Marta Waszkiewicz - Pokręcony thriller w stylu „Parasite” podbił serca widzów HBO Max. Ma na koncie trzy Złote Globy i aż 97% pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes
00:00
06:27
Po stracie pracy doświadczony kierownik papierni bierze sprawy w swoje ręce i ucieka się do przemocy, desperacko próbując odzyskać swoją godność. „Bez wyjścia”, nowy hit platformy HBO Max, to elektryzujące połączenie thrillera, dramatu, kryminału i absurdalnej czarnej komedii z dodatkiem ostrego komentarza społecznego, które z pewnością spodoba się fanom oscarowego „Parasite”. Tak pokręconego filmu z pewnością dawno nie widzieliście.
Kiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję – takiej maksymy trzyma się główny bohater „Bez wyjścia” w reżyserii Park Chan-wooka („Oldboy”, „Służąca”, „Podejrzana”), koreańskiego mistrza kina gatunkowego, który w swoim najnowszym filmie stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – a wszystko to w absolutnie bezkompromisowym, autorskim stylu. Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom. Ale wystarczy jeden dzień, aby sielanka zmieniła się w horror. Gdy mężczyzna traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. I nie cofnie się przed niczym, aby odzyskać to, co mu odebrano. Szczególnie że tzw. mokra robota, jak się okazuje, przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.
(Fot. materiały prasowe)
Reżyser bezlitośnie kpi więc z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, a także zabiera głos na temat współczesnego rynku pracy i bezrobocia w dobie AI. Co więcej, jego film, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje również wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Tym samym twórca zadaje i nam prowokacyjne pytanie...
Człowiek traci pracę w epoce automatyzacji i AI. Co może w takiej sytuacji zrobić? To zależy jak bardzo jest zdesperowany i zdominowany przez kulturę pracy. Tak się jednak składa, że nasz bohater, aby odzyskać kontrolę nad swoim życiem, jest gotów zrobić naprawdę wszystko, w tym nawet, w myśl zasady „po trupach do celu”, wyrządzić komuś krzywdę.
(Fot. materiały prasowe)
Ten genialny antykapitalistyczny miks absurdalnej czarnej komedii, mrocznego thrillera i łapiącego za gardło dramatu, to ekscentryczny, ale niesamowicie wciągający seans à la jazda bez trzymanki. Życiowo gorzki, ale podany niebywałą lekkością. Ta ambitna zabawa gatunkiem ciekawie ukazuje bowiem współczesne problemy związane z pracą, takie jak lęk przed bezrobociem czy korporacyjna kultura rywalizacji, która sprawia, że ludzie zaczynają myśleć o sobie w kategoriach eliminacji. Co więcej, aby podkreślić wagę problemu, reżyser podsuwa bohaterom naprawdę abstrakcyjne rozwiązania.
Czytaj także: Filmy koreańskie: 7 tytułów, które warto zobaczyć
(Fot. materiały prasowe)
Ironiczne pokazanie wyniszczającego pościgu za pracą i pieniędzmi oraz desperację w walce o byt przypomina natomiast ikoniczny „Parasite”. Brutalna satyra bez litości punktuje też inne patologie bezwzględnego systemu, celnie diagnozuje bolączki społeczne, demaskuje ludzką znieczulicę i wchodzi w dialog z moralnością. Park natomiast znakomicie bawi się historią, bohaterami i widzem, sprawnie balansując między cierpkim, wręcz makabrycznym humorem a autentyczną tragedią człowieka postawionego pod ścianą przez bezlitosny rynek pracy. To przewrotne dystopijne kino porusza więc ważne i społecznie aktualne tematy (zwłaszcza w Korei, gdzie króluje skrajna konkurencyjność, rywalizacja i przepracowanie): dosadną krytykę współczesnego kapitalizmu i bezduszności korporacji, a wszystko to ubrane w mocną formę i zmyślną groteskę.
Czytaj także: Najlepsze K-dramy na Netflixie – 15 koreańskich seriali, od których nie oderwiesz wzroku
(Fot. materiały prasowe)
Oryginalny scenariusz zachwyca fachowo skonstruowaną fabułą, wspaniałymi zwrotami akcji i gorzkim finałem, a aktorstwo jest tu na naprawdę wysokim poziomie. Gwiazdy filmu, postawione w absurdalnych sytuacjach, znakomicie odnajdują się w swoich rolach i przekonująco sprzedają nawet najbardziej niedorzeczne momenty. Film jest też pomysłowo zrealizowany, ale nie popada w tandetne efekciarstwo, tylko umiejętnie wszystko ze sobą splata. Technicznie to natomiast mistrzostwo świata z dopracowanymi kadrami i dynamicznym montażem. Koreańskie kino po raz kolejny dostarcza więc czegoś naprawdę świeżego. Ogląda się to z ekscytacją, seans sprawia dużo frajdy, ale też zmusza do refleksji nad wyzyskiem pracowników, którzy dla pracy są w stanie zrobić wszystko.
Czytaj także: Koreańskie seriale z Netflixa, od których robi się cieplej na duszy. Są jak miska gorącego ramyunu
(Fot. materiały prasowe)
„Brawurowe arcydzieło”; „Satyra najwyższej klasy”; „Kino absolutne”; „Filmowy klejnot, który zapada w pamięć”
– zachwycają się widzowie. Podobne zdanie mają też krytycy, którzy przyznali „Bez wyjścia” aż 97% pozytywnych ocen w serwisie Rotten Tomatoes oraz aż trzy Złote Globy w kategoriach: najlepsza komedia, najlepszy aktor w komedii i najlepszy film anglojęzyczny. Wniosek? Nie masz wyjścia, musisz dać szansę tej produkcji.
„Bez wyjścia” obejrzeć można na platformie HBO Max.