1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Wściekła ze... strachu. Co się dzieje, gdy lęk zamienia się w gniew?

Wściekła ze... strachu. Co się dzieje, gdy lęk zamienia się w gniew?

Nie zawsze strach wiedzie wprost do ataku złości. Nie każda złość jest podszyta lękiem. Ale związek między tymi dwiema emocjami jest zaskakująco bliski. To dwie strony tego samego medalu (Fot. Peter Dazeley/Getty Images)
Nie zawsze strach wiedzie wprost do ataku złości. Nie każda złość jest podszyta lękiem. Ale związek między tymi dwiema emocjami jest zaskakująco bliski. To dwie strony tego samego medalu (Fot. Peter Dazeley/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Agnieszka Radomska - Wściekła ze... strachu. Co się dzieje, gdy lęk zamienia się w gniew?

00:00
15s
0,5 x
15s
Lęk kojarzymy raczej z wycofaniem. To taka emocja, o której – jak sądzimy – wiemy tylko my same, jest „cicha”, narasta w nas powoli, nie uzewnętrznia się spektakularnie i jedynie my czujemy, jak przybiera na sile czy wręcz nas paraliżuje. Okazuje się jednak, że w pewnych sytuacjach jest akurat dokładnie odwrotnie. Tłumiona frustracja i napięcie spowodowane przytłaczającym lękiem mogą prowadzić do napadów gniewu, co czasem trudno połączyć w logiczną całość.

Gwałtowny wybuch gniewu może być zaskakujący nie tylko dla otoczenia, ale i dla osoby, której się przydarza. To ten moment, kiedy prawie rzucasz się na kogoś, by przegryźć mu tętnicę, a po chwili myślisz: „o rany, to byłam ja?!”. Może minąć sporo czasu, zanim zorientujesz się, że pod podszewką tak intensywnej i zaskakującej dla samej ciebie reakcji przyczajony był właśnie lęk. To połączenie nie powinno być za to zaskakujące dla świadomych właścicieli psów z problemami lękowymi, od których wbrew pozorom wcale aż tak bardzo się pod tym względem nie różnimy. Często diagnozowanym przez behawiorystów zaburzeniem u czworonogów jest agresja lękowa. To nic innego jak mechanizm obronny, którego podłożem jest silny strach, a nie, jak można by sądzić, chęć dominacji. Zwierzak, który czuje się zagrożony, czasem warczy lub atakuje, zwłaszcza jeśli wszelkie próby uniknięcia sytuacji albo ucieczki okazały się nieskuteczne. Bywa, że my, ludzie, robimy dokładnie tak samo. Przechodzimy do ataku, gdy bardzo się czegoś boimy, i do głowy nam nie przyjdzie, by jedno skojarzyć z drugim.

Czytaj także: „Myślałam, że umieram”. Psychiatra wyjaśnia, kiedy lęk naprawdę staje się groźny

Wszystko jest połączone

Lęk i gniew to wbrew pozorom wcale nie przeciwieństwa, a dwie strony tej samej monety. Oba są reakcją przetrwania wyzwalaną przez system wykrywania zagrożeń w mózgu (reakcja walki lub ucieczki) i cechują je bardzo podobne objawy fizyczne, jak przyspieszone bicie serca, pocenie się, przyspieszony oddech, wyrzut adrenaliny. Strach i gniew mają wspólną neurofizjologię. Ciało migdałowate wykazuje wzmożoną aktywność zarówno w przypadku strachu, jak i gniewu. Te dwie emocje mają duży potencjał do krzyżowania się, szczególnie w chwilach stresu. Najczęściej pierwszy jest strach, który nagle przeradza się w złość, a my nie wiemy, co się z nami dzieje i rzadko kiedy łączymy kropki...

