1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Retro
  4. >
  5. Wyszła za mąż, urodziła ośmioro dzieci, a potem wybrała życie u boku kobiety. Maria Konopnicka, o której nie uczą w szkole

Wyszła za mąż, urodziła ośmioro dzieci, a potem wybrała życie u boku kobiety. Maria Konopnicka, o której nie uczą w szkole

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Maria Konopnicka (Fot. domena publiczna)
Maria Konopnicka (Fot. domena publiczna)
W szkolnej wersji Maria Konopnicka jest autorką „Roty” i surową „matką narodu”. W jej życiorysie jest jednak coś, czego podręczniki nie pokazują. Odeszła od męża, uniezależniła się od dorosłych dzieci, a ostatnie dwadzieścia lat życia spędziła u boku kobiety. Część tej historii znamy dokładnie, resztę trzeba odtwarzać z poszlak – jej życie uczuciowe przypomina bowiem powieść, z której ktoś potem starannie powyrywał kartki.

Wąsaty anioł i ptak zamknięty w klatce

10 września 1862 roku w kaliskim kościele św. Mikołaja dwudziestoletnia Maria Wasiłowska wyszła za mąż za Jarosława Konopnickiego, starszego od niej o 12 lat. Początkowo naprawdę go kochała i czule nazywała „wąsatym aniołem”. Młodzi zamieszkali w Bronowie, gdzie Jarosław zarządzał dużym, ale zaniedbanym majątkiem rodzinnym. Z czasem to samo można było powiedzieć o ich małżeństwie. W ciągu ośmiu lat Maria urodziła ośmioro dzieci: Tadeusza, bliźnięta Stefana i Władysława, Stanisława, Zofię, Helenę, Jana i Laurę. W tym samym czasie zadebiutowała jako poetka, co mężowi wyraźnie się nie podobało.

Maria wkrótce przestała widzieć w nim anioła. Męczyły ją wszystkie ograniczenia, a rola gospodyni domowej nie bardzo jej odpowiadała – nie chciała być na utrzymaniu męża. W jednym z listów pisała: „nie jest jeszcze zupełnym szczęściem mieć męża, który uważa żonę za swoje najstarsze dziecko […]. Spostrzegasz, że byt twój jest bytem zamkniętego w klatce ptaka. […] Tęsknisz, pragniesz, płoniesz”.

Romanse, romansiki

W 1872 roku, najpewniej zimą, rodzina sprzedała Bronów i przeniosła się do dzierżawionego Gusina, do skromnego dworku z 1842 roku. Konopnicka przekonała męża, aby zadbał o edukację synów i zatrudnił guwernera. Tak do ich domu trafił osiemnastoletni Konstanty Krynicki, człowiek wykształcony i obyty w świecie. Dla trzydziestoletniej Marii, która dusiła się w klatce, był przede wszystkim rozmówcą, z którym mogła dyskutować o książkach. Czy łączył ich romans, można tylko przypuszczać. Konopnicka niszczyła otrzymane listy od razu po przeczytaniu, a jej listy do Krynickiego spłonęły w czasie powstania warszawskiego. Badacze, którzy czytali je przed wojną, mówili, że były „bardzo ciepłe w tonie”.

W tym samym czasie okolica plotkowała o jej spacerach z sąsiadem z majątku Kraski Kornelim Dąbrowskim, wdowcem i duszą towarzystwa. W 1875 roku, gdy Konopnicka pojechała leczyć gardło do Szczawnicy, towarzyszyli jej obaj mężczyźni oraz pewna kobieta, co do dziś budzi domysły biografów. Warto jednak pamiętać, że hipoteza o trójkącie opiera się głównie na plotkach i złośliwych opiniach.

Fakty są takie, że z wyjazdu do Szczawnicy Konopnicka przywiozła coś znacznie trwalszego niż romans. Napisała tam poemat „W górach”, który życzliwie zrecenzował Henryk Sienkiewicz. Poetka w końcu uwierzyła we własny talent i w to, że może sama zadbać o siebie i dzieci. W 1876 roku rozstała się z mężem, a rok później przeniosła się z dziećmi do Warszawy. Ptak wreszcie wyfrunął. Jarosław jednak nie zniknął z jej życia – Maria przysłała mu nawet pieniądze na podróż do Krakowa na jubileusz swojej twórczości. On sam później zbankrutował i zmarł w 1905 roku w Ciechanowie.

