Julia Kijowska: Mam coraz mniej pewności siebie

Julia Kijowska, kadr z filmu "Drogówka"
Next Film

Mierząc się z czymś trudnym, masz szansę dowiedzieć się o sobie czegoś nowego – mówi Julia Kijowska, która zagrała w najnowszym filmie Wojtka Smarzowskiego, „Drogówka”.
Julia, czy jesteś zła, że nie dostałaś nagrody im. Cybulskiego w tym roku?

O nie, co to za pytanie (śmiech). Nie myślę o tej nagrodzie jako o wygranej w drodze zawziętej rywalizacji. Myślę, że nominacja to już sporo. Rola „W ciemności”, za którą byłam nominowana, to ważna praca i ogromne wyzwanie, bo ulepić musiałam osobę zupełnie inną ode mnie. Zdejmując po zdjęciach kostium, wydawało mi się, że ściągam także skórę.

Mam stuprocentowe poczucie, że zauważenie i nominowanie to już coś. Ale będę szczera, nie liczyłam, że ją dostanę. Może do 35. roku życia uda mi się jeszcze zrobić coś, czym sobie zasłużę na ponowne znalezienie się przed tą szansą. Ważne jest dla mnie to, żeby ludzie zapamiętali, że kiedyś zmierzyłam się z taką postacią i chyba się to udało.

Co jest, po takim rachunku sumienia, Twoim głównym motywatorem w tej robocie? W końcu twoja rola uznana została za ważną kreację.

Trudna sprawa. Uwaga, jaka zaczyna się na mnie koncentrować, jest miła i ważna. Doceniam zwłaszcza czas, jaki się poświęca, by zobaczyć filmy. Jednak jest to także obciążające. Miniony rok był dla mnie wspaniały, bo miałam wrażenie, że nastąpiła konstelacja pozytywnych zdarzeń. Dostaję propozycje i chcą się ze mną spotykać superciekawi ludzie. Z drugiej strony, nikt nic o mnie nie wie, dlatego nie jestem wystawiona na oceny, które potrafią ugłaskać, choć częściej bolą. Na razie ludzie są mnie ciekawi, mają dla mnie uważność i czułość. Oto stan idealny. Nie trwał długo, bo zaczął się nowy rok, który jest zbiorem owoców tego, co robiłam wcześniej. Boję się tego nieco.

Konfrontacji?

Tak, ale bardziej tego, że sama narzucę sobie potrzebę spełniania jakiś oczekiwań. Mam taką konstrukcję autodyscyplinującą i uwaga innych nie jest moją motywacją. Chciałabym, żeby nigdy się nią nie stała i na razie mi się to udaje. Łatwość polegała na tym, że dotąd nikt się mną nie interesował i o mnie nie pisał, choć byłam w środowisku chyba zauważona.