Ten film na podstawie uznanej powieści to pełna humoru, pokrzepiająca opowieść o zwyczajnej kobiecie – owdowiałej sprzątaczce, która odważyła się podążać za swoimi marzeniami. Urocza i otulająca historia o tym, że każdy jest ważny, a nasz los w dowolnej porze życia może się odwrócić. Magiczna, a zarazem bardzo życiowa i pozytywnie nastrajająca. Podnosząca na duchu i dająca nadzieję.
Londyn, rok 1957. Ada (Lesley Manville) cały czas żyje nadzieją o powrocie ukochanego z wojny, do momentu gdy otwiera tajemniczą przesyłkę z telegramem. Opłakująca jego śmierć, na co dzień jest gospodynią, a wieczorami przesiaduje z przyjaciółką w pubie. Podczas dbania o porządki u arystokratycznej pracodawczyni zauważa piękną sukienkę Diora. Zahipnotyzowana jej błyszczącymi kwiatowymi zdobieniami planuje zebrać 500 funtów i zakupić ją w Paryżu. Z obecnych zarobków nie jest w stanie odłożyć, a niektórzy zalegają z wypłatami, więc próbuje zdobyć więcej zleceń, a nawet obstawia psie wyścigi.
(Fot. materiały prasowe)
Wszystko na nic się zdaje, jednak jak grom z jasnego nieba pojawia się wojskowy przedstawiciel i przekazuje po mężu żołd, informując, że należy jej się renta dla wdów; posterunkowy oddaje znaleźne za brylantową spinkę, a znajomy przekazuje pokaźną część wygranej. Kobieta w końcu czuje, że los się do niej uśmiecha – wkrótce kupuje bilet i wsiada na pokład samolotu lecącego do Paryża.
(Fot. materiały prasowe)
Siła tego filmu tkwi przede wszystkim w prostocie i szczerości. To po prostu zrealizowana z sercem, pogodna opowieść o marzeniach, codziennych trudnościach i odwadze, aby zawalczyć o siebie. Seans zostawia natomiast widza z uczuciem ciepła, lekkości i swoistego ukojenia oraz pozwala dostrzec pozytywną stronę życia. To kino niezwykle „ludzkie” i życiowe. Opowieść o zwykłej kobiecie, w której łatwo dostrzec siebie, i której determinacja wbrew życiowym dramatom i nieskończona dobroć od razu budzą sympatię.
(Fot. materiały prasowe)
Film łączy jednak w sobie realizm codziennego życia z baśniowością, tworząc historię, która momentami przypomina sen o lepszym życiu, ale nigdy całkowicie nie odrywa się od ziemi. Ogromną mocą filmu jest również jego ton – pełen optymizmu, ale nie przesłodzony (swoją drogą: od nadmiaru słodyczy i dobra w kinie nikt jeszcze nie ucierpiał). To klasyczny feel good, a nawet comfort movie, który jednocześnie bawi, wzrusza i poprawia nastrój. W tle przewijają się oczywiście trudności życia, samotność i strata, ale nie dominują one opowieści – raczej stanowią punkt wyjścia do całej historii.
(Fot. materiały prasowe)
Na szczególne uznanie zasługuje jednak absolutnie przeurocza Lesley Manville, która roztacza wokół swojej postaci niezwykle pozytywną energię i sprawia, że bohaterka jest niesamowicie autentyczna i bliska widzowi (niektórzy mówią nawet o niej „Miś Paddington w wersji shumanizowanej”), a gdy w przejmujący wypowiada słowa: „Zbyt długo żyłam, patrząc jak umyka mi życie”, naprawdę trudno z nią nie sympatyzować.
(Fot. materiały prasowe)
„Paryż Pani Harris” można też czytać jako współczesną baśń o spełnianiu marzeń – historię, która przypomina, że nigdy nie jest za późno, aby spróbować odmienić swoje życie. Jeśli lubisz zatem klimat brytyjskich romansów spod znaku „Notting Hill” z odrobiną baśniowej magii w duchu „Mary Poppins”, odnajdziesz się tu bez problemu. To po prostu film idealny na spokojny wieczór, kiedy potrzebna jest odrobina nadziei, uśmiechu i wiary w to, że nawet najmniejsze marzenie może kiedyś znaleźć swoją szansę.
„Paryż Pani Harris” obejrzeć można na Apple TV+ i Prime Video.