówi o życia mijaniu, o poście i modlitwie, potem zaś o zmartwychwstaniu.

    Użytkownik Starbucks76 zaktualizował swój stan:   2012-02-22 16:05:31 · Wyświetl

    2012-02-22 16:05:31
    • Awatar
      l Anka Korona · 9 godz., 2 min. temu

      ja zawsze proszę,by starczyło mi na chleb a woda była czysta.Daj mi o Panie!

    • Awatar
      Jagna · 7 godz., 54 min. temu

      MEMENTO MORI!

  • BLOG Awatar

    Pomaganie...

    Uprzedzam, że jest to film wzruszający do łez…

    Użytkownik Ula zaktualizował swój stan:   2012-02-22 15:38:11 · Wyświetl

    2012-02-22 15:38:11
    • Awatar
      Starbucks76 · 9 godz., 20 min. temu

      życie zawsze jest wzruszające do łez

  • BLOG Awatar

    Środa

    Cały dzień w domu, kończenie felietonów… wyciskanie soków  ze sztokholmskiego weekendu. Jest z czego, a często przecież  muszę  z kija od miotły. I też czasami coś kapie, lub tak mi się tylko zdaje.///

    Zawsze wydaje mi się, że  brakuje mi dnia…A jak nie dnia, to godziny. Wieczne złudzenie.  Tuż przed końcem świata,  świat będzie prosił o jeszcze jeden dzień.  ///

    Skoro mam czas by tu pisać, że brakuje mi czasu, to może nie jest tak źle  z ty m brakiem ?//

    W Szwecji poruszyło  mnie  nie tylko to co się zmieniło   w tym kraju,  bardziej to co się nie zmieniło.  Michał Bron, który po mnie wyjechał  na Skavska,( za moich czasów nie było  tego lotniska  tanich lotów, jak  nasz Modlin), on prawie nic się nie zmienił . Pracował wiele lat  w noblowskiej Akademii. Ci liczni co umarli przez te lata, też jakby nie zmienili się, gdyż zastygli w  pamięci. Spotkania  w czasie,  to spotkania z naszą  pamięcią. ////

    Łukasz , malarz wybitny powiedział,  że Antoś  wygląda jak cherubin. Kiedy powtarzam to Antosiowi śmiertelnie się obraża, pewny,  że to jakaś obelga. ///

     

     

    Użytkownik Tomasz Jastrun zaktualizował swój stan:   2012-02-22 15:36:14 · Wyświetl

    2012-02-22 15:36:14
    • Awatar
      Joa · 9 godz., 35 min. temu

      Soki dostarczają cenne elementy organizmowi, szczególnie te świeżo wyciśnięte. Zatem życzę miłego delektowania się. I proszę zapasteryzować w słowa co nieco.

  • BLOG Awatar

    dzień dobry świecie

    Dzień dobry świecie owinięty białe prześcieradła i kołdry puchowe – tętniący poranną melodią rozdygotanych serc z głową w chmurach, kawą w ręku, spieszących do pracy, na podbój, po zwycięstwo, po radość życia & kruszynę chleba.

    Dzień dobry świecie walczący o wolność, walczący o godność i szacunek, o prawa swoje i innych. ”Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie to kosztowało mniej wysiłku – tym lepiej. A przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrząc – nie widzieć, aby słuchając – nie słyszeć.” Ryszard Kapuściński

    Dzień dobry świecie kolorowy, neonowy, pełen demagogii, zbyt zawirowany, aby przycupnąć na kamieniu, pod drzewem i czekając na swojego zbawcę poddać retrospektywie swoje umowy o dzieło z Bogiem – zobaczyć co prawdą, a co tchórzowskim łganiem podszyte.

    Dzień dobry świecie mądrych kobiet, które tak często szeptem mówią o rzeczach wielkich, istotnych – mądrość życiowa ich dziedzictwem, a nie kryształy Svorowskiego, kolekcjonerskie arrasy, czy błyskotki Tiffany’ego.

    Dzień dobry świecie starszych ludzi – rencistów, emerytów, walczących ostatkiem sił o trwanie, chwytających łapczywie oddech za oddechem, zużytych, ale kochanych i nadal mających swoje marzenia, ambicje, godność i pragnienie bycia zauważonym.

    Dzień dobry świecie znikających dzieci – nudzą się nad rzeką, nad książką, na rodzinnej wyprawie w nieznane, w gaju esemesują – z odartą wyobraźnią, szczątkową wiedzą, dysleksją-dysgrafią-dyskalkulią zdiagnozowaną, próbują wyruszyć na spotkanie z Tobą.

    Dzień dobry świecie niezliczonych możliwości – nic tylko zdrowo wstać z łóżka prawą nogą i ruszyć po swoje – po drodze pomagając innym, a co za tym idzie samemu sobie. Jak dobrze jest po prostu przebudzić się ze świadomością, że otrzymało się od życia kolejną szansę na dzielenie się życzliwością, uśmiechem, sobą.

    Dzień dobry świecie lakonicznej komunikacji i okrojonego dialogu – nasza oszczędność i przebieranie w kilku słowach na krzyż kaleczy – syczymy, krzyczymy, ujadamy i pyszczymy – chcemy być choć raz od początku do końca spokojnie wysłuchani, a tu nic tylko werbalna szarpanina. Zdania wielokrotnie złożone dekoncentrują rozmówcę i wprawiają w kompleksy.

    Dzień dobry świecie wyciszenia i kontemplacji – świecie duchowy, ale już niekoniecznie religijny, świecie obalający kolejne dogmaty oraz umiejętnie demaskujący żenującą obłudę. Pochylam głowę przed światem oprószonym popiołem, spuszczam wzrok pod nogi i drepczę między wschodem a zachodem słońca za echem domu rodzinnego. Innego świata nie znam.

    Dzień dobry świecie pełen obietnic lepszego jutra – w Tobie pokładamy nadzieję zrodzoną w bulu – cholera, w bólu. W ręku mam kompas, w duszy odwagę a w sercu przekonanie, że będzie dobrze. „Żadna noc nie może być aż tak czarna, żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy. Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna, żeby nie można było odkryć oazy. Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest. Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość. Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie.” — Phil Bosmans

    Użytkownik Starbucks76 zaktualizował swój stan:   2012-02-22 14:14:30 · Wyświetl

    2012-02-22 14:14:30
    • Awatar
      l Anka Korona · 10 godz., 12 min. temu

      Ach Starbucksie kochany,dzień dobry!! Dobrze,że jesteś ta myślącą kobieta.

    • Awatar
      Starbucks76 · 10 godz., 8 min. temu

      Anka, Ty też należysz do Myślących Kobiet przez Wielkie K – dzień dobry :)

  • BLOG Awatar

    rach ciach

    Spojrzałam na przycisk pod informacją pod przyjacielskim połączeniem. Anuluj przyjaźń – napis głosi…. co za czasy…

    Użytkownik kiszona kapusta zaktualizował swój stan:   2012-02-22 14:01:07 · Wyświetl

    2012-02-22 14:01:07
    • Awatar
      iriszka · 10 godz., 38 min. temu

      podpowiadaliśmy zmianę adminowi na ”anuluj znajomość”, ale chyba za trudne zadanie dla niego

    • Awatar
      l Anka Korona · 10 godz., 13 min. temu

      no,spróbuj ty mnie anulować ,to cię poszatkuję.I tyle,uważaj!

    • Awatar
      Starbucks76 · 10 godz., 7 min. temu

      wszystko jest towarem, pierwszej, drugiej jakości

    • Awatar
      Jagna · 7 godz., 52 min. temu

      ”Delete” and ”Escape” – co za nieprawdopodobne hasla, prawda?#

  • BLOG Awatar

    Użytkownik Starbucks76 zaktualizował swój stan:   2012-02-22 13:51:19 · Wyświetl

    2012-02-22 13:51:19
    • Awatar
      dhof · 11 godz., 9 min. temu

      CUDOWNE:) Do wdrożenia od zaraz.