Czytaj także: „W twoich doskonałych palcach jestem tylko drżeniem”. Najsłynniejsze romanse polskich poetek

Matka roku

Stosunek Konopnickiej do dzieci to jedna z najtrudniejszych części jej biografii. Dzieliła je na trójkę „dobrą” i „złą”, a w pewnym momencie świadomie postanowiła się od nich uniezależnić. Kiedy najmłodsza córka, Laura, poszła do szkoły, poetka wyjechała z Warszawy. Od tej pory dzieci odwiedzała, pomagała im finansowo i pisała do nich, ale swój czas poświęcała pracy i podróżom. Mieszkała m.in. w Wenecji, Zakopanem, Monachium i Krakowie.

W latach 1889–1890 głośno było o jej córce Helenie, którą oskarżano o liczne kradzieże. Dziewczyna sfingowała także własne samobójstwo i próbowała targnąć się na życie matki, która ostatecznie się jej wyrzekła. Nazywała ją „wyrodkiem” i „okropną istotą”. Nie interesowała się ani losem córki, która była umieszczana w kolejnych zakładach zamkniętych, ani losem jej nieślubnego syna. W listach odnotowywała jedynie pieniądze, które wysyłała na ich utrzymanie. Wnuk zmarł w 1892 roku u mamki, Helena w 1904 roku w Drewnicy.

Właśnie ten kryzys uważa się za główną przyczynę wyjazdu poetki z kraju w 1890 roku, choć Konopnicka chciała też zapewne uciec od niekończących się kłopotów z sześciorgiem dorosłych już dzieci. Tadeusz Czapczyński naliczył 63 miejscowości, w których przebywała przez następne 20 lat. W wielu z tych podróży towarzyszyła jej Maria Dulębianka.

Maria i Maria – przyjaciółki czy kochanki?

Nie wiadomo dokładnie, kiedy się poznały, i ta niepewność dobrze oddaje całą tę relację. Jedne źródła mówią o przełomie lat 70. i 80., kiedy obie chodziły do kobiecej czytelni naukowej Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit. Lena Magnone pisze, że poznały się najpóźniej w 1886 roku, a Dulębianka po raz pierwszy pojawia się w listach poetki w 1889. Karolina Dzimira-Zarzycka znalazła w notatniku malarki krótki zapis: „1889. Poznanie u Jasińskich na Oboźnej”.

Dulębianka przyszła na przyjęcie z młodą rzeźbiarką Tolą Certowiczówną. Konopnicka pochwaliła prace rzeźbiarki i od słowa do słowa zaczęła się rozmowa. „Żałuję, że nie jestem pani koleżanką”, wyrwało się malarce. Konopnicka od razu zaprosiła ją do siebie: „Więc proszę nie z pierwszą, ale i drugą albo trzecią wizytą. No i musi pani przyjść sama”. To „sama” brzmi dziś bardzo wymownie, choć nie należy dopisywać do niego zbyt wiele. Tak czy inaczej, od tej rozmowy zaczyna się relacja, która potrwa do śmierci poetki.

Dulębianka, szesnaście lat młodsza od Konopnickiej, była malarką wykształconą u Matejki, w Paryżu, w Wiedniu i u Gersona. Nosiła krótkie włosy, binokle, kamizelkę i krawat. Konopnicka chodziła w długich sukniach i kapeluszach z kwiatami. Romana Pachucka wymieniała je wśród znanych jej par „nieodłącznych przyjaciółek”. Konopnicka nazywała przyjaciółkę „Piotrkiem” albo „Pietrkiem z powycieranymi łokciami”, a w listach do dzieci nigdy nie tłumaczyła, kim jest jej towarzyszka. W pewnym momencie po prostu zaczęła pisać w liczbie mnogiej: „postanowiłyśmy”, „zwiedzałyśmy”, „wyjeżdżamy”. Ich codzienność opisała sama poetka: „O 4. przychodzi Dulębianka, jemy obiad, sprzątam, idziemy się przejść, wracamy, zapalam świecę, ceruję i szyję, a ona mi czyta. Około 9. robię dla niej kawę, którą zabiera ze sobą we flaszce na rano, pakuję jej dwie bułki i jakąś pozostałość z obiadu, poczem idzie do siebie”. Rodzina przyjęła to bez dyskusji, a w 1899 roku Dulębianka pojechała z poetką na rodzinny zjazd w Arkadii.