Modelowa sytuacja to matka nastolatka, która wpada w szał, gdy ten wraca do domu porządnie spóźniony, a przez ostatnią godzinę nie dało się do niego dodzwonić. Reprymenda, jaką dostaje od matki po powrocie, z zewnątrz wygląda jak czysta złość. Syn złamał zasady, nie dotrzymał słowa, jest nieposłuszny, ignoruje prośby, robi, co mu się podoba, co budzi w matce zrozumiałą irytację. Jednak gdy te emocje opadną, może się okazać, że przez tę godzinę, która wydawała się wiecznością, matka dziesiątki razy zdążyła zwizualizować sobie wypadek samochodowy z jego udziałem, pobicie, szpital i mnóstwo innych czarnych scenariuszy. To właśnie lęk o syna uruchomił fizjologiczną reakcję organizmu, a gniew pojawił się jako bardziej „działaniowa” emocja – pozwalająca odzyskać poczucie wpływu, zamiast pozostawać w bezradnym strachu. Podobnych sytuacji można skonstruować mnóstwo. Pracownik, który reaguje wściekłością na uwagę szefa zwracającego uwagę na błędy w projekcie też niekoniecznie po prostu jest cholerykiem. Pod gniewną reakcją może czaić się lęk o wyraźne podważenie kompetencji, a w konsekwencji – utratę pracy. W tej sytuacji złość staje się tarczą chroniącą przed doświadczeniem zagrożenia, wstydu i bezsilności.

W szczytowym momencie podobnych zdarzeń lęk może wywoływać przytłaczające emocje i myśli, które sprawiają, że wybuchamy, próbując odzyskać poczucie siły w obliczu stresu. Niektórzy eksperci uważają, że gniew jest właśnie mechanizmem obronnym, wykorzystywanym do minimalizowania poczucia zagrożenia. Nawet jeśli jest ono wyimaginowane (co jest charakterystyczne dla osób ze zwiększonym poczuciem lęku), uruchamia się reakcja walki albo ucieczki, co powoduje wydzielanie hormonów stresu, takich jak adrenalina. To z kolei prowadzi do zwiększonego pobudzenia, a ono czasem objawia się gniewem, który teoretycznie może pomóc, bo prowokuje do działania. Innymi słowy: lęk mówi: „jest niebezpiecznie”, gniew dodaje: „muszę coś z tym zrobić”. Psychologowie opisują gniew jako tzw. emocję wtórną, bo często przykrywa on bardziej bolesne doświadczenia: poczucie zagrożenia, odrzucenia czy wstydu. Gniew daje subiektywne poczucie siły i sprawczości, podczas gdy lęk wiąże się z bezradnością.

Chodzi także o przekonanie, że nadal trzymamy kierownicę i nad nią panujemy, choć się boimy. Utrata kontroli nad sytuacją lub relacją może powodować niepewność i lęk. W takich okolicznościach pojawia się poczucie kompletnej bezbronności, a to ogromny dyskomfort. W kimś, kto czuje, że nie panuje nad otoczeniem, narasta frustracja i pobudzenie, o od nich już tylko krok do wybuchu gniewu. Dla części osób strategią radzenia sobie z lękiem jest właśnie kontrola. Czują, że minimalizuje go tylko trzymanie ręki na pulsie, czuwanie nad wszystkim. Gdy sprawy nie idą zgodnie z planem, czują frustrację lub złość z powodu zaistniałej sytuacji. Może ona być skierowana na otoczenie, ale także na siebie. „Jestem na siebie wściekła, mogłam tego przypilnować!” – to klasyczna reakcja.

Czytaj także: Jak się uwolnić od nadmiernej kontroli? Zacznij od tych 5 kroków i zobacz, co się stanie

Jest wreszcie tak, że funkcjonowanie w ciągłym lęku jest dla organizmu wyczerpujące – i psychicznie, i fizycznie, zwłaszcza jeśli towarzyszy mu bezsenność. Gdy organizm jest na skraju wytrzymałości, wybuch gniewu może spowodować nawet błahostka, drobiazg, który będzie tą kroplą przepełniającą kielich. Drobiazgów aż tak nie widać, bo kumulują się powoli, dlatego wywołany nimi gniew wydaje się reakcją na wyrost, czymś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Jeśli od tygodni masz niepewną sytuację w pracy, wisi nad tobą groźba redukcji etatów i od dawna odczuwasz głównie niepokój o to, co będzie, po jakimś czasie może cię wyprowadzić z równowagi i wywołać wściekłość pierwsza lepsza pierdoła, choćby psia kupa na chodniku, po wdepnięciu w którą szykujesz się do krwawej zemsty na sąsiedzie za to, że po psie nie posprzątał. Radzenie sobie z lękiem pochłania mnóstwo energii, a wydrenowani z niej częściej reagujemy impulsywnie.