    • Awatar
      iriszka · 10 godz., 36 min. temu

      wdrażanie wszystkich jednocześnie – niemożliwe, brak czasu :) Ale każde z osobna, po kolei :)

  • BLOG Awatar

    boska ewolucja

    Pochwycić źrenicą ziarenko piasku na plaży i rozległy horyzont, brzeg kontynentu. Ogarnąć tyle co nic. A jeśliby skurczyć się do rozmiarów tego ziarenka, czy nie wstąpiłoby się w nowe światy? A gdyby ów horyzont przekroczyć jedną stopą, czy nie otworzyłyby się zaświaty? Do jakiego kształtu skurczyłby się wtedy kosmos… Odrywasz się od ziemi, wzrastasz od niej, przebijasz się przez kolejne warstwy atmosfery, jak przez rzednącą mgiełkę. Wystawiasz głowę w czarny wszechświat, jak przez właz do kanału. Wybijasz łokciem z grawitacji piłeczkę księżyca (ogromny cień przesłania ziemianom słońce). Nurkujesz wśród koralików gwiazd (niezidentyfikowane ciało niebieskie w okach teleskopów). Strzepujesz pyłek Drogi Mlecznej z rozrzedzonej materii gigantyczniejącego ciała. Powoli przenikasz się w bolesnym ukłuciu z supernową, a w depresyjnym zawieszeniu z kuszącą czarną dziurą. Wreszcie, wchłaniasz galaktyki w osobiste tkanki; wbudowujesz w twarzoczaszkę atom Układu Słonecznego, w oko – proton Ziemi i elektron Księżyca, a niezidentyfikowaną cząstkę kwantu piasku – jako składową źrenicy. Pupilla z czułością strzeże dziedzictwa. Na tyle przynajmniej, na ile dostrzega ją kątem i na ile byłaby to strata dla potężnej istoty. Ot, opatrzność.

    Użytkownik ak zaktualizował swój stan:   2012-02-22 11:48:22 · Wyświetl

    2012-02-22 11:48:22
  • BLOG Awatar

    Tak mi sie coś przypomniało...

    Zawsze byłam naiwna.  I miałam jakieś uszkodzone geny, bo zawsze znajdowałam sobie  popaprane towarzystwo. Wydawało mi się  że Świat czekał tylko na mnie, czekał, aż zacznę pomagać i uczyć innych – gdy się dowiedzą jak należy postępować – szybciutko zmienią swoje życie na lepsze. Brzmi naiwnie -oczywiście, patrz pierwsze zdanie.  Kiedy w szkole podstawowej pracowałam w sklepiku uczniowskim zrobiłam spore manko rozdając za darmo pączki tym, którzy nie mieli pieniędzy. Pijących na murku meneli zaprosiłam do domu, by nie pili bez kieliszków i na zimnie. Nie ukradli wiele, głównie trójwymiarowe pocztówki, hit tamtych czasów.  Potem było już tylko gorzej.  Kiedy przyszedł czas na studia chciałam iść na psychologię. Jednak doradzono mi resocjalizację. Maturzyści byli wtedy kierowani na rozmowy z psychologiem, doradzającym jakie studia wybrać. Nie żałuje tego wyboru, bo trafiłam na najlepszy moment Instytutu, uczyli mnie fantastyczni ludzie, uczyli z wielkim zapałem, bo ta nauka była wtedy przeciwko komuś.  Przemycane niedozwolone lektury i pomijanie tematów narzucanych przez władze rozgrzewały atmosferę. Przeżyłam emocje  strajków, urodziłam dziecko, pracowałam przy fajnych projektach.  Miałam wizję pracy po studiach, przecież  Świat wciąż  czeka.  No i tu właściwie temat mi się kończy.  Praktyki w aresztach nauczyły mnie, że o ile tam ktoś czeka na młode i pełne zapału absolwentki to z zupełnie innych powodów. I to po obu stronach krat.  Byłam też już wtedy matką i  dotarło do mnie, że to jest praca, której nie da się nie przynosić do domu. Emocji nie strzepniesz z siebie jak pies strzepuje wodę.  Do tego doszły sprawy ideologiczne. Praca za murem wymaga założenia munduru i bycia na rozkaz. A ja byłam w opozycji do władzy, wydającej ten rozkaz.  To była jeszcze komuna.  Wymyśliłam sobie co innego mogę robić, chciałam  prowadzić rodzaj terapii słowem, wykorzystując oczyszczającą moc wygadania się, wypowiedzenia na głos. Jednak to były lata osiemdziesiąte, nie zakładało się działalności gospodarczej,  ot tak, jak teraz. Zresztą już nie miałam na to czasu i sił. Nie miałam gdzie mieszkać, nie miałam co jeść, miałam małe dziecko. Jego ojciec też okazał się dzieckiem, łagodnie mówiąc.  Nie pracował i udawał artystę.  Wszyscy znajomi dobierani przeze mnie według klucza im większy  popapraniec tym lepiej -  nie byli w stanie pomóc , co najwyżej pomieszkiwałam u nich po kilka tygodni i potem dalej w drogę . Musiałam zacząć  normalną pracę, musiałam opiekować się synem. Zaczęłam. Mój syn jest teraz dorosły, mam cudownego, innego męża, skończyłam podyplomowo inne studia, unikam popaprańców…Tak mi się tylko przypomniało.  Miałam coś zmieniać ?  Okazuje się, że zamiast Świata zmieniłam siebie. I jest mi dobrze.  Tylko czasami coś tak mnie korci,  bo może jednak jakby ludziom powiedzieć , to by wiedzieli…

    Użytkownik Ula zaktualizował swój stan:   2012-02-22 10:49:58 · Wyświetl

    2012-02-22 10:49:58
    • Awatar
      Marika · 14 godz., 26 min. temu

      Ty z przeszlosci, przypominasz mi mnie – z dzisiaj… :-/ Pomijajac grono moich najblizszych przyjaciol i znajomych, co jakis czas kreca sie kolo mnie osoby z wiekszymi prroblemami i takie balansujace na granicy prawa (ale o tym nie wiem, kiedy ich poznaje..).. :-/

    • Awatar
      l Anka Korona · 14 godz., 20 min. temu

      Siebie można zmienić.Tylko co z rzeczywistością? ba,ja tez trzeba zmienić i to szybko.Siebie-to zdecydowanie za mało!! Nie wiem,co masz na myśli,ale opowiadasz o połówce,tak bym to ujęła.Ta półówka ci starczy? dla mnie połowiczność przestała być rajcująca.

    • Awatar
      Marika · 14 godz., 8 min. temu

      Powiem wielce filozoficznie, ze rzeczywistosc sie zmienia, kiedy my sie zmieniamy… Jestesmy tak naprawde odpowiedzialni tylko za siebie i swoje wnetrze, ze sie tak ogolnikowo wyraze… :) ….

    • Awatar
      Marika · 14 godz., 2 min. temu

      Nie jestem calkiem oderwana od ziemi.. ;) na ile moge, na tyle staram sie zmieniac, to co mnie boli wokol siebie, moze na mniejsza skale, ale to tez ma znaczenie. Ludzie, ktorym sie bezinetersownie pomaga, czesto odzyskuja wiare w siebie i w innych, niosa to dalej – tak wynika z moich obserwacji. Nie kazdy urodzil sie rewolucjonista jadnak i nie kazdy ma zapedy aby zmieniac cale systemy, itp. …

    • Awatar
      lilitu · 13 godz., 37 min. temu

      tak i mnie się wydaje :) zmieniając siebie, zmieniamy rzeczywistość (oczywiście w skali mikro, a nie makro) (chociaż skala mikro wobec świata, może być skalą makro naszego istnienia), ta zależy od naszego postrzegania. Postrzeganie nasycone różnymi poglądami, emocjami, przeżyciami, oczekiwaniami, ideami …daje różne obrazy rzeczywistości:) Oczywiście są problemy globalne i zmiana naszego podejścia do nich, ich samych nie zmieni … ale wokół siebie? w świecie który tworzymy sami?

    • Awatar
      Ula · 13 godz., 35 min. temu

      Anka, ja nie opowiadam o połówce, ja opowiadam o jednej cienkiej linii z mojego życia. Nie zmiesci sie w jednym blogowym wpisie więcej. Jest tylko czasem tak, że jakiś wątek przewija się, i ja starałam się ten jeden akurat wyłowić i opisać. To co napisałam nie znaczy, że stałam się totalną egoistką. Obserwuję tylko jak się zmieniam. I nie chodzi też o to by nic nie zmieniać wokół, w świecie – tylko trzeba najpierw zadawać pytania – co zmienić, co da się zmienić, czy nasze na to spojrzenie jest słuszne ?

    • Awatar
      Ula · 13 godz., 10 min. temu

      Tylko czy jest zgoda co do tego, że co jest tą Hydrą ? Może Twoja Hydra jest moim Herosem. I po czyjej stronie racja ?

    • Awatar
      Marika · 11 godz., 53 min. temu

      A nie sa herosami….? Mnie uczyli ze sa…

    • Awatar
      Marika · 11 godz., 50 min. temu

      Tzn. Walesa, nie wiem jak Michnik…

    • Awatar
      jiji · 10 godz., 59 min. temu

      Dzięki takim” herosom” jak Ci dwaj wymienieni na górze,plus ekipie rządzącej wybranej przez przepraszam ale nie chcę używać wulgaryzmów,mamy w kraju to co mamy.

    • Awatar
      Joa · 9 godz., 53 min. temu

      Zastanawiam się, jak uzewnętrznione, niepolityczne rozważania Uli stały się tematem dyskusji o Wałęsie i in. :)

    • Awatar
      Ula · 9 godz., 48 min. temu

      Ja też się zastanawiam i zdziwiona jestem tak, że aż zamilkłam. I co ma Wałęsa do Grocholi ( pytanie retoryczne, proszę nie odpowiadać!)

    • Awatar
      jiji · 9 godz., 27 min. temu

      A ja przekornie i abstrakcyjnie odpowiem,co ma Wałęsa do Grocholi.Grochola potrafi napisać ksiązkę,za pana Wałęsę-ktoś musiał napisać ksiązkę/sam przecież,nie potrafi sklecić nawet prostej myśli/.A to były prezydent naszego kraju,takie to są właśnie Polaków trafne wybory.

    • Awatar
      Marika · 8 godz., 45 min. temu

      Walesa jako prezydent faktycznie sie nie popisal, ale nie mozna dyskredytowac tego, co zrobil dla Solidarnosci, nie…?

    • Awatar
      Ula · 8 godz., 34 min. temu

      Polskie piekło. Nikt, kto ma prawdziwe zasługi nie jest ceniony. A kłamstwa nazywa się dokumentem. Pokolenie stracone- ludzie pełni żalu, niespełnieni i upatrujący w innych winy za swoje życie. Bez sensu. Idę robić pierogi, gotowanie odpręża :)

    • Awatar
      ola lab · 8 godz., 19 min. temu

      Ulu,nie przejmuj sie!!!Ja tam sie ciesze ,ze moge miec swoje zdanie,isc swoja droga i tym ze to WALESA dostal nagrode Nobla,a my na szczescie nie musimy myslec tak jak akurat pasuje innym i z tego sie ogromnie ciesze.

    • Awatar
      ola lab · 8 godz., 6 min. temu

      Jestesmy smutnym narodem,czekajacym na manne z naieba i na to,ze ktos za nas posprzata i pozamiata,a wystrczyloby ,gdyby kazdy zrobil porzadek wokol siebie.Ani ruski,ani francuski czy niemiecki kaze nam byc glupim brudasem,czy cwanym ”biznessmenem”.To my jako narod skladajacy sie z milionow ludzi ksztaltujemy ten kraj na obraz jaki nas otacza.

    • Awatar
      Marika · 7 godz., 28 min. temu

      Dzisiaj widze dominuje polityka i reforma edukacyjna…

  • Wczytaj więcej  
Zaloguj