Przez te wszystkie lata wokół Konopnickiej wciąż krążyli mężczyźni, choć nie ma pewności, że któregoś z nich naprawdę darzyła uczuciem. Plotki łączyły ją między innymi z Janem Gadomskim, dziennikarzem młodszym od niej o siedemnaście lat, lecz najbardziej dramatyczna historia wydarzyła się w 1897 roku w Grazu. Odrzucony filozof i historyk Maksymilian Gumplowicz strzelił do siebie przed drzwiami pokoju hotelowego, w którym mieszkała Konopnicka z Dulębianką. Przeżył, ale kiedy dochodził do siebie w szpitalu, zmarł 28 listopada na udar.

Od 1903 roku kobiety mieszkały razem w Żarnowcu, w dworku podarowanym Konopnickiej przez naród z okazji jubileuszu pracy twórczej. Stamtąd wyjeżdżały w kolejne podróże do miejsc, których klimat służył zdrowiu poetki. Ta relacja miała jednak swoją cenę. Dulębianka niemal przestała malować, a jeśli malowała, to głównie portrety Konopnickiej. Zajęła się za to publicystyką, działalnością społeczną i polityką. W 1908 roku jako pierwsza kobieta we Lwowie próbowała wziąć udział w wyborach parlamentarnych. Nie zdołała natomiast wciągnąć poetki do ruchu feministycznego.

Czytaj także: Tworzyła arcydzieła, gdy on układał sobie życie z inną. Zofia Stryjeńska – malarka złamanego serca

Pytanie bez odpowiedzi

Czy były kochankami? To pytanie wciąż budzi emocje i niektórzy traktują już samo jego postawienie jak „szarganie świętego imienia poetki”. Obrońcy mówią o relacji matki z córką albo mistrzyni z uczennicą. Magnone pisze o więzi siostrzanej. Krzysztof Tomasik, autor „Homobiografii”, odpowiada wprost: „W potocznym rozumieniu słowa »lesbijka« to tak – była nią. Wybrała życie z kobietą”. Sylwia Zientek w „Polkach na Montparnassie” nazywa Dulębiankę po prostu „wieloletnią partnerką życiową Marii Konopnickiej”. Jarosław Molenda przypomina, że w chwili poznania Dulębianka nie była starszą damą szukającą towarzystwa na stare lata, tylko świetnie zapowiadającą się malarką tuż przed trzydziestką.

Dowodów nie ma i pewnie już ich nie będzie. Molenda pisze, że jeśli jakieś istniały, zniszczyły je córki poetki, „gorliwe cenzorki matczynej pamięci”. Tak więc Konopnicka niszczyła listy za życia, a po jej śmierci rodzina zajęła się resztą.

Konopnicka zmarła 8 października 1910 roku we Lwowie. Dulębianka musiała opuścić Żarnowiec i zamieszkała we Lwowie z działaczką kobiecą Sabiną Jaworską. Z nikim więcej się nie związała. Zmarła na tyfus 7 marca 1919 roku i spoczęła w grobie Konopnickiej na Cmentarzu Łyczakowskim. Osiem lat później, w 1927 roku, jej ciało przeniesiono na Cmentarz Obrońców Lwowa. Dlaczego? Nie wiadomo. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że komuś przeszkadzało, że „matka narodu” leży w jednym grobie z kobietą w krawacie. Jedno jest pewne: choć rozdzielono je po śmierci, przez ponad dwadzieścia lat były dla siebie najbliższymi osobami.

Źródła: „Maria Konopnicka i Maria Dulębianka. Jak wybitna poetka poznała najważniejszą kobietę w swoim życiu?”, wielkahistoria.pl; „Drażliwe fakty z prywatnego życia Marii Konopnickiej. Dlaczego zrobiła to swojemu mężowi?, wielkahistoria.pl”; „Maria Konopnicka i Maria Dulębianka. Co naprawdę je łączyło?”, wielkahistoria.pl [dostęp: 25.09.2026]

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE