To historia kobiety, która nie chce być już grzeczną dziewczynką. Czy jednak wystarczy jej odwagi, by się zbuntować, zatrząść posadami małżeństwa, stracić reputację i sięgnąć po to, na czym naprawdę jej zależy? Ten szczery, pełny humoru i trafnych obserwacji społecznych film powinna zobaczyć każda kobieta, która – podobnie jak główna bohaterka – nieustannie jedzie na tzw. autopilocie w życiu zawodowym, rodzinnym i osobistym. A da się to zrobić bez wychodzenia z domu.
Może i wspaniałe życie, ale czy na pewno moje? Z takim pytaniem mierzy się Joanna (Agata Buzek) – bohaterka filmu „Moje wspaniałe życie” – troskliwa córka, wyluzowana matka, lubiana nauczycielka, żona, z którą można konie kraść… Kobieta w każdej z tych ról wypada doskonale. I w żadnej z nich od dawna nie czuje się sobą. Dlatego Jo prowadzi podwójne życie – ma tajemnicę, którą nie dzieli się z nikim. Bo gdyby ktoś się dowiedział, byłby to koniec wszystkiego, co w jej świecie wydaje się takie „wspaniałe”...
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Ten film pokocha każda kobieta. „Moje wspaniałe życie” okiem Grażyny Torbickiej i Martyny Harland
„Moje wspaniałe życie” nie jest jednak filmem aspirującym do miana arcydzieła – i być może właśnie dlatego tak dobrze się go ogląda. Reżyser Łukasz Grzegorzek z typową dla siebie wrażliwością przygląda się bowiem codzienności, relacjom międzyludzkim i drobnym pęknięciom pojawiającym się pod powierzchnią pozornie zwyczajnego życia, po raz kolejny udowadniając, że świetnie odnajduje się w kinie obyczajowym.
(Fot. materiały prasowe)
Główna bohaterka funkcjonuje w wielopokoleniowej rodzinie, nieustannie godząc potrzeby innych z własnymi obowiązkami. To współczesna Matka Polka zmęczona rolami społecznymi i rodzinnymi oczekiwaniami, a jednocześnie próbująca zachować własną podmiotowość; kobieta, która nie chce dać się całkowicie stłamsić codzienności i szuka przestrzeni, w której mogłaby żyć na własnych zasadach. Próbuje podtrzymać funkcjonowanie całej rodziny, a jej sekretne drugie życie staje się próbą odzyskania wolności i samej siebie.
(Fot. materiały prasowe)
Największą siłą filmu pozostaje jednak nie sam temat, lecz sposób jego przedstawienia. Grzegorzek unika bowiem moralizatorstwa i łatwych ocen. Pokazuje dysfunkcyjną rodzinę niezwykle naturalnie i szczerze, z dużą dozą empatii wobec bohaterów. Nawet jeśli relacje między nimi bywają napięte, nigdy nie są jednowymiarowe. Reżyser subtelnie wychwytuje również drobne gesty i niewypowiedziane emocje. Dzięki temu oglądamy nie tyle historię o zdradzie czy kryzysie małżeńskim, ile opowieść o życiowej pułapce zwanej codziennością i pragnieniu wyrwania się ze schematów.
(Fot. materiały prasowe)
Film sprawnie balansuje między dramatem a komedią. Humor jest tu nienachalny, często oparty na pozornie przypadkowych dialogach i sytuacjach. I to właśnie ten słodko-gorzki ton jest jednym z największych atutów produkcji. Napięcie i rodzinny dramat spotykają się tu z subtelnym komizmem, dzięki czemu nawet trudne tematy nie przybierają ciężkiej formy. Nie sposób pominąć też znakomitego aktorstwa. Fenomenalna Agata Buzek tworzy tu bowiem jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze – jej bohaterka jest jednocześnie silna i krucha, zmęczona i pełna energii. Świetnie wypadają też Jacek Braciak i Adam Woronowicz, a wszyscy aktorzy tworząc razem wiarygodne i pełne niuansów trio, dzięki któremu nawet zwyczajne sceny nabierają autentyczności.
(Fot. materiały prasowe)
„Moje wspaniałe życie” jest zatem jednym z ciekawszych przykładów współczesnego polskiego kina obyczajowego. To bezpretensjonalny, dobrze napisany i świetnie zagrany portret ludzi uwikłanych w codzienność, którzy próbują odnaleźć własną wolność. Grzegorzek pokazuje natomiast, że nawet z pozornie banalnej historii można stworzyć film prawdziwy, inteligentny i pełen ciepła, który zostawia widza z ważnym pytaniem: jak nie zwariować, próbując jednocześnie być sobą?
„Moje wspaniałe życie” obejrzeć można na Netflixie.