Sprowokowani strachem

Ciekawą zależność między lękiem a gniewem pokazało badanie opublikowane w 2018 roku na łamach czasopisma Neural Plasticity. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy emocje, których doświadczamy przed sytuacją konfliktową, wpływają na to, jak zareagujemy, gdy ktoś nas sprowokuje. Eksperyment składał się z dwóch etapów. Najpierw uczestnicy leżeli w skanerze fMRI, który pozwala śledzić aktywność różnych obszarów mózgu. W tym czasie oglądali krótkie fragmenty filmów wywołujących określone emocje – jedne miały wzbudzić strach, inne smutek, a jeszcze inne były emocjonalnie neutralne. Badacze obserwowali, które struktury mózgu uaktywniają się podczas przeżywania każdej z tych emocji. Następnie uczestnicy brali udział w pozornie prostym zadaniu przypominającym rywalizację z inną osobą. W rzeczywistości przeciwnik był fikcyjny, a jego zachowanie zostało zaprogramowane tak, aby prowokować uczestników. W odpowiedzi badani mogli „ukarać” przeciwnika, wybierając siłę nieprzyjemnego bodźca dźwiękowego (hałasu), który miał on rzekomo usłyszeć. W psychologii taki sposób pomiaru jest wykorzystywany jako wskaźnik agresji reaktywnej – czyli agresji pojawiającej się w odpowiedzi na prowokację.

Okazało się, że osoby, u których wcześniej wywołano strach, częściej wybierały bardziej dotkliwe „kary” dla prowokującego przeciwnika. Ich zachowanie można było przewidzieć na podstawie aktywności mózgu – im silniej podczas odczuwania strachu aktywowały się m.in. przednia część wyspy, zakręt przyhipokampowy, tylna część zakrętu obręczy i przedklinek, tym bardziej agresywnie uczestnicy reagowali później na prowokację. Wnioskiem z badania nie jest oczywiście teza, że strach automatycznie prowadzi do agresji. To dużo bardziej subtelna zależność. Strach wprowadza organizm w stan wysokiej gotowości do reagowania na zagrożenie. Jeśli chwilę później pojawia się ktoś, kogo można uznać za źródło tego zagrożenia lub przeszkodę, energia mobilizacyjna może łatwo przekształcić się w gniew i zachowania obronne. Innymi słowy, organizm przechodzi z trybu „uciekaj” do trybu „walcz” szybciej, niż skłonni bylibyśmy przypuszczać. A bardzo często nie złościmy się dlatego, że czujemy się silni, choć tak właśnie może to z zewnątrz wyglądać. Złościmy się, bo wcześniej poczuliśmy się zagrożeni.

Świadomość to podstawa

Związek między lękiem a gniewem może być tak silny, że powstał nawet termin „anxry” (od angry/zły oraz anxiety/lęk), na kształt podobnego potocznego „hangry” opisującego kogoś, kto jest wściekły z głodu. To coś, co można przetłumaczyć jako „lękogniew”, i co często tak bardzo nas zaskakuje, prowadzi do konfliktów w relacjach i jest piekielnie męczące...

Czytaj także: „Boję się, że…”. Nie jesteś bezradna w obliczu lęku

Pierwszym krokiem do poradzenia sobie z tym stanem jest uświadomienie go sobie. Większość ludzi w ogóle nie łączy drażliwości i skłonności do gniewu z lękiem, te emocje traktuje jako zupełnie od siebie niezależne. Gdy dostrzeże się ten nieoczywisty związek, można narysować cały obrazek swoich emocjonalnych przeżyć, a nie skupiać się tylko na ułamku. Lęk jest czymś, co można i trzeba leczyć, zająć się pierwotną przyczyną złości, a nie tylko samą złością w oderwaniu od tego, co ją spowodowało. Warto też uważnie obserwować siebie i swoje reakcje i nauczyć się rozpoznawać sytuacje, które wywołują niepokój, a w ślad za nim złość. Wychwycenie związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy tymi stanami, a nawet notowanie ich w dzienniku uczuć, pomaga często dostrzec prawidłowość, a tylko widząc ją, można próbować cokolwiek zmieniać. Ważne jest jedynie, by gniewu, a tym bardziej agresji, nie usprawiedliwiać lękiem. Bo złość, owszem, może maskować niepokój i być jego skutkiem, ale ten nie może być uzasadnieniem dla aktów agresji.

Wykorzystane źródła: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1155/2018/3479059; https://www.discovermagazine.com/what-happens-when-anxiety-turns-to-anger-44653; https://www.talkspace.com/mental-health/conditions/articles/anxiety-and-anger/

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE