Marta Waszkiewicz - Marcin Dorociński w historii o ludziach, których system zostawił samych sobie. Ten zapomniany serial wciąż zachwyca widzów
00:00
06:00
To jeden z najbardziej niedocenionych polskich seriali, który nie tylko nie boi się poruszać trudnych tematów, ale też robi to z wyjątkowym wyczuciem i wrażliwością. Produkcja opowiada bowiem o pracownikach ośrodka pomocy społecznej, którzy każdego dnia mierzą się z dramatami różnych ludzi, próbując znaleźć równowagę między literą prawa a zwykłą przyzwoitością, a także o podopiecznych placówki, którzy zmagają się z ubóstwem, przemocą, dyskryminacją i wykluczeniem. Wiktor (Marcin Dorociński) zostaje kierownikiem wrocławskiego OPS-u w trudnym momencie: z powodu powodzi ośrodek przeżywa oblężenie. Tymczasem jedna z pracownic zostaje brutalnie zaatakowana… „Wyciskacz łez na światowym poziomie” – piszą zachwyceni widzowie.
Pracownicy ośrodka pomocy społecznej w swojej zawodowej karierze stykają się z różnymi problemami: alkoholizmem, przemocą w rodzinie, narkomanią, bezdomnością czy bezrobociem. Pomagają wykorzystywanym, pracującym na czarno, imigrantom ze Wschodu, mniejszości romskiej, osieroconym dzieciom polskich emigrantów lub z rozbitych rodzin. Głównym bohaterem tej historii jest jednak Wiktor Okulicki (Marcin Dorociński), świeżo mianowany dyrektor ośrodka – człowiek czynów, nie słów, dla którego pracownik opieki społecznej powinien uosabiać skrzyżowanie Matki Teresy i Spidermana.
(Fot. materiały prasowe)
W pracy wspiera go zespół oddanych pracowników. Jedni są pełni wrażliwości i zaangażowania, inni sztywno trzymający się przepisów, a ich zaangażowanie kończy się po ośmiu godzinach pracy. Akcja każdego odcinka skupia się natomiast wokół jednej wymagającej interwencji sprawy, konkretnym dramacie i jego bohaterze, któremu ośrodek stara się pomóc. I chociaż bohaterowie serialu są wrażliwi na los słabszych, potrzebujących, samotnych i porzuconych, sami również zmagają się z własnymi problemami. Pomagają innym, ale czy są w stanie pomóc sobie?
(Fot. materiały prasowe)
„Głęboka woda” to nieco zapomniany serial TVP, który – chociaż od jego premiery minęło 15 lat – wciąż udowadnia, że telewizja może nie tylko dostarczać rozrywki, ale także skłaniać do refleksji. Twórcy nie uciekają bowiem od trudnych tematów, dzięki czemu jest to mocny, ale i wyjątkowo dojrzały oraz zaangażowany społecznie dramat z wyraźną misją – do bólu prawdziwy i poruszający nawet najbardziej odpornych widzów.
(Fot. materiały prasowe)
Ogromnym atutem „Głębokiej wody” jest obsada z Marcinem Dorocińskim na czele, który po raz kolejny pokazuje nam, że należy do grona najwybitniejszych polskich aktorów, tworząc wiarygodną i pełną emocji kreację. Świetnie partneruje mu Katarzyna Maciąg, a ich ekranowy duet jest jednym z najmocniejszych punktów serialu. Wrażenie robią również znakomite występy gościnne – na drugim planie pojawiają się bowiem m.in. Łukasz Simlat i Agata Kulesza, którzy dodają kolejnym historiom niesamowitej autentyczności.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Dorociński, Popławska i Woronowicz zaczynają śmiertelnie niebezpieczną grę. Ten polski serial zaskakuje w każdym odcinku
Na uznanie zasługują także naturalne dialogi, przemyślany scenariusz oraz genialna muzyka, budująca naprawdę wyjątkowy klimat (jakościowo serialowi z pewnością bliżej jest do premium produkcji HBO niż typowych tytułów obyczajowych zrealizowanych przez Telewizję Polską). Historie przedstawione w serialu są natomiast bliskie codziennego życia, a różnorodność charakterów i przypadków sprawia, że każda kolejna opowieść angażuje na nowo: łapie za serce, działa na emocje i nikogo nie pozostawia obojętnym.
(Fot. materiały prasowe)
Siłą serialu jest też realizm. „Głęboka woda” bardzo dogłębnie i wiarygodnie przedstawia bowiem funkcjonowanie oraz metody pracy ośrodków pomocy społecznej oraz trudne decyzje, przed którymi stają ich pracownicy. Zamiast prostych odpowiedzi otrzymujemy jednak opowieści o ludziach uwikłanych w życiowe dramaty, gdzie często trzeba wybierać między prawem, a tym, co słuszne, czyli po prostu byciem dobrym człowiekiem. Dzięki temu serial nie tylko wzrusza, ale też skłania do zastanowienia się nad licznymi problemami, które trawią dziś polskie społeczeństwo.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: Dorociński, Grabowski i Mohr. Dlaczego serial „Pitbull” Patryka Vegi jest telewizyjnym klasykiem?
„Pozycja obowiązkowa” i „jeden z najlepszych polskich seriali”. Widzowie zachwyceni produkcją TVP sprzed 15 lat
Co natomiast o „Głębokiej wodzie” sądzą widzowie? Wielu z nich uważa, że to „jeden z najlepszych polskich seriali”. Inni z kolei przyznają, że tytuł ten okazał się dla nich ogromnym odkryciem, o czym najlepiej świadczą poniższe komentarze.
„Nie wiem jak ten serial mógł mnie ominąć”, „Przeszedł bez echa, a to rewelacyjna produkcja”, „Byłam w szoku, że trafiłam na taką perełkę. Bardzo udany dramat” – piszą z nieskrywanym zachwytem.
(Fot. materiały prasowe)
Najczęściej chwalona jest jednak siła emocji: „Już dawno mnie nic tak nie poruszyło”, „Walec emocjonalny, który po prostu trzeba zobaczyć”. Nie brakuje również głosów podkreślających autentyczność przekazu: „Przepiękny, prosty serial o tym, jak wygląda prawdziwa pomoc ponad podziałami. Pozycja obowiązkowa”. Trudno o lepszą rekomendację dla serialu, który mimo upływu lat wciąż jest aktualny i robi na widzach tak ogromne wrażenie.
„Głęboką wodę” obejrzeć można na TVP VOD.